59 obserwujących
982 notki
1165k odsłon
  388   6

Widziane spod Tatr

Właśnie wróciłem z Zakopanego i napiszę szczerze - nie wiem czy to było Zakopane, czy Lwów - Ukrów bowiem w Zakopcu jak mrówków. Co ciekawe żadni to uchodźcy jak chce tego premier Morawiecki, który ostatnio mówił o rosyjskich surowcach językiem lumpenproletariatu - tylko nachodźcy.

Ukrowie zakopiańscy ubrani są bowiem w najmodniejsze stroje. Damy ich prawie zawsze są wyfiokowane jak na wesele, dzieci rozwrzeszczane ale odziane markowo, zaś mężowie z eleganckimi rasami psów na smyczach wyglądają bardziej na spędzających w Zakopanym urlop biznesmenów, niż na strwożonych i zmęczonych wojną uciekinierów. Osób autentycznie skromnie odzianych i zagubionych widać bardzo niewiele. Przeważa w dużej masie zasobna klasa średnia. Pełno tej klasy szczególnie na snobistycznych Krupówkach. Wysiadują godzinami w eleganckich knajpach. Parki miejskie też są ich pełne. Nawet szlaki górskie, choć tutaj jest tak, że Ukra wyżej niż Morskie Oko człek nie spotka, co najwyżej na prostych ścieżkach i trasach łatwo dostępnych w popularnych dolinach, które nie wymagają skupienia i wysiłku od turysty. Górale patrzą na tych gości wprawdzie krzywo, ale wiadomo dudki na drzewach nie rosną, a klient nawet taki, to jednak nasz pan, zaś wypucowane Ukry kasę mają, i co istotne "byle czego nie kupują", o czym zapewniała mnie w mieście właścicielka niewielkiego sklepu z zakopiańskim towarem.

Ponoć od czerwca wiele ma się jednak na tym polu zmienić.

Skończyć ma się życie na cudzy (polski) koszt, a zacząć ma na własny rachunek.

W Kirach skąd udałem się do nieodległych bacówek po wędzone oscypki posłyszałem rozmowę dwóch młodych Ukraińców, którzy opowiadali sobie o Lwowie w kontekście pozytywnym, że miasto jest odbudowywane, że jest w nim spokój, że jest szansa do życia na swoim. Z tej rozmowy wynikało, że ogromna rzesza, która do nas wjechała z Wołynia, to żadni uciekinierzy a zwykłe darmozjady aspirujące do bycia UEuropejczykami.

Jak wspomniałem to ma się jednak zmienić.

Autobusy PKS w Krakowie jadące na Ukrainę pomału zapełniają się więc powracającymi. Czyżby państwo polskie wreszcie zmądrzało? Czy też brakuje prezesowi NBP Glapińskiemu kasy na dalsze wspomaganie ukraińskich nierobów i oszustów?

W knajpie w Zakopanem posłyszałem też i inną rozmowę. Otóż dwóch Ukraińców narzekało przy kwaśnicy i piwie na te stada swoich rodaków, twierdząc że ich najazd obniża nam wszystkim standard życia. Jako że mówili to w kontekście jakby sami byli już w połowie Polakami wtrąciłem się im w rozmowę i od razu dostałem receptę na męczącą Polaków chorobę. Otóż, premier Morawiecki powinien tych pseudo uciekających nierobów zagonić nakazem zwyczajnie do roboty albo won z powrotem na Ukrainę. Zostałoby wówczas w Polsce tylu ile trzeba; I rzeczywiście w Krakowie na dworcu PKP sprzątającymi kolejowe toalety były Ukrainki ledwie dukające po polsku. Takie normalne, bez szpilek, kolorowych pazurów, błyskotek w uszach i na szyjach oraz szykownych fryzur.

Widać było od razu, że tych kobiet praca nie hańbi.

Tak, powinno generalnie być.

Sam przecież mieszkałem i pracowałem na obczyźnie na różnych stanowiskach, więc rozumiem, że formuła aby zakazywać komuś przyjazdu lub coś w tym guście jest formalnie decyzją podłą, ale jak się spojrzy i porówna, co się wyprawia obecnie w Polsce rękoma PiS, to niech mi kto powie, czy tak samo witano kiedyś Polaków w bogatszych krajach, lub obdarowywano ich super przywilejami socjalnymi jak to uczynił nasz, pożal się Boże rząd, wobec Ukraińców?

Mikker

Lubię to! Skomentuj16 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo