Wielkim ździwieniem i zasmuceniem przyjąłem dzisiejszą wiadomość w porannych trójkowych rozmowach, że najbardziej obrzydliwą polską parę Zakłamanego Magistra Pijaka i Szazę-Bezę zaprosił do Papamobile nie sam gospodarz, a tylko jego prawa ręka kardynał Dziwisz i to on był tego pomysłu autorem.
Pamiętam pyszne (jak beza) zachwyty "matki boskiej eseldowskiej", że ona i jej mąż dostąpili zaszczytu, który nie spotkał nigdy żadnej głowy państwa i świadczy to o tym, że "Ojciec Swięty nie uwierzył w zawistne plotki, iż mój mąż prezydent Aleksander Kwaśniewski mógł żartować sobie z Jej Świątobliwości". Największym krytykom ofiary "Charkowskiej goleni" zabrakło argumentów, skoro sam zainteresowany i Największy autorytet uważał incydent ( incydenty ) za nieistotne. Dla mnie to było za mądre, żeby to pojąć...
Jak widać po dziś dzień taka pozytywna kuracja nienawróconemu grzesznikowi na niewiele się zdała. W zakończonej przedwcześnie "filipińskim wirusem" kampanii wyborczej 2007 dawał popisy pychy, zarozumiałości i pogardy. Mimo niedawnych i starych kompromitacji chętnie lansuje się na przyszłego szefa NATO. Na szczęście w Sojuszu mają większe poczucie rzeczywistości niż kardynał, arcybiskup Dziwisz. Nie wiem tylko PO CO MU TO BYŁO ?


Komentarze
Pokaż komentarze