Pewna bardzo znana aktorka, Cugier-Kotka, została podobno pobita. Oczywiste jest dla mnie, i chyba dla każdego tak być powinno - że pani Cugier-Kotka została pobita (JEŚLI ZOSTAŁA POBITA ?) zupełnie przypadkowo, tak jak zupełnie przypadkowo tysiace ludzi w Polsce codziennie doświadcza agresji. Pech trafił na nią, współczuję jej, ale hucpa która robi Kaczyński odstrasza od tej partii.
Nie ma na świecie wielu takich debili, którzy zlecaliby ataki na jakąś aktorkę, która angażuje sie w opozycyjnej partii i w dodatku w przededniu Election day. Platforma mogłaby szukać skandali obyczajowych dajmy na to ws. Ziobry, Kaczyńskiego. Ile złego przyniosły "pytania" Palikota ws. rzekomego alkoholizmu prezydenta. Wystarczyłaby jakaś podła insynuacja w stronępolityków PiS, żeby duża część ludzi potraktowała je poważnie. Jednak w Platformie wg logiki pewnych osób są tylko i wyłącznie idioci, którzy planują jak stracić poparcie. (wychodzi na to ,że są w swoim zamyśle partaczami ostatnimi). Nie mówiąc o tym, że ja jako baczny obserwator polityki, nie moge jakoś wkodować sobie wygląd tej aktorki w głowę, i zapewne ci bandyci także nie wiedzieli, że Cugier-Kotka to teraz celebrity..
Przechodząc już do poważnych spraw, czyli wyborów do europarlamentu. Zwycięstwo Platformy jest zadawalające. Młodzi, wykształceni, z większych miast - czyli chołota - nie zjawiła się na niedzielnych wyborach, bo raz - mało ważne te wybory, dwa - leczyła sobotniego kaca, trzy - i tak było wiadomo kto wygra. Przy tak żenującej frekwencji, PiS który ma stały elektorat i rzetelnie chodzący na wybory zyskał tylko 27 % poparcia. Nie wiem doprawdy z czego można tu się cieszyć. Na pewno Bielan & Kamiński nie są odpowiedzią na wygranie przyszłych wyborów. Za to Ziobro tak, ale o tym później.
W wyborach2010 będzie mobilizacja taka jak i w 2007. Czy bedzie hasło "zmień prezydenta - idź na wybory" to wątpię, ale Lech Kaczyński ma szansę tylko na II elekcję. Jednak równie dobrze może się powtórzyć sytuacja z roku 2000, czyli ponad 50 % i wygrana w I turze.I jest to bardzo prawdopodobna sytuacja, bo Tusk jako premier chce robić wszystkim dobrze, jak zamiast do sejmu pójdzie grać w piłkę to po prostu przeprosi, i sprawa dla Polaków załatwiona. W dodatku kadzi im niemiłosiernie, że są wspaniałym, uczciwym narodem ( sąsiedzi mają na to diametralnie inny pogląd, nawet Czesi i Słowacy, nie mówiąc już o czytelnikach Wielkiego Fiodora czy słuchaczy polnische Witz von Harald Schmidt.
SLD 12, PSL 7 % - 0 zmian, 0 zdziwień. Klęska konserwatystów jest spektakularna. Marek Jurek niecałe 2 %, Libertas z TVP tyle samo ma co UPR, które nawet nie chciało (z niewiadomych przyczyn) wykorzystać całego dostępnego im czasu antenowego. Wybory wygrała Platforma, w 2010 je wygra, i następne parlamentarne wygra także. Trzeba się z tym zmierzyć, i pogodzić. Nic tu się nie da zrobic. Wyczuli to najwięksi w Partii Braci cwaniacy wspomniani wyżej Flip i Flap warszawskich okręgów oraz trójmiejski bullterier wrzucony na warminską głębię. Widząc, że nad Wisłą na sukcesy liczyć na razie nie można, zapewnili sobie godne przetrwanie do 2014 roku. Będzie to kolejny rok decydujący o dalszym kierunku Polski. Do niego nic nie przewidzianego nie powinno się zdarzyć, chyba że Rossija anektuje Krym (tzn. wyzwoli uciskaną tamtejszą rosyjską 90-%-wą większość spod nacjonal-faszystowskiej dyktatury partii Batkowszczina).
Drugim wygranym był Zbigniew Ziobro, który znokautował rywalkę w Krakowie. To zwycięstwo chyba zabolało prezesa Kaczyńskiego, bo w gruncie rzeczy stwierdził, że Ziobro to niech będzie w PiSie, ale szefem jestem ja, i niech się zamknie. O komentarzu ws. znajomosci angielskiego przez Ziobrę nie wspomnę. Ziobrze zostaje być aktywnym niczym Buzek, i w 2015 po 5letniej kadencji w europarlamencie wróci, wygra wybory prezydenckie, i będzie żył długo i szczęśliwie. Prawda jest też taka, że krytyka Ziobry jest absurdalna. Ostatnio ten pan dwukrotnie wygrał wybory we własnym mieście, dodajmy bardzo prestiżowym. Za to prezes Kaczyński ( Warszawiak od urodzenia i to z Zoliborza) to w 2007 w Warszawie przegrał z Kaszubą, i to dość spektakularnie. Teraz Jego (i Brata) ulubieniec przerżnął w stosunku czterokrotnym z osobą, która pod te wybory zmieniła barwy partyjne (tzn.. do PO nie wstąpiła de facto jeszcze, tak jak nigdy do kompartii zwanej dla zmylenia wroga klasowego PZPR), co wyborcy przeważnie traktują bardzo nisko i ciągnęła się za nią niesławna służba dziadka i ojca w UB (potem SB – dla nieświadomej młodzieży i zapominalskich była to zbrodnicza formacja polityczno-policyjna walcząca z każdym przejawem niezależności narodu polskiego podczas zmieniających się warunków w najweselszym baraku obozy socjalistycznego jakim nazywano PRL, za Bieruta okrucieństwem przewyższali hitlerowskie Gestapo, a nadgorliwością swoich radzieckich nadzorców, większość kadry kierowniczej wtedy stanowili przedstawiciele innego narodu, bynajmniej nie rosyjskiego. W czasach zelżenia terroru państwowego, metody pracy tej służby uległy ucywilizowaniu, jednak nawet do 1989 roku zdarzały się “samobójstwa” niewygodnych figurantów).
Nie chcielibyśmy, aby nasunęła się myśl, że ja najeżdżam na Kaczyńskiego bo go nie lubię. Po prostu irytuje mnie, gdy rozsądny facet spycha się na margines. Uważam, że dobrze by było, aby miał istotny wpływ na politykę wewnętrzną i zagraniczną.
Tyle jeśli chodzi o politykę. Chciałem jeszcze coś napisać w sprawie Ziemkiewicza. Oglądałem ten prywatny fragment z Antysalonu, i zgadzam się z opinią zawartą w nim. Konferencja PKW to absurd i groteska. Gadanina o tym, ze gdzieś zamek się zablokował jest tak ważne, że trzeba przerwać program publicystyczny który na pewno ma stałą oglądalność. RAZ-a przebił w piątek w radioFM Władyka niezrozumiale dla mnie nazywając Buzka per “jebaka”. Za wyjaśnienieprzyczyny tego epitetu będę wdzięczny.
Tekst wyraża poglądy Witka, napisany został jednak po przeczytaniu postu Jaśnie Pana, stąd zamierzone i niezamierzone plagiaty.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)