Z perspektywy 20 lat prezydentura Jaruzelskiego wydaje się przykrą, ale koniecznością. To był element okrągłostołowego kontraktu i latem ’89 należało go jeszcze dotrzymywać.
Oddzielną kwestią jest zbyt łatwe rezygnowanie z owoców wielkiego zwycięstwa 4 czerwca – „odpuszczenie” skreślonej przez wyborców listy krajowej, a podczas wyborów prezydenta – wybranie go już za pierwszym głosowaniem, a nawet wobec buntu paru posłów SD – wspomożenie w elekcji absencją, a nawet głosowaniem „za”. W tym momencie można było coś „ugrać”, przeczołgać Jaruzelskiego przez kilka głosowań, zapewniając sobie jakieś ustępstwa czerwonych. Przypomnę, że mimo umowy „Wasz prezydent, nasz premier” pierwszą możliwość utworzenia rządu otrzymał od prezydenta Jaruzelskiego generał Kiszczak. Co by było gdyby udało mu się latem ’89 sformować rząd ?
Latem 1990 Wałęsa dojrzał do prezydentury i obawiając się konkurencyjnej popularności Mazowieckiego, pragnął ją jak najszybciej zdobyć. Ktoś z najbliższego otoczenia go do tego niewątpliwie pchał! Mam podejrzenie kto. Jaruzelski nie był, wbrew obawom, hamulcowym w procesie reform 1989/90, nie był przeszkodą w budowaniu demokracji, jaką stanowił niewątpliwie kontraktowy Sejm.
Dlatego uważam za Wielki błąd odłożenie pierwszych demokratycznych wyborów parlamentarnych aż do jesieni ’91, gdy postsolidarnościowcy po-różnili się brzydko i obrzydli narodowi. Trudy transformacji gospodarczej przytłumiły entuzjazm z „plusów dodatnich” kapitalizmu: wolności i pełnych półek. Wybory parlamentarne powinny były odbyć się najpóźniej wiosną ’91, choć jesienny termin razem z wyborami prezydenckimi ( lub zamiast nich ) był znacznie lepszy. Ale łatwiej było nakłonić jednego człowieka (honoru jak widać), niż ponad 200 honorowych inaczej dla większości których, wydawało się, nie było szans na powtórzenie poselskich przywilejów (wybory w pażdzierniku’93 obaliły to złudzenie rozsądku i sprawiedliwości, posłami zostali nie tylko Sekuła, Sobotka i Miller, ale i 200 innych aparatczyków kompartii i jej satelitów). Wielki sukces komunistów w tych wyborach był pośrednim następstwem tego karygodnego opóźnienia w przeprowadzeniu pierwszych pierwszych w pełni demokratycznych wyborów parlamentarnych.
Odpowiedź na tytułowe pytanie wydaje się następująca: jeżeli wybory prezydenckie odsunęły w czasie pierwsze wolne wybory parlamentarne, to tak to dzisiaj widzę.


Komentarze
Pokaż komentarze