Zbigniew Kuźmiuk Zbigniew Kuźmiuk
126
BLOG

Rząd Tuska doprowadził do tak fatalnego stanu finanse publiczne, że ...

Zbigniew Kuźmiuk Zbigniew Kuźmiuk Polityka Obserwuj notkę 18


Rząd Tuska doprowadził do tak fatalnego stanu finanse publiczne,że teraz proponuje głównie podwyżki podatków


1. Wystarczyło tylko 2,5 roku rządów ekipy Tuska i finanse publiczne są w tak fatalnym stanie, że zasadnicza cześć propozycji przedstawianych przez ministra finansów, to podwyżki podatków i to takie, których skutki to miliardy złotych rocznie dodatkowych obciążeń dla podatników. Podczas rządów Prawa i Sprawiedliwości debata publiczna koncentrowała się głównie na oczekiwaniach uruchamiania dodatkowych wydatków budżetowych i konieczności obniżek podatków, teraz narracja rządu i wspierających go z całych sił mediów, to cięcia w wydatków publicznych i podwyżki podatków. Dzieje się tak mimo tego, że przecież zasadniczym zobowiązaniem ówczesnego przewodniczącego Platformy Donalda Tuska w kampanii wyborczej, było podniesienie kwoty wolnej od podatku PIT do 60 tys zł, to był konkret nr 4,który miał być zrealizowany w zaledwie 100 dni po objęciu rządów.


2. Tusk powtarzał go po wielokroć na wiecach wyborczych i uprawdopodabniał jego wprowadzenie tym, że wie jak to zrobić, bo przecież przez blisko 7 lat był premierem rządu i co było jeszcze bardziej przekonywujące, wszystko ma dokładnie policzone. To dokładnie policzenie, obrazowano przykładem ,że po wprowadzeniu kwoty wolnej w wysokości 60 tys zł, emerytury i renty do wysokości 5 tys zł brutto, a wynagrodzenia do 6 tys zł brutto, będą zwolnione z podatku PIT, ba ówczesny kandydat na posła, a teraz minister finansów Andrzej Domański w nagranym spocie prezentowanym wręcz nachalnie w kampanii wyborczej, właśnie te frazę recytował do kamery. Na to oszustwo wyborcze Platforma „złowiła” miliony wyborców, którzy przez 8 lat rządów PiS zostali przekonani, że szczególnie sztandarowe zobowiązania wyborcze realizuje się w 100% i nie wyobrażali sobie, że można składać obietnice bez pokrycia. A podniesienie kwoty wolnej do 60 tys zł, było taką obietnicą, bo zaledwie po roku rządzenia, na jesieni 2024 roku, rząd Tuska jednomyślnie przyjął tzw. plan budżetowo- strukturalny, w którym na stronie 19 zawarto zobowiązanie, że do roku 2028 włącznie, nie zostanie podniesiona ani kwota wolna, ani nie będą waloryzowane progi w podatku PIT. To zobowiązanie zostało przyjęte przez Komisje Europejska, a następnie zatwierdzone przez Radę Unii Europejskiej ( w tym przypadku ministrów finansów 27 krajów członkowskich) i corocznie jest weryfikowane w ramach tzw. semestru europejskiego.


3. Podczas ostatniej konferencji prasowej, na której premier Tusk i minister Domański mówili o kosmetycznych obniżkach podatku PIT i jednocześnie ogromnych podwyżkach podatku CIT i eliminacji z rozliczania ryczałtowego 200-300 tys podatników, szef rządu niejako mimochodem przyznał się, że do 2028 roku obietnicy podwyżki kwoty wolnej do 60 tys zł, nie zrealizuje za to proponuje kosmetyczne ulgi w podatku PIT zaledwie dla 14% podatników tego podatku ( a przecież podniesienie kwoty wolnej dotyczyło 100% podatników). Zresztą wg ich propozycji ta kosmetyczna obniżka ma być sfinansowana podwyżką podatku CIT o 3 pp ( z 19% do 22%) i wypchnięciem wspomnianych wyżej podatników podatku ryczałtowego z tego podatku poprzez ponad 8-krotne obniżenie wartości przychodów, jakie mogą osiągnąć i być ryczałtowcami. Otóż rząd PiS w 2021 roku podwyższył wartość tych przychodów z ówczesnych 250 tys euro rocznie do 2 mln euro rocznie, czyli z kwoty ponad 1 mln zł do ponad 8 mln zł, teraz po 6 latach, rząd Tuska proponuje ograniczenie rozliczenia ryczałtowego tylko do przychodów 250 tys euro, wszyscy przekraczający ten limit maja się przenieść do podatku liniowego PIT w wysokości 19%, albo do podatku wg skali progresywnej 12% i 32%. To wypchnięcie z ryczałtu zresztą było uzasadniane stwierdzeniami, wprawdzie nie wprost, ale jednak „że na biednych nie trafiło”, wszak dotyczy to milionerów, tyle tylko ,że w tym przypadku chodzi o obroty, a ewentualne dochody, często stanowią zaledwie kilka- kilkanaście procent tej kwoty.


4. Co więcej Premier Tusk i minister Domański uzasadniając taką kompilację obniżek i podwyżek podatków, twierdzili, że będzie ona obojętna dla systemu finansów publicznych, ale okazuje się, że i to jest kłamstwem, bo w OSR do tego projektu na stronie 18 jest zawarta informacja, że w ciągu 10 lat do tego systemu wpłynie dodatkowo 50, 7 mld zł. Rocznie będzie to od 2,6 mld zł, w roku 2027 do prawie 6,5 mld zł w 2036 roku i wprawdzie będziemy mieli do czynienia z ubytkiem dochodów budżetowych na kwotę 33,5 mld zł ,ale do NFZ wpłynie dodatkowo 31,3 mld zł, do budżetów JST ok 29,6 mld zł , a do Funduszu Solidarnościowego 23,2 mld zł. To olbrzymie dodatkowe środki, które wpłyną do systemu finansów publicznych i dzięki nie mim budżet państwa będzie mógł zmniejszyć dotacje do NFZ, dla JST, czy dofinansowanie systemu wsparcia osób z niepełnosprawnościami, czy też dotacje na finansowanie 13. i 14. emerytury.


5. Okazuje się także, że kolejna propozycja premiera Tuska i ministra Domańskiego, to jeszcze wyższe podwyżki podatku CIT dla firm osiągających obroty powyżej 50 mln euro i zajmujące się wydobyciem gazu lub ropy naftowej, obrotem paliwem gazowym lub obrotem gazem ziemnym z zagranicą, handlem ropą naftową, wytwarzaniem paliw ciekłych oraz obrotem tymi paliwami, a także dystrybucją energii elektrycznej przez największe podmioty ( mające ponad 100 tys odbiorców) i przesyłaniem energii elektrycznej. Stawka podatku CIT dla tych firm, ma być podwyższona z 19% aż do 30% w 2027 roku, do 26% w 2028 roku , 23% w 2029 roku , dopiero w w 2030 roku stawki CIT mają wrócić do poziomu stawki podstawowej, tyle tylko, że nie będzie to już stawka 19%, tylko ta podniesiona dla wszystkich form o obrotach powyżej 50 mln euro, czyli stawka 22%. Okazuje się że największe spółki Skarbu Państwa, które obejmuje ten projekt ustawy w ciągu 3 lat jej obowiązywania, dostarczyłyby ok 7 mld zł dodatkowych dochodów budżetowych w tym Orlen ok 5 mln, a 3 spółki zajmujące się dystrybucją energii elektrycznej ( PGE, Tauron i Enea) ok. 2 mld zł 6. Nie ulega chyba wątpliwości, że to dodatkowe opodatkowanie koncernu paliwowo-gazowego i spółek zajmujących się dystrybucją energii, znajdzie odzwierciedlenie w cenach paliw, gazu, czy energii elektrycznej i nie będą to obniżki, tylko kolejne podwyżki cen tych nośników energii. A swoją drogą to swoisty medialny majstersztyk, że kiedy rządzi PiS narracja publiczna, dotyczy głównie konieczności obniżek podatków i presja na to jest ogromna, a w przypadku rządów Platformy gwałtownie pogarsza się stan finansów publicznych i narracje dotyczą głównie podwyżek podatków.           

Dr nauk ekonomicznych, Poseł na Sejm RP obecnej kadencji

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (18)

Inne tematy w dziale Polityka