Skoro koalicja13grudnia odrzuciła wniosek prezydenta o referendum to klub PiS złożył projekt ustawy o wyjściu z ETS
1. W poprzednim tygodniu senatorowie koalicji 13 grudnia w odstępie zaledwie dwóch miesięcy, po raz drugi, odrzucili wniosek prezydenta Karola Nawrockiego o zorganizowanie referendum w sprawie unijnej polityki klimatycznej. Tym razem pytanie brzmiało „ Czy jest Pan/Pani za realizacją przez Polskę polityki klimatycznej Unii Europejskiej”, a więc nie zawierało niczego sugerującego, co podnoszono w związku z pytaniem zawartym we wniosku, który prezydent Nawrocki złożył w maju. Mimo tego ,że tym razem nie było już zastrzeżeń do treści pytania, to i tak za odrzuceniem prezydenckiego wniosku głosowało 59 senatorów Koalicji Obywatelskiej, Trzeciej Drogi i Lewicy, za jego przyjęciem głosowało 32 senatorów Prawa i Sprawiedliwości, a jeden senator wstrzymał się od głosu. To było drugie już głosowanie w sprawie wniosku prezydenta Nawrockiego o referendum dotyczące polityki klimatycznej UE i przypominało do złudzenia scenę z filmu „Miś” , gdzie szatniarz mówi do klienta restauracji „nie mamy Pańskiego płaszcza i co Pan nam zrobi”. W tym przypadku senatorowie koalicji 13 grudnia, powiedzieli tak do milionów Polaków, nie pozwolimy, abyście wypowiedzieli się w ogólnonarodowym referendum dotyczącego unijnej polityki klimatycznej i co nam zrobicie.
2. W tej sytuacji w tym tygodniu kandydat na premiera prof. Przemysław Czarnek, złożył w imieniu klubu Prawa i Sprawiedliwości projekt ustawy o wyjściu z systemu ETS, przypomnijmy systemu ustanowionego dyrektywą z 2003 roku, a więc jeszcze przed wejściem Polski do UE. Wprawdzie Traktatem Akcesyjnym zobowiązaliśmy się do wdrożenia przepisów unijnych i w tym przypadku włączyliśmy wspomnianą dyrektywę ustawą z grudnia 2004, kiedy premierem był Marek Belka, ale w tym kształcie system ETS, nie był groźny dla polskiej gospodarki i gospodarstw domowych, bo ceny pozwoleń na emisję CO2, były na symbolicznym poziomie, zaledwie kilku euro za tonę emisji. Dopiero późniejsze zmiany tego systemu, w których wręcz fundamentalny udział miał Donald Tusk najpierw jako premier, a później także przewodniczący Rady Europejskiej, wywindowały te ceny do poziomu kilkudziesięciu euro za tonę emisji CO2.
3. Przypomnijmy, że 3-krotnie droższa energia elektryczna w UE, niż w USA czy Chinach, to konsekwencja wieloletniej polityki redukcji emisji CO2 i wprowadzanie różnego rodzaju instrumentów, które miały tę emisję ograniczyć z najważniejszym z nich czyli ETS. Wręcz współtwórcą tego systemu był Donald Tusk, który jako polski premier w latach 2008-2014 i jako przewodniczący Rady Europejskiej w latach 2014-2019, dwukrotnie uczestniczył w podejmowani kluczowych decyzji, które spowodowały, że wzrost cen uprawnień do emisji CO2, był tak gwałtowny. Przypomnijmy także, że na tak radykalne zmiany w systemie europejskiej polityki klimatycznej, Donald Tusk zgodził się najpierw jesienią 2008 roku, w tym na słynne 3x20, między innymi redukcję o 20 proc. emisji CO2 do roku 2020. Przy czym wyraził wtedy także zgodę na zmianę bazy z roku 1989 na 2005, co w sposób szczególny postawiło Polskę w trudnej sytuacji, bowiem cały wysiłek redukcyjny, który Polska wykonała w ciągu tych 15 lat, wynoszący aż 32% redukcji emisji CO2, za który zapłaciliśmy utratą sporej części naszego przemysłu i wzrostem bezrobocia, został w ten sposób wyrzucony do kosza. Wtedy także zapadła zgoda na obowiązkowy handel uprawnieniami do emisji CO2 dla podmiotów wytwarzających energię elektryczną, który zaczął obowiązywać od 1 stycznia 2013 roku.
4. Jeszcze radykalniejsze rozwiązania zaproponowała KE w polityce klimatycznej w 2014 roku, Tusk wtedy jeszcze jako premier zdając sobie sprawę, że ich przyjęcie uderzy w Polskę jeszcze mocniej, niż porozumienie z 2008 roku, dwukrotnie prosił o przełożenie debaty nad tymi zmianami na posiedzeniu Rady Europejskiej w marcu i w czerwcu 2014, na jesień tego roku. Pod koniec października 2014 roku na posiedzenie RE, kierowanej już wtedy przez nowego przewodniczącego Donalda Tuska, pojechała nowa premier Ewa Kopacz i zupełnie nieprzygotowana, zgodziła na kolejne restrykcje (między innymi ograniczenie emisji CO2 o 43 % do o 2030 roku, ale przede wszystkim na wprowadzenie tzw. Rezerwy Stabilizacyjnej). Rezerwa to zdjęcie z rynku 900 mln ton pozwoleń na emisję, co już wówczas zostało nazwane przez polski Senat para-podatkiem dla polskich wytwórców energii elektrycznej i było poważnym powodem gwałtownego wzrostu ich cen. Drugim powodem był fakt, że pozwolenia na emisję od stycznia 2018 roku, stały się instrumentem finansowym, a tym samym w handlu nimi bierze udział szeroko rozumiany sektor finansowy, a pozwolenia na emisję stały się przedmiotem powszechnej handlu na giełdach w Lipsku i w Londynie. Ponadto także wtedy w roku 2014 wprowadzono zmianę w handlu emisjami ETS na lata 2021-2030, polegającą na corocznej redukcji puli uprawnień na rynku o 2,2 proc (teraz ten wskaźnik ma być redukowany), co oznacza w każdym roku zmniejszenie ich ilości, a tym samym był to kolejny powód do windowania ich cen.
5. A więc to właśnie między innymi ówczesne zgody premierów Tuska i Kopacz, oraz Tuska jako przewodniczącego RE na kolejne zaostrzenia unijnej polityki klimatycznej, spowodowały, że w ostatnich latach, mamy do czynienia z gwałtownym wzrostem cen pozwoleń na emisję CO2. Przed wprowadzeniem tych wszystkich wyżej opisanych zmian, cena pozwolenia na emisję tony emisji CO2 wynosiła mniej niż 5 euro, w apogeum była już blisko 100 euro, teraz cena waha się w granicach 70-80 euro za tonę. To właśnie przede wszystkim z tego powodu energia jest tak droga w Polsce (koszt ETS stanowi 40-50% kosztu wytwarzania energii elektrycznej w naszym kraju) i kolejna zgoda rządu Tuska w kwietniu 2024 roku, tym razem tzw. system ETS2 ,spowoduje ,że ceny, prądu, paliw do ogrzewania mieszkań i do środków transportu, znowu gwałtownie wzrosną, najprawdopodobniej od 2028 roku, jeżeli KE się nie przestraszy wyborów w kliku ważnych krajach UE, w tym w Polsce i nie przełoży tej daty na rok 2029. W tej sytuacji propozycja uchwalenia ustawy o wyjściu z systemu ETS w sytuacji kiedy Trybunał Konstytucyjny w czerwcu 2025 roku uznał ,że unijna dyrektywa o ETS jest niezgodna z polską Konstytucją jest jedynym możliwym rozwiązaniem.


Komentarze
Pokaż komentarze (12)