59 obserwujących
1031 notek
1191k odsłon
  2364   0

Lekarze zwariowali, aż 94% medyków zaszczepiło się przeciw covid19

Jak to nazwać? Zbiorowe szaleństwo? Bieg ślepych lemingów do przepaści? Może świadomy nurk na głowę do basenu w którym brak wody? Czy też dobrowolny skok bez spadochronu?

Zresztą, wklejam ten tekst bardziej sam dla siebie, niż ku przestrodze innym, bo ci w zdecydowanej większości doszczętnie  zgłupieli. Wklejam również i dlatego , bo jeżeli ci ludzie masowo zaczną za jakiś czas padać niczym muchy na nieznane bądź znane choroby, lekarz będzie w Polsce wart każdych pieniędzy.


“94 proc. wszystkich lekarzy zaszczepiło się już na COVID-19” – powiedział szef KPRM Michał Dworczyk. Lekarze należą to tzw. grupy zero i “Będziemy się starali jak najszybciej tę grupę zero zaszczepić, tak by ten proces w lutym się zakończył” – zadeklarował minister.

Z tego co wiemy, to nie obowiązuje w Polsce przymus szczepienia eksperymentalnym preparatem reklamowanym jako “szczepionka przeciwko Covid-19”, zatem 94% lekarzy w Polsce, czyli jakieś 130 tysięcy osób z wyższym wykształceniem medycznym powzięło decyzję dobrowolnie. Dobrowolnie, lecz i pochopnie, bowiem osoby te nawet nie spróbowały poszerzenia swej wiedzy i nie sięgnęły po materiały naukowe czy inne opracowania pokazujące niebezpieczeństwo eksperymentalnego preparatu.

Czy “szczepionka przeciwko Covid-19” jest bezpieczna

Bez względu na producenta szczepionki, żadna z nich nie przeszła – dotychczas wymaganych przy opracowaniu szczepionek, szczególnie mających być aplikowanych masowo – testów na zwierzętach. Skutki uboczne tego eksperymentalnego preparatu oferowanego jako szczepionka stanowią zatem jedno z największych niewiadomych, gdyż testy na zwierzętach przy próbach opracowania szczepionki przeciwko SARS-CoV-1 (wirus w 78% podobny do obecnego SARS-CoV-2, czyli wirusa mającego powodować chorobę o nazwie Covid-19) okazały się fatalne w skutkach. Przy opracowywaniu szczepionki na SARS-CoV-1 podczas epidemii 17 lat temu, testowano około 35 szczepionek różnych producentów i kilka najbardziej obiecujących zastosowano w testach na zwierzętach, szczególnie na fretkach. Gdy początkowo wydawało się, że testy przebiegły pozytywnie, fretki zaraziły się wirusem i zdechły, jako efekt syndromu ADE. Z dalszych testów opracowania szczepionki zrezygnowano.

Jednym ze znanych i groźnych niebezpieczeństw nowatorskiego i eksperymentalnego preparatu jest możliwość wystąpienia tzw. odpowiedzi odpornościowej swoistej (ang. pathogenic priming, Antibody-Dependent Enhancement – ADE), kiedy to organizm po zaszczepieniu nowatorską szczepionką po pewnym czasie zaczyna reagować na wirusa w erupcyjny i zwielokrotniony sposób. Innymi słowy, jeśli zaszczepiona osoba ponownie zarazi się wirusem SARS-CoV-2, to agresywna reakcja organizmu na wirusa może doprowadzić do zgonu. Niestety, historia medycyny zna tego typu masowe tragiczne przypadki, np. przy infekcyjnej chorobie denga, kiedy to zastosowano szczepionki firmy Sanofi na Filipinach doprowadzając do śmierci 600 dzieci, właśnie jako rezultat ADE.

Dopuszczone do masowego stosowania eksperymentalne szczepionki są największym w historii ludzkości eksperymentem medycznym. Należy z całą stanowczością podkreślić i jak najczęściej powtarzać, że chodzi o eksperymentalne preparaty określane mianem “szczepionki przeciwko Covid-19”. Oferowane i propagowane szczepionki firm: Pfizer/BioNTech, Moderna oraz AstraZeneca, zostały opisane w dokumentach i zarejestrowane jako “próbne” (ang. investigational), co w zastosowanym języku prawniczym oznacza dokładnie to samo: próbny, eksperymentalny preparat do medycznego zastosowania. Ten maskujący język wprowadzony został celowo i pomijając słowo “eksperymentalne” chodziło o zatarcie niewłaściwego wrażenia, że w rzeczywistości chodzi o preparat medyczny stworzony w pośpiechu, bez odpowiednich testów i z zastosowaniem zupełnie nowych, niesprawdzonych koncepcji naukowych.

Lekarze – grupa najbardziej podatna na manipulację?

Lekarze, czyli grupa uważająca siebie za jakąś intelektualną elitę, w rezultacie składa się najczęściej z osób, które w latach szkolnych zdołały zgromadzić wiedzę książkową, a w czasie praktyki zawodowej czerpią swą wiedzę głównie z materiałów opracowanych – bezpośrednio lub pośrednio, np. poprzez sponsorowanie – przez koncerny farmaceutyczne, jak wynika to np. z badań brytyjskich. W Polsce poszerzanie wiedzy medycznej przez lekarzy jest chyba jeszcze bardziej zatrważające. Według badań przeprowadzonych w 2017 roku przez Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego na temat szczepień (“Badania ankietowe postaw lekarzy i źródeł informacji na temat szczepień“), na pytanie jak lekarze oceniają swoją własną wiedzę na temat szczepień, swój stan wiedzy oceniło czterech na dziesięciu respondentów jako “bardzo dobry”, jako dobry – ponad połowa, jako średni swój stan wiedzy ocenił co trzynasty lekarz, a jako zły – tylko dwóch respondentów. Samozadowolenie lekarzy z nabytej wiedzy jest tym bardziej zaskakujące, że na kolejne pytanie skąd głównie czerpią swoją wiedzę na temat szczepień “połowa lekarzy wiedzę na temat szczepień czerpie ze szkoleń, co czwarty ze stron internetowych, co dziewiąty z zapisów w kalendarzu szczepień, a co trzynasty od przedstawicieli firm farmaceutycznych”. W sondażu zapomniano jednak dodać, że na wszystkich tych szkoleniach lekarskich prezentuje się materiały pochodzące od firm farmaceutycznych, które sponsorują różnego rodzaju instytuty i naukowców produkujących “wyniki badań” sprzyjające swym sponsorom.

Lubię to! Skomentuj118 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości