Stary Wiarus Stary Wiarus
2431
BLOG

Łukasz Warzecha: smutny przypadek raka u 38-latka

Stary Wiarus Stary Wiarus Polityka Obserwuj notkę 14

 

Angelina Jolie, aktorka, przypadkowo rowieśnica Warzechy (ur. 4 czerwca 1975 r.), zdecydowała się na profilaktyczną obustronną mastektomię, kiedy testy genetyczne wykazały mutację genu BRCA 1, dającą pani Jolie 87% prawdopodobieństwa, że zachoruje na raka piersi i 50%, że zachoruje na raka jajnika.

Zdaniem Łukasza Warzechy, też celebryty, tylko pod każdym względem mniejszego, mastektomia w tej sytuacji to fanaberia znudzonej gwiazdki. Gwiazdka powinna zdaniem Warzechy zagrać w rosyjską ruletę, zdając się na 13% prawdopodbieństwa, że nie zachoruje.

Nota bene, w grze w rosyjską ruletę sześciostrzałowym bębenkowcem nabitym pięcioma nabojami, jedna komora nabojowa pusta, szanse gracza, że nie strzeli sobie w łeb, są lepsze – 16,7%.

 W niektórych, względnie rzadkich przypadkach, medycyna daje 100% pewności. Jak komuś wytną wyrostek robaczkowy, to na 100% mu nie dorośnie. Ale w onkologii nie ma pewności, są tylko statystyki i prawdopodobieństwa.

 Z jednej strony ja nikomu źle nie życzę. Ale z drugiej ciśnie mi się na usta życzenie, by Warzecha mógł doświadczyć osobiście tego probabilistycznego piekła, jakie jest udziałem wielu jego bliźnich. Wtedy moglibyśmy sobie pogadać od serca o rozpaskudzeniu, fanaberiach i celebrytach, jak również o tym, czy warto cokolwiek robić na zapas. 

A zatem, celebryto od znudzonych gwiazdek, przemyśl pan sobie taki na przyklad scenariusz:

  

  • Za tydzień lub dwa, albo w przyszłym roku, pański lekarz pierwszego kontaktu, przepytawszy pana o różności, kieruje pana na rutynowe badania krwi. Nie pytając pana o zdanie, zakreśla na skierowaniu jedną dodatkową kratkę.

  •   Tydzień potem pański lekarz czyta wyniki, marszczy brew i kieruje pana do specjalisty.

  •   Specjalista czyta wyniki, marszczy brew i kieruje pana na bolesną i nieprzyjemną biopsję

  •  Dwa tygodnie po biopsji, specjalista wykłada panu kawę na ławę:



           Okazało się, że ma pan raka prostaty, czyli stercza, czyli gruczołu krokowego, który występuje u mężczyzn mniej więcej tak często, jak rak piersi u kobiet.


 

   Etiologia tego raka jest przemiotem ożywionych debat naukowych, ale ogólnie pozostaje nieznana. Nigdy zatem nie będzie pan wiedział, dlaczego go pan ma. Zresztą w tym momencie nie ma to już najmniejszego znaczenia.


 

    Ma pan szczęście o tyle, że pański rak został wcześnie wykryty i jest – prawdopodobnie, choć nie na pewno –  mało zaawansowany. Ale specjalista zaraz dodaje,że przebieg tego raka jest nieprzewidywalny. Jedyne, co może powiedzieć medcycyna, toże choroba może zabić pana w ciągu roku, ale może również nie spowodować żadnych negatywnych skutków aż do pańskiej późnej starości.

 



   Zanim pan zdąży odetchnąć z ulgą na myśl o tej drugiej możliwości, specjalista dodaje,że ta pierwsza jest dużo bardziej prawdopodobna dla pacjentów, których rak prostaty atakuje przed czterdziestką.

 

    Statystyka medyczna mówi, że może pan nic nie robić. Ma pan wtedy ponad 90% szans przedwczesnej śmierci z powodu raka prostaty. Jak przedwczesnej, tego medycyna nie wie – za rok, dwa, pięć czy dziesięć lat? Ostanie kilka miesięcy życia spędzi pan na walce z nasilającym się bólem, z którym coraz silniejsze środki przeciwbólowe będą stopniowo przegrywać.

 

   Może się pan leczyć radykalnie (z intencją wyleczenia), o ile rak nie uległ jeszcze rozsiewowi, co odpowiednie badania obrazowe ustalą, albo nie, z rozmaitym stopniem statystycznej niepewności wyniku. Leczenie może być chirurgiczne lub radioterapeutyczne, inne metody są eksperymentalne lub półeksperymentalne, o nieudowodnionej skuteczności. Udane leczenie zmniejszy pańską szansę przedwczesnej śmierci na raka prostaty z ponad 90% na 5-10%. Ceną, jaką pan za to zapłaci, jest 10-50% ryzyko nietrzymania moczu i 20-100% ryzyko całkowitej impotencji.

 

   Może się pan leczyć paliatywnie (bez intencji wyleczenia, a jedynie łagodząc objawy i odwlekając nieuchronne), przyjmując antyandrogeny i środki hormonalne w rozmaitych kombinacjach. Choroba zwolni wtedy biegu.

 

  Ale w pakiecie z tą terapią otrzyma pan 100% impotencji, skłonność do osteoporozy, jak również całkowitą niepewność, jak długo będą działać leki. Kiedy stracą skuteczność, a medycyna wie, że w końcu stracą, choć nie wie kiedy – za dwa lata, trzy, pięć, dziesięć? – wtedy pozostaje panu od pół roku do dwóch lat.

 

   Może się pan pod sam koniec zdecydować na chemoterapię, która może kupi panu jeszcze kilka lub kilkanaście tygodni, a może nie. Może również pana zabić skutkami ubocznymi leków.



   Przy czym, ponieważ chemoterapia może kosztować dziesiątki albo setki tysięcy złotych, pan będzie stał twarzą w twarz ze śmiercią, a rodzina z NFZ.

 

 --------------------

A teraz porozmawiajmy o pani Angelinie Jolie. Pańska męska przewaga nad panią Jolie jest taka, że nic pan sobie nie musi na zapas wycinać. Wystarczy, jeżeli w tej chwili, w wieku 38 lat, ustali pan swój poziom podstawowy (baseline) antygenu swoistego prostaty (PSA, Prostate Specific Antigen) we krwi, a potem będzie badał poziom PSA raz do roku poczynając od 40 roku życia.
 

Większość polskich lekarzy powie panu, że to nieprawda, bo nie od 40-ki tylko od 50-ki, że nie ma co ustalać baseline, a jeśli poziom PSA w surowicy krwi nie przekracza 4 nanogramów na mililitr to nie ma się czym przejmować. 

Proszę im nie wierzyć. Powiedzą tak panu, bo w Polsce nie ma ugruntowanej tradycji doskonalenia zawodowego lekarzy i uaktualniania wiedzy. Od ładnych kilku lat medycyna zachodnia uważa, że PSA baseline ustalona przed 40-ką nie powinna przekraczać 0,65 ng/ml. Baseline ponad 0,65 wymaga bacznej obserwacji i częstszych badań PSA. Poziom alarmowy PSA dla grupy wiekowej 40-49 lat wynosi 2,0 ng/ml.

O ile te dwa wskaźniki: 0,65 teraz i 2,0 po czterdziestce, będą w pańskim wypadku wyższe, to – prawdopodobnie, choć nie na pewno – zacznie się realizować opisany scenariusz.

Może wtedy dostrzeże pan swoją nikczemność wobec pani Jolie?

 

A na razie, proszę przestać się natrząsać z tej odważnej kobiety. Nigdy nie wiadomo, komu bije dzwon.

emigrant (nie mylić z gastarbeiterem)       

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (14)

Inne tematy w dziale Polityka