100 obserwujących
363 notki
1032k odsłony
7450 odsłon

Kto zrobił kampanię prezydentowi Zełenskiemu i co z tego może wynikać.

Wykop Skomentuj51

Ukraiński portal internetowy Bihus.info, ten sam, który opublikował serię artykułów o malwersacjach i podejrzanych transakcjach związanych z zaopatrzeniem w bron i uzbrojenie ukraińskiej armii, jakie przeprowadzał Gładkowski junior, syn bliskiego współpracownika Poroszenki (przed zmianą nazwiska Swiniarczuk), zajął się na dwa dni przed drugą turą wyborów sztabem Wołodymira Zełenskiego. Trudno, w związku z tym uznać , że dziennikarze pracujący dla Bihus.info pracują na rzecz kampanii byłego już prezydenta, co jest ważne, bo na ukraińskim rynku medialnych tego rodzaju niezależna postawa nie jest wcale częsta. Tym bardziej warto zapoznać się z ich ustaleniami.

    Punktem wyjścia analizy Bihus.info było pytanie o to jacy ludzie kierują zespołem, który przez kilka miesięcy (za start kampanii ukraińskiego prezydenta – elekta uznaje się wieczór sylwestrowy) wykreowali postać, która według narodowego exit pool zdobyła w wyborach 72 % głosów, najwięcej w historii ukraińskiej demokracji. Dziennikarzy tym bardziej interesowała odpowiedź na tak postawione pytanie, że sam kandydat bardzo niewiele mówił o swoim zespole, grupę swych współpracowników przedstawił dopiero na kilka dni przed datą głosowania, a i tak nazwiska, które się w tej grupie pojawiły, wywołały więcej pytań, niźli dostarczyły odpowiedzi. Z prostego powodu, poza dwiema – trzema osobami, są to ludzie słabo znani, młodzi, bez politycznej przeszłości, w swym życiu zawodowym nie zajmujący eksponowanych funkcji. Taki dobór współpracowników prezydenta odpowiadał wizerunkowi, jaki Zełenski budował – przedstawiciela młodego pokolenia, który nie jest uwikłany w stare polityczne gry, chce zmian, jest w stanie tchnąć w struktury państwa nową energię i przeprowadzić niezbędne, zdaniem większości wyborców zmiany. Taki skład „zespołu Zełenskiego” był też czytelnym sygnałem na temat otwarcia kanałów awansu społecznego i zawodowego, za czym opowiadał się ówczesny kandydat, a dziś prezydent – elekt. Przedstawiając zespół współpracowników, złożony z wykształconych, młodych ludzi, dawał on całemu krajowi wyraźne przesłanie – wraz z nadejściem nowej władzy, każdy będzie mógł awansować, będą liczyć się kompetencje, zapał i zaangażowanie, a nie układy, układziki, powiązania z mniejszymi czy większymi oligarchami. Doskonale korespondowało to z innymi elementami przesłania Zełenskiego – przede wszystkim z jego wizją stałej rozmowy władzy z ludźmi. W trakcie kampanii wyborczej wielokrotnie mówił on o potrzebie wdrożenia w ukraiński system prawny i w praktykę polityczną idei referendum na różnych szczeblach, tak aby głos ludzi był nie tylko słyszany, ale również brany pod uwagę. W jedynym, długim wywiadzie, jaki przed głosowaniem Zełenski udzielił RBK – Ukraina (znamienne, że wywiad był po rosyjsku) zaprezentował następującą filozofię swej ewentualnej prezydentury – władza nie powinna posługiwać się wyłącznie normami prawa chcąc osiągnąć jakiś efekt, ale najpierw powinna rozmawiać z ludźmi, konsultować z nimi swe plany i zamiary oraz uwzględniać ich stanowisko. Wręcz należy zbudować elektroniczne platformy, przy pomocy których ludzie będą mogli w każdej istotnej sprawie się wypowiedzieć.

    Dziennikarzy Bihus.info, zaintrygowała kwestia dlaczego w czasie kampanii Zełenskiego reprezentowali publicznie ludzie tacy ja były minister finansów Aleksandr Danyluk (który znalazł się w „zespole” jaki według świadectwa samego Zełenskiego ma być jego zapleczem po zwycięstwie), lub były minister gospodarki Alvaras Abramovicius, którzy sami mówili w trakcie programów telewizyjnych, że znają wówczas kandydata, a dziś prezydenta elekta, dwa miesiące, czyli zostali ściągnięci do „ekipy” już po rozpoczęciu kampanii. A przecież wiadomo, że takiego przedsięwzięcia nie realizuje się w kilka tygodni. Start kampanii musi być poprzedzony miesiącami planowania, zbierania funduszy, budowania zespołu ludzi odpowiedzialnych za sprawy lokalne, prawne, finanse, media. Innymi słowy tysiące kwestii, które trzeba zaplanować, zorganizować, do których trzeba się przygotować. Ogromna, wręcz tytaniczna praca, którą należy wykonać. Problem wszakże polegał na tym, że Zełenski, „człowiek znikąd”, odmiennie niźli inni kandydaci nie miał oparcia w strukturach partyjnych, nie zajmował się polityką, nie znał tego świata tak dobrze jak jego wyborczy rywale. Kto mu zatem zrobił kampanię? Jest ono o tyle istotne, że jak wiadomo wówczas zadzierzgnięte więzi pozostają, zaś długi wdzięczności trzeba będzie już po sukcesie spłacić.

    Bihus poszukał odpowiedzi na tak postawione pytanie. Zdaniem dziennikarzy, którzy przeprowadzili dochodzenie rzeczywisty sztab Zelenskiego składał się z czterech grup – pierwsza z nich to tzw. „kwaratał”, od nazwy studia produkującego program Zełenskiego (Kwartał 95). W jej skład wchodzą wspólnicy prezydenta – elekta, bracia Serhij i Borys Szefir. Z tego tandemu Serhij odpowiadał za sprawy finansowe. Do drugiej grupy zaliczyć można ludzi, określonych przez informatorów dziennikarzy mianem „ludzi wujaszka”. Jej szefem jest prawnik oligarchy Kołomojskiego Andrij Bogdan, jednak jego obszar odpowiedzialności nie był związany z kwestiami prawnymi, ale znacznie w czasie kampanii ważniejszymi problemami – dostępu do mediów. Miał on zarządzać wydzielonym, autonomicznym biurem zajmującym się tym obszarem, z własnym budżetem, pozostającym poza kontrolą całego sztabu. Trzecia grupa to ludzie Serhieja Niżnego, prawnika partnera kancelarii Hillmont Partners, która to firma obsługiwała firmę produkcyjną Zełenskiego i pracowała na rzecz powołanej przez niego partii Sługa Narodu. Niżny jest sąsiadem Antona Gieraszczenki byłego doradcy ministra spraw wewnętrznych Arsena Awakowa. Wątek mieszkaniowy jest w całej sprawie dość istotny, bo w innym materiale dziennikarze prześledzili to gdzie kupił mieszkanie, a co ciekawsze z kim, sam Zełenski i wyszły ciekawe rzeczy (mówiąc w skrócie biznesowi partnerzy i współpracownicy Kołomojskiego). Kilka dni po pierwszej turze wyborów w ukraińskich mediach spekulowano, że największym zwycięzcą wyborów prezydenckich może być właśnie Arsen Awakow, a jego plan rozwiązania konfliktu w Donbasie (tzw. plan małych kroków) stanie się podstawą na której zbudowane zostanie porozumienie w tej sprawie. Mówiło się też sporo o tym, że układ władzy zostanie zamknięty dopiero po wyborach do Rady Najwyższej i wówczas, u boku niedoświadczonego Zełenskiego stanie ktoś kto zajmie funkcje premiera, gracz polityczny znacznie cięższego kalibru. Awakow, choć poróżniony, ale nie w konflikcie, z Poroszenką, formalnie jest jednym z liderów Frontu Ludowego, formalnie pozostającego w koalicji z byłym już prezydentem. Ale w trakcie kampanii wyborczej pozostawał trochę z boku, wręcz sympatyzował z Julią Tymoszenko, a przynajmniej tak to odczytywały media.

Wykop Skomentuj51
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka