Jeżeli w 2024 roku, w pozornie normalnym państwie, minister sprawiedliwości i prokurator generalny uzasadnia swoje decyzje kadrowe tym, że jest to 'akt słuszności dziejowej', to obozy koncentracyjne dla niezadowolonych są już niedaleko.
Kto może, niech wyjeżdża.
PS. A ten cały Trybunał Konstytucyjny, to zdaniem ministra możecie sobie w buty włożyć, zaś jego ostatnie postanowienie jest wadliwe, bo sędzia, która je wydała, to ona pisówa jest, bo dwanaście lat temu co prawda była bezpartyjna, ale kandydowała do Sejmu z listy PiS i nie może stać na drodze słuszności dziejowej.


Komentarze
Pokaż komentarze (8)