Wydawnictwo Fronda Wydawnictwo Fronda
30
BLOG

Geopolityka, geoekonomia, geokultura - Prof. Grosse o polskiej strategii

Wydawnictwo Fronda Wydawnictwo Fronda Kultura Obserwuj notkę 0

Polska od 30 lat gra bez strategii. Ktoś w końcu powiedział to głośno

Wyobraź sobie szachistę, który po wejściu na turniej ogłasza, że już wygrał — i siada z założonymi rękami. Dokładnie tak wyglądała polska polityka zagraniczna po roku 1989. Wejście do NATO i Unii Europejskiej potraktowano jak meta, a nie jak punkt startowy. Tymczasem wokół szachownicy nie znikał nikt z graczy. Niemcy budowały gazociągi. Rosja zbroiła się i przesuwała granice. A Polska świętowała.


To nie jest opinia z marginesu. To wniosek, który coraz trudniej zbagatelizować, gdy patrzy się na mapę Europy w 2024 roku — z wojną za wschodnią granicą, z kryzysem wiarygodności zachodnich sojuszy i z pytaniem, które powraca jak bumerang: czy Polska ma jakikolwiek plan na kolejne pięćdziesiąt lat?


Odpowiedź brzmi: nie miała. I to jest skandal, o którym przez lata nie wypadało mówić w eleganckim towarzystwie.

Geografia to nie sentyment. To wyrok.




Dla narodów leżących między Rosją a Niemcami historia nie jest abstrakcją — jest instrukcją obsługi przetrwania. Polska była rozbierana na części przez swoich sąsiadów trzykrotnie. Znikała z map. Wracała. I za każdym razem jej los zależał nie tylko od siły oręża, ale od tego, czy potrafiła zbudować sojusze, gospodarkę i kulturę odporną na zewnętrzne wpływy.


Tymczasem po 1989 roku polskie elity polityczne uznały, że problem geografii został rozwiązany instytucjonalnie. Artykuł piąty NATO miał zastąpić myślenie strategiczne. Fundusze unijne miały zastąpić politykę przemysłową. A integracja z Zachodem — dać nam tożsamość.


Nikt nie zapytał: a co jeśli te struktury zostaną wykorzystane przeciwko nam? Co jeśli interesy Berlina i Warszawy okażą się sprzeczne wewnątrz tej samej organizacji? Co jeśli Bruksela stanie się areną walki o wpływy, w której małe i średnie państwa przegrywają z dużymi?


Książkę „Międzymorze. Geopolityka – Geoekonomia – Geokultura” Tomasza Grzegorza Grosse zamówisz tutaj


Geoekonomia: broń, której nie chcieliśmy widzieć

Było jedno słowo, które przez lata wywoływało w polskich salonach politycznych niemal fizyczny dyskomfort. To słowo brzmiało: „interes”. Interes narodowy. Interes gospodarczy. Interes geopolityczny.


Mówienie o interesach brzmiało nacjonalistycznie, archaicznie, nieeuropejsko. Dobre maniery nakazywały mówić o wartościach, współpracy, partnerstwie. A tymczasem wielkie mocarstwa — Niemcy, Francja, Stany Zjednoczone, Chiny — robiły dokładnie to, o czym Polska wstydziła się mówić: używały instrumentów gospodarczych do realizacji celów politycznych.


To właśnie nazywa się geoekonomią. Nie jest to wynalazek złowrogich autokratów — to standard działania każdego poważnego państwa na świecie. Sankcje gospodarcze to geoekonomia. Kontrola łańcuchów dostaw to geoekonomia. Nord Stream — gazociąg, który miał ominąć Polskę i Ukrainę, łącząc Niemcy bezpośrednio z Rosją — to podręcznikowy przykład geoekonomii w wykonaniu Berlina.


I Polska patrzyła. Protestowała słabo. I przegrywała.


Prof. Tomasz Grzegorz Grosse, jeden z niewielu polskich akademików, który od lat konsekwentnie analizuje te zależności, stawia tezę niemal prowokacyjną w swoim środowisku: silne państwo jest fundamentem skutecznej geoekonomii. Nie liberalna gospodarka bez twarzy. Nie prywatyzacja strategicznych sektorów. Państwo, które wie czego chce i potrafi to egzekwować.


Jacek Bartosiak ze Strategy & Future nie owija w bawełnę w swojej ocenie: „Polska na wczoraj potrzebuje kompleksowej strategii wskazującej kierunki w polityce zagranicznej i w sferze bezpieczeństwa”.


Na wczoraj. Nie na jutro. Wczoraj.

Międzymorze: idea stara jak problem


Koncepcja Międzymorza — przestrzeni między Bałtykiem, Adriatykiem i Morzem Czarnym, zamieszkałej przez narody historycznie ściśnięte między rosyjskim a germańskim imperium — nie jest wymysłem współczesnych prawicowych publicystów. To geopolityczna diagnoza, której korzenie sięgają co najmniej Józefa Piłsudskiego.


Pomysł był prosty: narody tego regionu, działając osobno, zawsze będą zbyt słabe, by oprzeć się naciskom ze Wschodu i Zachodu. Działając razem — mogą stworzyć realne centrum równoważące wpływy obu imperialnych biegunów.


Pomysł nigdy w pełni nie wypalił. Przeszkadzały animozje historyczne, różnice interesów, brak zaufania. A przede wszystkim — brakowało lidera z prawdziwą wizją i determinacją.


Dziś, w obliczu rosyjskiej agresji na Ukrainę, idea powróciła z nową siłą. Inicjatywa Trójmorza, choć krytykowana za nieskuteczność, jest właśnie próbą — nieporadną, ale prawdziwą — zmaterializowania tej starej koncepcji.


image


Książkę „Międzymorze. Geopolityka – Geoekonomia – Geokultura” Tomasza Grzegorza Grosse zamówisz tutaj


Geokultura: najcichsza z wojen

Najmniej oczywistym — i być może najważniejszym — wymiarem tej analizy jest kultura. Nie kultura rozumiana jako teatry i festiwale, lecz jako narzędzie geopolityczne. Soft power w swojej najbardziej dosłownej formie.


Rosja od dekad finansuje media, think-tanki, partie polityczne i ruchy społeczne w Europie Środkowej. Niemcy budowały sieć wpływów przez fundacje polityczne, programy stypendialne, powiązania gospodarcze i narracje historyczne. Chiny inwestują w Instytuty Konfucjusza i budują alternatywną infrastrukturę informacyjną.


A Polska? Polska przez większość ostatnich trzydziestu lat nie miała spójnej polityki kulturalnej skierowanej na zewnątrz. Nie budowała narracji o sobie. Nie finansowała systematycznie badań nad własną historią i jej promocją za granicą. Nie tworzyła sojuszy kulturowych z narodami, z którymi dzieli podobne doświadczenie historyczne.


Leszek Skiba z Instytutu Sobieskiego wskazuje, że praca Grosse pokazuje, jak myśleć długofalowo o pozycji Polski w świecie. Długofalowo — to klucz. Polska polityka, niezależnie od barwy rządzącej koalicji, cierpi na chroniczną krótkowzroczność. Horyzont planowania kończy się na następnych wyborach.


A geopolityka — jak pokazuje historia — rozgrywa się w czasie dziesięcioleci, nie kadencji.


Czego nie przewidziano


Najbardziej gorzki wniosek z tej analizy dotyczy roku 1989 i lat następnych. Elity, które wyprowadziły Polskę z komunizmu, zasługują na szacunek za odwagę i determinację. Ale popełniły błąd, który kosztuje nas do dziś: uwierzyły, że geopolityka ma koniec. Że wejście do NATO i UE zamknie rozdział historii, w którym Polska musi walczyć o miejsce w świecie.


Nie przewidywano, że Niemcy będą grały w UE własną grę. Nie przewidywano, że Rosja nie zaakceptuje nowego porządku. Nie przewidywano, że struktury zachodnie mogą stać się polem starcia interesów, w którym Polska bez własnej strategii będzie przegrywać nawet będąc formalnie po właściwej stronie stołu.


Książkę „Międzymorze. Geopolityka – Geoekonomia – Geokultura” Tomasza Grzegorza Grosse zamówisz tutaj



Z punktu widzenia geografii — pisze Grosse — Międzymorze jest niezbędne dla zachowania suwerenności Rzeczypospolitej. To zdanie brzmi może patetycznie. Ale warto zadać sobie pytanie: kiedy ostatni raz polska klasa polityczna — cała, ponad podziałami — rozmawiała serio o suwerenności nie jako haśle wyborczym, lecz jako projekcie strategicznym na pokolenia?


I czy jest już za późno, żeby zacząć?



Od debiutu w 1994 roku aż po dzień dzisiejszy wydawnictwo Fronda wydaje awangardowy kwartalnik oraz nietuzinkowe książki w trzech głównych kategoriach: – publicystyka konserwatywno–prawicowa, – książki historyczne odkłamujące historię Polski i świata, – literatura katolicka podawana w nowatorskiej formie. Czytelnicy doceniają publikacje wydawnictwa Fronda za niezaprzeczalną wartość merytoryczną oraz wyrazistość. Nie byłoby to możliwe bez znakomitych autorów, takich jak: Gilbert Keith Chesterton, Szymon Nowak, Sławomir Cenckiewicz, Tadeusz Płużański, Dorota Kania, Jerzy Targalski, Maciej Marosz, Piotr Gontarczyk. Z roku na rok wydawnictwo bardzo prężnie się rozwija i z małej oficyny, oferującej swoim odbiorcom wartościowe, aczkolwiek niszowe publikacje, stało się przedsiębiorstwem z ogromnym potencjałem, wydającym także bestsellery, takie jak: „Dziewczyny Wyklęte” Szymona Nowaka czy seria „Resortowe dzieci”. Fronda (w starofrancuskim proca) jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych marek na polskim rynku wydawniczym. Obecnie, oprócz książek i kwartalnika Fronda Lux wydawanych przez FRONDA PL Sp. z o.o., funkcjonuje całkowicie niezależny, prowadzony przez inną firmę portal Fronda.pl.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Kultura