I zaczęła się awantura o Katyń. Wicemarszałek Sejmu w moim przekonaniu palnął, że mord z 1940 roku nie był zbrodnią ludobójstwa w odpowiedzi na uchwałę, upamiętniającą agresję radziecką z 17 IX 1939r., przygotowaną przez PiS. Stefan Niesiołowski podjął się niejako mediacji na linii Rosja - PiS, bowiem tamtejsze gazety są niezwykle poruszone na tą okoliczność. Zamiast spokojnej debaty rozpoczęła się burza.
"To była zbrodnia wojenna. Ludobójstwo to jest zagłada narodu. W historii do tej pory były dwa ludobójstwa: Holokaust i wielki głód na Ukraine. Mord w Katyniu to było coś zupełnie innego"
Tym oświadczeniem, Niesiołowski strzelił sobie kilkakrotnie w stopę. Po pierwsze - nie dobrze jest, kiedy polityk z czołówki i piastujący ważne stanowisko w państwie podważa badania historyków z IPN, którzy od 2004r. prowadzą w sprawie Katynia śledztwo. Poza tym - mówiąc o tej zbrodni jako tylko "wojennej" czy "kryminalnej", wicemarszałek staje po stronie wersji rosyjskiej, traktującej mord jako zbrodnie "kryminalną". W takim razie przeczy woli mediacji teoria, że głód na Ukrainie w latach 1932-1933 jest ludobójstwem. Dlaczego? Rosja do dzisiaj nie potrafi się również z tego faktu rozliczyć:
"Nie ma historycznego dowodu, że głód został wywołany według kryteriów etnicznych. Jego ofiarami padły milionów obywateli Związku Radzieckiego, reprezentujących różne narody i narodowości zamieszkujące głównie rolnicze obszary kraju. Ta tragedia nie ma – i nie może mieć – jakichkolwiek międzynarodowo uznanych cech ludobójstwa i nie powinna być wykorzystywana jako narzędzie we współczesnych dywagacjach politycznych."
To rezolucja Dumy Federacji Rosyjskiej z 2 IV 2008 roku. Stefan Niesiołowski wykazuje niezwykłą naiwność wręcz, broniąc niesłusznej sprawy. Z takimi publicznymi wypowiedziami powinien się hamować, bo nie jest jakimś tam podrzędnym posłem, a wicemarszałkiem Sejmu. A na logikę - czym jest zbrodnia, dokonana strzałem w tył głowy, na polskich (i nie tylko) jeńcach, "pochowanych" później w masowych grobach?
Ludwik Dorn i Michał Ujazdowski już zapowiedzieli, że w sprawie nie odpuszczą i albo Niesiołowski sam ustąpi ze stanowiska albo złożą wniosek o jego odwołanie. Moim zdaniem - niepotrzebnie teraz, bowiem polityk PO już dawno powinien przestać być ważną personą polskiego Sejmu. Pomysł Dorna i Ujazdowskiego tylko podwyższa temperaturę sporu, chociaż - Niesiołowski sam sobie na to zasłużył. I z mediacji wyszły nici.
PS. Jeszcze bardziej klasyczna jest odpowiedź posła PO na zapowiedzi Dorna i Ujazdowskiego: "Ludwik Dorn i Kazimierz Ujazdowski w obrzydliwy sposób, niegodny przyzwoitych ludzi chcą zaistnieć w polityce. To jest próba nieudana, ci panowie mogą mówić, co chcą, ale oni politycznie nie istnieją. To żałosna próba ludzi, którzy wypadli z polityki". Tym samym, Niesiołowski sam podwójnie nakręca atmosferę sporu.
Publicysta i redaktor Salonu24, "Gazety Polskiej", "Gazety Polskiej Codziennie", kiedyś "Dziennika Polskiego" (2009-2011, 2021-2023).
Wszystkie zamieszczone teksty na tym blogu należą do mnie i mogą być kopiowane do użytku publicznego tylko za moją zgodą.
Grzegorz Wszołek
Utwórz swoją wizytówkę
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Polityka