Zbyszek Zbyszek
259
BLOG

Wielki Post - luźnie rozważania

Zbyszek Zbyszek Religia Obserwuj temat Obserwuj notkę 0

Nie jestem profesjonalistą, więc po amatorsku odstawię amatorszczyznę. Puszczę nieskrępowane wodze fantazji i naplotę głupot, których litery zabierze wiatr czasu. A zatem:

Post jest nawróceniem. Problem w tym, że tkwimy w grzechu. Ale grzech ów nie polega wcale na tym, że zjedliśmy wieprzowinę w piątek, albo na tym, żeśmy w ów piątek tańczyli na hucznej zabawie, albo na tym, żeśmy myśli lub czyny nieskromne, albo na tym, żeśmy ukradli, albo, albo...

Te wszystkie czynności, postawy i zachowania, są ledwie przejawami grzechu, jego objawami, tym co widać. Grzech jest jeden i jest to grzech pierwotny, który zawdzięczamy pierwszym rodzicom. Grzech ten jest: "Być jak Bóg", bo: "otworzą się wam oczy i tak jak Bóg będziecie znali dobro i zło" (Rdz 3,5).

Jesteśmy jak Bóg. Chłoniemy świat do wewnątrz i mamy intencję kształtowania go zgodnie ze swoją wolą. Świat jest nasz. Nasze życie jest nasze. Przyszłość jest nasza. Mamy.

Owo "mamy" jest opisem relacji, jaką człowiek utworzył pomiędzy sobą, a otaczającą go rzeczywistością. Człowiek po prostu "chce mieć". Miłość, dobro, bogactwo, ekstazę, zdrowie, życie, pokarm, ubranie, przyjaźń, prawdę, sprawiedliwość, dobre państwo, dobrą rodzinę, dobrych przyjaciół, itd.

W centrum jest człowiek. Z niego na zewnątrz rozchodzą się jego pragnienia, żądania pod adresem rzeczywistości, przekonania jak powinno być. Wszystko. Bo przecież wiemy - jak powinno być. Ta wiedza to właśnie grzech. Grzech pierworodny. Otwarły nam się oczy. I jesteśmy jak Bóg, widzimy dobro i zło. To znaczy - widzimy co powinno być, a co nie powinno być. To znaczy - mamy intencję, falowanie rozchodzące się od nas i próbujące (za wszelką cenę) ułożyć rzeczywistość zgodnie z naszą wolą. Wchłaniające jednocześnie wszystko co jest - do wewnątrz nas, byśmy posiadali, posiadali wszystko, byli przez to jak Bóg.

Sens postu polega na nawróceniu. Na odebraniu sobie tego wszystkiego czego pragniemy i, co czujemy, jest dla nas dobre. Sprawia nam przyjemność. Daje nam na codzień satysfakcję. Post polega na ogołoceniu siebie, z tego codziennego dążenia, do tego by mieć, to z zewnętrznej rzeczywistości, co nas pociąga. Post to próba przecięcia, tego łańcucha, jaki w pocie czoła budujemy, pomiędzy zewnętrzną rzeczywistością, a naszym wewnętrznym jestestwem, naszą duszą.

Jest to zabieg niemal niemożliwy do wykonania. Bo człowiek jest w istocie procesem, będącym elementem relacji. Jest stawaniem się i dzianiem się, w relacji do czegoś. Człowiek jest "zwróceniem się" i "zwracaniem się" ku czemuś. Dlatego grzech pierwszych rodziców, polegał na tym, że pierwotną relację z Bogiem, zastąpili relacją ze Światem. Stali się jak Bóg. W tym sensie, że świat umieścili wewnątrz siebie i chcieli (intencjonalnie) być jego Panami. Wiedzieli, co jest dobre, a co jest złe, co powinno być, a co nie powinno być (nagość zobaczyli jako zło jako coś, co nie powinno być). To jest teraz nasza, "naturalna" postawa.

Więc nie możemy przestać. Przywiązywać się do świata. Przywiązywać się do siebie. Do relacji z ludźmi. Do przyjemności, płynącej z tego, że jest jak powinno być. Bo przecież:

"niewiasta spostrzegła, że drzewo to ma owoce dobre do jedzenia, że jest ono rozkoszą dla oczu" (Rdz 3,6)

Te owoce naprawdę takie są. Zawsze wtedy, gdy rzeczywistość jest taka, jaka uważamy, że powinna być, że nam się należy, odczuwamy satysfakcję i przyjemność. Odkrywamy, że elementy rzeczywistości dają nam rozkosz i dobre odczucia. Przez to, przywiązujemy się do nich jeszcze bardziej, jeszcze silniej ich pragnąc, obawiając się ich utraty, w efekcie - uzależniając się od nich.

Więc, wracając, post jest próbą przecięcia, przecięcia tych wszystkich łącz, które człowiek ustanowił między sobą a Światem, siebie stawiając w centrum, ze swojej woli, budując liny wiodące od jego serca do wszystkiego co jest. Świat, nasze życie, stały się wszystkim co mamy, i My, to wszystko mamy, stając w centrum i jednocześnie mając to w sobie. To jest nasze przekleństwo. To jest nasz grzech. To jest nasza zguba. To jest nasz ból i droga do zatracenia.

Samo odcięcie od siebie, tego czego pragniemy, niestety nie przynosi skutków. Chwilowy brak zostaje zastąpiony substytutami, czasem nawet duchowymi, tj. zaczynamy zaprzęgać Pana Boga, do realizacji tego, co MY uważamy, że powinno być.

Dlatego musiał przyjść Chrystus. Żeby otworzyć ucho igielne. Którym jest on sam. Post ma dwa elementy. Pierwszy i jawny to odebranie sobie tego, czego chcemy, tego czego pożądamy, tego co sprawia i daje nam pozytywne emocje i uczucia, których pragniemy.

Drugi, to Bóg, który wtedy przeprowadza nas. Do siebie. Daje nam to czego zawsze pragnęliśmy. Relację z Sobą. Relację ostateczną. Samotłumaczącą, zaspokajającą, wieczną, prawdziwą.

Post jest zmianą sposobu istnienia człowieka. Post jest powrotem. Powrotem do Boga, przez odwrócenie się od Świata. Albo może raczej, wypadałoby powiedzieć, przez odwrócenie się od naszego zachłannego zwrócenia się do Świata. Post jest umożliwieniem, i realizacją naszej pierwotnej natury, która nie polega na zawłaszczaniu (mentalnym) rzeczywistości, ale na życiu "poprzez Boga". Bo to Bóg jest Życiem. Intencją byśmy byli. Jedyną realnością. Miłością, która przywiodła nas na świat i pielęgnuje w każdej sekundzie naszego istnienia. Od której odwróciliśmy się, stawiając siebie samych i nasze pożądania/pragnienia/intencje/wolę w centrum. Pora wracać.

-----------------------------------------------------------------------------------

Moje powieści bez treści: Eksperyment, Dramat polityczny

Zbyszek
O mnie Zbyszek

http://camino.zbyszeks.pl/  Kopia twoich tekstów: http://blog.zbyszeks.pl/2068/kopia-bezpieczenstwa-salon24-pl/

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo