Na wstępie zaznaczę, że momentami jest mi bardzo przykro, kiedy patrzę jak lider "Solidarności" i ktoś dla wielu Polaków zasłużony, wyładowuje frustrację zw. na swoje kompleksy i porażki w Internecie. Można powiedzieć - tylko tyle Wałęsie pozostało, bo w wielkiej polityce już się nie liczy. Rzadko czytam wpisy byłego prezydenta, które publikuje w "Mojej Generacji", ale ten akurat wart jest polecenia.
"Ha ha Brudasy polityczne ,no właśnie ,czy nie jest tak właśnie ? że Ci ludzie [popaprańcy ,małpy z brzytwą ,paranoicy] są najbardziej skoncentrowani w pobliżu Kaczyńskich ,polityka Rydzyka ,
Macierewicza , Walentynowicz , Olszewski i jeszcze kilku .to żadna filozofia ,orjętacja polityczna ,czy pomysł polityczni , to brudasy politycznie."
I w zasadzie można by było zostawić ten wpis bez komentarza. Ale właściwie pokazuje, z kim mieliśmy i mamy nadal do czynienia w debacie publicznej. "Debile", "kretyn", "dziadek z UB", a teraz "brudasy polityczne", "paranoicy" - ów tekst tak beznadziejny, a ile mówiący o osobie piszącej. Lech Wałęsa ma problemy z językiem polskim - to nie nowość, że obraża - również. Ale jak dotąd, ze swojego blogu nie robił ściekowiska. Pomijając już, że atakuje tutaj Kaczyńskich i o. Rydzyka, wymienia również Annę Walentynowicz, której nagle w salonie lewa strona oddawała cześć i hołd w konflikcie z blogerkami. Na słowa wsparcia i wyrazy zażenowania postawą Wałęsy w kolejnych atakach na opozycjonistkę nie ma chyba co liczyć.
Poza tym, wszyscy pamiętamy o sprawie Kataryny i akcji "Dziennika" - "Stop chamstwu w Internecie". Medium, które tak wsławiło się w atak na wolność słowa w Internecie i dobrało sobie kiepski pretekst, przymruża oko na dywagacje Wałęsy. Być może chamstwo i jego definicja stoi po jednej stronie politycznej barykady, a tych "wielkich" nie obowiązuje.
I mogłem podejść do wpisu Wałęsy z pewną obojętnością, powiedzieć - ten gość tak ma, już się przyzwyczaiłem. Ale nie pasowałoby mi to do kogoś, kto podpisywał Porozumienia Sierpniowe z Matką Bożą w klapie. Kto zawsze obnosi się ze swoją wiarą, a niewiele ma to wspólnego z rzeczywistością, "gdy przyjdzie co do czego". Z powodu frustracji i własnych kompleksów, Wałęsa staje się internetowym trollem. A szkoda, bo chyba nie tak powinien to medium były prezydent wykorzystywać.
Publicysta i redaktor Salonu24, "Gazety Polskiej", "Gazety Polskiej Codziennie", kiedyś "Dziennika Polskiego" (2009-2011, 2021-2023).
Wszystkie zamieszczone teksty na tym blogu należą do mnie i mogą być kopiowane do użytku publicznego tylko za moją zgodą.
Grzegorz Wszołek
Utwórz swoją wizytówkę
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Polityka