Chociaż zawsze uważałem, że w sporze Kaczory - Walesa, to bracia mają rację, jednak od profesora oczekiwalem wiekszej kultury niz od chama elektryka. I zamkniecia tego nieistotnego dla przyszłości Polski personalnego sporu.
Truizmem jest zasada, że strona uczestnicząca w jakiejkolwiek wojnie, osłabia się tym. Obecny prezydent obrzucający się obelgami z postacią historyczną i międzynarodową niestety (czy tego chcemy czy nie, trzeba było nie wybierać go na prezydenta w 1990, na przewodniczącego Solidarności w 1981 i 1990, na przew.MKS w 1980), na pewno nie zyskuje ani wizerunkowo, ani politycznie, ani duchowo.
Dlatego, błędem Kaczynskiego jest dopuszczenie to możliwości takiej prowokacji przez utrzymywanie permanetnego stanu niewybrednej wojny z Bolkiem czy nie, ale noblistą i najbardziej znanym Polakiem na świecie.
Oczywiście sama prowokacja Sikorskiego OBRZYDLIWA.
Na miedzynarodowym, ba swiatowym spotkaniu wystapienie ministra spraw zagr. o polskim wewnetrznym konflikcie nie na miejscu! DYSKWALIFIKUJACA go na tym stanowisku. Przez miłosierdzie nie wspomnę kto mianował go pierwszy pełnym ministrem. Odpowiedź i tak znajduje się po prawej stronie tego teksu.
Ale to być może to zamierzona P(r)Owokacja, aby prezydent odmowil dalszej wspolpracy z min.SZ i dalej pogłębiał swój i tak beznadziejny wizerunek medialny jako kłótliwego i nie umiejącego współdziałać z opozycją. Wszak gra idzie o najwyższy urząd w państwie i tak zwaną całość (prezydent, Sejm i Senat). Jeśli tak ani jedna ani druga strona sporu nie jest dla mnie pociągająca.
A jutro zapraszam na moją wersję końca innego Sikorskiego.


Komentarze
Pokaż komentarze (8)