Zbyszek Zbyszek
348
BLOG

Piłsudski

Zbyszek Zbyszek Historia Obserwuj temat Obserwuj notkę 13

Józef Piłsudskibył spadkobiercą bólu rozbiorów i powstańczych zrywów. Wychował się w tej właśnie atmosferze. To ona go ukształtowała. Jego główne przekonania to takie, że Polacy sami sobie pozostawieni ojczyznę swą rozmienili na drobne, przez małe interesy, przez egoizm, przez brak jedności, który ostatecznie prowadził do zaprzedania się obcym. Rozgadani, rozmemłani, ceniący tylko siebie, swój dobrobyt, lekceważący Polskę. Dodatkowo "panowie", którzy w ten sposób de facto uniemożliwiali istnienie narodu jako całości.

Piłsudski taki nie był. Był zaprzeczeniem tych cech. Pragnął dla Polski miłości Polaków. Takiej miłości, która ich porwie i każe im odłożyć na bok własne sprawy dla dobra ojczyzny. Takiej miłości, która jurgielt uczyni zbrodnią najcięższą, przeciwko temu co święte, przeciw ojczyźnie. Chciał Polski zjednoczonej jednym głosem i jedną wolą, tak by umiała sama wybierać kierunek zamiast tkwić w miejscu. Był uosobieniem patriotyzmu.

Czy Polska zatem zawdzięcza Piłsudskiemu niepodległość? Czy Marszałek przybył do Polski wyzwalając ją z obcych rąk i przynosząc jej wolność? Tego właśnie zawsze byłem uczony. Taki miałem obraz biegu zdarzeń. Po latach wydaje mi się on nieadekwatny, nieprawdziwy.

Polska odzyskała niepodległość w wyniku procesów międzynarodowych. To wyniki wojny, przetasowania sił i decyzje mocarstw spowodowały, że Polska znów powstała, a nie wysiłek militarny czy działania Józefa Piłsudskiego. Gdyby próbować ważyć wpływ rozmaitych czynników na wydarzenie odzyskania niepodległości przez Polskę w 1918 roku, to z grubsza zaryzykowałbym 95% procesy i decyzje niezależne od nas. 4% praca "młodej Polski" i tych co zajmowali się myśleniem Polaków. 1% inne czynniki w tym działalność Józefa Piłsudskiego.

Józef Piłsudski nie wyzwolił Polski ani nie przyniósł jej wolności. Piłsudski został przywieziony do Warszawy przez władze niemieckie, które wybrały jego na szefa Polski. To w wyniku decyzji Niemców, przywiezionemu przez nich do Warszawy komendantowi podporządkowali się natychmiast administratorzy ziem polskich, znajdujących się do tej pory we władaniu Niemców. Całość to był niemiecki plan, decyzja i zamiar. Z niemieckiego nadania Piłsudski rozpoczął rządy nad Polską, a nie w wyniku wewnętrznych procesów.

Trudno ustalić powody decyzji Niemców, być może zaważyła tu antyrosyjskość postawy Piłsudskiego, a więc Marszałek jak przywódca Polski to był jednocześnie wróg Rosji. Ku wschodowi faktycznie swoje pierwsze militarne działania skierował Józef Piłsudski.

Czy Piłsudski wygrał wielką bitwę Warszawską (przypomnijmy wcześniejsze o rok porażki na wschodzie)? Wydaje się, że jak nie uzasadnione byłyby twierdzenia, że bitwę wygrała niezłomność żołnierzy, mądrość dowódców, to wypada się zgodzić, że to Piłsudskiemu jako głównodowodzącemu należy oddać palmę zwycięstwa. Tak po prostu jest, że przypada ona temu kto jest na samej górze, bowiem to od niego właśnie zależy cały zespół czynników, który w efekcie przekłada się na klęskę albo na zwycięstwo.

Pięć lat po wiktorii warszawskiej, Piłsudski unurzał Warszawę w polskiej krwi. Miał dość sejmikowania, gadania, prywaty, drogi donikąd. Tak właśnie odczytywał to co się działo w Polsce. Uważał, że Polacy powtórzą błędy przedrozbiorowe, że rozmienią Polskę na drobne, wśród swarów i prywaty. Postanowił temu przeciwdziałać. Tu widać jak na dłoni dwa jego przeświadczenia. Pierwsze wskazane już wcześniej, że Polska to świętość i jej istnienie jest celem najwyższym. Drugie to przekonanie, że on Piłsudski jest uprawniony do wybierania drogi Polski, jest jej ojcem, odnowicielem, ostoją, że za nią odpowiada. Można by wypowiedzieć opinię, że to drugie przekonanie żywione przez Piłsudskiego od samego początku było de facto - megalomaństwem niespotykanej skali. Być może tak było istotnie, ale ludzie odgrywający znaczącą rolę w historii to często właśnie - megalomanii.

Po majowej masakrze, Piłsudski nadał Polsce upragniony kształt. Nie było gadania, nie było swarów, była jedna władza i miłość do Polski była jedynym i najwyższym kryterium wszelkich poczynań i decyzji. Stworzył strukturę skostniałą, w która całość tego czym była Polska wzięła w posiadanie i samodzielnie nią rządziła. Te dwa elementy: miłość do Polski i przekonanie o konieczności jedynowładztwa Sanacji jako tej jedynej siły, która Polskę może ocalić przed nią samą i przed niebezpieczeństwem z zewnątrz - doprowadziły do monokultury myślenia.

Polska stała się krajem patriotycznych głupców, którzy każdą krytykę swojego działania czy koncepcji, traktowali jak zdradę stanu, a każdą swoją decyzję jako efekt najczystszego objawienia i geniuszu mającego swoje źródło w czci wielkości Marszałka Piłsudskiego. To wszystko dla ojczyzny.

Niemcy były tak słabe, że Polska w 1933 roku była w stanie wejść militarnie do Niemiec i wygrać wojnę. Sześć lat rządów sanacji później sytuacja się odwróciła. Szerzej o tym w postscriptum.

Podsumowując wypada powiedzieć, że Piłsudski miał po prostu szczęście. Obrót wydarzeń wyniósł go na stanowisko przywódcy Polski. Szczęśliwie (co nie znaczy, że bez swojej zasługi) wygrał bitwę z Bolszewikami. Był stuprocentowym patriotą. Dla Polski żył i dla niej działał. Był nieprawdopodobnym megalomanem. Był dzieckiem bólu po powstaniach i ten okres był perspektywą przez którą patrzył na sprawy polskie. Chciał dobrze. Miał swoje wady. Robił błędy. Stworzył system, który był odbiciem jego wizji Polski, system który nie wykorzystał największych atutów Polaków - pomysłowości, elastyczności, spontaniczności. Odrodzony naród, karmiony miłością do ojczyzny i czcią dla Marszałka, po raptem 20 latach spotkała krwawa łaźnia, a potem ciemno-paranoiczny okres 45 lat w najweselszym z baraków.

Stawiając pomniki Piłsudskiemu nie stawiamy pomników osobie. Stawiamy je Polsce. Miłości do Polski. Ale musimy pamiętać, że rodzą one ciągoty do autorytaryzmu, do stawiania się przez nawiedzonych przywódców ponad resztą Narodu. Musimy pamiętać, że megalomaństwo może mieć ciemny i krwawy koniec dla nas wszystkich. Dlatego marsze, które odwiedzają zarówno pomnik Piłsudskiego jak i Dmowskiego są dobre. Dlatego nazywanie myślących i wyrażających inne koncepcje dla Polski niż nasze - szkodnikami, zdrajcami, itp. jest głupie i powinno być odrzucane. Dlatego choć nie powinniśmy zdejmować Piłsudskiego z piedestału, to powinniśmy go widzieć w realnej perspektywie, jako jednego z aktorów który odegrał swoją rolę w sztuce o nazwie Polska. Odegrał ją z zapałem i poświęceniem. Ideę Polski postawił na ołtarzu. To warto szanować. Jedynowładztwa, buty, megalomaństwa prowadzących do krępowania myślenia i polskich zalet - już nie.

To tyle mojej refleksji o Piłsudskim. Jest ona czysto amatorska. Nie ma na celu przekonywanie ale odwrotnie, zachętę do korekty ze strony tych co wiedzą lepiej. Bo lubię się uczyć i dowiadywać. A prawda jest zawsze ciekawa.


 


postscriptum

W latach dwudziestych i na początku trzydziestych Niemcy były tak słabe, że Piłsudski posuwał sie do jawnych prowokacji wobec Niemiec. W ówczesnych warunkach Polska posiadała po prostu większą siłę militarną niż wycieńczone wojną i zrujnowane Niemcy.

Niemcy były wtedy w ciężkim kryzysie ekonomicznym. Na trudną sytuację gospodarczą nakładał się kryzys polityczny i społeczny. Niemcy nie miały armii, a jedynie słabą Reichswehrę, składającą się ze 100 tys. ludzi. Wojsko Polskie miało 400 tys. bitnego żołnierza, co prawda z małą ilością sprzętu motorowego i czołgów, ale Niemcy mieli jeszcze mniej.

6 marca 1933 r. polski transportowiec "Wilia" wyładował w polskiej strażnicy na Westerplatte dodatkową, nieprzewidywaną w umowach kompanię piechoty.

2 maja 1933 r. (...) na spotkaniu w gmachu Kancelarii Rzeszy Alfred Wysocki, polski poseł w Berlinie, przedstawił w imieniu Marszałka alternatywę: albo wyrzeczenie się przez Niemcy żądań rewizji granicy z Polską, albo wojna!

15 czerwca 1932 r., kiedy to na jego osobisty rozkaz, a bez zgody niemieckich władz Wolnego Miasta Gdańska, do portu gdańskiego wpłynął polski kontrtorpedowiec "Wicher", by czynić honory domu wobec wizytującej Wolne Miasto eskadry okrętów brytyjskiej Royal Navy. Załoga "Wichra" otrzymała rozkaz otwarcia ognia do najbliższego budynku rządowego, gdyby władze Gdańska, które w 1930 r. wypowiedziały Polsce umowę o używalności portu, zdecydowały się na demonstrację wobec polskiej bandery.

6 października 1933 r., w garnizonach w całej Polsce gen. Gustaw Orlicz-Dreszer, najbardziej błyskotliwy z generałów Wojska Polskiego, zarządził alarm bojowy. Rozkaz dotyczył 21 spośród istniejących w czasie pokoju 30 dywizji piechoty i 11 spośród 13 brygad kawalerii - w sumie około 80 proc. dużych jednostek Wojska Polskiego. Przeprowadziły one ćwiczenia sztabowe w pobliżu granicy niemieckiej. Jednocześnie w Katowicach wojewoda śląski Michał Grażyński otrzymał polecenie, aby "uruchomić" struktury POW (Polskiej Organizacji Wojskowej) po drugiej stronie granicy z Niemcami. Między Krakowem a Katowicami nastąpiła 6 października 1933 r. koncentracja ponad 110 tys. żołnierzy WP w pełnej gotowości bojowej.


Piłsudski na interwencję w 1933 roku się nie zdecydował. To co istotne to dysproporcja sił Polski i Niemiec w 1939r. Diametralne odwrócenie potencjału militarnego nie wzięło się znikąd. Było pochodną trzech elementów.

Po pierwsze polska Sanacja nadal toczyła minione wojny. Niezdolna do samodzielnej refleksji, wzmacniała minione koncepcje sposobu prowadzenia działań wojennych. Mieliśmy w zasadzie powtórzyć zwycięstwo z 1921 roku. Zarówno w sposobie działania jak i typów wojsk i uzbrojenia. Po drugie Sanacja kopiowała narzucane z zachodu koncepcje ekonomiczne. Po trzecie utworzona skostniała struktura władzy uniemożliwiała jakąkolwiek zbiorową refleksję, sprawiając iż egotyczni dygnitarze zafiksowani na postaci Marszałka, upatrywali zalet swych decyzji w ich miłości do ojczyzny i własnym megalomaństwie.

Gdy Niemcy się zbroiły i dążyły do wojny, całość polityki i wiedzy w tym temacie zostawiał dla siebie Józef Beck, który miał się za geniusza dyplomacji, który samodzielnie Polskę przez wiry zagrożeń prowadzi. Wśród elity rządzącej i społeczeństwa nie było świadomości rosnącego zagrożenia.

Gdy Niemcy rozbudowywały nowe rodzaje wojsk i nowe koncepcje prowadzenia wojny, Polska je u siebie jedynie tolerowała, daleka będąc od krytycznych inwestycji w tym zakresie.

Gdy Niemcy zwielokrotniały swoje uzbrojenie poprzez kosmiczny deficyt budżetowy czyli wewnętrzne i zewnętrzne zadłużanie się, Polska prowadziła zdrową gospodarkę ekonomiczną. Tak zdrową, że w chwili wybuchu wojny samego złota i rezerw dewizowych mieliśmy na uzbrojenie dwóch lub więcej nowoczesnych dywizji pancernych.

Tu chyba się kryje klucz do zmiany sytuacji. Niemcy dążąc do wojny, kosztem długu zbudowały armię, Polska we władzy sanacyjnych kacyków robiła dyplomatyczne wygibasy i nie dość, że nie zadłużała się na potrzeby przemysłu zbrojeniowego to jeszcze trzymała gotówkę w złocie i w dewizach. Żeby dopełnić absurdalności ówczesnych poczynań władz Polski wypada przypomnieć o patriotycznych zbiórkach dla społeczeństwa, w których Polacy istotnie oddawali posiadane złoto, a które to zbiórki z racji swoich rozmiarów nie mogły niczego zmienić poza psychicznymi odczuciami ludności skłonnej do poświęceń, gdy sanacyjni urzędnicy trzymali złoto RP w sejfie.

 

Zbyszek
O mnie Zbyszek

http://camino.zbyszeks.pl/  Kopia twoich tekstów: http://blog.zbyszeks.pl/2068/kopia-bezpieczenstwa-salon24-pl/

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (13)

Inne tematy w dziale Kultura