„Mieszane” uczucia miałem wysłuchując wczoraj radiowej relacji z przemówienia prezydenta Baracka Husaina Obamy w waszyngtońskim Capitolu ku czci „Sprawiedliwych wśród Narodów Świata” – pomagającym Żydom uniknąć „ostatecznego rozwiązania” wyznaczonego im przez władze niemieckie podczas konferencji w Wannsee pod Berlinem w styczniu 1942 roku.
Prezydent USA raczył był wymienić w kolejności:
„pamiętamy 17 200 duńskich Żydów uratowanych przez ich rodaków, . pamiętamy 5 tysięcy francuskich Żydów ukrywanych i uratowanych w 5-tysięcznej francuskiej wiosce, . pamiętamy 5 przybyłych na tą celebrę Polaków, którzy nie wahali narażać swojego życia, aby ratować...” i takie tam pod ich adresem wyrazy uznania.
Nie znam całości oracji prezydenta Obamy, pewnie jak przytłaczająca większość słuchaczy na całym świeciewysłuchałem tylko z niej relacji. Wnioski nasuwają się same: biedni, nieliczni, okupowani od wiosny 1940 roku Duńczycy uratowali prawie 20 tys. swoich żydowskich sąsiadów, w samej jednej wiosce francuskiej uratowano ich 5 tysięcy, a tradycyjnie antysemickiej, żydożerczej Polsce tylko 5 ludzi zdobyło się na ten heroiczny czyn.
Prezydent USA dokonał wzorcowej wyrywkowej manipulacji antypolskiej, a messidż poszedł w świat.
Nie podejrzewam, aby mimo swojej zapierającej Amerykanom inteligencji, erudycji i wiedzy, wiedział PotUS co to jest Poland ( a nie leżący po drugiej stronie Germany również nad jakimś europejskim morzem Holland) i znał choć trochę historię tego kraju i IIWW przed inwazją „Szeregowca Ryana”. Pewnie tą przemowę napisał mu jakiś doradca, ani chybi amerykański Żyd, który na stosunki żydowsko-polskie patrzy z perspektywy fantazji Kosińskiego, marketingu Grossa jr i fanatyzmu rabina P., który kazał „panu papieżowi zabrać te krzyże z Auswitz”. Wszak szefem jego administracji jest Rahm Emanuel.
Nie będę powtarzał opisu okoliczności i warunków w jakich około 150 do 200 tysięcy polskich Żydów zdołało przeżyć 5 lat okrutnej okupacji niemieckiej, na początku której zostali skazani na śmierć przez największego europejskiego mocarza ( zrobiłem to po części w postach o dziele W.Bartoszewskiego i Z.Lewinówny „Ten jest z ojczyzny mojej. Braterstwo w czasach pogardy” oraz niedawno o Reichu-Ranickim). Wbrew Hitlerowi i całej niemieckiej pedantycznej biurokratyczno-policyjnej machinie przeżyli. Nie byłoby to możliwe bez pomocy co najmniej 10-krotnie większej liczbie pomagających Polaków (wg prof. Bartoszewskiego na 1 uratowanego Żyda przypada od 5 do 30 mu pomagającym na przestrzeni 5 lat czyli 60 miesięcy ukrywania, karmienia, czyszczenia, wynoszenia ekstermenów, itd.
„So Mister Obama! Remember 2 000 000 honest Polish people who risked their life to save Jews. And unknown number polish victims of this help” [więc Panie Obama, proszę pamiętać o 2 milionach Polaków, którzy zaryzykowali swoje życie, by ratować Żydów. . Oraz o nieznanej liczbie polskich ofiar tej pomocy.]
Przykładowo „od 13.9.1942 do 25.5.1944 w woj.kieleckim rozstrzelano bądź spalono żywcem za pomaganie Żydom ok.200 chłopów wraz z rodzinami”* (S.Korboński „Polskie państwo podziemne” str.141) . Jak dodał prezydent, część odpowiedzialności za Holokaust spada na osoby, które nie znalazły w sobie tyle odwagi i „przyjęły przypisaną im rolę widza”. Mam nadzieję, że prezydent myślał o swoim poprzedniku F.D.Roosvelcie, który mając od 1942roku szeroką wiedzę o realizowanym w GeneralGouvernement Holocauscie (m.in. dzięki kurierowi rządu polskiego Janowi Karskiemu) i mając szerokie możliwości przeciwdziałania temu, nie zrobił praktycznie nic. Dlatego Amerykanom ( w tym Żydom amerykańskim) najwygodniej winą za Holocaust jest obciążać nieistniejących już nazistów i "tradycyjnie antysemickich Polaków". Wczorajsze wystąpienie Obamy wpisuje się w ten schemat.


Komentarze
Pokaż komentarze (37)