Ars Longa Vita Brevis
Krótko (albo i nie) o rzeczach ważnych i nieważnych
14 obserwujących
40 notek
65k odsłon
  1075   2

Lustro historyczne

Grafika YanH, foto źródło: domena publiczna
Grafika YanH, foto źródło: domena publiczna
Weszli rano. Bez wypowiedzenia wojny. Zaatakowali wsie, miasta i miasteczka. Tuż za wojskiem ciągnął szwadron politruków, oficerów bez przydziału, twardogłowych i bezwzględnych. Na potrzeby swojej misji mieli armię manekinów, które nauczone były tylko jednej kwestii:

По приказу президента Путина вы будете переселены в другие области Российской Федерации. Дом и имущество будут проданы!

czyli:

Z rozkazu prezydenta Putina będziecie przesiedleni w inne rejony Federacji Rosyjskiej. Dom i dobytek zostaną sprzedane!

Na początek poszli żołnierze - im nie trzeba było nic tłumaczyć. Wyłapywani po każdej bitwie, każdej potyczce, też w terenie i umieszczani w którymś z obozów przejściowych, z godnością oddawali broń, zdejmowali pasy i sznurowadła. Organizowali się wewnątrz obozów w duże grupy lecz nie stanowili zagrożenia i nie próbowali protestować - swoją dolę jeńców wojennych znosili z godnością. Czasem się modlili, czasem spali, czasem coś pisali. Telefony były odebrane i zakazane pod rygorem kuli w łeb bez sądu.

Uszy politruków wciąż raziły hasła "Sława Ukrainie" czy "Gierojam sława!". Nic z tym jednak nie robili bo nie przewidywał tego żaden rozkaz. Oni zaś wykonywali przecież tylko to, co im zostało rozkazane.

Czas upływał a obozy puchły. Biała Cerkiew, Borszczów, Mikołajów, Humań, Kalinówka, Fastów, Pohrebyszcze ..... Wojna wciąż się nie skończyła a wojenno-plennych przybywało w dzikim tempie. Racje żywnościowe wciąż malały, jeńcy zaczynali szemrać, brakowało też klawiszy do upilnowania tłumu uwięzionych Ukraińców. A co gorsza "Sława Ukrainie" słychać było coraz głośniej.

"Problem ukraiński" rozwiązano w prosty, znany już z historii sposób. Na decyzji o rozładowaniu tych obozów podpisali się bez świateł fleszy Putin, Ławrow, Pieskow i minister wojny Szojgu - wszyscy "za". Zaraz potem wyruszyły tiry śmierci. Do jednego ładowano nawet dwustu chłopa, wywożono w nocy do strasznego lasu gdzieś pod Buczą czy Irpieniem i bez słowa mordowano strzałem w potylicę. W ciągu jednej nocy załatwiano tak dwa tiry. Duch Błochina, kata polskich oficerów, uniósł się znad sarkofagu w centrum Moskwy i popłynął szybko nad centralną Ukrainę wesprzeć chłopców w tej niewdzięcznej ale wciągającej pracy. W ciągu paru dni palący "problem ukraiński" przestał istnieć. Pozostały doły śmierci, zakopane i przykryte gałęziami a w tych dołach niezliczone dziury w czaszkach i nieśmiertelniki. Kiedyś ktoś te dziury będzie liczył a nieśmiertelniki czyścił z brudu i odoru śmierci.

Pozostało mopowanie zagrabionej ziemi. Przychodzili tuż przed świtem, gwałcąc ciszę buciorami, krzykiem i waleniem pięścią w okna, drzwi lub w co popadnie. Wrogów ludu traktowano tak, jak na to zasłużyli - czyli prosto z buta. A i było z czym się naużerać. Wróg miał całą armię wściekłych bab - od nastolatek po seniorki z balkonikiem, dwie dywizje rozwrzeszczanych przedszkolaków, kilka pułków roztrzęsionych dziadków i gówniarzy w różnym wieku, którzy rozbudzeni, wyciągnięci z łóżek tuż przed świtem chaotycznie pakowali swoje rzeczy. Pakowali bez rozumu - jeden wziął konsolę i zostawił paszport, drugi worek mąki lecz zapomniał gaci, trzeci wziął siekierę i niestety trzeba było go zastrzelić. Wszystko to nie trwało jednak długo, wkrótce senne dotąd stacje kolejowe w Białej Cerkwi, Semychodach, Sławutyczu, Lepieszówce, Szepietówce, Barze czy Winnicy wypełniły się mruczącym tłumem, czekającym na nieznane. Kiedy w niedalekich dołach śmierci stygły ciepłe jeszcze, ukraińskie czaszki z dziurą w potylicy, pierwsi z Wrogów Ludu odjeżdżali właśnie w podróż swego życia. Upychani jak sardynki w puszce do wagonów towarowych z "tualietem" czyli dziurą w ziemi, wyruszali gdzieś w nieznane, gdzieś we wschodnie części Rosji, może Kazachstanu, może na Syberię. Podróż będzie trwała długo i nie wszyscy ją przeżyją a co będzie dalej - zobaczymy. Gwizd lokomotywy zasygnalizował odjazd, potem drugi, trzeci, czwarty, piąty i dwudziesty ...... Później, za tych parę lat gdy wojna już skończy, będzie się mówiło, że takimi transportami wywieziono gdzieś w nieznane ponad milion, może dwa miliony Ukraińców, głównie matek z dziećmi, żon żołnierzy, którzy poszli bronić swojej ziemi, walczyć w słusznej sprawie za co russkij mir nagrodził ich kulami w łeb i dołem śmierci. Wywiezieni, rozproszeni po Imperium Ukraińcy, później będą szukać się latami jeśli uda im się przeżyć.


Część wydarzeń, które opisałem wyżej może miała miejsce, może jeszcze nie, na pewno jednak mogła się wydarzyć i zapewne się wydarzy. Bowiem dziś agresor z Moskwy w stylu copy/paste przenosi w nasze czasy schemat i działania swego niedoścignionego Poprzednika sprzed osiemdziesięciu paru lat. Jeżeli ktoś nie umie tego dostrzec - jest po prostu ślepy. Niżej lustro historyczne:


Weszli rano. Bez wypowiedzenia wojny. Zaatakowali wsie, miasta i miasteczka. Tuż za wojskiem ciągnął szwadron politruków, oficerów bez przydziału, twardogłowych i bezwzględnych. Na potrzeby swojej misji mieli armię manekinów, które nauczone były tylko jednej kwestii.

По приказу товарища Сталина вы будете переселены в другие области СССР. Дом и имущество будут проданы!

Lubię to! Skomentuj11 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka