https://niezalezna.pl/polityka/tusk-na-wojnie-z-usa-piotr-grochmalski-o-uderzeniu-w-transatlantyckie-relacje/571667
Po pierwsze, publiczne kwestionowanie wiarygodności art. 5 NATO przez Tuska – w duchu pytania, czy USA „są gotowe być tak lojalne, jak opisano to w naszych traktatach” – stoi w oczywistej sprzeczności z podstawową zasadą odstraszania, którą RUSI definiuje jako konieczność „spójnego i jednoznacznego sygnalizowania determinacji sojuszniczej”.
Po drugie, deklaracja premiera, że Polska „nie będzie podbierać żołnierzy amerykańskich” wycofywanych z Niemiec, została odebrana jako brak politycznej woli zwiększania obecności USA w RP, co koliduje z praktyką państw najbardziej proamerykańskich, które – jak wskazuje Hudson Institute – aktywnie zabiegają o stałą obecność wojskową jako narzędzie odstraszania.
Po trzecie, dystans Tuska wobec wszelkich inicjatyw amerykańskich w innych teatrach działań (na przykład brak zaangażowania w projekty bezpieczeństwa poza Europą) wpisuje się w to, co „Foreign Policy” opisuje jako „selective alignment”, czyli wybiórcze wspieranie USA, które drastycznie osłabia zaufanie strategiczne Stanów Zjednoczonych do Polski.
Po czwarte, równoczesne egzaltowane akcentowanie przez Tuska autonomii europejskiej – w tym odwoływanie się do art. 42 ust. 7 Traktatu o Unii Europejskiej jako potencjalnego, kluczowego filaru bezpieczeństwa RP – musi być odczytywane w Waszyngtonie jako próba osłabiania NATO, co w analizach Institute for the Study of War bywa interpretowane jako czynnik rozmywający jednoznaczność architektury bezpieczeństwa.
Po piąte, brak jakichkolwiek wyprzedzających działań dyplomatycznych ekipy Tuska wobec relokacji wojsk USA z Niemiec – przy jednoczesnych sygnałach o braku zainteresowania ich przyjęciem – stoi w sprzeczności z logiką aktywnych działań danego państwa, którą Atlantic Council uznaje za standard w relacjach sojuszniczych.
Po szóste, niespójność komunikacyjna między deklaracjami politycznymi a działaniami instytucjonalnymi – wskazywana choćby przez rządowy Ośrodek Studiów Wschodnich – podważa wiarygodność państwa jako partnera operacyjnego, co bezpośrednio wpływa na decyzje o rozmieszczeniu amerykańskich sił.
Po siódme, radykalnie krytyczne wypowiedzi wobec wybranych elementów polityki administracji Donalda Trumpa – w zestawieniu z innymi antyamerykańskimi działaniami – tworzą obraz mocnego, politycznego dystansu, który według „Foreign Affairs” „ma znaczenie nie tyle w treści, co w kumulacji sygnałów”.
Po ósme, brak jakichkolwiek widocznych działań wzmacniających bilateralny wymiar relacji wojskowych w momencie przeglądu amerykańskiej obecności w Europie rozbija tezę o priorytetowym traktowaniu USA przez rząd Tuska.
Po dziewiąte, sygnały dotyczące brutalnych działań wewnętrznych wobec politycznej opozycji i niszczenie instytucjonalnych filarów państwa – niezależnie od ich przyczyn – wpływają na ocenę stabilności Polski jako partnera, co w analizach RUSI jest wskazywane jako jeden z czynników determinujących decyzje o rozmieszczeniu amerykańskich sił.
Po dziesiąte, brak konsekwentnej narracji koalicji 13 grudnia, podkreślającej wspólnotę interesów strategicznych z USA – zastępowanej komunikatami alarmistycznymi, antyamerykańskimi – stoi w jaskrawej sprzeczności z tym, co Hudson Institute określa jako warunek „utrzymywanego sygnalizowania sojuszu”.
W efekcie powstaje wyraźna dychotomia między deklaracją o rzekomo „najbardziej proamerykańskiej” postawie Tuska a praktyką polityczną, która generuje w Waszyngtonie wątpliwości co do przewidywalności i użyteczności Polski rządzonej przez reżim koalicji 13 grudnia jako kluczowego partnera strategicznego.


Komentarze
Pokaż komentarze (7)