W mojej ulubionej, jedynej rubryce politycznej, którą regularnie co tydzień czytuję tj. „Koalicja & Opozycja” Mazurka i Zalewskiego we „Wprost” przeczytałem złowieszczy anons dla jednego z ostatnich „normalnych” ludzi w PiS-ie Pawła Poncyliusza, który ośmielił się powiedzieć, że w przypadku ponownej przegranej partii w wyborach, jej szef powinien się udać do przysłowiowego Sulejówka. Zazwyczaj dobrze poinformowani i świetnie orientujący się na naszej scenie publicznej (tzn. politycznej) redaktorzy zawieszczyli, że za taką obrazoburczą wypowiedź dni posła w tej partii są policzone. Z komentarzem, że „Suski się ucieszy, bo normalnie wyglądający posłowie (PiS-u) wprawiają go w zakłopotanie”.
Niby szyderstwo, żart, a ile w nim prawdy ?
Wielokrotnie słyszałem z ust zwolenników tej partii lub jej krytycznych, lecz rzeczowych oponentów, że „normalnie” wyglądających ( nie mówiąc już o zwyczajnie przystojnych lub miłych dla oka twarzach) w partii braci Kaczyńskich brakuje, a w ich najbliższym otoczeniu są wręcz niemile widziani.
Faktycznie, Bracia lubią się otaczać np.: Gosiewskim wyglądającym jak po niedokończonej rekonwalestencji po ciężkim wypadku kolejowym, Karskim – również niedokończona kuracja ale odwykowa, Brudzińskim – Stwórca odważnie poskąpił mu urody, Putrą – wąsy przesłaniają wszystko (może ten image jest warunekiem kariery ?), wspomnianym Suskim – nie wiadomo czy głupiej mówiącym czy bardziej „obciachowo” wyglądającym ?
Nie lepiej jest u Brata – może spasiony Kamiński i nierozwinięty Bielan mają imitować Flipa i Flapa ? (talent komiczny potwierdzili opowieściami o ruskojęzycznym karabinie maszynowym w Gruzji), ale wyraźnie nie rozumieją się w swych rolach i nie poprawiają kiepskich notowań prezydenta. Jego ulubienica Fotyga ma pewnie wiele zalet, jednak nie zauważyłem wśród nich kobiecości, lub chociażby pozytywnego odbioru w kamerze (robi wrażenie, jakby ją bardzo peszyła, przeszkadzała). Wyjątkiem wizualnym jest tam minister Kownacki –miły, inteligentny pan, nawet z tą brodą, ale zbyt często wygadujący głupstwa przed mikrofonem (ostatnio cisza, miejmy nadzieję, że nie przed burzką).
Boli mnie to, bo popieram większość programu tej partii, jednak zdaję sobie sprawę, że z takim wizerunkiem medialnym i takimi ludźmi nie może ona powtórzyć sukcesu ani z wyborów 2005 (procentowego), ani nawet liczbowego z przegranych wyborów 2007.
Gdyby PO nie miała w swoich szeregach Palimiota, Niesioła i kilku innych dewiantów aferzystów, jej przewaga nad PiS-em byłaby pewnie jeszcze większa. Szczęściem partii Kaczyńskich jest brak jakiejkolwiek liczącej się sensownej alternatywy po prawej stronie. Przypomina się dialog z krakowskiego odcinka „Zmienników” genialnego mistrza Bareji:
„-Ale pan ma szczęście, że tę prototypową nawierzchnię drogi wyłożyli obok pańskiego zakładu wulkanizacji !
-Wiesz pan ile ja za to szczęście musiałem zapłacić !?”
Na koniec moje przypuszczenia co do zachowania szefa partii, na którą pewnie niestety oddam swój głos ( Jarosławowi Wałęsa nie będę pomagał w przeprowadzce do Bruxeli, jurkowi nie mają szans, więcej nie pamiętam):
Wprawdzie PiS otrzyma 2x mniej głosów niż Platforma Obczanska, ale Ziobro w Krakowie wygra nad panią Thun von Hohenstein (na miejscu Zbigniewa pociągnąłbym wątek niekompetencji i niedopilnowania w sprawie wolnościowego klipu UE, w którym brakuje „Solidarności”), co zdaniem Genialnego Stratega będzie oznaczać moralne zwycięstwo prześladowanej opozycji. I nie odda władzy w partii dopóki ona nie stoczy się poniżej 5% progu, co zajmie jednak trochę czasu.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)