Nic nowego pod słońcem
prawda boli?!
3 obserwujących
409 notek
90k odsłon
  168   0

"Religie dawnych Słowian"

Dariusz Andrzej Sikorski

https://pl.wikipedia.org/wiki/Dariusz_Andrzej_Sikorski

"Religie dawnych Słowian"

Książka teoretycznie planowana jako popularno-naukowa i w ten właśnie sposób opracowana (system oksfordzki odsyłaczy do literatury), ale o nadspodziewanie wysokich standardach naukowych.

Książka ta jest obszerna, wielowątkowa, omawiająca właściwie każdy aspekt religii, a nawet wydzielająca poza religię pewne uboczne aspekty wierzeń, jak magia, demonologia, mitologia, itd.

Poważną luką okazuje się brak indeksu, bo trudno znaleźć potrzebny fragment i odnaleźć po raz drugi interesujący fragment.

Książka ta jest bardzo dobrym przykładem dyskusji wyników naukowych, konfrontowania źródeł i upuszczania pseudo-naukowego nadęcia z autorytetów naukowych.

Właściwie książka, która uczy czytelnika krytycznego podejścia do wiedzy, która mu jest wciskana jako jedynie słuszna.

Autor nadal nie potrafi szukać prawdy w fałszywych źródłach typu "Kronika Prokosza" czy "Księga Welesa", ale po kolei poddaje w wątpliwość zakrzepłe od lat "prawdy" naukowe.

Krótko mówiąc: status miejsca kultowego "Łysej Góry" już został obalony, Ślęża się jeszcze trzyma na włosku (na Thietmar-ze z Merseburga), ale są już przykłady nieprawdziwych przekazów kronikarzy chrześcijańskich o słowiańskich miejscach kultowych, których nie można odnaleźć w terenie, więc jest nadzieja, że i mit Ślęży upadnie z czasem.

Inne miejsca kultowe Słowian też okazują się bardzo wątpliwe lub po prostu bajką kronikarzy chrześcijańskich, którzy na siłę starali się upodobnić dawne wierzenia słowiańskie do narzuconej przemocą kultury semicko-chazarskiej i religii judeo-chrześcijańskiej.

Cieszy mnie to, bo od dawna uważam, że wierzenia Słowian były zupełnie różne od jakichkolwiek innych - bardziej praktyczne, realistyczne, a w szczególności od opresyjnych i częściowo bezsensownych zasad narzuconej Polsce kultury semicko-chazarskiej, która była podporą dla stworzenia feudalnej hierarchii społecznej.

Autor wręcz znęca się nad określeniem "kultowy" przypisywanym bez pojęcia różnym miejscom i zabytkom w muzeach, takoż nad autorytetem w tej dziedzinie Mircea Eliade.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Mircea_Eliade

Wrzucę tu własny przykład: wielokrotnie spotykam w muzeach archeologicznych wózki z brązu około 10-15 cm, dwukołowe, trójkołowe lub nawet czterokołowy egzemplarz z zachowaną misą z Wrocławia.

Wszystkie one są określane jako rzekomo "kultowe", "rytualne" - wydaje się, że ścieżka interpretacji archeologów biegła tu takim torem:

- wszystkie kolejne kultury z obecnych terenów polskich były bardzo praktyczne, więc tworzenie i bardzo staranne wykonanie takiego wózka, któremu trudno przypisać jakieś praktyczne zastosowanie, było zbędnym wysiłkiem, możliwym tylko pod naciskiem jakichś wierzeń.

Nie wydaje mi się to rozumowaniem uzasadnionym.

Raczej podejrzewam, że były to przedmioty napływowe, które dla wykonawców mogły mieć inne znaczenie, ale na ziemiach polskich były tylko zabawkami.

Poprzednio wskazałem wyrazy: "kultowy" i "rytualny", jako generalnie nadużywane przez interpretatorów archeologicznych - teraz chciałbym się zająć wyrazem: "magia", "magiczny".

Cóż to zatem znaczy magia?!

Magia oznacza czynności - lecznicze, lub zapobiegające nieszczęściu, powodujące pomyślny przebieg zdarzeń - których sensu nie znamy - co w tym najciekawsze często są to działania skuteczne.

Polska obecnie, z dominującym znaczeniem kultury semicko-chazarskiej, jest przesiąknięta do cna zachowaniami magicznymi, mamrotaniem od dziecka formuł magicznych, zaklęć - na szczęście już nie torturuje się, nie zabija się, "czarownic".

Chyba na tej podstawie archeologowie kulturom przeszłym przypisują równie wielki udział magii w życiu prahistorycznego człowieka.

Trzeba tu jednak widzieć zarówno wpływ tradycji, jak i rozwój, postęp.

Pewne jest, że życie społeczne w grupach od początku stymulowało ludzi do utrzymywania tradycji, nie wyróżniania się ekscentrycznością, ale też praktyka i doświadczenie indywidualne powodowały, że magia nieskuteczna była eliminowana, czasem z bardzo brutalnymi efektami dla jej twórcy, wykonawcy (u Scytów na przykład).

Przypisywanie zatem magii miana głupoty i określanie jej jako minionego wstydliwego obyczaju w rozwoju ludzkości nie ma uzasadnienia naukowego, bo był to okres intensywnej nauki metodą prób i błędów, dający człowiekowi skuteczne narzędzia do współżycia ze środowiskiem przyrodniczym i społecznym.

Moim zdaniem zasad wierzeń słowiańskich, moralności słowiańskiej, trzeba raczej szukać w baśniach, legendach słowiańskich, podaniach ludowych, no i oczywiście w znaleziskach archeologicznych, bo wszystkie przekazy pisemne, które otrzymaliśmy z przeszłości, pochodzą albo od wrogów "pogaństwa", albo od osób nie bardzo zorientowanych, znających temat jedynie z drugiej lub trzeciej ręki.

Ogólnie biorąc archeologowi bardzo trudno dogodzić:

1. Jak dostanie do ręki znalezisko-zabytek, szczególnie luźne, bez warstwy archeologicznej, to narzeka, że trudno to datować, interpretować, że wolałby materiały pisane;

2. A jak dostanie źródło pisemne to narzeka, że mało wiarygodne, albo i zupełnie niewiarygodne.

Zachęcam do lektury.


Lubię to! Skomentuj8 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura