Stary Wiarus Stary Wiarus
185
BLOG

Ponownie – Szanowny Panie Pośle Arkadiusz Mularczyk MEP

Stary Wiarus Stary Wiarus Polityka Obserwuj notkę 2
Reparacje na poziomie podanym w raporcie o stratach wojennych, 1 352 483 000 000 euro, stanowiłyby łącznie około 28 procent rocznego PKB Niemiec plus około 23 procent PKB Austrii z 2025 roku. Należy je uznać za niewygórowane, ponieważ inna metodologia obliczeń przyniosłaby wyniki dwa do pięciu razy wyższe. Reparacje dla Polski byłyby porównywalne z reparacjami Francji dla Niemiec po wojnie francusko-pruskiej 1870-71 roku oraz z reparacjami wypłaconymi przez Rzeszę Niemiecką po I wojnie światowej



Szanowny Panie Pośle,


Dlaczego nie zdobył się pan ani na podanie bezpośredniego linku do recenzji, ani na publikację jej tekstu?

Wzbudził pan w ten sposób podejrzenia, w tym niestety moje, za które pana serdecznie przepraszam, że taka recenzja nie istnieje. Okolicznością łagodzącą jest że podał pan nieprawidłowo miejsce publikacji: sehepunkte.de zamiast historicum.online.

Czy mógłby pan być na przyszłość nieco uważniejszy?



https://historicum.online/Wnęk-Report


Przekład AI z języka niemieckiego.

Konrad Wnęk (red.)

Raport o stratach poniesionych przez Polskę w wyniku niemieckiej agresji i okupacji podczas II wojny światowej 1939–1945.

    I. Zbiór studiów

    II. Dokument fotograficzny

    III. Lista miejsc zbrodni


 Warszawa
Instytut Strat Wojennych im. Jana Karskiego

2023

536 + 443 + 328 s.

Recenzent: Michael Pammer*

Kwiecień 2026


Trzy tomy wielkoformatowe, 1300 stron, prawie 5 kilogramów – raport o stratach polskich poniesionych w wyniku niemieckiej agresji i okupacji w czasie II wojny światowej to przedsięwzięcie o dużym ciężarze gatunkowym, ale przede wszystkim o znaczeniu politycznym. Ta wersja drukowana nie jest już dostępna, co również ma związek z polityką.


Raport został opublikowany przez Instytut Jana Karskiego w Warszawie, powołany w 2021 roku przez rząd Morawieckiego. Publikacja była deklarowanym celem instytutu od samego początku, ale prace nad raportem rozpoczęły się już w 2017 roku w ramach parlamentarnej grupy roboczej, składającej się niemal wyłącznie z posłów Prawa i Sprawiedliwości (PiS). Raport wyraźnie odzwierciedla to tło: przedmowę do tomu I napisał Jarosław Kaczyński, do tomu II Mateusz Morawiecki, a wstęp do tomu I Arkadiusz Mularczyk, prawnik i ówczesny poseł na Sejm RP, który przewodniczył parlamentarnej grupie roboczej, a od 2024 roku jest posłem do Parlamentu Europejskiego. Wkład stanowiący główną część tomu I nie pochodzi jednak od historyków-amatorów, lecz od historyków i ekonomistów z polskich uniwersytetów i Instytutu Pamięci Narodowej. Redaktorem jest Konrad Wnęk, profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie.


13 grudnia 2023 roku rząd Tuska objął władzę. Już 29 grudnia 2023 roku odwołał członków rady naukowej Instytutu Jana Karskiego, a 10 stycznia 2024 roku – dyrektora (redaktora raportu) i jego zastępcę. Wydawanie raportu w formie drukowanej zostało następnie przerwane, ale trzy tomy są dostępne do pobrania online. W kwietniu 2025 roku instytut ostatecznie powołał nowego dyrektora. Wydarzenia te są związane z niezwykle spolaryzowaną sytuacją w polskiej polityce wewnętrznej, jaka z zasady prowadzi do zmian personalnych przy każdej zmianie rządu, o ile pozwala na to prawo, i to najwyraźniej bezzwłocznie. Dodatkowo, również odgrywa pewną rolę fakt, że rząd kierowany przez KO prowadzi znacznie bardziej pojednawczą politykę wobec Niemiec niż poprzedni rząd PiS i nie jest szczególnie zainteresowany pociąganiem Niemiec do odpowiedzialności za szkody wyrządzone przez Niemców. W każdym razie tempo tych wydarzeń jest uderzające, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że w międzyczasie miały miejsce również święta państwowe. W innych krajach czystka personelu takiej instytucji raczej nie byłaby priorytetem dla nowo wybranego rządu.


Relacje z Niemcami mają jednak dla niniejszego raportu znaczenie jedynie teoretyczne. Chociaż raport kwantyfikuje szkody poniesione przez Polskę i retorycznie łączy je z żądaniem reparacji – deklarowanym od samego początku – w praktyce jasne jest, że Niemcy tego żądania nie spełnią. Sam Instytut Jana Karskiego nie jest i nigdy nie był odpowiedzialny za jakiekolwiek potencjalne implikacje dla polityki zagranicznej; jest jedynie instytutem badań historycznych.


Przyjrzyjmy się najpierw tomom II i III. Tom II, podzielony na rozdziały, prezentuje fotografie różnych faz i aspektów wydarzeń, począwszy od niemieckiego ataku w 1939 roku, poprzez celowe mordowanie „elit” (osób uznawanych za przywódców polskiego ruchu oporu, ale także po prostu ważnych dla polskiej tożsamości i kultury), masowe mordy na Żydach, pracę przymusową i niszczenie dziedzictwa kulturowego, aż po kulturę pamięci po 1945 roku. Jak łatwo sobie wyobrazić, obrazy te mają ogromną siłę przekonywania, ponieważ udokumentowano praktycznie każdy możliwy rodzaj zbrodni.


W tym miejscu konieczne jest krótkie napomknięcie o instytucie, który wydał tę publikację. Osoba i działalność Jana Karskiego są poruszane w kilku rozdziałach, które tak sugestywnie przedstawia album fotograficzny. W chwili wybuchu wojny Karski był porucznikiem rezerwy w armii polskiej. Został powołany na początku wojny i wraz z wieloma innymi oficerami dostał się do niewoli Armii Czerwonej. Uciekł podczas transportu do Związku Radzieckiego, unikając w ten sposób losu pozostałych oficerów, którzy, jak wiadomo, zostali masowo wymordowani przez sowieckie służby specjalne. Następnie został agentem Armii Krajowej i łącznikiem między polskim ruchem oporu a aliantami. Dzięki dwóm radykalnym działaniom uzyskał bezpośrednią wiedzę o niemieckich zbrodniach przeciwko Żydom: przedostał się do getta warszawskiego, a następnie do obozu, prawdopodobnie w Izbicy, skąd odchodziły transporty do Bełżca. Karski dotarł następnie do Wielkiej Brytanii i USA, gdzie bezpośrednio przekazywał swoje obserwacje decydentom, począwszy od prezydenta Roosevelta. W 1944 roku opublikował to wszystko w swoim raporcie „ Historia tajnego państwa", który czyta się jak thriller, i który wydano w nakładzie około 400 000 egzemplarzy. Tak więc to, co działo się w Polsce pod niemiecką okupacją, wcale nie było tajemnicą w USA, choć niektórzy pozostawali sceptyczni. Po wojnie Karski pozostał w USA, ponieważ niewątpliwie spotkałyby go w Polsce takie same prześladowania ze strony komunistów, jak wcześniej za czasów nazistów. Został historykiem na Uniwersytecie Georgetown, a w 1985 roku opublikował do dziś niezwykle pouczające i warte przeczytania studium „Wielkie mocarstwa i Polska” . Jego nazwisko to właściwy patronat dla takiego instytutu badawczego.


Tom III wymienia, uporządkowane według województw, gmin i miast, liczby obywateli polskich zamordowanych przez Niemców. Rezultatem jest tabela licząca kilkaset stron. Każdy wiersz tabeli reprezentuje jeden przypadek, od pojedynczych morderstw po przypadki z tysiącami ofiar. Dokumentacja ta opiera się zasadniczo na starszych badaniach i raportach, głównie z lat 80. XX wieku. Oczywiście, dokumentacja tych zbrodni w źródłach nie jest doskonała. W niektórych przypadkach liczby są szacunkowe, w innych dokładne, a niektóre wydarzenia mogą nawet nie być udokumentowane w źródłach. Podsumowując, wynik prawdopodobnie reprezentuje dolną granicę rzeczywistego rozmiaru zbrodni. W formie drukowanej niniejszy tom służy przede wszystkim jako praca referencyjna dla lokalnych badań historycznych. Dalsze badania prawdopodobnie będą opierać się na cyfrowej wersji danych.


To prowadzi nas do tomu I, w którym szkody poniesione przez Polskę są analizowane w kilku odrębnych badaniach. Celem jest oszacowanie rozmiaru szkód w odniesieniu do wszystkich rodzajów szkód, w tym szkód materialnych i strat materialnych, szkód w przedsiębiorstwach, utraty dochodów i pracy przymusowej, ale także, a nawet przede wszystkim, wartości strat w ludziach.


Jaki jest szacowany rozmiar strat? Według tego raportu, łączna wartość strat wyniesie 1 352 483 000 000 euro, z czego 77% przypada na straty ludnościowe (głównie zamordowanie 5,2 miliona obywateli polskich oraz utratę dochodów ocalałych), 13% na straty materialne, a 8% na grabież majątku państwowego. Pozostała część przypada na kilka mniejszych pozycji.


Oszacowanie rozmiaru szkód, takich jak szkody materialne, rabunki i straty w działalności gospodarczej, nie jest proste, ale rozwiązanie jest generalnie jasne. Szkody spowodowane pracą przymusową są jednak trudniejsze do oszacowania. Wreszcie, wartość utraconego życia ludzkiego jest niezwykle złożoną kwestią. Ponieważ stanowi ona zdecydowanie największą część całkowitych szkód, wymaga dalszej analizy.


Oszacowanie wartości ludzkiego życia nie jest zadaniem niezwykłym. Pytanie to często pojawia się w życiu codziennym, na przykład w odniesieniu do odszkodowań po wypadkach. Istnieje kilka podejść do takiego oszacowania i istnieje wiele badań dotyczących wyników takich ocen. Przegląd większej liczby tych badań można podsumować następująco: Jednym ze sposobów oszacowania wartości ludzkiego życia jest analiza zachowań rynkowych. Na przykład można zaobserwować, że płace za prace obarczone ryzykiem fizycznym są wyższe niż za prace o niskim ryzyku. Jeśli ta premia za ryzyko jest powiązana z samym ryzykiem, czyli prawdopodobieństwem rzeczywistego zgonu, uzyskuje się szacunkową wartość dla zdarzenia materializacji ryzyka. Innymi słowy, premia za ryzyko podzielona przez prawdopodobieństwo zgonu (wyrażone jako liczba z zakresu od 0 do 1) daje kwotę szkody w razie wypadku, a tym samym wartość życia. To samo dotyczy różnych wydatków na środki bezpieczeństwa, takie jak środki ochrony przeciwpożarowej i tym podobne: środki bezpieczeństwa generują koszty i zmniejszają częstotliwość lub dotkliwość szkód, w tym przypadku ofiar śmiertelnych. W związku z tym dokonuje się oceny wartości zapobiegania szkodom, dzieląc nakłady przez prawdopodobieństwo ich wystąpienia. Oczywiście, takie obliczenia nie są przeprowadzane w praktyce – podczas montażu materiałów ogniotrwałych nie oblicza się najpierw, czy straty poniesione w wyniku wypadków śmiertelnych byłyby niższe niż koszt samego materiału. Niemniej jednak, takie środki, w połączeniu z prawdopodobieństwem wystąpienia zdarzeń, mogą dać wyobrażenie o wartości ludzkiego życia.


Innym sposobem oceny wartości ludzkiego życia są jawne ankiety. Polegają one na pytaniu, ile ktoś byłby skłonny zapłacić za działania zmniejszające ryzyko śmierci, takie jak opieka zdrowotna. Zmniejszone ryzyko śmierci i niezbędne wydatki stanowią wskaźnik wartości życia.


Innym sposobem na uzyskanie szacunków byłoby przyjrzenie się precedensom. Na przykład, w 1988 roku, po masowym morderstwie w wyniku zamachu bombowego nad Lockerbie, wypłacono odszkodowania. W tym przypadku rząd libijski zaoferował 10 milionów dolarów za każdą ofiarę, a ostatecznie wypłacił po 8 milionów dolarów każdej z nich. Kwoty te są zbliżone do szacunków zawartych we wspomnianych badaniach.


Żadne z tych podejść nie ma jednak znaczenia dla niniejszego raportu, mimo że są istotne dla kontekstualizacji jego ustaleń. W przypadku badań ankietowych jest to zrozumiałe, ponieważ nie istnieją żadne tego typu badania z lat 30. XX wieku. Podobnie, dane dotyczące zachowań rynkowych w Polsce w tym okresie są trudno dostępne w wymaganej jakości.


Autorzy odpowiedniego rozdziału wybrali zatem inne podejście, a mianowicie oszacowanie utraty kapitału ludzkiego, co następnie interpretuje się jako rozmiar szkody. Podejście to polega na oszacowaniu dochodu, jakiego dana osoba mogłaby oczekiwać do końca życia w danych warunkach (wiek, płeć, zawód itp.) w określonym momencie. Daje to dochód, którego na przykład trzydziestoletni polski nauczyciel mógłby oczekiwać w 1940 roku, biorąc pod uwagę określoną długość życia, aż do naturalnej śmierci. Ten przyszły dochód z perspektywy 1940 roku zostałby następnie zdyskontowany, ponieważ przyszły dochód jest wart mniej niż dochód obecny. Rezultatem jest wartość kapitału ludzkiego takiej osoby w 1940 roku. Gdyby ta osoba została zamordowana w 1940 roku, szkoda byłaby równa wartości jej kapitału ludzkiego w tamtym czasie. Aby określić szkodę w 2021 roku, można następnie kumulować szacowane szkody z 1940 roku.


Podejście oparte na kapitale ludzkim ma praktyczną zaletę: jest znacznie łatwiejsze w zastosowaniu niż szacowanie oparte na zachowaniach rynkowych lub badaniach ankietowych. Dostępne są tabele umieralności dla Polski, a charakterystykę demograficzną i zawodową badanych osób, a tym samym ich oczekiwane dochody, można określić z rozsądnym prawdopodobieństwem. Uzyskany szacunek przedstawiony w niniejszym raporcie można zatem zasadniczo zaakceptować. Autorzy pominęli jednak połączenie dyskontowania przyszłych dochodów i kapitalizacji wyniku, aby uprościć obliczenia. Skutkuje to niższym wynikiem, ponieważ kapitalizacja, ze względu na dłuższy horyzont czasowy (do 2021 r.), miałaby większy wpływ niż dyskontowanie przyszłych dochodów z perspektywy 1940 r., które są ograniczone oczekiwaną długością życia ówczesnej populacji – większość ofiar morderstw nie dożyłaby 2021 r. nawet w normalnych okolicznościach.


To podejście ma jednak również poważną wadę: szacunek jest z natury niepełny. Wartość ludzkiego życia nie wyczerpuje się w kapitale ludzkim, jakim dysponuje dana osoba, to znaczy w wysokości jej zdyskontowanych przyszłych dochodów. Jest to intuicyjnie oczywiste, ponieważ ludzie zazwyczaj nie mierzą swojej wartości wysokością oczekiwanych przyszłych dochodów. Konsekwencje również to wyraźnie pokazują: są ludzie, którzy ze względu na okoliczności osobiste nie są i nigdy nie będą w stanie generować dochodu. Ich kapitał ludzki, mierzony dochodem, jest zatem zerowy, a nawet ujemny. Ale wartość ich życia nie jest zerowa ani mniejsza od zera – przeciwny pogląd prowadziłby do wniosku, że wartość człowieka zależy od jego produktywności, że osoby nieproduktywne są bezwartościowe, a nawet stanowią obciążenie i dlatego można je zabić. Jak wiadomo, ten ostatni pogląd doprowadził narodowych socjalistów do niektórych zbrodni. Mordowanie chorych było stratą, której nie da się oszacować, stosując podejście oparte na kapitale ludzkim.


Przy szacowaniu wartości ludzkiego życia, podejście oparte na kapitale ludzkim, ze względu na swoją niekompletność, prowadzi w zdecydowanej większości przypadków do niższych wyników niż inne metody szacowania (wyjątkiem są osoby o szczególnie wysokich dochodach). W niniejszym raporcie skutkuje to raczej niskim oszacowaniem szkód spowodowanych niemiecką agresją i okupacją. Autorzy byli tego świadomi. Pomijając praktyczne trudności w stosowaniu innych podejść, argumentują oni, że „konserwatywne” oszacowanie rozmiaru szkód byłoby bardziej akceptowane.


Pomimo problemów z podejściem opartym na kapitale ludzkim, należy pamiętać, że niekoniecznie prowadzi ono do zasadniczo odmiennych rezultatów niż na przykład austriackie prawo dotyczące zabezpieczenia społecznego, ponieważ zabezpieczenie społeczne nie obejmuje również wszystkich strat w przypadku śmierci. Metoda obliczania jest inna. Na przykład renty rodzinne w ubezpieczeniu wypadkowym są oparte nie na przewidywanych dochodach, lecz na przeszłych dochodach zmarłego, a łączna wysokość rent wszystkich pozostałych przy życiu członków rodziny nie może przekraczać 80% ostatniego rocznego dochodu. Renty sieroce są ograniczone czasowo, a renty wdowie, wypłacane przez długi okres, wahają się od zaledwie 20 do 40% podstawy wymiaru, w zależności od wieku. Zdyskontowany wynik będzie zatem jeszcze niższy niż kalkulacja odszkodowania oparta na podejściu opartym na kapitale ludzkim. Inne odszkodowania (koszty pogrzebu, zadośćuczynienie za ból i cierpienie) są w każdym przypadku niezwykle ograniczone.


Jak ten wynik wypada w porównaniu z szacunkami wartości ludzkiego życia w innych badaniach? Raport szacuje szkody na ofiarę morderstwa na średnio 178 700 euro, w oparciu o dane z 2021 roku. W porównaniu z badaniami z lat po 2000 roku, które wykorzystują inne metody szacowania, jest to wartość wyjątkowo niska. Ogólnie rzecz biorąc, badania te dają wyższe wartości dla krajów wysoko rozwiniętych niż dla krajów rozwijających się, a wyniki różnią się w stosunku 2:1 lub więcej, w zależności od metody szacowania. Nie ma zatem jednej, ostatecznej wartości, a różnice w wycenie między krajami na różnych poziomach rozwoju są dyskusyjne. Jednak w żadnym wypadku cytowany przegląd nie zawiera wartości poniżej 400 000 euro. Z pewnością Polska w 1939 roku była daleka od obecnego poziomu rozwoju . Jednak nawet według standardów krajów rozwijających się wartość ludzkiego życia w niedawnej przeszłości wynosiłaby od 400 tys. do 1,4 mln euro i nie ma wyraźnego powodu, aby zakładać, że w przypadku Polski w 1939 r. wartość ta była niższa.


Nawet jeśli za dolną granicę przyjąć niskie liczby dla krajów rozwijających się, to łączna wartość szkód, wliczając w to inne szkody, nie wyniosłaby 1,35 biliona euro, lecz od 2,5 do 7,7 biliona euro.


Pozostaje czysto teoretyczne pytanie: co oznaczałoby dla Niemiec konieczność zapłaty reparacji? Po pierwsze, Austria również musiałaby się dołożyć; biorąc pod uwagę jej udział w populacji, udział Austrii w reparacjach wyniósłby około 9 procent, co według „konserwatywnych” szacunków Instytutu Jana Karskiego stanowiłoby około 120 miliardów euro. Niemcy miałyby wówczas 1,23 biliona euro. Produkt krajowy brutto Niemiec w 2025 roku wyniósł 4,47 biliona euro, a Austrii 513 miliardów euro. Reparacje na podanym poziomie stanowiłyby zatem około 28 procent rocznego PKB Niemiec i ponad 23 procent austriackiego.


Czy to dużo? Oczywiście, że dużo, ale ile to jest w porównaniu z historycznymi przypadkami reparacji? Dwa przypadki nasuwają się do porównania: francuskie płatności po wojnie francusko-pruskiej 1870/71 i niemieckie płatności po I wojnie światowej. Po wojnie 1870/71 Francja zapłaciła Niemcom około 22 procent swojego rocznego PKB za szkody, które były niewątpliwie proporcjonalnie niższe niż te poniesione przez Polskę. Niemieckie reparacje po I wojnie światowej, wynoszące 132 miliardy marek w złocie, uzgodnione w 1921 roku, odpowiadały 260 procentom PKB Niemiec z 1913 roku. Szacunki dotyczące tego, ile z tego faktycznie wypłacono, są różne, ale nawet najniższe szacunki wynoszą około 35 procent PKB z 1913 roku .


W porównaniu z tymi wcześniejszymi przypadkami, polskie roszczenia reparacyjne, zgodnie z niniejszym raportem, nie byłyby jeszcze wygórowane. Jednakże, gdyby oszacować je metodami alternatywnymi, tj. na kwotę od dwóch do pięciu razy wyższą od pierwotnej, znacznie przekroczyłyby one kwoty z historycznych przypadków. Nie uwzględnia to nawet potencjalnych roszczeń wszystkich innych dotkniętych krajów, które niewątpliwie wystąpiłyby natychmiast.


Raport dotyczący Niemiec, oprócz ogólnej polaryzacji politycznej w Polsce, porusza również kwestię odmiennych orientacji w polityce zagranicznej polskich partii politycznych. Sytuacja jest inna w odniesieniu do głównego sojusznika nazistów z 1939 roku, ponieważ w przypadku sowieckiej agresji i okupacji, osiągnięcie konsensusu w Polsce byłoby łatwiejsze. Potencjalny raport dotyczący strat poniesionych przez Polskę w wyniku sowieckiej agresji i okupacji z pewnością przyniósłby niższą kwotę odszkodowań, ale byłby wart wysiłku badawczego.


 


  1. Prośba o zamówienie została odrzucona. Publikację online można znaleźć tutaj: Poland's War Report
    https://www.reparations-for-poland.com/war-report

  2. Jan Karski, Historia tajnego państwa, Boston/Cambridge 1944.

  3. Jan Karski, Wielkie mocarstwa i Polska. Od Wersalu do Jałty. Wydanie jubileuszowe, Lanham/Boulder/et al. 2014 [Oryginał 1985].

  4. Elena Keller i in., Ile warte jest ludzkie życie? Przegląd systematyczny, Value in Health 24 (2021), 1531–1541
    .
  5. Tamże, 1536.

  6. Albrecht O. Ritschl, Wojna, konflikt dystrybucyjny, reparacje: niemiecka inflacja od 1920 do 1923, Wirtschaftsdienst 103 (2023), 90–93.


* Recenzent:
https://mpammer.eu/



emigrant (nie mylić z gastarbeiterem)       

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka