Blog
Polityka jest misją
Grzegorz Wszołek - gw1990
Grzegorz Wszołek - gw1990 gw29ster@gmail.com
282 obserwujących 1311 notek 4100928 odsłon
Grzegorz Wszołek - gw1990, 9 stycznia 2019 r.

Gortat team. Koszykarz od lat udanie promuje Polskę w USA

473 14 0 A A A
Marcin Gortat - polska marka w USA.
Marcin Gortat - polska marka w USA.

Niemal do okresu pełnoletności nie było jasne, że zostanie profesjonalnym koszykarzem. O karierze w Stanach Zjednoczonych i wielkich pieniądzach – tym bardziej. Samozaparciem i tytaniczną pracą Marcin Gortat podbił świat. A co jeszcze ważniejsze, dzieli się profitami swojej kariery z najbardziej potrzebującymi.

O najlepszym polskim koszykarzu powstanie z całą pewnością w przyszłości film. Miał zostać piłkarzem albo lekkoatletą. Wiadomo było od dzieciństwa, że Marcin Gortat podtrzyma tradycje rodzinne i będzie uprawiał zawodowo sport. Ojciec, Janusz, zdobywał brązowe medale w boksie w wadze półciężkiej na igrzyskach olimpijskich w Monachium i Montrealu. Mama, Alicja, z powodzeniem grała w siatkówkę, zdobywając mistrzostwo Polski kobiet. A syn odnosił sukcesy w innych dyscyplinach niż koszykówka. Mistrzostwo Polski w skoku wzwyż pod koniec szkoły podstawowej, powołanie do juniorskiej reprezentacji kraju, wreszcie piłkarskie treningi w ŁKS-ie Łódź. Gortat musiał coś wybrać.

Jego warunki fizyczne, wyróżniające się spośród rówieśników siła i wzrost, mogłyby paradoksalnie utrudnić karierę piłkarską. Chyba że przyszły koszykarz zostałby obrońcą lub bramkarzem, o czym marzył w wieku szkolnym. Ostatnim piłkarzem w ataku, który zrobił zawrotną karierę i przypominał posturą Gortata, był Jan Koller z Borussi Dortmund. Czeski atakujący był o 10 cm niższy (2 metry i 2 cm), doskonale przepychał się w polu karnym i zdobywał gole strzałami głową. Gortat wybrał jednak koszykówkę. 

Przepustka do gry w NBA 

Mało kto dawał mu szansę na zrobienie zawrotnej kariery i z jednej strony trudno się dziwić – zaczął trenować na poważnie tę dyscyplinę dopiero w wieku 18 lat! – Byłem ponoć dwa razy większy od pozostałych dzieci – wspominał Gortat. W szkole często naśmiewano się z jego wzrostu, nazywano go pająkiem. Ostatnio przyznał, że gdyby mógł, dołożyłby sobie kolejne 10 cm wzrostu – a mierzy przecież 2 metry i 12 centymetrów.

– Któregoś dnia nauczyciel wychowania fizycznego w technikum powiedział, że marnuję się w piłce nożnej. Zasugerował: przejdziesz na koszykówkę, to pomogę ci również w szkole, a nie da się ukryć, orłem nie byłem. Pomyślałem, dlaczego nie? Trenerowi od piłki powiedziałem, że rezygnuję. Na to on, że w wieku 18 lat jest za późno na zmianę dyscypliny, nic już nie osiągnę. Odpowiedziałem, że jak mi w koszykówce nie wyjdzie, to wrócę – opowiadał Gortat w rozmowie z „Newsweekiem”. Komu udaje się wybić, gdy zaczyna przygodę z koszykówką, wchodząc w wiek pełnoletni?

Koszykarz już pół roku po rozpoczęciu profesjonalnej kariery trafił do reprezentacji Polski. Dobre występy w ŁKS Łódź utorowały mu drogę do sukcesów. Gortat trafił do niemieckiej Bundesligi, gdzie szlifował talent w Rhein Energie. Nie wykręcił znakomitych statystyk, łącznie w pierwszym sezonie spędził na parkiecie ponad godzinę. W 2003 roku nikt, chyba poza Gortatem, nie mógł się spodziewać, że dryblas z łysiną wkrótce trafi do najlepszej ligi świata. Marzenie zawodnika ziściło się w 2005 roku. Skauci z NBA zauważyli go już po pierwszym sezonie gry w Niemczech, podczas obozu koszykarskiego w Treviso. Podczas draftu został wybrany z dalekim numerem, ale nie miało to dla nikogo znaczenia, a tym bardziej dla Gortata. Trzy lata po rozpoczęciu poważnej gry w kosza, trzeci Polak w historii dostał przepustkę do gry w NBA. Najbardziej renomowanej, oglądanej i „kasiastej” ligi świata. Gortata wypatrzył klub Phoenix Suns, który od razu przetransferował go do Orlando Magic.

I tu historia się powtarza – Gortat nie mógł liczyć od razu na częste granie. Musiał jeszcze przez trzy lata udowadniać swoje w Bundeslidze w barwach Rhein Energie i Anaheim Arsenal. Koszykarz podbił niemieckie parkiety i utorował sobie drogę na dobre do gry w NBA. Był trzecim Polakiem za oceanem w najlepszej lidze świata – po Cezarym Trybańskim i Macieju Lampe. Z papierami na większą karierę, bo w końcu coś na niemieckich parkietach pokazał.

Samokrytycznym okiem

Dalszy rozwój Gortata był etapowy – wyrywał minuty w Orlando Magic, jako pierwszy rodak w historii zagrał najpierw w podstawowej piątce, a później w wielkim finale NBA. Jego drużyna poniosła porażkę w 2009 roku z Los Angeles Lakers. Gortat podpisał pięcioletni kontrakt, który opiewał na 34 mln dolarów! Chociaż jeszcze nic wielkiego w dorosłej karierze nie wygrał, to nazwisko naszego koszykarza obiegło świat. W Polsce na każdym zawodniku miliony, jakie zagwarantował sobie ponaddwumetrowy wieżowiec, musiały robić ogromne wrażenie. 2010 rok to wymiana Gortata z Orlando do Phoenix Suns. Doskonała gra w obronie i w dodatku efektywne wsparcie w ataku przyniosły ogromną popularność Gortata w NBA. Do tego stopnia, że po dwóch latach gry w Phoenix trafił na listę najlepszych koszykarzy NBA – NBA All Stars. Na pozycji środkowego zajął piąte miejsce w głosowaniu w konferencji Zachodniej.

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Wszystkie zamieszczone teksty na tym blogu należą do mnie i mogą być kopiowane do użytku publicznego tylko za moją zgodą.

image Grzegorz Wszołek
image
Utwórz swoją wizytówkę

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • @suveren "spuszczono ujadającą psiarnię" - nie wiem o czym Pan mówi, ale mam wrażenie, że...
  • @dim... Jasne, że zaplanował! Jeśli debata schodzi na dno, trzeba albo siedzieć cicho albo...
  • @casado wystarczy, że Pan ma "inną"

Tematy w dziale Sport