227 obserwujących
916 notek
1788k odsłon
2744 odsłony

447 a dzień sądny

Wykop Skomentuj137

Reprezentuję tyleż niepopularny, co i pesymistyczny pogląd, że jest całkiem niewykluczone, że Polsce przyjdzie obecnie zapłacić za powszechną powojenną pogardę dla cudzej własności i niemniej powszechną ówczesną aprobatę i przyzwolenie społeczne dla traktowania cudzego mienia – w tym mienia poniemieckiego i  pożydowskiego – jak manny z nieba: smaczne, pożywne i za darmo.


Być może z powodu fetyszyzacji państwa, które ma być zawsze über alles, Polska nie uczyniła nigdy ani pół kroku by naprawić szkody materialne wyrządzone własnym obywatelom w wyniku zorganizowanego rabunku ich własności przez państwo w latach komunizmu. Stało się tak dlatego, że za roszczeniami własnych  obywateli nigdy nie stała i nadal nie stoi żadna realna siła mogąca przymusić państwo do respektowania własnego prawa lub modyfikacji prawa na korzyść obywatela (modyfikacje prawa na korzyść państwa RP ma od dawna opanowane).


Na nieszczęście dla III RP, za roszczeniami osób nie podlegających obroży i smyczy trzymanej w Warszawie zaczyna się obecnie gromadzić realna siła. Powoływanie się na prawo polskie albo rzymskie będzie, obawiam się, bezskuteczne. W rzeczywistości, prawo w Europie Wschodniej jest dalekie od surowych standardów Marka Porcjusza Katona młodszego, i w rzeczy samej jest raczej elastyczne, jeśli tylko przyłożyć odpowiednią siłę.


Na przykład, w 1997 roku Rosyjska Duma Państwowa uchwaliła, rosyjski Trybunał Konstytucyjny zatwierdził, a prezydent Jelcyn w 1998 roku podpisał obowiązujące aktualnie prawo, w myśl którego wszystkie dzieła sztuki zrabowane prze Armię Czerwoną podczas II wojny światowej stanowią po wieczne czasy “świętą własność narodu rosyjskiego”.


Po zakończeniu II WŚ Polacy w zasadzie bez sprzeciwu przyjęli za swój przywieziony w taborach Armii Czerwonej pogląd, że wojna była wydarzeniem tak nadzwyczajnym, że do jej skutków nie może się stosować zwykłe prawo, a zatem można w drodze dekretów odbierać własność prywatną, wywłaszczać ziemię bez odszkodowania etc..


Teraz Polacy burzą się, kiedy ktoś inny mówi, że Holokaust też był wydarzeniem tak nadzwyczajnym, że zwykłe prawo nie ma do niego zastosowania. Skoro można było w Rosji uznać w całym majestacie rosyjskiego prawa “trofieje”, czyli łupy wojenne krasnoarmiejców, za świętą własność narodu rosyjskiego, to niby dlaczego Polska nie miałaby uznać mienia bezspadkowego ofiar Holokaustu za świętą własność Żydów nowojorskich?


Brak logiki nie ma tu nic do rzeczy, ważna jest siła jaka stoi za dowolnie absurdalnymi żądaniami. Wszystkie razem i każdy z osobna argumenty wysuwane najpierw w PRL, a potem w III RP, mające uzasadnić nieodpartą rację masowego rabunku własnych obywateli przez państwo, oraz równie masowe, entuzjastyczne, zbiorowe, indywidualne, prywatne i państwowe przywłaszczanie po zakończeniu wojny cudzego mienia uznanego przez aklamację za opuszczone, zaowocują w Polsce, jak się poważnie obawiam,  ekonomiczną jesienią średniowiecza. 


Nie owijając w bawełnę, gigantyczne ilości mienia prywatnego zostały we wczesnym PRL po prostu rozkradzione przez motłoch, zagrzewany do tego przez komunistów zapewniających złodziei, że nie mają się czego bać, bo rewolucja ich obroni, i nigdy nie będzie na nich kija. A teraz nagle rozpacz, bo się okazuje, że komuniści kłamali, i kij się znalazł? No tak, któż mógł się spodziewać, że komuniści będą kłamać…


Oczywiście, zawsze jest opcja by zostać rosyjską onucą, i napisać do Władimira Władimirowicza Putina: “Przy tobie, Najjaśniejszy Panie, stoimy i stać chcemy”, ale nie wiem czy to w czymkolwiek poprawi los Polaków.

Wykop Skomentuj137
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka