102 obserwujących
1467 notek
1114k odsłon
  225   0

"Czekając na barbarzyńców"

image


To się zawsze dzieje od środka. Ludzie, rodziny, imperia, religie, cywilizacje. Gdzieś, w pewnym momencie, coś zaczyna iść źle. Przesadzamy. Przeginamy. Przekraczamy linię. Czego? Jak zwykle tego samego - człowieczeństwa. I przekraczamy tę linię w imię obrony przed barbarzyńcami. Gdy wróg u bram, wtedy bagnet i posłuch. I nagle ci, co bez władzy żyć nie mogą, sięgają po nią  w odurzających dawkach. I zaczynają się pastwić, nad swoimi, nad całą resztą. Bo... to się zawsze dzieje od środka.

Życie, to indywidualne i społeczne, to pewien mechanizm, system zdawałoby się toporny albo materialny, albo może twardy i konkretny. Nie. To zawsze jest system delikatny. System, w którym bez miejsca na delikatność, na prawdziwe doświadczanie poezji, na człowieczeństwo, które nie jest musztrą, wszystko załamuje się, pęka, gnije i się rozpada.

Dzieje się to, ze względu na delikatność konstrukcji, zawsze niewidocznie. A przynajmniej tak się zaczyna. Zawsze też jest dobre wytłumaczenie, że to... obrona. Obrona przed zagrożeniem czyhającym tuż, za murami. Chcącym zniszczyć to, co kwitnie. Więc kwiaty zalejemy czymkolwiek, bo jest... wojna. Najlepiej betonem chamstwa. Asfaltem bezczelności. Baczność! Żwirem agresywnego, nieludzkiego już egoizmu w grabieniu do siebie.

Faza przedostania to rabunek. Już widoczna. Naoczna. Jaskrawa. Gdy wdzierają się do marketów lub zagród. Gdy puchną na stanowiskach państwowych, korporacyjnych. Gdy obleśny, midasowy uśmiech zwiastuje niepoczytalność w obliczu upadku dawnych norm i zasad. Króluje bogata ohyda.

Krajobrazy w tym filmie są szerokie. Muzyka... dobra. Medytacyjna. Johny Deep w formie. Dokładny i ładny. Bezwzględny i prosty w okrucieństwie, które jest tą fazą, jeszcze przed rabunkiem.

Obraz jest udany. Przedstawiana historia jest tylko wybiegiem. Właściwie to dramat, malowany kamerą, opowiadany słowami.

Kto nam zagraża? - pyta Coetzee, bo to na podstawie jego książki nakręcono ten film. - Barbarzyńcy? - pyta ponownie noblista?

Czy może zagrożenie rośnie od wewnątrz?. Od dzieł artystów, co rozwalają cywilizację od środka, co wykrzywiają i uniedostępniają idee, które ją stworzyły. Od otchłannej zachłanności plutokratów, co już nie mogą przestać... chcieć. Więcej. I więcej. Od zaniku człowieczeństwa, w kontakcie z procedurami, instytucjami, korporacjami. Od upadku mądrości i od wyniesienia głupoty i miałkości na najwyższe miejsca. Może to ostatecznie instytucje cywilizacji, którym zabrakło zwykłych ludzkich cech, tę cywilizację niszczą, siejąc terror w obronie przed "zagrożeniem", które same stwarzają.

Wszystko się rozpada, bo barbarzyńcy istnieją. Są elementem rzeczywistości. I nadchodzą, na koniec - jak pisał poeta - by przeciąć aortę, bo to jest ich obowiązek. Uprzątnąć zepsucie. Zmieść to, co zaśmieca czas i przestrzeń.Nie można w nieskończoność igrać z naturą. Nie można zastrzelić prawdy. Uwięzić praw, nie tylko fizyki, ale i właśnie człowieczeństwa. Natura nie jest wrogiem, jest egzaminatorem. Ci, co nie zdadzą, będą "uprzątnięci".

Dobrze się ogląda. Kamera opowiada rzeczywistość spokojnie, przedosłownie, bajkowo. Nie ma pośpiechu. Nie ma dzielenia włosa na czworo. Jest rzeczywistość sensu, a nie rechotu, rachunku czy brzęczącej monety.

Ciekawy film. Zwłaszcza w tych naszych czasach: z Gretą i płciami. Epidemiami i walką z CO2. Wszyscy widzą, król jest nagi. Absurdy stały się wyznaniem jedynej prawdy, której poddanie w wątpliwość skutkuje reperkusjami pułkownika w ciemnych okularach. Barbarzyńcy się nie spieszą. Przybędą by zrobić swoje. Tylko szkoda tego naszego świata. Szkoda Pink Floyd, szkoda de Funèsa, szkoda Bogarta, szkoda nieskończonej gamy dzieł, artystów, dokonań. Szkoda wierszy Herberta, powiewów wolności i zapału, z jakim dawniej do prawdy dążyli naukowcy. Rzeczywistość karleje, kruszy się. Daleko - w ostatniej scenie - unosi się znad ziemi obłok rdzawego pyłu. Nie ma już wojska, bo zrabowało i wyszło z miasta. Nie ma straży, to tylko wydmuszki na murach, manekiny i pozory. Ludzie kręcą się, gdzieniegdzie. Na horyzoncie, z obłoku kurzu, wyłaniają się. Barbarzyńcy.


--------------------------------------------------------------------------------------------
Obrazy na zasadzie cytatu
Film: https://www.imdb.com/title/tt6149154/
Dostępny m.in. na Amazon prime.

Lubię to! Skomentuj7 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura