40 obserwujących
1082 notki
731k odsłon
4068 odsłon

List duszpasterski do biskupów Polski na niedzielę zwykłą 26 maja br.

Wykop Skomentuj7

Ukochani w Chrystusie bracia biskupi

W trosce o waszą formację i dobro Kościoła powszechnego, w odpowiedzi na wasze słowo do wiernych z dnia 22 maja 2019r, kierujemy do was ten list z nadzieją dobra, które może stać się jego owocem.

1. Opamiętajcie się.

Opamiętanie się, to przywrócenie tego, co zostało zapomniane, pominięte, to powrót do rzeczywistości wcześniejszej, danej nam jako doświadczenie, a zapomnianej w wyniku naszych błędów. Tak i Wy moi kochani, możecie zaczerpnąć ze źródła. Z pierwszych zasad. Możecie zapomnieć, wszystko czegoście się nauczyli, a co przywiodło was do tego dnia, w którym połowa mieszkańców Polski obejrzała bestialskie zachowania księży wobec dzieci i niewłaściwe, przyczyniające się do trwania tych zachowań, działania biskupów.

Opamiętajcie się, to znaczy powróćcie. Powróćcie na zakurzone ścieżki Jerozolimy i Galilei, w czasach, gdy chodził nimi nasz Pan Jezus Chrystus. Zapomnijcie o waszych pałacach, urzędach, odpowiedzialności (być może błędnie odczytanej za instytucję i religię). Siądźcie wieczorem przy ognisku i słuchajcie waszego Nauczyciela. I dajcie się ponieść tej nauce, nawet naprzeciw temu, co sami myślicie, uważacie czy robicie.

Bo przecież niekrzywdzenie dzieci jest najprostsze z możliwych, a ich krzywdę przykryć może tylko bezwględna przebiegłość "tego świata" ubierająca się w pozory troski o kościół. Bo przecież przy tym ognisku, kiedy wszyscy siedzą na ziemi albo na kamieniach, żadne polityczne względy, dla których zbrodnie na najmniejszych warto było ukrywać, nie istnieją. Jest przy nim tylko miłość i prawda, które być może przesłoniła wam "mądrość tego świata".

2. Bądźcie rozumni.

Każdy, kto przeprasza za nie swoje winy tworzy fałszywą odpowiedzialność, kontynuuje przekonania Izraelitów ze Starego Testamentu o odpowiedzialności zbiorowej (Krew jego na nas i na dzieci nasze). W takiej odpowiedzialności najłatwiej ukrywa się prawda i odpowiedzialność konkretna, osobista. Ukrywają się one w nieprawdziwie rozciągniętej odpowiedzialności zbiorowej.

Więc nie przepraszajcie "in gremio" (zbiorowo). Bo w ten sposób czynicie dwie rzeczy. Obarczacie winą WSZYSTKICH biskupów. Chronicie przed wskazaniem tych, co faktycznie odpowiedzialność powinni ponieść. Owocem takiego postępowania jest obarczenie WINĄ całej instytucji kościoła.

Ludzie patrzą i pytają: Który z was, z własnej i nieprzymuszonej woli wstał i wyznał przed ludem - zgrzeszyłem. Zgrzeszyłem przyczyniając się do hańby i skrzywdzenia tych najmniejszych. Który z was? Otóż... - ŻADEN. I to jest dopiero pełna ilustracja i dopowiedzenie do waszego słowa do wiernych. - Mowa, trawa - mówią ludzie. Mówią to cicho i między sobą, bo odebraliście im odwagę mówienia. Bo wpajaliście im, iż drogą do Boga jest posłuszeństwo księdzu i biskupowi.  Mowa, trawa. NIKT z was nie wstał, a grupowo bijecie się w piersi, spychając w imię ochrony tych, co wstać nie chcą, winę na całą instytucję duchowieństwa.

3. Bądźcie gniewni.

Gniew potępialiście we wszystkich naukach, jakie głosiliście wiernym. Ideałem dla człowieka uczyniliście uległość, grzeczność, uczuciowość, posłuszeństwo wam oraz brak własnego zdania i myślenia. Obrazowo mówiąc, można powiedzieć, że zajmowaliście się kastracją agresywnych postaw ludzkich, by uczynić ze społeczeństwa stado owiec, którym będziecie kierować w sposób wolny i wygodny, jako jego "pasterze" wiodąc innych ku lepszej przyszłości.

Tymczasem gniew może być dobry. Gniew może pobudzać do działania. Rozgniewajcie się na tych waszych współbraci, którzy faktycznie winni są. I nie tylko molestowania dzieci. Jakże waszemu gniewowi i waszej uwadze umknąć mogło po raz kolejny krzywdzenie dorosłych bezbronnych. Zmuszanie kleryków w seminariach do stosunków homoseksualnych z przełożonymi? Przecież o tym wiecie. I co? Czekacie na kolejny film? Jeśli tak, to jak to o was świadczy?

Bez gniewu, człowiek marnieje. Gdy kieruje się tylko nim - dziczeje. Wy marniejecie. Zamiast sprzątać swój dom, wydajcie ułomne oświadczenia. Zamiast robić porządek i ogniem wypalać zło, łudzicie się, że starymi metodami "na przeczekanie" da się dalej pojechać. Czemu służycie? Bogu czy instytucji? Prawdzie czy kompulsywnemu wysiłkowi, by przetrwała instytucja jaka jest.

4. Działajcie.

Nie sposób nie powrócić do słów Apostoła "Biskup więc powinien być nienaganny, mąż jednej żony, trzeźwy, rozsądny, przyzwoity, gościnny, sposobny do nauczania, nie przebierający miary w piciu wina, nieskłonny do bicia, ale opanowany, niekłótliwy, niechciwy na grosz, dobrze rządzący własnym domem, trzymający dzieci w uległości, z całą godnością. Jeśli ktoś bowiem nie umie stanąć na czele własnego domu, jakżeż będzie się troszczył o Kościół Boży?"

Odrzuciliście te słowa, mając zresztą po temu powody. Ale powiedzcie, ilu z was stanęło na czele własnego domu? Ilu z was potrafiło przez 10, 20 lat utrzymać w nim porządek i szczęście? Ilu z was zna życie z doświadczenia? Odpowiedź jest bolesna i nie pozostaje bez związku z działaniami przez was podejmowanymi. Nawet świeccy i niewierzący w przeważającej ilości przypadków na swoich przywódców wybierają takich, co to nie są samotni, co mają doświadczenie życia w rodzinie.

Zmienić tego szybko nie sposób, ale włączcie świeckich na równych prawach do współdecydowania o kościele. Wtedy doświadczenia, o których pisze Apostoł staną się jakoś częścią procesu kształtowania instytucji kościoła. W przeciwnym wypadku, wasza słabość, polegająca na braku tego doświadczenia będzie dla was i dla nas obciążeniem.

5. Skupcie się na pozytywach.

Pokusa by skupić się na tym, co złe jest człowiekowi właściwa. Polega ona na przekonaniu, że im więcej będziemy się tym właśnie zajmować, o tym myśleć, tym lepiej zła unikniemy i tym więcej dobra będzie. Nieprawda. Skupcie się na tym, co dobre. Ze wszystkich sił. Na Bogu. Na niesieniu ludziom radości i pomocy. Na poświęcaniu samych siebie. Na promowaniu pięknych czynów, postaw, ludzi, życiorysów. Takie i tacy są. Wśród was także. Promujcie ich. Pchajcie ich do góry. Angażujcie się nie w obronę, tylko w czynienie dobra.

Ludzie potrzebują właśnie tych dwóch: czynów i pozytywnego podejścia. Zbyt często oferowano im słowa oraz podejście negatywne, oparte na straszeniu, wzbudzaniu poczucia winy, potępianiu i oskarżaniu. Dobra nowina stała się często w opacznym wydaniu - smutną nowiną. Groźbą. Nie wyzwoleniem, ale obciążeniem. Czy wy czujecie, że Ewangelia was wyzwala? Czujecie się wyzwoleni? Na pewno?

Bóg ma dla człowieka radość, miłość i szczęście. Tak, w życiu przychodzi przechodzić nam przez okresy bólu, cierpienia i udręki. Ale Ewangelia jest właśnie drogą wyjścia z tych ciemnych rejonów, a nie nakładania na znękanych ludzi kolejnych łańcuchów, by byli posłuszni. ("Wiążą ciężary wielkie i nie do uniesienia i kładą je ludziom na ramiona")


Więc się opamiętajcie i uśmiechnijcie. Uwierzcie w dobro. Zakasajcie rękawy. Odważcie się. I weźcie się do działania. Bo jak nie, to marny wasz los, jak w tej przypowieści o soli powiedział Pan Jezus. A być może i nasz...

Wykop Skomentuj7
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo