48 obserwujących
1127 notek
774k odsłony
212 odsłon

NBA, piłka nożna i mechanizmy wolnego rynku

Wykop Skomentuj17

image
http://people.com/sports/lebron-james-amazing-memory-video/

14 czerwca o siedemnastej Rosja rozegra z Arabią Saudyjską mecz o przywództwo wśród producentów ropy naftowej. Nie.. to żart. Mecz będzie inaugurował rozgrywki mistrzostw świata w piłce nożnej. Bardzo lubię piłkę nożną, szczególnie tę w wydaniu "narodowym", a więc mistrzostwa Europy oraz świata. Kolorowe drużyny, serce do walki i rywalizacja, której wynik nigdy nie jest do przewidzenia.

Nie interesuje mnie natomiast tzw. Liga Mistrzów czyli Europejskie rozgrywki drużyn klubowych. Dlaczego? Bo to nudne. I w sumie niesmaczne. Napakowane pieniędzmi "drużyny", wybitna i trwała nierówność szans, w kółko ci sami. Wielki bogaty Real, podobnie Barca i jeszcze po dwa zespoły z Niemiec i Wielkiej Brytanii. Ileż można interesować się tą monokulturą? Co mnie obchodzi Real? Mnie obchodzi jakaś drużyna polska! Kiedy drużyna z Polski ma szansę grać finał lub półfinał Ligi Mistrzów? Nigdy.

Pamiętam, jak jeszcze za "nocy socjalizmu" Janusz Korwin Mikke opowiadał o wolnym rynku. Winne były regulacje. Winna była własność państwowa. A gdy tego nie ma, gdy każdy "orze jak może", gdy na rynku nie ma interwencji zewnętrzne,j wtedy rodzi się dobrobyt i postęp.

Każdy może sobie założyć "działalność" i każdy może osiągnąć sukces, zaś owe dążenia do sukcesu rodzą postęp, rozwój dają efektywność. Więc w piłce nożnej niby można sobie założyć drużynę, która przebije się przez rozgrywki krajowe i wystartuje do eliminacji ligi mistrzów. W NBA jest inaczej. Nie ma takiej możliwości. Lista drużyn jest zamrożona, jest ich trzydzieści i... koniec. Gorzej niż socjalizm.

Na wolnym rynku każdy ma wolność dokonywania inwestycji i transakcji, stąd w piłce nożnej każda drużyna może kupić każdego zawodnika, jeśli tylko właściciel pozyska na to pieniądze. Czy jednak prowadzi to do różnorodności? Konkurencyjności? Idącej za tym atrakcyjności rozgrywek? Nie. Bo jeśli w Legii Warszawa objawi się miejscowa gwiazda, to gwiazda zostanie kupiona przez "wielkich", a Legia zostanie tam, gdzie jej miejsce.

W NBA każda drużyna ma prawo wydać tyle samo na zawodników. Serio. Nie można sobie ich kupować, nawet jeśli kogoś stać (są drobne ale mało znaczące odstępstwa). Jest więc ścisła regulacja "prowadzonej działalności" w miejsce wolnego i nieskrępowanego rynku.

W piłce nożnej o zatrudnianiu nowych zawodników decydują pieniądze klubu i chęci zawodników. W NBA decyduje o tym miejsce klubu w lidze. Im niższe miejsce zajmuje drużyna w rozgrywkach tym lepszych nowych zawodników może zatrudniać, bo zatrudnianie odbywa się wg. kolejki pojedynczo z całej puli dostępnych na dany sezon zawodników, więc ten, który zatrudnia pierwszy wybiera najlepszego, a pierwsze mają prawo zatrudniać drużyny najsłabsze.

Wszystko to sprawia, że ściśle regulowana liga koszykówki amerykańskiej jest atrakcyjna i konkurencyjna. Każda drużyna choćby najsłabsza ma realne szanse na sukces, pod warunkiem ciężkiej, konsekwentnej pracy no i... talentu. Taka Filadelfia w sezonie 2015-2016 zajmowała ostatnie miejsce na "wschodzie". Rok wcześniej była przedostatnia. W tym roku doszła do półfinału konferencji wschodniej.

Wygląda na to, że brak regulacji i ingerencji nie jest gwarancją konkurencyjności i efektywności. Jest przeciwnie. W warunkach "wolnego rynku" najsilniejsze podmioty umacniają swoją pozycję dominującą nad słabszymi. Dochodzi do monopolu lub oligopolu, braku realnej konkurencji, wygaszania szans, niskiej efektywności całego mechanizmu i podwyższonej premii dla silnych podmiotów dominujących.

Z kolei mądre regulacje nastawione na efektywność, tę efektywność (atrakcyjność i konkurencyjność) powodują. Oczywiście głupie regulacje też mogą tę efektywność niszczyć, tak jak robi to realny "wolny rynek". Oglądałem np. koszykówkę europejską i mecz po prostu nie był tak emocjonujący jak typowe rozgrywki NBA. Zacząłem się zastanawiać nad tym, co sprawia, ze jeden przekaz jest atrakcyjniejszy od drugiego.

Wniosek był zdumiewający. Publiczność! W NBA ludzie siedzą metr od linii boiska. Często zdarza się, że rozpędzony koszykarz szybuje w tłum widzów. Gdy koszykarz waży sto kilogramów i wybił się w powietrze by odrzucić piłkę w rejon boiska, to jego lądowanie ma swoją wagę i najzwyczajniej może zrobić komuś krzywdę. W Europie to niedopuszczalne, bo Europa dba o bezpieczeństwo widzów - reguluje tutaj akurat przebieg meczu.

Wszystko zależy zatem od tego, ku czemu zmierzają regulacje i czy w ogóle są. Regulacje nie nakierowane na efektywność, ale jakieś inne "wartości", dadzą te wartości kosztem efektywności właśnie. Wolny rynek bez interwencji, regulacji i zasad, przerodzi się korzystną dla nielicznych i niekorzystną dla całości monokulturę.

Rosja wygra z Arabią Saudyjską 14 czerwca, a puchar NBA zdobędzie Houston Rockets lub Cleveland Cavaliers. Taką mam przynajmniej nadzieje, choć galaktyczna drużyna z San Francisco wciąż groźna a i Boston miewa "napady" doskonałej gry.

Wykop Skomentuj17
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Sport