Żywy pomnik powiedział o Romanie Polańskim:
" Gdyby nie był sławny, to fakt, że ponad 30 lat temu w Los Angeles, mieście szczególnie swobodnych obyczajów, skorzystał z usług jakiejś nieletniej prostytutki, nie miałby dzisiaj przedłużenia. Chciał być Pigmalionem, chciał dla nich stworzyć świat, który na pewno byłby ładny. A że to "biedny" człowiek i ofiara Holokaustu, trzeba mu coś niecoś wybaczyć. Ja znam człowieka, który wyszedł z getta, który jest tragiczny i który ma takie "czarne rozdziały" w swoim życiu."
Gdyby natomiast, w co wątpię, ktoś chciał zapytać kobiety, którą ten żywy pomnik publicznie opluł, co sądzi o jego doktoracie, to panią Samanthę Geimer representuje mec. Lawrence Field, z kalifornijskiej kancelarii adwokackiej Silver & Field, 10975 Santa Monica Boulevard, Los Angeles CA 90025, telefon (310)477-7640.



Komentarze
Pokaż komentarze