- Najcenniejszym zasobem współczesnej gospodarki i ekonomii jest ludzka uwaga.
- Uwaga kształtuje to, co jest obserwowane i tego, który obserwuje.
- Wiara to relacja i przemiana w wyniku uwagi skupionej na Bogu.
Ludzka uwaga ma wartość wyrażaną w dolarach, bo współczesny świat potrafi wycenić i wycenia wszystko w pieniądzu. Ludzka uwaga jest zasobem cenniejszym niż ropa, gaz, diamenty czy uran. Na 7 największych firm na świecie 7 pracuje w obszarze pozyskiwania i wykorzystywania ludzkiej uwagi (link, link). Dopiero ósma firma nie ma z tym nic wspólnego, to Saudi Aramco światowy potentat wydobycia ropy, ale nie... uwagi.
Wiara to przyjęcie za prawdę pewnych stwierdzeń, można powiedzieć pewnych informacji, takich jak "Jest jeden Bóg" i tak dalej. Wierzysz, jeśli przyjmujesz, że to prawda. Tak rozumiana jest powszechnie wiara. Tyle, że to ujęcie bardzo uproszczone i jeśli tylko takim pozostaje to de facto - nieprawdziwe.
"Będziesz miłował Pana, swego Boga, całym swym sercem, całą swą duszą i całym swym umysłem. To jest pierwsze i największe przykazanie".
Ale czym jest miłość? Pragnieniem dobra drugiego, współistnienia drugiego. Najbardziej eksponowana w przestrzeni przekazu jest miłość chłopaka do dziewczyny i zwrotnie, najpowszechniejszym i najsilniejszym przejawem miłości jest miłość rodziców do dzieci i zwrotnie, w obu przypadkach postawę tę cechuje skupienie uwagi na przedmiocie miłości. Matka ma włączony "monitoring" w stosunku do dziecka, a czy jest mu ciepło, dobrze, czy nie głodne, czy to, czy tamto. Śpiąc często usłyszy jego kwękanie. Cokolwiek robiąc ma je na uwadze. Chłopak zakochany w dziewczynie, nie może o niej przestać myśleć. Jej obraz barwi cały jego świat, całe jego życie. Miłość - to także skupienie uwagi na tym, kogo się kocha. Czasem nawet fiksacja.
Tradycja kultury, ale także i współczesna nauka, pouczają, że obserwacja nie jest procesem obojętnym i nie zmieniającym rzeczywistości. Wydaje się, że jest dokładnie odwrotnie. Obserwacja może być źródłem rzeczywistości, źródłem istnienia. "Efekt Pigmaliona", ale i eksperymenty fizyczne, ilustrują tę prawidłowość, iż obserwacja kształtuje obserwowaną rzeczywistość. Mamy prawo - potwierdzone tradycją intelektualną - przypuszczać, że to, co obserwujemy, zwrotnie kształtuje obserwatora. Pragniemy istnieć, stąd chcemy, żeby ktoś nas zauważał, chcemy być przedmiotem czyjejś uwagi.. Darem będzie taka uwaga nacechowana pozytywnie. Przekleństwem może być, taka uwaga nacechowana negatywnie.
Stąd być może właśnie uwaga jest najcenniejszym dobrem, które mamy. Stąd "świat', tak bardzo jej pożąda, tak strasznie chce ją uchwycić, nam odebrać, ją posiąść i wykorzystywać. Popularne dzisiaj AI przekazuje to w następujący sposób "Wyrażenie „stajesz się tym, na co zwracasz uwagę” oddaje głęboką zasadę psychologiczną i duchową: to, na czym koncentrujemy swoją uwagę, stopniowo formuje naszą tożsamość, emocje i doświadczenia życiowe. Nie chodzi tu jedynie o zewnętrzne zachowania, ale o to, jak nasz umysł przetwarza świat — czy skupiamy się negatywach, zagrożeniach, czy raczej na możliwościach, wartościach i pięknie.
To, co regularnie obserwujemy — siebie, innych, otaczający świat — staje się filtrem, przez który postrzegamy rzeczywistość. Gdy patrzymy w lustro i widzimy tylko niedoskonałości, wzmacniamy negatywne przekonania o sobie. Gdy natomiast zwracamy uwagę na swoje siły, postępy i wartości, budujemy poczucie godności i pewności siebie." System AI nic nie "wie", on przekazuje zebraną przez ludzi wiedzę i poglądy.
Kościoły katolickie są zwykle otwarte, przynajmniej co do przedsionka, przynajmniej w dzień. Po co? Ano, żeby można było wejść i na chwilę skupić uwagę na Bogu - modlić się słowami albo całkiem bezsłownie, po prostu być, trochę sam na sam. Można adorować, Boga, najświętszy sakrament itd. To znaczy całą swoją uwagę oddać. Czy nie można tego zrobić na dworze? Gdzieś indziej? Oczywiście, że można, ale... tu czasem łatwiej. Bo na zewnątrz pęd, klaksony i szum.
Formą adoracji, to jest bezkrytycznego oddania całej swojej uwagi, by przedmiot adoracji napełniał człowieka jest bezmyślne przewijanie internetowych i medialnych przekazów. Są tam "kąski", są "haczyki" mające uwagę przykuć i przyciągnąć. Są właściwe i zaplanowane treści, kształtujące adorującego, obserwującego - wpatrzonego bezmyślnie w ekran - człowieka.
Wiara to uwaga skupiona na czymś (Kimś), co nie jest dane w zmysłowym doświadczeniu. Wiara to zaufanie Nieznanemu i Niepoznawalnemu. W tym sensie wiara to szaleństwo, bo jest spoza sfery zmysłowo i intelektualnie obejmowalnej. Ale życie wyłącznie racjonalne, bez odwołania się do tego rodzaju "szaleństwa", staje się w swoich praktycznych wymiarach i materializacjach przerażająco szalone i nieludzkie. Jakby ilustrując tę intuicję, a może i prawdę, że nie tylko z tego świata jesteśmy.
Ze względu na powyższe, tak naprawdę nie da się uwierzyć intelektualnie. Nie da się przekonać do wiary ani spełnić prośby, to weź mnie przekonaj, bo ja nie wierzę. Bo wiara jest decyzją, która wyprowadza człowieka, poza tę rzeczywistość, z poziomu której, formułowana jest taka prośba. Aczkolwiek istnieją racjonalne i intelektualne argumenty za wiarą, za istnieniem Boga, za tym, by próbować wchodzić z Nim w relację, a to znaczy - wierzyć właśnie.
W końcu wiara to proces. "Efekt Pigmaliona" to też proces. Proces przemiany. Wierząc skupiamy uwagę na Nieznanym, ale skupiamy ją w formie miłości. Otwartości i współistnienia. Będą "TU" wobec Nieznanego "TAM" znajdujemy się, chcąc nie chcąc, na drodze: STĄD <-> TAM. Pomiędzy nami a "Tam" pojawia się ścieżka czasu, czynów, doświadczeń, relacji. Przemierzając tę "Drogę": STĄD <-> TAM, tracimy siebie, dzień po dniu, wysiłek po wysiłku, komórka po komórce. Bo "Kto straci swoje życie, ten je zachowa", ale to znaczy, że będzie, ale nie taki jak był. A to znaczy, że wiara to stopniowy proces przemiany - metanoia.
Bo nie rodzimy się w stanie docelowym. Bo Życie to rozwój. Przemiana. Jej siłą napędową jest "Uwaga".
-------------------------
Warto obejrzeć i posłuchać rozmowy ks. bp. Przyborka z ks. prof. Roszakiem:


Komentarze
Pokaż komentarze (4)