Za górami, za lasami, za wielką wodą urodził się jelonek, który bardzo polubił ludzi. Nie bał się, a podchodził do nich, aby pobawić się, polizać, być pogłaskanym i pokizianym...

Komuś to się widać bardzo nie podobało i przyjazne stworzenie zostało "humanitarnie" (sic!) uśpione.
Nie, to nie byli jacyć zwyrodnialcy, czy śmierciożerni kłusownicy.
Urzędnicy Ministerstwa Środowiska kanadyjskiej prowincji British Columbia uznali, że zamiłowanie jelenia do zabaw z ludźmi "może mieć nieprzewidywalne konsekwencje"
“The deer was hand-raised and very habituated to humans, which made it a high risk for unpredictable behaviour,” read a statement by the B.C. Ministry of Environment, adding that “the deer’s behaviour was escalating due to the arrival of the breeding season.”
CBC.ca/news/canada/british-columbia/vernon-buck-too-friendly-as-mating-season-approaches-1.1414836

Nigdy nie darzyłem Kanadoli zbytnią estymą, znałem kilku jej mieszkańców (po..by ostre, imho). Ostatniego wydarzenia komentować wprost nie mam sił... Było by jakieś przedstawicielstwo kanady w pobliżu...
P.S. Tak bardzo mi się ta historia skojarzyła z książką mojego dzieciństwa "Roczniak" [= "Yearling"]Marjorie Kinnan Rawlings ...


Komentarze
Pokaż komentarze (7)