Prezydent niedawno spotkał się z lewicowymi działaczkami z Kongresu Kobiet. Tematem na topie jest dyskryminacja kobiet - właściwie panująca wszędzie, a podnosi się, że i w polityce. Lech Kaczyński zapowiedział podpisanie ustawy o parytetach, jeżeli pojawi się taka inicjatywa. Nie bardzo rozumiem sam cel tego pomysłu, jak i deklarację głowy państwa.
Przede wszystkim - nie uważam, by Magdalena Środa i Henryka Bochniarz były odpowiednimi osobami do rozmowy odnośnie dyskryminacji kobiet. To moje prywatne zdanie - akurat tym Paniom fantastycznie się udało i czerpią z życia publicznego, ile mogą. Nie zawsze z pożytkiem dla odbiorców, co zarzucam głównie Środzie. Ustawa o parytetach nic nie zmieni w świadomości kobiet. Bo czy chcemy tego my, faceci, czy nie - one zawsze będą mniej zainteresowane polityką, która w znacznym stopniu po prostu nuży. Już nie mówię o czynnym udziale w życiu publicznym. Ustawa parytetowa nie odegrała większego znaczenia, bo pomimo podziału fifty-fifty na papierze, w tamtejszym parlamencie jest ich 18%.
Do kobiet można trafiać poprzez billboardy, reklamówki, prasę i telewizję, by zachęcać je do udziału w życiu politycznym. Każdy od 21 lat, bez względu na płeć i niekarany, może posiadać bierne prawo wyborcze. Idąc tym tropem, "zróbmy sobie" parytet w salonie 24. Ciekawe, ile kobiet by przybyło i czy wskutek tego pomysłu, czy zwykłych chęci.
Lech Kaczyński podjął chyba nową strategię działania. Niedawno prasa rozpisywała się, że będzie podpisywał wszystko, co tylko ekipa Tuska przedłoży mu na biurko, by odebrać rywalom politycznym argumenty. Teraz stara się dogodzić członkiniom Kongresu Kobiet i feministkom. W jakim celu? Chodzi o łagodniejszy wizerunek, nastawiony również na otwartość dla wszelkich środowisk czy walkę o głosy kobiet? Przecież i tak wiadomo, że środowiska skupione wokół lewicowej Magdaleny Środy i Henryki Bochniarz nigdy nie postawią krzyżyka w wyborach prezydenckich na Lecha Kaczyńskiego. A prezydent może stracić jeszcze więcej wśród wyborców, gdyby taką ustawę podpisał.
Publicysta i redaktor Salonu24, "Gazety Polskiej", "Gazety Polskiej Codziennie", kiedyś "Dziennika Polskiego" (2009-2011, 2021-2023).
Wszystkie zamieszczone teksty na tym blogu należą do mnie i mogą być kopiowane do użytku publicznego tylko za moją zgodą.
Grzegorz Wszołek
Utwórz swoją wizytówkę
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Polityka