8 obserwujących
14 notek
6264 odsłony
  362   1

Imię a prawo

Cześć! Jestem Paweł. Od urodzenia, choć podobno na chwilę przed, jeszcze było 50% na to, że będę się przedstawiał jako Ania. No ale jak już zacząłem oddychać, to wszystko było jasne i zostało jak jest.

Dowiedziałem się dziś, że Krystyna Pawłowicz opublikowała tweeta na temat pewnego transpłciowego dziecka w pewnej szkole w pewnej miejscowości i wywołała tym g*ownoburzę na czternaście ToiToi-ów. A ja... Jednocześnie jestem wstrząśnięty, zafascynowany, zaskoczony, zmartwiony i zagubiony. W ogóle mam galop myśli i nie mogę sobie tego ułożyć w głowie.

Na pewno publikując dość precyzyjne dane, które tylko przy niewielkim dodatkowym wysiłku pozwoliłyby zidentyfikować dziecko, co tylko przysporzy jejmu niepotrzebnego rozgłosu, zachowała się... Nie delikatnie. Ale to nic zaskakującego, przecież z tego jest znana. Domyślam się też samego powodu publikacji tweeta, znając jej poglądy. "Znowu przekroczyła nieprzekraczalne granice!"... No tak, skoro były nieprzekraczalne, to jak mogła? I to znowu!

Do tej pory myślałem sobie, że to, że jestem Pawłem to po prostu tak jest. Szczęśliwie jak już przyszedłem na świat, obejrzeli co mieli obejrzeć i wybrali jedno z dwóch imion, to okazało się, że wszystko pasuje. Nie miałem okazji doświadczyć w tej kwestii problemu, dysforii czy Weltschmerzu. W związku z tym ciężko jest mi się postawić w miejscu kogoś, kto jest osobą transplciową. Od tego, mam nadzieję, są już na świecie wybitni specjaliści.

Jednakże... Pani Pawłowicz zwraca uwagę na to, że uchwała ignoruje oficjalne zapisy aktów stanu cywilnego. Toć to dokumenty państwowe! I tu mam zgrzyt z tym, że sobie myślałem, że Pawłem po prostu jestem. Nie zdawałem sobie ani przez chwilę sprawy, że to kim jestem jest zależne od prawa. I to na tak wysokim poziomie! Czuję się niegodny zaszczytu.

Niemniej najbardziej fascynuje mnie samą sytuacja i z wielką ciekawością dowiedziałbym się więcej. No bo zaangażowane (poza panią Pawłowicz) są: dziecko, rodzice, pani dyrektor i nauczyciele. Z pobieżnego przeglądu dowiedziałem się, że odezwali się również różni politycy, w tym burmistrz miasta, w której owa szkoła się znajduje, ale domyślam się, że też jacyś specjaliści od takich spraw i nie zapominajmy o innych dzieciach i ich rodzicach.

Dlaczego była potrzebna aż uchwała rady pedagogicznej, żeby nauczyciele zwracali się do dziecka imieniem innym niż w dokumentach państwowych? Czyżby nie chcieli inaczej?

I w ogóle co to za czasy, kiedy to ktoś mi mówi jak mam się do kogoś innego zwracać, gdy mi to nie gra z tym co widzę?

Pewnie nie dowiem się wszystkiego o tej sprawie, więc lepiej wrócę pod swój kamień.

Lubię to! Skomentuj5 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka