Zbigniew Kuźmiuk Zbigniew Kuźmiuk
39
BLOG

Minister Domański godząc się na atak koalicji 13 grudnia na NBP, ryzykuje paraliżem

Zbigniew Kuźmiuk Zbigniew Kuźmiuk Polityka Obserwuj notkę 3

Minister Domański godząc się na atak koalicji 13 grudnia na NBP, ryzykuje paraliżem gospodarki


1. Minister Andrzej Domański, który jest przecież nie tylko szefem resortu finansów, ale także gospodarki, zapewne ku zdumieniu przedsiębiorców, w ostatnim czasie godzi się na rozwiązania, które ewidentnie uderzają w gospodarkę. Takim uderzeniem w gospodarkę jest propozycja ustawy związanej z budżetem na 2027 rok, która z jednej strony ma obniżyć obciążenie podatkiem PIT dla zaledwie 14% płatników tego podatku, z drugiej podwyższenie z 19% do 22% , a więc o 3 pp podatku CIT dla przedsiębiorstw o obrotach powyżej 50 mln euro, a także aż 8-krotne obniżenie poziomu przychodów ( z 2 mln euro do 250 tys euro) dla ryczałtowców, co oznacza wypchnięcie 200-300 tysięcy przedsiębiorców do innych form opodatkowania, znacznie wyższych niż do tej pory. Podobny charakter ma ustawa o podwyższeniu stawki podatku CIT dla przedsiębiorstw sektora energetycznego z 19% aż do 30% w 2027 roku ( w kolejnych latach ma maleć do 22%), a część środków z niej pochodzących ma być wykorzystana do wsparcia inwestycji dekarbonizacyjnych firmach energochłonnych. Tak znaczące podwyżki stawek podatku CIT w oczywisty sposób uderzą w możliwości rozwojowe firm, bowiem podwyżka podatku do oddanie do budżetu, większej niż do tej pory części wypracowanego zysku, a tym samym zmniejszenie wydatków o charakterze inwestycyjnym.


2. Ale jeszcze potężniejszym uderzeniem w gospodarkę, a być może nawet jej paraliżem, grozi atak koalicji 13 grudnia na niezależny bank centralny, czego wyrazem jest wniosek o postawienie prezesa NBP prof. Adama Glapińskiego przed Trybunałem Stanu. Przypomnijmy, że głównym zarzutem sformułowanym w tym wniosku, podpisanym przez 191 posłów koalicji 13 grudnia, jest skup przez NBP papierów Skarbu Państwa od banków komercyjnych, aby te były zainteresowane zakupem papierów emitowanych przez Polski Fundusz Rozwoju (PFR) i Bank Gospodarstwa Krajowego (BGK) i ta operacja jest nazwana finansowaniem deficytu budżetowego, co byłoby naruszeniem art. 220 ust. 2 Konstytucji RP. Tyle tylko, że wyżej wymieniona operacja prowadzona w latach 2020-2021 przez NBP, to klasyczne tzw. luzowanie ilościowe, prowadzone przez większość banków centralnych w sytuacji zagrożenia gospodarki danego państwa kryzysem gospodarczym, który mógłby skutkować wysokim bezrobociem i nie ma nic wspólnego z finansowaniem deficytu budżetowego przez bank centralny. Tego rodzaju operacje prowadził od 2008 roku Europejski Bank Centralny (EBC), przez kilkanaście lat na łączną sumę kilku bilionów euro ,a także Amerykańska Rezerwa Federalna, Bank Centralny Anglii i inne banki centralne, wszystko po to, aby zarówno kryzys na rynkach finansowych z lat 2008-2009, jak i późniejszy kryzys covidowy, nie spowodowały załamania gospodarczego i wysokiego bezrobocia i nikt przy zdrowych zmysłach, nie zarzucał prezesom tych banków, finansowania deficytów budżetowych.


3. Kolejne zarzuty o podejmowanie interwencji walutowych w grudniu 2020 i w marcu 2023 roku, które miały na celu zdaniem skarżących osłabienie wartości polskiej waluty, czy obniżenie stóp procentowych NBP w 2023 roku, które zdaniem skarżących miało mieć związek z kampanią wyborczą, mają także charakter polityczny, a nie merytoryczny i nie są to jednoosobowe decyzje prezesa NBP ,a decyzje kolegialne, odpowiednio zarządu NBP i Rady Polityki Pieniężnej , a przypomnijmy, że przed TS, odpowiada się za decyzje indywidualne, a nie kolegialne. Kolejny zarzut, choć jak kulą w płot, to przekazanie przez NBP ministrowi finansów w połowie 2023 roku informacji do przygotowywanego projektu budżetu na 2024 rok, prognozy dotyczącej osiągnięcia zysku w wysokości 6 mld zł , który miałby zasilić budżet, choć ostatecznie okazało się ,że na koniec roku bank osiągnął stratę w wysokości 20 mld zł. W tym przypadku sami skarżący piszą o prognozie zysku, a prognozy mają to do siebie, że nie muszą się sprawdzać, a wspomniana strata NBP jest związana z umacnianiem się złotego, bowiem rezerwy walutowe, których wartość sięgała w owym czasie już 200 mld USD po przeliczeniu na złote, miały niższą wartość, niż liczone na początku roku po słabszym kursie, a więc strata miały charakter papierowy, ale wpłaty zysku do budżetu, rzeczywiście być nie mogło.


4. Mimo, że cały wniosek liczy kilkadziesiąt stron, to niektóre z zarzutów mogą wywołać tylko wesołość, a te wyglądające merytorycznie, tak naprawdę powinny być podstawą do podziękowań dla prezesa Glapińskiego, a nawet odznaczenia go wysokim odznaczeniem państwowym za uratowanie polskiej gospodarki przed głębokim kryzysem i to dwukrotnie. Najpierw w roku 2020-2021 za stworzenia przestrzeni finansowej do tego aby PFR i BGK, mogły stworzyć dwa mocne finansowo fundusze, ten pierwszy do ratowania przedsiębiorstw i miejsc pracy, co się spektakularnie udało, a ten drugi do ratowania zdrowia i życia Polaków (finansowanie szpitali covidowych, podwójnych wynagrodzeń dla ich pracowników, zakup sprzętu i materiałów do tych placówek). Z kolei w związku z agresją Rosji na Ukrainę i podwyższoną inflacją, RPP pod kierownictwem prof. Glapińskiego dokonała aż 11 podwyżek stóp procentowych w wyniku czego inflacja została sprowadzona z poziomu 18,4 % w marcu 2023 roku do 2,8% w lutym 2024 roku, a więc do celu inflacyjnego i to przy zachowaniu niskiego ale jednak, wzrostu gospodarczego, a bezrobocia na historycznie niskim poziomie.


5. Reasumując mimo tego, że jak wynika z powyższego zarzuty są dęte, to decyzja koalicji 13 grudnia o postawieniu prezesa Glapińskiego przed TS, może być realna , a to będzie oznaczać destabilizację polityki monetarnej, w tym stóp procentowych, kursu walutowego, czy operacji otwartego rynku. Oczywiście o takiej destabilizacji polskiego banku centralnego będą wiedzieli wszyscy uczestnicy rynków, inwestorzy zagraniczni w tym nabywcy naszych obligacji, co może grozić gwałtownym podwyższeniem oprocentowania naszych papierów dłużnych i w konsekwencji gwałtownym wzrostem kosztów obsługi długu. Jeżeli na takie potencjalne negatywne konsekwencje dla finansów publicznych i gospodarki, godzi się minister finansów i gospodarki, to może świadczyć albo o braku kwalifikacji do pełnienia tak odpowiedzialnej funkcji, albo o skrajnej nieodpowiedzialności, która może spowodować wręcz paraliż polskiej gospodarki. 

Dr nauk ekonomicznych, Poseł na Sejm RP obecnej kadencji

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Polityka