5 obserwujących
69 notek
45k odsłon
  358   0

Skąd wziął się konflikt o kopalnię (i elektrownię) Turów - cd

Poniżej ciąg dalszy poszerzania wiedzy na temat genezy konfliktu (publikacja z lutego b.r. zapowiadająca decyzję TSUE w sprawie kopalni Turów).

Czesi robili wszystko, żeby o Turów nie bić się w sądach. Polski rząd jest zdziwiony, że w końcu idą do TSUE


Zgodnie z naszymi zapowiedziami rząd Czech zdecydował o zaskarżeniu Polski do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości w sprawie kopalni Turów. Nasi południowi sąsiedzi próbowali w tej sprawie dogadać się z nami od miesięcy. Polskie Ministerstwo Klimatu i Środowiska od początku grało na przeczekanie, a teraz w resorcie są zdziwieni, że ta taktyka się jednak nie sprawdziła.
W zeszłym roku było organizowane spotkanie w Brukseli. Czesi wysłali przedstawicieli rządu – Polacy nikogo. Były listy, apele – też bez jakiegokolwiek echa. Czesi przy okazji narzekali, że Polacy do rozmów z ich ministrami kierują szeregowych posłów (co już pokazywało naszym południowym sąsiadom nastawienie Polski). Mimo to Praga zdecydowała się na rozmowy ostatniej szansy. Misji podjął się minister spraw zagranicznych Czech Tomas Petricek. Przedstawił stronie polskiej warunki, których spełnienie mogło zastopować skargę do TSUE. Polacy postanowili jednak nie korzystać z tej furtki.

Niestety, nawet w Warszawie dziesięć dni temu negocjacje nie potoczyły się tak, jak się spodziewaliśmy. Dlatego złożymy pozew

– komentuje Tomas Petricek.

Czesi wobec bagatelizowania problemu przez Polskę chcą kuć żelazo, póki gorące. Oprócz skargi na Polskę, która ma trafić do TSUE najpóźniej 15 marca, rząd naszych południowych sąsiadów złoży dodatkowo wniosek o zastosowanie środku tymczasowego. Jego akceptacja oznaczałaby natychmiastowe zakończenie wydobycia węgla w Turowie – do czasu rozstrzygnięcia sporu przed TSUE.

Czesi cały czas podkreślają, że można go rozstrzygnąć za porozumieniem stron. A co na to Polska? Aleksander Brzózka, rzecznik Ministerstwa Klimatu i Środowiska, w rozmowie z PAP wyraził zdziwienie całą sytuacją. Jego zdaniem podjęte ostatnio w Warszawie rozmowy przez Czechów wskazywały, że spór uda się zakończyć polubownie. Czesi widzą sprawę jednak zgoła inaczej.
„Obywatele Czech nie mogli brać udziału ani w postępowaniu w sprawie pozwolenia na rozbudowę kopalni, ani w sądowej kontroli tej decyzji. Polska nie dostarczyła również stronie czeskiej niezbędnych dokumentów związanych z górnictwem i nie uwzględniła oceny oddziaływania na środowisko”– wylicza pretensje naszych południowych sąsiadów wiceminister spraw zagranicznych Martin Smolek.

Czy za arogancję PGE zapłacimy wszyscy?

@GawlikRadoslaw: "Funkcjonowanie kompleksu #Turów staje się coraz bardziej problematyczne (…)"

Ten pozew będzie pierwszym, który przeciw Polsce ???????? wniesie inny kraj członkowski.WIĘCEJ: https://t.co/PSU2vUrxhX pic.twitter.com/j7j6kWFzix— EKO-UNIA (@EkoUnia) February 22, 2021


Dziwi polskie zdziwienie

Nie do końca wiadomo, na podstawie jakich przesłanek przedstawiciele polskiego resortu mogli pomyśleć, że uda się uniknąć kłótni z Czechami w sądzie. Przecież podczas ostatnich negocjacji w Warszawie strona czeska bardzo wyraźnie wyraziła swoje oczekiwania.
Praga żądała wybudowania muru roślinnego długiego na kilometr (to miało być ustalone już w 2019 r., podczas spotkania reprezentantów kopalni Turów z mieszkańcami Uhelnej), wypłaty odszkodowania za utraty wody pitnej (szkody szacowane są na co najmniej 260 mln zł) i partycypowania Polaków w budowie nowego wodociągu. Odkrywkę w Turowie miałaby też monitorować specjalna, międzynarodowa komisja.
O to, jak przebiegały rozmowy z Czechami, sami pytaliśmy Ministerstwo Klimatu i Środowiska, które w swoich odpowiedziach słowem nie wspomniało ani o tych warunkach, ani o tym, czy Polska zamierza w ogóle się nad nimi pochylić. Resort stwierdził jedynie w ładnych słowach, że wszystko jest w porządku i nie ma się o co martwić.


„W procesie negocjacji rozwiązań jesteśmy otwarci na dialog prowadzony w duchu wzajemnego poszanowania i utrzymujemy stałe kontakty ze stroną czeską tak na poziomie roboczym, jak i ministerialnym. Planowana jest dalsza intensyfikacja kontaktów poprzez m.in. posiedzenie wspólnej komisji ds. jakości powietrza w najbliższych tygodniach. Intensywnie współpracujemy z Czechami także w ramach Grupy Wyszehradzkiej w kontekście głównych tematów legislacyjnych na agendzie UE” – przekonywało nas Ministerstwo Klimatu i Środowiska jeszcze w zeszłym tygodniu.


To już pewne – Czesi pozwą Polskę do TSUE za #Turów. Czeka nas pierwszy w historii środowiskowy pozew złożony przez inne państwo. Polski rząd na własne życzenie doprowadził do eskalacji tego konfliktu – komentuje @meres_anna. Więcej https://t.co/2YOPE7dzaL pic.twitter.com/9D2u6Unmzs

— Greenpeace Polska (@Greenpeace_PL) February 22, 2021

Lubię to! Skomentuj6 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Gospodarka