293 obserwujących
1354 notki
4275k odsłon
  3365   0

Pakowanko tylko w sieci przyspieszy, czyli o przyszłym rządzie PiS

Histerycznie ogłaszane od 25 maja "pakowanko" nabierze - oczywiście tylko w sieci - rozpędu. Antoni Macierewicz jest odmieniany przez wszystkie przypadki. A zapomina się o tym, że w nowym rządzie będą również nowe twarze.

Nie oceniam gabinetu, którego de facto jeszcze nie ma. Platforma Obywatelska i jej wierni akolici zawsze radzili opinii publicznej, nie bez racji, żeby dać 100 dni spokoju rządzącym. Spokój się wydłużył do prawie 8 lat. Rząd PiS trzeba będzie recenzować i to wielki test również dla mediów, sprzyjających prawicy - tam, gdzie wystąpią uchybienia, braki, przejawy niekompetencji, przekręty - wszystko to trzeba opisywać. Nie po to, by dokopać PiS, jak zapewne uważają twardzi zwolennicy tej partii, ale dla higieny życia publicznego i wreszcie dla dobra Polski. Na tym polega zawód dziennikarza, komentatorów. To nie człowiek jest stworzony dla partii, a partia dla człowieka.

Nawiasem mówiąc, zrozumiałe dla mnie będą ataki ze strony prawicowych wyborców na tych, którzy krytykują -  a nie z pasji niszczą - PiS. Trudno się dziwić emocjom, kiedy wielokrotnie Jarosław Kaczyński dostawał niesłusznie, dorabiano mu "gębę", wyzywano, a jego Brata, gdy był prezydentem, traktowano jak trędowatego. Trudno w tej politycznej wojnie rozszyfrować wyborcy prawdziwe intencje. Wreszcie trudno zrozumieć, że można i trzeba się różnić, bo życie to nie partia polityczna, gdzie wypada, by wszyscy mówili jednym głosem. Tyle tytułem wstępu.

Osoba Antoniego Macierewicza wcale mną nie trzęsie, jak Wojciecha Czuchnowskiego, który pisząc komentarz na Twitterze w miejsce wulgaryzmów wstawił wykrzykniki przy kandydacie na szefa MON. To człowiek zasłużony (oczywiście Macierewicz, a nie, pardon, Czuchnowski), wie, czego chce, wytrwały, co nie oznacza, że nie popełnił i nie popełnia błędów. Nie mam żadnych osobistych powodów, by się go bać. Jego największą "skazą" wydaje się to, że zamiast skutecznym politykiem (takim jak Jarosław Kaczyński, czy nawet, o zgrozo, Donald Tusk) jest ciekawym publicystą, który zbyt często używa twardej narracji - jak na ministra oczywiście. Warto, by stał się bardziej dyplomatyczny. Ucinał interesy klik, patrzył na ręce przy przetargach, a mniej oskarżał o zdradę i publicystykę zostawił publicystom. Czas pokaże.

Oczywiście większość komentatorów skupia się na - nie przełknie im to przez gardła - współzałożycielu KOR-u. A w przyszłym gabinecie Szydło jest przecież Anna Streżyńska, zajmująca się od lat cyfryzacją (współpracowała z samorządami i nawet politykami PO!), z którą to dziedziną Michał Boni miał tyle wspólnego, co Kraków z czystym powietrzem. Finansami będzie zarządzał Paweł Szałamacha. Ten polityk miał duży wpływ na ministerstwo skarbu w poprzednim rządzie PiS. I chwalony nawet przez opozycję Konrad Szymański będzie łącznikiem rządu ze strukturami unijnymi - mam nadzieję, że nie wpadnie w taką polityczną bieżączkę, jak Rafał Trzaskowski. Wreszcie - podniesienie rangi resortów edukacji i kultury, ministrowie Gliński i Gowin będą równocześnie wicepremierami.

Mam pewne obawy. Nie wiem, czy Mariusz Błaszczak ma odpowiednie kompetencje, by kierować bezpieczeństwem Polski. Choć z drugiej strony każdy od Teresy Piotrowskiej będzie lepszy. A może czeka nas miła niespodzianka? Wszystko zależy od tego, jakich współpracowników dobierze. Chciałbym poznać plan przyszłego ministra na reformę służb specjalnych, na wizję bezpieczeństwa Polski w trudnym okresie, gdzie z jednej strony mamy problem z imigrantami, a z drugiej - na Ukrainie trwa nadal zapomniana wojna. I wreszcie - bardzo źle, szczególnie w centrowym elektoracie, może zostać odebrana przedwyborcza obietnica Beaty Szydło, że tekę ministra w MON odbierze Jarosław Gowin. Nie powiem, by był to polityk kompetentny do tej roli. Obietnica jednak padła, a PiS, by zaspokoić wszystkie strony, ją de facto złamał. Pierwsze miesiące pokażą, czy te "strachy na lachy" w ogóle mają jakiś sens.

Ciekawie się zaprezentowana układanka zapowiada, tym bardziej, że nie jest to ani gabinet czysto PR-owy, jak pierwszy Donalda Tuska i wypalony, jak drugi wespół z Ewą Kopacz. To połączenie sprawnych administratorów - "wróbelków" - z politycznymi fighterami. Dla wszystkich elektoratów coś dobrego. Słuchając lamentów polityków Platformy, mam wrażenie, że są zawiedzeni tym, że rząd PiS tworzy PiS. Albo, że rządzący nie konsultowali nominacji z opozycją.

Trzeba było wygrać wybory. PiS "schował" Macierewicza. PO musiałaby "schować" niemal wszystkich, by odnieść sukces.

Lubię to! Skomentuj21 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale