Czy Litwa wystawia Polskę na oskarżenia Putina?
Nieutajnienie przez Litwę sprawy drona to nie jest przypadek ani przejaw transparentności. To zagranie, które bezpośrednio wystawia Polskę na oskarżenia ze strony Rosji.
Od miesięcy rafinerie i infrastruktura paliwowa w rejonie Petersburga są systematycznie atakowane. Moskwa od dawna buduje narrację, że do tych ataków dochodzi przy współudziale krajów bałtyckich - że to z ich terytorium, z ich przyzwoleniem, z ich przestrzeni powietrznej operują ukraińskie drony.
Teraz po oficjalnych enuncjacjach strony litewskiej ta układanka nabiera nowego kształtu. Skoro Litwini publicznie przyznają, że drony przelatywały przez ich terytorium, to pojawia się pytanie o ich trasę. A trasa z Ukrainy nad Petersburg przez Litwę w naturalny sposób prowadzi przez terytorium Polski.
I to jest kluczowy problem. Publiczne nagłośnienie sprawy przez Wilno sprawia, że w rosyjskiej logice oskarżeń to już nie tylko Litwa, ale Polska staje się krajem tranzytowym dla ataków na Rosję.
Dla Kremla to gotowy pretekst. Polska, która do tej pory była określana jako hub logistyczny, może zostać oficjalnie przedstawiona przez rosyjską propagandę i rosyjskie MSZ jako aktywny uczestnik wojny - państwo, które udostępnia swoje terytorium do przeprowadzania uderzeń w głąb Rosji, w tym w rejon Petersburga.
Pytanie brzmi więc, dlaczego Litwa tej sprawy nie utajniła. Ujawnienie trasy dronów nie służy bezpieczeństwu regionu. Służy przerzuceniu ciężaru odpowiedzialności. W momencie, gdy Rosja szuka casus belli i argumentu do eskalacji retorycznej wobec NATO, Wilno - świadomie lub nie - podsuwa jej Polskę jako cel.


Komentarze
Pokaż komentarze (22)