168 obserwujących
3231 notek
3449k odsłon
1582 odsłony

Tzw. bezpartyjni samorządowcy nie wspomogą opozycji w wyborach parlamentarnych

Wykop Skomentuj23

Tzw. bezpartyjni samorządowcy nie wspomogą opozycji w wyborach parlamentarnych

1. Ostatnia wizyta Donalda Tuska w Polsce z okazji pierwszych demokratycznych wyborów była organizowana przez tzw. bezpartyjnych samorządowców (między innymi prezydentów Gdańska, Warszawy, Poznania, Wrocławia, Białegostoku) i miała być inspiracją do powstania samorządowego Ruchu 4 czerwca.
Wcześniej jednak bo 26 maja Prawo i Sprawiedliwość ze zdecydowaną przewagą wynoszącą aż 7 punktów procentowych, wygrało wybory do Parlamentu Europejskiego z Koalicją Europejską skupiającą aż 5 partii politycznych i kilka stowarzyszeń, więc chęć do powoływania tego ruchu znacząco osłabła.
Wprawdzie Donald Tusk wprost już zachęcał zebranych do zdobycia większości przez opozycję chociaż w wyborach do Senatu ale także entuzjazmu nie wywołał, deklaracje prezydentów, burmistrzów , czy marszałków województw o starcie w wyborach do Senatu pod auspicjami opozycji jednak nie padły.
2. Wygląda na to ,że prominentni samorządowcy związani z obecną opozycją przede wszystkim dobrze przyjrzeli się ordynacji wyborczej i już do doskonale wiedzą, że jeżeli wystartują do Senatu czy Sejmu i te wybory wygrają, to nie będą mogli wybierać jak to było do niedawna, muszą objąć mandat senatora bądź posła , bo ich dotychczasowy mandat samorządowy automatycznie wygasa.
A przecież mandat prezydenta, czy marszałka to jednak ogromna władza i sporo pieniądze w żaden sposób nieporównywalne do mandatu parlamentarzysty i to jak wszystko na to wskazuje parlamentarzysty opozycyjnego.
Stąd już parę dni po spotkaniu 4 czerwca w Gdańsku można było przeczytać wypowiedzi choćby prezydentów Wrocławia, Poznania, czy Warszawy, że jednak w  najbliższych wyborach parlamentarnych, nie wystartują.
3. Do wycofania się samorządowców związanych z opozycją z osobistego angażowania się w zbliżające się wybory parlamentarne, przyczyniło się także bardzo złe przyjęcie zaprezentowanego w Gdańsku programu samorządowego, który został bardzo szybko określony przez ekspertów, jako program rozbijania polskiego państwa.
Przypomnijmy, że podczas wspomnianego spotkania samorządowców w Gdańsku zaprezentowano firmowany przez Fundację Batorego program nazwany decentralizacyjnym, ale tak naprawdę rozbijający polskie państwo.
Program wprawdzie jest napisany łagodnym językiem i zawiera wiele stwierdzeń z których ma wynikać troska o los zwykłych ludzi, ale tak naprawdę ma osłabiać instytucje rządowe, wysysać środki z budżetu państwa na rzecz samorządów, a także przenieść do nich pozostałe jeszcze w rękach Skarbu Państwa zasoby majątku.
Podpisali się pod nim prezydenci miast wywodzący się z Platformy, którzy często w ramach protestu noszą koszulki z napisem Konstytucja, a przecież większość 21 punktowego programu decentralizacyjnego jest właśnie sprzeczna z Konstytucją RP.
4. Wg tego programu samorządowcy mieliby przejąć w pełni między innymi: opiekę zdrowotną, ale ze środkami z NFZ (przypomnijmy już w tym roku to kwota 100 mld zł), oświatę (z pełnym wpływem na kształtowanie programów nauczania), część policji państwowej, Bank Gospodarstwa Krajowego i część majątku Skarbu Państwa w związku z realizacją budownictwa mieszkaniowego.
W programie są także zawarte pomysły na zapewnienie dodatkowych dużych dochodów samorządom na czele z podatkiem od nieruchomości powiązanym jak to ładnie nazwano z ich wartością rynkową, czyli podatkiem katastralnym.
Niezwykle groźne są propozycje likwidacji kuratoriów (samorządy miałyby, więc zupełnie wolną rękę w prowadzeniu spraw oświatowych), urzędów wojewodów z ich podstawową funkcją kontrolną w stosunku do samorządów (badanie zgodności z prawem uchwał rad gmin, powiatów i sejmików województw), a także „ rozparcelowanie” policji na część podległa samorządom i władzy centralnej.
No i jak wisienka na torcie propozycja zamienienia Senatu w izbę samorządową z pomysłem delegowania do niej samorządowców przez ich korporacje (samorządowcy mogliby w ramach tej propozycji łączyć swoje funkcje z mandatem senatora).
Brak wiary w zwycięstwo opozycji nawet w wyborach do Senatu, a także bardzo negatywne przyjęcie 21 punktowego programu „decentralizacyjnego” przez opinię publiczną, spowodowało, że czołowi samorządowcy kojarzeni z opozycją teraz odmawiają uczestnictwa w zbliżających się wyborach parlamentarnych.

Wykop Skomentuj23
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka