2 obserwujących
4 notki
2049 odsłon
818 odsłon

Tymiński 2.0 czyli nie te wybory i nie ten kandydat

Wykop Skomentuj3

Wojciech Błasiak

Tymiński 2.0 czyli nie te wybory i nie ten kandydat

(w odpowiedzi redakcji "Do Rzeczy")

W wydaniu "Do Rzeczy" z 18-24 maja br., ukazał się artykuł Łukasza Warzechy o tytule "Szymon Hołownia - Tymiński 2.0?" Autor stworzył tam analogię między kandydującym na prezydenta w obecnych wyborach Szymonem Hołownią, a kandydatem na prezydenta w wyborach w 1990 roku sprzed 30 lat Stanisławem Tymińskim. Ta analogia opisuje jego zdaniem powtarzający się schemat wyborczy, w którym nieznany wcześniej na arenie politycznej kandydat - "naturszczyk", robi nagłą karierę jako kandydat na prezydenta, po czym jego gwiazda polityczna szybko gaśnie. Ta analogia jest fundamentalnie błędna, i to podwójnie. Co do wyborów, i co do kandydata.

Historyczna stawka wyborów w 1990 roku

Przede wszystkim nie ma analogii między sytuacją wyborów prezydenckich w 1990 roku, a wyborami prezydenckimi roku 2020. Wybory prezydenckie w 1990 roku były pierwszymi wolnymi wyborami prezydenckimi nie tylko w Polsce, ale i w całym byłym, choć jeszcze rozpadającym się imperium radzieckim. Ich waga dla Polski była podwójnie ważka. Po pierwsze były to pierwsze wolne wybory, będące testem na możliwość demokratycznych przemian w Polsce, acz i w całym byłym tzw. radzieckim bloku wschodnim.

Po drugie wszakże, były to wybory, które przesądzić miały, i tak się stało, o ostatecznej kontynuacji rozpoczętej w 1990 roku szokowej transformacji Polski Ludowej w ramach planu miliardera z Wall Street i światowego spekulanta Georga Sorosa i jego pseudonaukowego współpracownika Jeffreya Sachsa. Ich plan, aby ukryć jego zagraniczny rodowód, nazwano tzw. planem Balcerowicza. Był to plan zaakceptowany pierwotnie przez komunistyczny rząd premiera Mieczysława Rakowskiego już na wiosnę 1989 roku. Spektakularna wszakże porażka komunistów w hybrydowych wyborach 4 czerwca 1989 roku, wymusiła modyfikację jego wdrażania. Plan Sorosa-Sachsa został ostatecznie wdrożony przez pierwszy tzw. niekomunistyczny rząd Tadeusza Mazowieckiego z dniem 1 stycznia 1990 roku. Przesądził on na dekady o przekształceniu polskiej gospodarki w obszar nieograniczonej eksploatacji ekonomicznej przez kraje kapitalistycznego centrum światowej gospodarki. Doprowadził ostatecznie do faktycznego rozbioru gospodarczego polskiego przemysłu i bankowości w postaci prywatyzacyjnej jego wyprzedaży w ręce zagranicznego kapitału blisko 50% przemysłu i 75% bankowości. Plan ten, nazywany "planem Balcerowicza", choć wdrażający go w latach 1989-1991 wicepremier i minister finansów Leszek Balcerowicz nie miał nic wspólnego z jego powstaniem, był wdrożeniem neoliberalnej doktryny tzw. Konsensusu Waszyngtońskiego.

Szokowa transformacja dla drenażu ekonomicznego

Neoliberalne zasady tego Konsensusu w postaci priorytetu walki z inflacją, deregulacji gospodarki, prywatyzacji własności publicznej i radykalnych cięć w wydatków socjalnych, narzucane przez MFW i Bank Światowy przy pełnym wsparciu rządu USA, a zwłaszcza jego dyplomacji, umożliwiały ekspansję finansową i kapitałową korporacji i banków państw kapitalistycznego centrum oraz podporządkowywanie ekonomiczne i polityczne krajów takich jak Polska, dla ich maksymalnego drenażu ekonomicznego i swobodnej eksploatacji gospodarczej.

Rząd Mazowieckiego-Balcerowicza zdusił własną gospodarkę, dzięki drastycznemu ograniczania wypłacalnego popytu w ramach walki z kosztową hiperinflacją korekcyjną. Ta korekcyjna hiperinflacja została wywołana uwolnieniem przez Balcerowicza, acz i Rakowskiego, rządowej kontroli większości cen. Zwalczano kosztową hiperinflację spowodowaną podniesieniem cen, metodami walki z hiperinflacją popytową, powodowaną nadmiarem wypłacalnego popytu. Sztucznie zduszono gospodarkę, dusząc popyt wewnętrzny. Równocześnie zaciśnięto pętlę zadłużenia na szyi państwowych przedsiębiorstw, gdy oprocentowanie kredytów wzrosło od lipca 1989 roku do grudnia 1990 o ponad 2200%. Konsekwencją tzw. planu Balcerowicza był spadek produkcji w latach 1990-1991 o 33,6%, czyli tyle ile w czasie Wielkiej Depresji lat 1929-1933 w Polsce międzywojennej. Zniszczono ekonomicznie w ciągu zaledwie dwóch lat 1/3 produkcji przemysłowej, a de facto ze względu na zadłużenie również i 1/3 przemysłu.

Stawką wyborów prezydenckich w 1990 roku była możliwość kontynuowania tzw. planu Balcerowicza. To Tymiński tę stawkę ustalił. To była olbrzymia stawka. O jej znaczeniu świadczy fakt przyjazdu w szczytowym momencie kampanii wyborczej postaci nr 3 w administracji USA, ministra obrony Dicka Cheneya. Po raz pierwszy w historii minister obrony USA przyjechał do państwa Układu Warszawskiego, gdzie stacjonowały wojska radzieckie z bronią atomową. Takie ważne dla rządu USA były wyniki tych wyborów. Cheney przyjechał do Polski, i to tuż przed atakiem wojennym USA na Irak, aby ingerować w wybory prezydenckie, udzielając jednoznacznego publicznego poparcia Lechowi Wałęsie, przeciwko Stanowi Tymińskiego. Nie chodziło o wpływ na samych wyborców, ale o nacisk na ówczesnego prezydenta Wojciecha Jaruzelskiego i jego wojskową ekipę. Wałęsa gwarantował bowiem realizację neoliberalnych zasad Konsensusu Waszyngtońskiego i wasalizację ekonomiczną i polityczną Polski, a Tymiński był tego zagrożeniem.

Wykop Skomentuj3
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka