Liczni oficjele byłego ( = obecnego ) Polskiego Związku Piłki Nożnej straszyli ( = ostrzegali ) również na antenie radia ministra Drzewieckiego, że źle skończy podobnie jak jego poprzednicy na stanowisku ministra sportu, którzy ośmielili się na otwartą wojną z ich związkiem. Dociekliwy redaktor “trójki” pytał czy grozi mu utrata życia jak to stało się z b. min. Dębskim czy “tylko” utrata wolności vide b. min. Lipiec ? Padła wymijająca odpowiedź, że "nie aż tak źle", ale wojna z PZPN na dobre mu i rządowi na pewno nie wyjdzie.
No i po paru miesiącach mamy efekt, a nawet dwa:
- przepychanki w związku zakończyły się faceliftingiem całkowicie korzystnym dla starego, czerwonego, skorumpowanego aparatu byłych członków PZPR
- i prestiżową kompromitacją nie tylko interweniującego ministra, ale i całego rządu, który za nim murem stał i zapowiadał pomoc nawet niekonwencjonalnymi metodami , np. minister sprawiedliwości prof. Ćwiąkalski, pani minister “od niczego” Pitera Julia, wicepremier Schetyna i samo “Słońce Peru” premier Donald Tusk. Wszyscy ci ludzie sukcesu musieli przełknąć gorzką pigułkę bezsilności i niepowodzenia.
Teraz przyszła pora na “dorżnięcie wilka” czyli osobistą egzekucję publiczną. Po ujawnieniu kompromitujących materiałów z pożycia małżeńskiego ministra Drzewieckiego i jego dość zakłamanych wyjaśnieniach ( dziw, tacy spece od pijaru w rządzie, a nie przygotowali obciążanego do lepszej obrony ! Może uznano, iż najwyższy czas pozbyć się niewygodnego, woniejącego nie tylko wódą, balastu ? ) - jego dni w rządzie wydają się policzone.
Na pewno będą żałować przedowcipni redaktorzy stron satyrycznych koalicja-opozycja we “Wprost” Mazurek i Zalewski, szczególnie ten od rządu będzie musiał sobie znaleźć inny dyżurny obiekt żartów. Ile to wierszówek skasowali, znęcając się nad czerwonym nosem jeszcze ministra i jego przyczyną ? A nie pochylili się ( czyli : zajęli się ) skutkami tej zgubnej przypadłości.
W czasie prezydentury Lecha Wałęsy popularne było powiedzonko “Kto nie z Mieciem, tego zmieciem”. Teraz i od 2000 roku pasowało by hasełko w stylu “Kto PZPN wkurzy, tego się wykurzy”. Z rządu, wolności, tego świata. Oprócz kadr po nieboszczce PZPR związek dysponuje zapewne również ciągle żywymi i sprawnymi wyspecjalizowanymi służbami PRL-u i Trzeciej Rzeczpospolitej. Strach się bać ! i PZPN reformować.


Komentarze
Pokaż komentarze (11)