Blog
Wieści z Rosji
Marek Budzisz
Marek Budzisz dziennikarz historyk analityk
43 obserwujących 223 notki 401802 odsłony
Marek Budzisz, 11 stycznia 2018 r.

Ujawnione podręczniki werbunku KGB a przygody doradców Trumpa (ale chyba nie tylko).

2405 18 0 A A A

    W samej końcówce ubiegłego roku amerykański portal The Daily Beast opublikował trzy bardzo obszerne artykuły, w których omawia metody pracy operacyjnej i werbunku szpiegów i agentów wpływu przez rosyjskie służby specjalne.[1] Jako bonus trzeba uznać to, że Amerykanie publikują na swej stronie po raz pierwszy w całości podręczniki sowieckiej służby wywiadu (KGB), a precyzyjnie rzecz ujmując Szkoły im. Andropowa. Są to trzy podręczniki instruujące, w jaki sposób postępować z obcokrajowcami przybywającymi do byłego ZSRR, zwłaszcza pełniącymi ważne funkcje publiczne i państwowe, lub z takimi, którzy znajdują się w grupach, którymi są zainteresowani Rosjanie (naukowcy, dziennikarze, liderzy opinii etc.), drugi z nich uczy, jak infiltrować Bliski Wschód i trzeci wreszcie jak przekształcić rosyjskich emigrantów mieszkających poza granicami kraju w sprawne narzędzia wywiadowcze. Podręczniki są relatywnie nowe – „wydane” zostały w latach 1985 – 1989, i nadal używane są przez rosyjskie służby specjalne, o czym świadczy choćby to, że klasyfikowane są do dziś, jako ściśle tajne. Oczywiście, każdy może tam zajrzeć i je przeczytać, ze ściągnięciem są tylko pewne kłopoty, ale to może przypadek. Dodatkowym elementem wartym odnotowania jest to, że z opublikowanych podręczników uczył się, najprawdopodobniej sam Władimir Władimirowicz Putin, który przynajmniej mentalnie, (choć wypada w to wątpić czy tylko) jest nadal oficerem KGB, a jego sposób działania, myślenie, postrzeganie świata, jak argumentuje wielu jego biografów został ukształtowany w latach służby wywiadowczej.

            Amerykanie posłużyli się informacjami i instrukcjami zawartymi w ujawnionych skryptach, po to, aby opisać, w jaki sposób rosyjskie służby specjalne starały się spenetrować sztab wyborczy kandydata do Białego Domu Donalda Trumpa. Ale jest to lekcja uniwersalna, bo opisane przez nich metody postępowania jak ulał pasują np. do przygód na Wschodzie niektórych polskich naukowców i publicystów, czy generałów sfotografowanych w czapkach niesławnego okrętu z Petersburga. Watro, zatem poświęcić temu opisowi nieco uwagi.

                Ciekawy jest przypadek generała-porucznika Michela Flynna, który w czerwcu 2013 roku będąc jeszcze wówczas dyrektorem wywiadu amerykańskiego Ministerstwa Obrony przybył do Moskwy. Flynn będąc zwolennikiem zdecydowanej walki z islamskim terroryzmem, i z tego też powodu krytykując nieporadność i opieszałość administracji Obamy, przybył do Moskwy z własnej inicjatywy chcąc skoordynować z Rosjanami antyterrorystyczne działania. Jego wizytę organizował ówczesny rosyjski ambasador w Stanach Zjednoczonych Kisliak, i wtedy Panowie się poznali. W Moskwie amerykańskiego generała podejmował generał Igor Sergun, wówczas naczelnik Zarządu Głównego rosyjskiego Sztabu Generalnego (gdyby trzymać się starych nazw to po prostu szef wywiadu wojskowego – GRU). Flynn był w Moskwie trzy dni i wrócił zachwycony gościnnością gospodarzy – chwalił się, że jako pierwszy i jedyny cudzoziemiec mógł odwiedzić siedzibę GRU i spotkać się z pracującymi tam oficerami. Ci podjęli amerykańskiego generała specjalną kolacją, pokazywali mu apartamenty syna Stalina, jednym słowem, okazali słowiańską, gościnną, otwartą duszę. Zorientowali się też, że Flynn jest, jak to się mówi „zafiksowany” na walce z islamskim terroryzmem.

            I teraz warto odwołać się do zapisów ujawnionych podręczników sowieckiego wywiadu. Instruują one jak postępować z cudzoziemcami przybywającymi do ZSRR. „Staje się on, - instruuje podręcznik -, obiektem obserwacji wywiadu zaraz po przekroczeniu granicy. W hotelu, w restauracji, w trakcie przemieszczania się z jednego miasta do drugiego zawsze musi podlegać obserwacji.” Dodatkowo, zwłaszcza w sytuacji, kiedy przybyły należy do znaczących postaci, tworzy się specjalną grupę operacyjno – obserwacyjną, której zadaniem jest nie tylko śledzenie figuranta, ale przede wszystkim zbudowanie jego profilu psychologicznego, rozeznanie jego słabych i mocnych stron, jego pasji i skrywanych pragnień. W przypadku zwykłych ludzi, owocem pracy tej grupy może być próba werbunku. Inaczej jednak postępuje się z osobami o specjalnym statusie. I znów odwołajmy się do ujawnionego podręcznika KGB – „końcowym celem operacyjnego rozpracowania osób zajmujących wysokie państwowe i partyjne stanowiska i utrzymującymi oficjalne kontakty z przedstawicielami najwyższych sowieckich władz państwowych i partyjnych, a także w przypadku znanych naukowców i solidnych przedsiębiorców, jest ustanowienie z nimi, jako zasady, relacji opartych na zaufaniu. Nie doprowadza się relacji do poziomu agenturalnego także z aktywistami organizacji postępowych.” Sowiecki, a później rosyjski wywiad, zadawala się relacjami zaufania z takimi osobami, bo w planie politycznym mogą one przynieść o wiele większe korzyści niźli prosta agenturalna robota. W nomenklaturze KGB takie relacje określane są mianem „poufnego związku”, zaś, kiedy z oficjalnych relacji akcent przesuwa się na nieoficjalne (a pamiętajmy, że figurant ani na chwilę nie może zostać sam), najczęściej z osobami związanymi z rosyjskimi służbami, wówczas KGB zakłada na takiego człowieka tzw. DOR, tj. sprawę operacyjnego rozpracowania.

Opublikowano: 11.01.2018 16:24. Ostatnia aktualizacja: 11.01.2018 18:34.
Autor: Marek Budzisz
Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Jestem byłym dziennikarzem (TVP - Puls Dnia, Życie, Radio Plus) i analitykiem. Obecnie w biznesie. Z wykształcenia jestem historykiem. Obserwuję Rosję, bo tam wiele się dzieje, a Polacy niewiele o tym wiedzą. https://www.facebook.com/Wie%C5%9Bci-z-Rosji-1645189955785088/

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • Dziękuję za zwrócenie uwagi na mój błąd, który już poprawiłem.
  • A widzi Pan różnicę między akcjami a obligacjami?
  • Proszę czytać ze zrozumieniem. Napisałem, że budżet na tym nie zarobi, bo Gazprom dostał...

Tematy w dziale Polityka