zenjk zenjk
31
BLOG

POLACY I POLSKA

zenjk zenjk Kultura Obserwuj notkę 0

POLACY I POLSKA

Opracował: KARWAT ZENON - wersja 2026.01.01

Nieredagowany zbiór tekstów do tematu: Polacy i Polska współcześnie.

-

Jestem Polakiem, więc mam obowiązki polskie. – Dmowski

Polak nigdy nie przestaje być Polakiem.

Prawo - Ekonomia – Polityka

-

Polska

Majestat Rzeczypospolitej

Polska racja stanu

-

POLSKA

Pewne problemy trzeba wyjaśnić szerzej.

Reaguję trochę zbyt emocjonalnie, w stylu Rejtana ze znanego obrazu Matejki, który protestuje, jest przeciw i nie pozwala, ale żyjemy w okresie przełomowym odbudowy Polski, i takie reakcje są potrzebne, gdy większość bezmyślnie popycha ten ciężar nazywany Polską w stronę urwiska i spycha go w przepaść

Może zacznę od Konstytucji RP - jest to akt podniosły, itd., itp., ale mało kto - poza Lepperem - bierze go na poważnie - tym niemniej preambuła mówi:

"W trosce o byt i przyszłość naszej Ojczyzny... możliwość suwerennego i demokratycznego stanowienia o Jej losie",

- żeby decydować demokratyczne trzeba mieć co najmniej dwie alternatywne możliwości do wyboru, a Polacy są agitowani i manipulowani tylko w jednym kierunku liberalnym, ten jeden model rozwoju jest przedstawiany jako optymalny pomijając model szwedzki państwa socjalnego, model niemiecki państwa dobrobytu, model chiński państwa, które obecnie stawia na łączenie gospodarki państwowej z inicjatywą prywatną, itd.,

"równi w prawach i powinnościach wobec dobra wspólnego - Polski"

- no z tą równością to jest różnie, Sąd Najwyższy kilkakrotnie wypowiadał się, że równość musi ustąpić wobec sprawiedliwości - a co jest sprawiedliwe?,

"wdzięczni naszym przodkom za ich pracę, za walkę o niepodległość... nawiązując do najlepszych tradycji Pierwszej i Drugiej Rzeczypospolitej"

- to pozwolę sobie rozwinąć szerzej:

I RP to przede wszystkim wolność szlachecka posunięta aż do sobiepaństwa,

pierwsza szlachta - twórcy państwa, wyginęła - jak mówi znane powiedzenie "za króla Olbrachta wyginęła szlachta", później przyjmowano do stanu szlacheckiego z mniejszą ostrożnością,

chaos państwowy i jak najbardziej "przedsiębiorczość" poszczególnych szlachetków sprzedających swój głos obcym mocarstwom ("liberum veto") doprowadziła to państwo do upadku, swoją rękę do tego upadku przyłożył też Kościół wyraźnie zalecając posłuszeństwo względem zaborców listem papieskim tłumaczonym przez Krasickiego,

Idea państwa polskiego przetrwała zabory, ale młode gorące głowy pchały ją głównie w kierunku walki, a nie pracy dla niepodległości.

Niektórzy proponują dwa nazwiska:

1. Józef Piłsudski - jak wskazałem poniżej mam duże wątpliwości co do jego roli w życiu gospodarczym Polski,

2. Karol Wojtyła (papież Jan Paweł II) - nie są mi znane jego zasługi w życiu gospodarczym Polski, wprost przeciwnie doprowadził on do umocnienia religii w Polsce, co kosztuje Polskę według źródeł kościelnych 8 miliardów złotych rocznie - nie znam danych państwowych w tej sprawie, które powinny uwzględniać też darowizny na poziomie samorządów (np. sprzedaż gruntów za 1% wartości).

Podobnie wygląda sytuacja z konkordatem, który znacznie uprzywilejowuje finansowo kościół, a został przyjęty przez Sejm nielegalnie zwykłą większością głosów, bo jako umowa międzynarodowa powinien być obwarowany większością kwalifikowaną (2/3 głosów).

Konkordat jest umową międzynarodową: stwierdza tak Konstytucja RP art.25 ust.4.

Co do okresu po #ww2 - trzeba oddać sprawiedliwość: w 1947 r. powrócono do niektórych demokratycznych koncepcji konstytucji marcowej z 1921 r. odrzucając autorytarną napisaną pod Piłsudskiego konstytucję z 1935 r., oraz nie dopuszczono, by Polska została 16 republiką ZSRR.

Obecne tzw. "polskie elity" żartują sobie: tuzy medialne (celebryci) i większość pozostałych polityków - życzę im wszystkim dalszych wesołych żartów!

Dla porównania przejrzałem sobie historię Chin, Indii i Japonii - wnioski są ciekawe.

-

Propaganda państwowa wmawiała Polakom od zawsze (szczególnie za czasów PRL), że Polska ma wiele rzeczy ustalonych sztywno, optymalnie:

1. Symbole państwowe;

2. Optymalne granice;

3. Jednolitą ludność narodowości polskiej.

Po kolei zatem:

1. Symbole państwowe zaczynają być zmieniane: orzeł dostał koronę, niektórzy są za zmianą jego kształtu w ogóle, przywróceniem formy z czasów największej chwały państwa polskiego, najokazalszej jego formy, obecny hymn państwowy nie jest zgodny z pierwotną wersją Wybickiego, flaga też jest prosta, marynarka używa bardziej ozdobnej wersji bandery z godłem (orłem) w górnej części pośrodku;

2. Optymalne granice okazują się maksymalnym zawężeniem państwa polskiego w stosunku do granic z czasów największego zasięgu tegoż państwa;

3. Co do jednolitej narodowo ludności zaskoczeniem jest obecna autonomia Kaszub (okolice Gdańska) z samym Gdańskiem marzącym o odzyskaniu statusu "wolnego miasta" (z przewagą niemczyzny), a też podobne marzenia śląska o odzyskaniu przedwojennego statusu autonomii z czasów II RP.

-

NARÓD CZY SPOŁECZEŃSTWO

Naród – wspólne pochodzenie, obyczaje, język i prawa.

Od pewnego czasu chodzi mi po głowie problem wskazany w tytule, co jest lepsze, ważniejsze:

1. Naród jako grupa ludzi związana wspólną historią - pojęcie Z DUŻYM ZADĘCIEM, czy

2. społeczeństwo - luźniej powiązane wspólnym miejscem zamieszkiwania, interesami, itd.

- można to nazwać problemem: Patriotyzm czy Kosmopolityzm?, jak znaleźć stan pośredni, który byłby najwłaściwszy?

Ja sam byłbym za ograniczeniem w Konstytucji użycia słów naród, narodowy - tylko do tych miejsc, gdzie jest to nie do uniknięcia, a rozszerzeniem użycia słów obywatel, obywatele, społeczeństwo, polskie.

Stosowanie słowa "narodowy" zamiast ewidentnie "polski" odbieram jako kontynuację polityki rozbiorowej względem Polski, autocenzury, która stara się ukryć, nie drażnić władz zaborczych wspominaniem o Polakach i Polsce.

Zamiast "narodowy" trzeba pisać ewidentnie "polski" lub "społeczny".

I powinny to być zmiany konsultowane w ramach dialogu społecznego, by wszyscy ludzie rozumieli, w którą stronę chce zmierzać państwo.

Jest jednak też druga strona tego problemu:

Twórcą państwa polskiego był naród polski, i to naród decydował o przywódcach państwa, prawach i polityce państwa.

Narzucenie Polsce obcej kultury, obcych religii, feudalizmu (swego typu niewolnictwo), rozbiło spójność społeczną, rozwarstwiło społeczeństwo.

Model parlamentarny, narodowy, państwa polskiego został ograniczony do wyższych klas społecznych.

Obecnie trzeba powrócić do pierwotnej narodowej koncepcji państwa polskiego i powinno tak pozostać.

Kategoria NARÓD jest w Polsce otwarta: każdy, kto żyje według polskich obyczajów i praw, może być uznany za członka narodu polskiego, ale problemem poważnym jest to, że nie wszyscy napływowi mieszkańcy Polski chcą być członkami narodu polskiego, bo reprezentują obce interesy (lub nawet tylko swoje własne albo swojej grupy), są zdrajcami narodu, społeczeństwa i państwa polskiego.

-

KONSTRUKCJA PRAWA W POLSCE

W najogólniejszych zarysach: prawo ogólnopolskie jest stanowione przez Sejm za pomocą ustaw.

Wszystkie ustawy znajdują się na sejmowej stronie internetowej: isap.

Najważniejszym prawem jest Konstytucja RP, która określa ogólne zasady działania państwa.

Prawo dzieli się na trzy obszary:

• - prawo administracyjne;

• - prawo cywilne;

• - prawo karne;

Każdy z tych obszarów zawiera:

• - prawo materialne (merytoryczne);

• - prawo proceduralne;

• - prawo egzekucyjne.

Większe kompleksy tematyczne prawa nazywane są kodeksami.

Prawo administracyjne (które nie posiada kodeksu bo jest zbyt obszerne) reguluje stosunki między organami państwa (urzędami) a obywatelami.

Prawo cywilne jest obszerne, a jego podstawowa część nazywa się kodeks cywilny.

Prawo karne to dwa kodeksy: kodeks karny (poważne przestępstwa) i kodeks wykroczeń (na mandat od policji).

Jest ogromna ilość innego prawa, np. prawo podatkowe, prawo rachunkowe, prawo bankowe, itd.

Kodeks cywilny składa się z czterech ksiąg (które nie są wyodrębnione fizycznie z całości):

1. Pojęcia ogólne, które ogólnie mówią o podmiotach prawa;

2. Własność;

3. Zobowiązania (umowy);

4. Spadki.

Dodatkowo jest tu ważny kodeks rodzinny i opiekuńczy, który reguluje prawnie stosunki małżeńskie i rodzinne.

-

PSUCIE PRAWA = PSUCIE PAŃSTWA

Od wielu lat postępuje psucie prawa w Polsce, i w związku z tym psucie państwa.

Polega to na skomplikowanej procedurze ustawodawczej i zawikłanym systemie wprowadzania poprawek do projektów ustaw.

Problemem jest wprowadzanie poprawek do projektów ustaw w trakcie obrad sejmu i głosowanie dziesiątków i setek różnych poprawek, w których gubią się posłowie.

Dlatego trzeba przyjąć takie zasady:

1. praca nad projektem ustawy odbywa się tylko w odpowiedniej komisji sejmowej, do której poprawki są zgłaszane pisemnie przez zainteresowane strony, tj. kluby poselskie, posłów, rząd, nawet tzw. "zwykłych obywateli", itd. i jest ze strony komisji pisemna odpowiedź na te żądania poprawki projektu ustawy z uzasadnieniem, dlaczego dana poprawka została przyjęta do projektu lub odrzucona.

2. projekt ustawy z komisji sejmowej jest dostarczany posłom kilka tygodni przed obradami,

3. w trakcie obrad sejmu projekt ustawy jest przedstawiany przez posła-sprawozdawcę z tej komisji sejmowej i opiniowany przez zainteresowane strony bez wprowadzania jakichkolwiek zmian, a następnie jest od razu głosowanie w ustalonej dwustopniowej kolejności:

4. -1. czy projektowaną ustawę przyjąć (uchwalić), czy ją odrzucić,

5. -2. jeżeli wybrano odrzucić - to w drugim kroku głosowania czy odrzucić na stałe, czy skierować z powrotem do komisji dla ponownego dopracowania i wprowadzenia zmian.

To, co dzieje się obecnie z legislacją w terminologii wojskowej określa się jako "rozpoznanie walką" - gdy dowództwo nie ma czasu i nie żałuje własnych ludzi wprowadza do praktyki ustawę-bubel i patrzy ilu ludzi na niej polegnie, jeżeli straty w ludziach są zbyt duże koryguje ustawę i znów czeka ilu ludzi na niej polegnie, i tak w kółko.

Obyczaje azjatyckie - powiedziałbym nawet stalinowskie.

-

DEMOKRACJA!

Są tacy naiwniacy, którzy uważają, że w Polsce jest demo-kracja, jednak w Polsce jest raczej demo-ralizacja.

Odpowiedz sobie P.T. Czytelniku na trzy proste problemy:

1. Konstytucja tworzy pewien stan praw, obowiązków i wolności obywatelskich, a to znaczy, że władza stanowiąc każdą nową ustawę ogranicza Twoje dotychczasowe prawa - czy ktokolwiek zapytał Ciebie samego przez ostatnie 25 lat o Twoje zdanie odnośnie szczegółów nowo-stanowionego prawa?

Jaki jest Twój wpływ na prawo nowo-stanowione, a też na prawo już obowiązujące? - zerowy!

2. Władza, ludzie władzy, dzielą pieniądze, duże pieniądze - na stole i pod stołem.

Czy ktoś zapytał Ciebie o sposób dzielenia tych państwowych pieniędzy na najwyższych poziomach władzy? - nikt! Jaki masz na to wpływ? - zerowy!

3. Władza dzieli się stanowiskami w spółkach skarbu państwa i w podległych państwu agencjach.

Jaki masz na to wpływ? – zerowy!

Oto i masz swoją demokrację!

Możesz sobie wrzucić kartkę wyborczą do urny, ale to da tylko tyle, że inni ludzie przyjdą do koryta.

-

DEMOKRACJA BEZPOŚREDNIA

Polacy są aktualnie w sytuacji demokracji reglamentowanej, tj. suweren-naród (społeczeństwo) ma małe możliwości wpływu na radosną twórczość legislatorską władzy partyjnej.

Trzeba zastanowić się, jak wprowadzić do systemu legislacyjnego elementy demokracji bezpośredniej bez burzenia dotychczasowego systemu.

Chodzi o:

1. możliwość samodzielnego kreowania prawa przez społeczeństwo,

2. możliwość wiążącego wypowiedzenia się co do prawa istniejącego.

Problem zatem - jak tego dokonać?

-

PROCEDURA LEGISLACYJNA

Według mnie obowiązująca w Polsce według Konstytucji procedura legislacyjna jest paranoją - to głosowanie na sali sejmowej setek poprawek do projektów ustaw powoduje niepotrzebne przemęczenie posłów i ich błędy w trakcie głosowania.

Procedura legislacyjna polska powinna być wzorowana na angielskiej - może z pewnymi modyfikacjami.

Powinno to przebiegać mniej więcej tak:

1. po stwierdzeniu przez rząd, że jest potrzeba nowego unormowania prawnego minister odpowiedni tematycznie powinien dostać od rządu wytyczne co do projektu nowej ustawy,

2. następnie powinien skontaktować się z rządowym centrum legislacyjnym dla przekazania szkicu do nowej ustawy obejmującego główne założenia,

3. następnie centrum legislacyjne powinno stworzyć wstępny projekt nowej ustawy, który powinien zostać rozesłany posłom koalicji rządzącej w formie kopii dla naniesienia przez nich własnych poprawek,

4. następnie te wszystkie kopie powinny spłynąć z powrotem do centrum legislacyjnego i powinien być tam stworzony projekt ostateczny, a każdy z posłów powinien otrzymać pisemną odpowiedź, co do jego poprawek, które nie weszły do projektu ostatecznego,

5. następnie podobnie jak w Anglii, powinien zostać przekazany sygnał dla opozycji, by mogła ona stworzyć własne konkurencyjne projekty takiej ustawy,

6. i dopiero wtedy wszystkie te projekty powinny trafić do Sejmu, gdzie poprzez głosowanie wybrano by ten projekt nowej ustawy, który trafiłby do odpowiedniej komisji sejmowej dla naniesienia zmian i poprawek, modyfikacji, tj. szansa zmian przed tzw. drugim czytaniem.

-

DEMOKRACJA? - GŁOS POLEMICZNY.

Nie jest dobrze z regułami wyborczymi skoro połowa społeczeństwa nie widzi sensu głosowania.

Ludzie rozsądni nie znoszą polityki i partii z tej przyczyny, że często partia służy tylko do realizacji ambicji jej liderów, a reszta członków jest tylko po to, by klaskać przywódcom i popierać lojalnie ich każdy pomysł w zamian za posady, rady nadzorcze, itp.

Obecnie listy kandydatów do parlamentu partie układają sobie same według mniej lub bardziej dziwnych reguł.

Spotkałem się z propozycją ordynacji większościowej w jednomandatowych okręgach wyborczych - w przypadku zwycięstwa poniżej 50% konieczna by była druga tura - dla dwóch najlepszych kandydatów - jest to krok we właściwym kierunku.

Zalety jednomandatowych okręgów wyborczych:

1. łatwość zgłaszania kandydatów,

2. człowiek znajomy na co dzień, zamieszkały w danym okręgu,

3. łatwość odwoływania posła,

4. bezpośrednia odpowiedzialność wobec wyborców.

Chcę rozszerzyć te propozycje o dodatkowe uregulowania:

Mam wątpliwość, czy do najwyższych władz powinny wchodzić osoby, które wcześniej nie pełniły funkcji na niższych poziomach w gminach, powiatach czy województwach - być może ma to pewne zalety, ale jest to problem dyskusyjny.

Według mnie sprawą wagi podstawowej jest jednak obrona Państwa przed zawłaszczeniem przez pojedyncze osoby (obecnie głosuje się raczej na nazwiska niż programy), a wokół pewnych ludzi, którzy "dużo mogą" tworzą się niejasne grupy interesu, co nie ma nic wspólnego z demokracją, dlatego proponuję ograniczenie maksymalnego czasu wykonywania każdej funkcji pochodzącej z wyboru (poseł, senator, wójt, burmistrz, prezydent, radny, itd.) do dwóch kadencji - i tu szersze uzasadnienie - obecny stan powoduje obniżenie dynamizmu Państwa (a okresy zastoju politycznego są przerywane wybuchami buntu społecznego: "Samoobrona") - według mnie w najwyższym stopniu niebezpieczne jest też uparte pozostawanie u władzy ludzi, którzy realizują z powodów ideologicznych określone rozwiązania modelowe - na przykład w dziedzinie gospodarki - wspierani przez opinię zagraniczną, jakby nie zauważając, że oto budujemy Państwo dla siebie, że Państwo to - oprócz szukania inwestorów zagranicznych powinno wspierać rodzimą przedsiębiorczość - szczególnie organizacyjnie - jak dowiodły tego ostatnie lata, w obecnej sytuacji ekonomicznej Polski nie wystarczy udostępnienie tanich kredytów i szkoleń na temat tworzenia firm, ale konieczne jest, by w teren poszli dobrze przygotowani specjaliści, którzy będą pomagać istniejącym firmom w rozwiązywaniu problemów w chwili ich pojawienia i stymulować powstawanie nowych, i dostarczać samorządowi informacji zwrotnych o lokalnych barierach przedsiębiorczości (w sposób podobny jak chodzi opieka społeczna - mogłoby dojść nawet do takich sytuacji, że Państwo lub Samorząd tworzy od zera firmy i sprzedaje je lub wydzierżawia - tak jak robiła to Japonia w XIX w. w czasie przekształceń gospodarczych) - chciałbym, by osoby, które kandydują do różnych ciał wyborczych miały rzeczywiście nowe pomysły (dwie kadencje powinny wystarczyć na ich realizację) - a nie jedynie dobre chęci - nie chcę na pozycjach pochodzących z wyborów widzieć jedynie dobrych (doświadczonych przez wieloletnie zasiadanie) urzędników, tych wystarczy zatrudniać w podległych urzędach.

Tymczasem pozostają we władzach pewni ludzie, którzy już tak dawno sprawują daną władzę, iż nie posiadają nowych ważnych pomysłów - jest to być może dobre ze względu na ciągłość polityki, ale według mnie nie jest to ważna zaleta.

Przypuszczam, że ludzie ci nadal w trudzie i znoju (w pocie czoła) będą wykonywali swoją pracę, wyrabiali normę zmian w ustawach, podejmowali jakieś uchwały, tworzyli takie lub inne prawa itd., itp. (a przy okazji tworzyli afery i zajmowali się polityką przez małe p, tj. politykierstwem), ale nie mają oni już nowych pomysłów na POLSKĘ.

Każda funkcja pochodząca z wyborów powinna być traktowana jako powołanie, misja do spełnienia, a nie jako tzw. "zwykła praca".

Jeżeli ktoś uzna tę propozycję jako zbyt restrykcyjną można by rozważyć ewentualnie ograniczenie do dwóch kadencji w trybie ciągłym (z możliwością powtórnego wyboru po przerwie).

Nie mam nic przeciwko temu, by człowiek, który w ciągu dwóch kadencji sprawdził się jako np. radny kandydował następnie do innych ciał wyborczych.

Takie rozwiązanie ma co najmniej kilka zalet - na przykład wymusiłoby na partiach politycznych konieczność wprowadzania w swoje szeregi ciągle nowych ludzi i ich dokształcania, a też posiadania w każdej chwili sprawowania władzy rezerwowego, ale w pełni wykwalifikowanego gabinetu (gabinetu cieni).

Według mnie korzystne byłoby też wynikające z tego zaangażowanie szerszych kręgów społecznych w sprawowanie władzy, a też naturalne w tym układzie protegowanie następców.

By taki zapis był skuteczny musi trafić do Konstytucji.

Z natury rzeczy nie jest możliwe wyeliminowanie wpływu indywidualnych preferencji, osobowości, autorytetów na podejmowane decyzje, dlatego trzeba dążyć do ustawowego zapewnienia rozmaitości poglądów u sprawujących władzę.

Jest znacznie więcej argumentów "za", każdy człowiek rozsądny może samodzielnie znaleźć następne.

Często spotykam się z różnymi postawami względem składu aktualnego sejmu wśród tych, którzy dorobili się wykształcenia (tytułu), stanowiska lub majątku - jest to albo zacietrzewienie albo ironia - brak dogłębnej analizy, dlaczego prości ludzie z ludu musieli dojść do głosu - dlaczego tak duże było niezadowolenie społeczne.

Według mnie uzasadnienie jest proste - elita polityczna polska nie spełniała roli arystokracji (magnaterii) - to znaczy nie była wzorem do naśladowania.

Wielu z tych pseudo-inteligentów po zdobyciu jakiej takiej ogłady zapominało z jakich kręgów wyszli, że im wyżej się zaszło tym bardziej trzeba służyć społeczeństwu.

Ironia jest nie na miejscu, gdy samemu nie dopełniło się obowiązku dzielenia się bogactwem, wiedzą, władzą z tzw. "zwykłymi ludźmi", gdy nie słuchało się innych, ale realizowano wydumane podszyte ideologią koncepcje, narzucone z zewnątrz, nie dopasowane do aktualnego stanu Państwa - ujmę to hasłem - "Pseudo-inteligencie nie pluj na innych, że źle wybrali - pluj na siebie".

W tej trudnej dla Państwa sytuacji jest jednak coś, co stwarza nadzieję - z jednej strony ludziom z PiS na pewno nie zabraknie chłopskiego rozsądku - jakkolwiek z dodatkiem prostactwa i szczerości dochodzącej nawet do chamstwa.

Drugi problem to konieczność zatrudnienia przez nich doradców i analityków - oby najlepszych: mam nadzieję, że wielu rozsądnych ludzi zaangażuje się w obronie Państwa w stanie zagrożenia.

-

DYSCYPLINA PARTYJNA

Sejm są to posłowie, którzy są przedstawicielami narodu i w jego imieniu ustanawiają prawa w państwie i nadzorują władzę rządzącą w Polsce.

Przy takiej definicji pojęcia Sejmu łatwo zrozumieć, dlaczego:

1. posłowie nie powinni być członkami rządu, co jawnie dopuszcza Konstytucja RP,

2. niedopuszczalna jest tzw. dyscyplina głosowania w Sejmie - powinna ona być uznana za zmowę mafijną i ścigana karnie, ale dopuszczalne powinno pozostać usunięcie z klubu poselskiego posła, który głosuje niezgodnie z ogólną wewnętrzną umową klubową,

3. niedopuszczalne jest ustalanie przez partie list wyborczych w okręgach wyborczych, bo kontynuuje to w mniejszej skali niedobre tradycje PRL.

-

TRZEBA BIĆ NA ALARM!

Ustaloną od czasów Monteskiesza i Locke'a zasadą rządzenia państwem jest podział władzy.

Pierwotnie był to trójpodział:

1. władza ustawodawcza,

2. władza wykonawcza,

3. władza sądownicza.

Trójpodział władzy Monteskiusza został wymyślony po to, by wszystkie trzy władze się wzajemnie kontrolowały w dążeniu do porozumienia.

Obecnie media mienią się "czwartą władzą", piątą władzą jest władza ekonomiczna sprawowana przez bank centralny i radę polityki pieniężnej, która ma dbać o stabilność polskiej waluty (została jednak ustawowo zobowiązana też do dbałości o stan gospodarczy państwa), szóstą władzą jest demokratyczna władza społeczności internetowej.

W Polsce obecnej widoczne jest złamanie podstawowych zasad podziału władzy, bo:

- CI SAMI LUDZIE SĄ W RZĄDZIE JAKO PREMIERZY - WICEPREMIERZY I MINISTROWIE (WŁADZA WYKONAWCZA) I CI SAMI LUDZIE JAKO POSŁOWIE PRZEPYCHAJĄ W SEJMIE USTAWY KORZYSTNE DLA RZĄDU (WŁADZA USTAWODAWCZA).

Wyraźnie dopuszcza to art.103 ust.1 Konstytucji RP.

Rząd najpierw wymyśla, co chce zrobić (jak chce kierować społeczeństwem), potem formułuje to w formie projektu ustawy, a następnie przepycha to przez sejm, a to znaczy - że rząd nie rządzi zgodnie z istniejącym już prawem, ale sam tworzy prawo dla siebie wygodne, a suweren-NARÓD ma zero do powiedzenia w sprawie prawa, którym jest związany.

Jest to niedopuszczalne i niebezpieczne - gdyby był zakaz jednoczesnego posłowania i rządzenia partia rządząca musiałaby innych ludzi delegować do obu tych funkcji, i jest nadzieja że komuś zadrżałaby ręka przed naciśnięciem guzika w sejmie, ktoś miałby jakieś wątpliwości, bo obecnie ten anty-społeczny automat działa zbyt dobrze.

Powiem nawet więcej:

- zasada podziału władzy Monteskiusza ma kilkaset lat, więc brak zakazu łączenia funkcji poselskiej i rządowej w Konstytucji RP z 1997 r. jest posunięciem celowym prowadzącym do stworzenia "grupy trzymającej władzę", która "trzyma Polaków za pysk" - KTO i PO CO to wymyślił NIE WIEM!

-

DEMOKRATYZACJA ŻYCIA PUBLICZNEGO

Z niejakim zdziwieniem zauważam, jak obecna władza pisowska broni się (siebie) przed demokratycznymi aspiracjami społeczeństwa polskiego.

Z jednej strony były zachęcające zapowiedzi programowe: "to wszystko dla was", z drugiej strony mamy nadal ciągnięcie społeczeństwa za ryj: "bo my wiemy lepiej, czego wy barany powinniście chcieć".

Budzi to jak najgorsze podejrzenia o brak przejrzystości i ukryte motywacje.

Nadal nie ma konkretnych pragmatycznych procedur udziału społeczeństwa w sprawowaniu władzy i stanowieniu prawa na poziomie państwowym.

W zasadzie mamy odpowiednie procedury w Konstytucji i ustawach, lecz nie spełniają one warunku dostępności, jest to raczej kpina ze społeczeństwa niż poważne traktowanie społeczeństwa obywatelskiego.

Mamy też ruch społeczny "WIR" – Weto-Inicjatywa-Referendum, który postuluje jednak zbyt szerokie kompetencje dla wpływu społecznego na władzę i prawo.

Zdziwienie i gniew, niesmak, gdy parę dni temu premier kilka razy powtarzał w przemówieniu, że Polska żąda demokratyzacji na Białorusi, a tymczasem demokracja polska wymaga głębokiej naprawy: właśnie demokratyzacji.

"Ludzie nie powinni widzieć jak robi się kiełbasę i politykę." Otto von Bismarck.

Z tym jednak, że Niemcy nie są państwem demokratycznym i nigdy nie były, jest to państwo wodzowskie z silnym ukierunkowaniem na sukces za wszelką cenę.

Przypomnijmy też:

"Wojna jest tylko kontynuacją polityki innymi środkami." Carl von Clausewitz

Polska powinna trzymać się jak najdalej od takich praktyk.

Mamy polskie własne tradycje demokracji szlacheckiej i tego powinniśmy się trzymać.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Demokracja_szlachecka

https://epodreczniki.pl/a/demokracja-szlachecka/DPs7vieSX

https://www.wilanow-palac.pl/demokracja_szlachecka.html

https://sciaga.pl/tekst/60781-61-zalety_i_wady_demokracji_szlacheckiej

Problem jest zatem:

Jak przystosować demokrację szlachecką do obecnych czasów?

Natychmiast powstaje jednak też problem:

Jak uniknąć kształtowania przyszłości Polski przez ludzi napływowych, którzy są z Polską związani miejscem zamieszkania raczej niż obyczajami?!

Przypomnijmy zatem, że Polska była od zawsze państwem przyjaznym dla wszelkiej imigracji: Żydzi, Tatarzy, masowe i indywidualne napływy z innych państw europejskich w czasach I RP.

Potem w czasie zaborów przesiedlenia obcej ludności do Polski wraz z obcą administracją, we wszystkich zaborach.

Posłużę się tu też własną obserwacją, nawet bez kwerendy po archiwach:

W okolicznej miejscowości Racławice (galicyjskiej) na starym cmentarzu w okazałym miejscu napotkałem kilka grobów o nazwiskach bez wątpienia austriackich (niemieckich) z XIX wieku aż prawie do końca lat 20-tych XX wieku – wskazuje to, że byli to ludzie napływowi, chyba z administracji zaborczej, którzy w Polsce odrodzonej po 1918 roku nie zostali usunięci ze stanowisk i deportowani, lecz podlegali procesowi integracji.

Czy można przyjąć, że ich potomkowie (o ile nie uciekli z Polski) są na tyle zintegrowani, by brać udział w demokratycznych wyborach polskich, podobnie jak potomkowie Litwaków i swołoczy sowieckiej, którą nasłano do Polski po #ww2 ?!

Jakie kryteria przyjąć przy kwalifikowaniu ludzi (zgodnie z zasadami demokracji szlacheckiej) do wytyczania kierunków polskiej polityki?!

Aktualną tendencją światową państw tzw. "demokratycznych" jest, by każdy obywatel w odpowiednim wieku mógł głosować: zarówno mężczyźni jak i kobiety, z wyjątkami określonymi sądowo indywidualnie.

Jednak można tu przypomnieć dość jednolite zasady w tym względzie: polis greckich, wieców słowiańskich, rad indiańskich itp.

Jak zabezpieczyć tak zdemokratyzowane państwo przed masową manipulacją, propagandą na skalę dotąd niespotykaną, wpływem globalnych trendów?!

Demokratyzacja postępująca państwa polskiego jest obecnie konieczna.

Demokratyzacja rozumiana jako zwiększenie znaczenia głosu Polaków, obywateli państwa polskiego, ludzi.

Dlaczego?

Dlatego właśnie tak łatwo padliśmy ofiarą judeo-chrześcijaństwa, socjalizmu, nawet komunizmu.

Obecnie z opóźnieniem weszliśmy w orbitę globalnych tendencji i trendów.

Jeśli nie będziemy temu przeciwdziałali czekają Polskę te same problemy społeczne, które są obserwowane powszechnie w państwach zaawansowanych cywilizacyjnie.

Tendencją globalną, która i Polskę w końcu dopadła, jest elitaryzacja przestrzeni publicznej: elitarne szkoły, stadiony, a przede wszystkim elitarne niedostępne osiedla, odgrodzone płotami i monitoringiem, za którymi mieszka tzw. "elita", ale jest to elita określona jedynie dochodami, a nie jakimikolwiek walorami ważnymi społecznie.

Z natury rzeczy taka pseudo-elita ma tendencje globalistyczne, multi-kulturalne, kosmopolityczne, z odgrodzeniem od problemów tzw. "zwykłych ludzi", tubylców.

Oglądałem tego typu osiedle, które powstaje (częściowo już powstało) koło centrum komunikacyjnego w Krakowie w miejscu dawnej jednostki wojskowej.

Właściwie ze względu na niedostępność można to nazwać terenem eksterytorialnym, enklawą eksterytorialną.

Nie można mieć nadziei, że ludzie tam zamieszkali będą podlegać jakimkolwiek procesom integracyjnym wobec Polaków, wprost przeciwnie ludzie ci aspirując do bycia elitą Polski będą jednocześnie obcym elementem globalistycznym względem państwa polskiego.

Pilnie trzeba coś w tej sprawie zrobić, bo taka przyszłość (nie do uniknięcia!) jest zagrożeniem dla spójności polskiej i wspólnoty społecznej.

-

JAK UBEZWŁASNOWOLNIONO POLSKIE SPOŁECZEŃSTWO!

Konstytucja RP stwierdza:

Art. 4.

1. Władza zwierzchnia w Rzeczypospolitej Polskiej należy do Narodu.

2. Naród sprawuje władzę przez swoich przedstawicieli lub bezpośrednio.

Znaczy to, że:

• - suwerenem (władcą) w RP jest naród (społeczeństwo);

• - zgodnie z logiką matematyczną: spójnik "lub" w 2. punkcie wskazuje, że naród (społeczeństwo) władzę wykonuje: przez wybranych przez siebie przedstawicieli, albo sam bezpośrednio, albo łącznie w porozumieniu przedstawicieli i ogółu obywateli;

• - zgodnie jednak z logiką prawniczą kolejność obu składników w zdaniu ze spójnikiem "lub" jest istotna, tzn. wybrani przedstawiciele mają ważniejszy głos niż naród (społeczeństwo).

Art. 62. 1. Obywatel polski ma prawo udziału w referendum oraz prawo

wybierania Prezydenta Rzeczypospolitej, posłów, senatorów i przedstawicieli do

organów samorządu terytorialnego, jeżeli najpóźniej w dniu głosowania kończy 18

lat.

2. Prawo udziału w referendum oraz prawo wybierania nie przysługuje osobom,

które prawomocnym orzeczeniem sądowym są ubezwłasnowolnione lub pozbawione

praw publicznych albo wyborczych.

Znaczy to, że:

• - prawidłowo: jeśli jesteś obywatelem możesz brać udział.

-

Art. 125.

1. W sprawach o szczególnym znaczeniu dla państwa może być przeprowadzone referendum ogólnokrajowe.

2. Referendum ogólnokrajowe ma prawo zarządzić Sejm bezwzględną większością

3. głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów lub Prezydent

4. Rzeczypospolitej za zgodą Senatu wyrażoną bezwzględną większością głosów w

5. obecności co najmniej połowy ustawowej liczby senatorów.

6. Jeżeli w referendum ogólnokrajowym wzięło udział więcej niż połowa uprawnionych do głosowania, wynik referendum jest wiążący.

7. Ważność referendum ogólnokrajowego oraz referendum, o którym mowa w art. 235 ust. 6, stwierdza Sąd Najwyższy.

Zasady i tryb przeprowadzania referendum określa ustawa

Znaczy to, że:

• - referendum ogólnokrajowe odbywa się tylko na życzenie wybranych przedstawicieli (posłów, prezydenta) - naród (społeczeństwo) NIE ma prawa zażądać referendum;

• - do wyrażenia tzw. "woli powszechnej" wystarczą głosy (25% + 1) obywateli, przy frekwencji (50% + 1) osób;

• - wynik referendum jest wiążący (nie wiadomo dla kogo!), ale tzw. "wola powszechna" NIE jest źródłem prawa.

-

Art. 235.

1. Projekt ustawy o zmianie Konstytucji może przedłożyć co najmniej 1/5 ustawowej liczby posłów, Senat lub Prezydent Rzeczypospolitej.

2. Zmiana Konstytucji następuje w drodze ustawy uchwalonej w jednakowym

brzmieniu przez Sejm i następnie w terminie nie dłuższym niż 60 dni przez Senat.

3. Pierwsze czytanie projektu ustawy o zmianie Konstytucji może odbyć się nie

wcześniej niż trzydziestego dnia od dnia przedłożenia Sejmowi projektu ustawy.

4. Ustawę o zmianie Konstytucji uchwala Sejm większością co najmniej 2/3 głosów

w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów oraz Senat bezwzględną

większością głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby senatorów.

5. Uchwalenie przez Sejm ustawy zmieniającej przepisy rozdziałów I, II lub XII

Konstytucji może odbyć się nie wcześniej niż sześćdziesiątego dnia po pierwszym

czytaniu projektu tej ustawy.

6. Jeżeli ustawa o zmianie Konstytucji dotyczy przepisów rozdziału I, II lub XII,

podmioty określone w ust. 1 mogą zażądać, w terminie 45 dni od dnia uchwalenia

ustawy przez Senat, przeprowadzenia referendum zatwierdzającego. Z wnioskiem w tej sprawie podmioty te zwracają się do Marszałka Sejmu, który zarządza niezwłocznie przeprowadzenie referendum w ciągu 60 dni od dnia złożenia wniosku. Zmiana Konstytucji zostaje przyjęta, jeżeli za tą zmianą opowiedziała się większość głosujących.

7. Po zakończeniu postępowania określonego w ust. 4 i 6 Marszałek Sejmu przedstawia

Prezydentowi Rzeczypospolitej uchwaloną ustawę do podpisu. Prezydent Rzeczypospolitej podpisuje ustawę w ciągu 21 dni od dnia przedstawienia i zarządza jej ogłoszenie w Dzienniku Ustaw Rzeczypospolitej Polskiej.

Znaczy to, że:

Naród (społeczeństwo) NIE może zażądać zmiany Konstytucji - o takiej zmianie decydują jedynie wybrani przedstawiciele, i to w obu izbach parlamentarnych osobno.

-

Bezpośrednie sprawowanie władzy przez naród (suwerena) zostało ukryte w:

USTAWA

z dnia 14 marca 2003 r.

o referendum ogólnokrajowym

Art. 63. 1. Sejm może postanowić o poddaniu określonej sprawy pod referendum z inicjatywy obywateli, którzy dla swojego wniosku uzyskają poparcie co najmniej 500 000 osób mających prawo udziału w referendum.

2. Referendum z inicjatywy obywateli nie może dotyczyć:

1) wydatków i dochodów, w szczególności podatków oraz innych danin publicznych;

2) obronności państwa;

3) amnestii.

3. Zgłoszenia wniosku, o którym mowa w ust. 1, dokonuje na piśmie pełnomocnik. Pełnomocnikiem jest osoba wskazana w pisemnym oświadczeniu pierwszych 15 osób z wykazu, o którym mowa w ust. 4.

4. Do zgłoszenia wniosku załącza się wykaz obywateli popierających zgłoszenie, zawierający ich imiona, nazwiska, adresy zamieszkania, numery ewidencyjne PESEL, a także własnoręcznie złożone podpisy obywateli. Wzór wykazu ustala, w drodze uchwały, Państwowa Komisja Wyborcza.

5. W przypadku uzasadnionych wątpliwości, co do prawidłowości złożenia wymaganej liczby podpisów w sposób, o którym mowa w ust. 4, Marszałek Sejmu zwraca się do Państwowej Komisji Wyborczej o stwierdzenie, czy jest złożona wymagana liczba podpisów.

6. Jeżeli po przeprowadzeniu postępowania, o którym mowa w ust. 5, liczba prawidłowo złożonych podpisów przez osoby popierające wniosek jest mniejsza niż ustawowo wymagana, Marszałek Sejmu wyznacza termin 14 dni na uzupełnienie brakującej liczby podpisów. Postanowienie w tej sprawie wraz z uzasadnieniem doręcza się niezwłocznie pełnomocnikowi.

7. W przypadku nieuzupełnienia podpisów w wyznaczonym terminie Marszałek Sejmu odmawia przyjęcia wniosku. Postanowienie w tej sprawie wraz z uzasadnieniem doręcza się niezwłocznie pełnomocnikowi.

8. Postanowienie, o którym mowa w ust. 6 i 7, może być przez pełnomocnika zaskarżone do Sądu Najwyższego w terminie 14 dni od dnia doręczenia. Sąd Najwyższy rozpoznaje skargę w terminie 30 dni w postępowaniu nieprocesowym, w składzie 3 sędziów. Od postanowienia Sądu Najwyższego nie przysługuje środek prawny.

Znaczy to, że:

Naród (społeczeństwo) NIE może zażądać przeprowadzenia referendum, mimo zebrania wymaganej ilości podpisów - o przeprowadzeniu referendum decydują jedynie wybrani przedstawiciele w Sejmie.

-

REFERENDUM OGÓLNOKRAJOWE

PRZE napisał:

"To rzecz, którą trzeba naprawić, i to w wielu punktach.

Jeśli 500 tys. osób chce referendum - powinno się odbyć - Sejm powinien być zobowiązany do zorganizowania referendum.

Wynik powinien być wiążący, niezależnie od liczby głosujących, podobnie jak wynik wyborów prezydenckich nie zależy od liczby głosujących, a druga tura w zasadzie powinna być ważna tylko wtedy, kiedy ponad połowa uprawnionych głosuje.

Samorządy powinny ogłaszać referenda lokalne, na podobnych zasadach."

Czym jest konstytucja, czym różni się od zwykłych ustaw?

Konstytucja definiuje prawnie strukturę państwa i w zakresie zmiany jest zabezpieczona specjalnym trybem postępowania, podstawowa część Konstytucji jest zabezpieczona jeszcze mocniejszym mechanizmem.

Konstytucja RP nie jest konstytucją oryginalną, większość zapisów została skopiowana z konstytucji innych państw "demokratycznych", poza nielicznymi rozwiązaniami specyficznymi dla Polski.

Wielka swoboda kasty polityków względem społeczeństwa w "robieniu polityki" też należy do takich skopiowanych rozwiązań.

Ma to swoje zalety, bo zabezpiecza państwo przed jednostkami charyzmatycznymi, które mogłyby uwieść niezorientowane społeczeństwo w kierunku "świetlanej przyszłości".

Poza sztywnymi ograniczeniami konstytucyjnymi typu progi zadłużenia (które jednak można obejść, zafałszować) brak w Konstytucji jakichkolwiek obowiązków konsultacji władzy ze społeczeństwem wzajemnie wiążących odnośnie polityki i stanowionego prawa.

Takie obowiązki konsultacji z organizacjami społecznymi są ujęte w ustawach.

Według mnie jednak obowiązek rozmowy władzy ze społeczeństwem powinien zostać ujęty w Konstytucji, powinny być konstytucyjnie zagwarantowane mechanizmy wpływu społeczeństwa na władzę i poszczególnych polityków oraz stanowione prawo – obecnie takie procesy też istnieją, ale bardziej na zasadzie nieokreślonego wpływu podlegającego propagandzie i manipulacji medialnej niż precyzyjnie zdefiniowanych procedur.

Dlatego według mnie procedura referendum ogólnokrajowego, wyrażania tzw. "woli powszechnej" przez społeczeństwo, powinna być w całości przesunięta do Konstytucji w celu jawnego, niezależnego od fanaberii polityków, zagwarantowania narodowi (suwerenowi) zgodnego z Konstytucją udziału w sprawowaniu władzy.

Niezależność od władzy wiąże się też z obowiązkiem przeprowadzenia referendum przez organy państwa przy odpowiedniej ilości podpisów pod petycją w tej sprawie, ale też odpowiednio wysokim progiem procentowym udziału społeczeństwa dla jego ważności, i bezpośrednim natychmiastowym wprowadzeniem do obowiązującego prawa przegłosowanego w referendum rozwiązania prawnego.

-

Co do obecnego ruchu społecznego WIR (weto inicjatywa referendum)

https://1polska.pl/postulaty/wir_weto_inicjatywa_referendum_255

https://www.facebook.com/groups/polskiwir/

https://www.pafere.org/2020/07/02/artykuly/czy-rozumiemy-co-oznacza-wir/

Weto obywatelskie wobec ustawy (nowej lub już istniejącej) z odpowiednim progiem podpisów i z obowiązkowym następstwem referendum ogólnokrajowego jest dobrym pomysłem w celu naprawy polskiej demokracji.

Inicjatywa obywatelska ma być, jak rozumiem, czymś w typie obecnego mechanizmu petycji obywatelskiej uzupełnionej o referendum ogólnokrajowe.

Referendum, tak jak napisałem wyżej, nie może być bezprogowe, abyśmy my obywatele nie przegięli w drugą stronę (wolnościową), i nie rozchybotali zbytnio łajby państwowej polskiej.

-

STOSUNKI SPOŁECZNE – PRAWO

Stosunki społeczne w Polsce nacechowane są nieufnością, a uregulowane są przede wszystkim emocjami, obyczajami;

W modelu USA, który wdrażało w Polsce PO, każdy ma prawnika, najlepiej kogoś z rodziny, albo stale tego samego który zna już problemy klienta i nie musi dowiadywać się za każdym razem wszystkiego na nowo;

Są jednak dwa akty prawne, które każdy powinien znać, przynajmniej pobieżnie: Konstytucja RP i Kodeks Cywilny, bo to jest oficjalna podstawa formalnych stosunków społecznych - Konstytucję trzeba mieć nawet zawsze pod ręką (w domu), niezależnie od tego, że niektórzy politycy chcą ją zmieniać - i przyjrzeć się jej artykułom dokładniej: można dojść do ciekawych wniosków.

Trzeba też wspomnieć o prawie międzynarodowym ochoczo wprowadzanym przez polityków różnymi konwencjami, według mnie prawo takie powinno mieć status niższy od Konstytucji: albo jest jawnie wprowadzone do polskiego prawa, albo jest tylko ogólnym zaleceniem bez prawnych konsekwencji!

Kiedyż my w końcu dorobimy się merytorycznej opozycji - takiej jak w Anglii.

-

ZASADA KONSTYTUCYJNA

W Konstytucji RP brak mi zasady korespondującej z prawami i wolnościami człowieka:

"Państwo i jego urzędnicy osobiście ponoszą pełną odpowiedzialność materialną i karną za szkody wyrządzone przez działanie lub zaniechanie władz państwa człowiekowi działającemu w dobrej wierze, o ile przedsięwziął on zwykłe i dostateczne w danych warunkach środki ostrożności."

Obecnie wygląda to tak, jakby państwo dając ludziom prawa i wolności konstytucyjne równocześnie stwierdzało: "Jesteś wolny! - możesz iść się powiesić!"

-

BREIVIK

Jest coś, co irytuje w Konstytucji RP.

Najpierw taki obrazek poprawności politycznej uzasadniany ichnimi obyczajami sądowymi:

- Breivik wchodzi na salę sądową i wszyscy: sędziowie, adwokaci, prokuratorzy podają mu rękę,

- podejrzewam, że gdyby mu ręki nie podali w ogóle nie dopuszczono by ich do jego osądzenia, bo przecież poprawność polityczna mówi: dopóki człowiek nie został skazany trzeba traktować go jak niewinnego - mimo, że jest wielokrotnym krwawym zabójcą i szaleńcem ideologicznym,

- zaglądam więc do Konstytucji RP i znajduję! - dokładnie to, o co mi chodzi: art.42 ust.3:

Każdego uważa się za niewinnego bez wyroku sądu

A przecież Breivik został złapany na gorącym uczynku!,

i wątpliwość: a może nie można było wstawić adnotacji o gorącym uczynku do Konstytucji?

- i znowu zaglądam: tym razem do art.105 ust.5: no jest gorący uczynek przestępstwa,

WIĘC PROBLEM: DLACZEGO NIE MOŻNA BYŁO WSTAWIĆ SCHWYTANIA NA GORĄCYM UCZYNKU PRZESTĘPSTWA DO ART.42 UST.3, - TAK BY ŁOTRA I ZABÓJCĘ DZIECI MOŻNA BYŁO OD RAZU PO SCHWYTANIU TRAKTOWAĆ JAK ZBRODNIARZA?

ot, poprawność polityczna!

-

DWÓCH RZECZY BRAKUJE MI W POLSKIM PRAWIE:

1. wyraźnego sformułowania w Konstytucji RP, że: jedynym celem istnienia państwa polskiego jest dążenie do szczęścia wszystkich swoich obywateli;

2. wyraźnego sformułowania w ustawie o swobodzie działalności gospodarczej, że: jedynym celem podejmowania działalności gospodarczej jest coraz lepsze zaspokajanie potrzeb, w tym potrzeb społecznych.

Ad 1. Szczęście jest pojęciem emocjonalnym subiektywnie odczuwanym,

- powiedz mi P.T. Czytelniku, czy jesteś zadowolony, że w Polsce się urodziłeś?, że tu mieszkasz - czy chcesz tu żyć?

- tymczasem w Konstytucji jest napisane tylko, że "państwo współdziała z kościołami dla dobra człowieka" (art.25 pkt.3),

- problem zatem:

- - czy państwu polskiemu naprawdę potrzebne są aż kościoły, by mogło działać dla dobra człowieka?

- - o którego człowieka tu chodzi?, o własnego obywatela, czy może o jakiegoś Eskimosa, czy innego Karaiba, Islama?

- - w końcu - kto będzie decydować, co jest moim dobrem, co jest dla mnie dobre?

Ad 2. Szkoły wyższe powielają amerykańskie twierdzenia, że celem podejmowania działalności gospodarczej jest maksymalizacja zysku - Nie Prawda!

- masowe strajki społeczne potwierdzają, że ludzie w Polsce lepiej pamiętają (PRL) i rozumieją, na czym ma polegać model gospodarczy państwa, które budujemy dla siebie;

- trzeba sobie jasno powiedzieć - państwo i społeczeństwo polskie nie jest gotowe do pełnego przyjęcia amerykańskiej wersji kapitalizmu, która tak na siłę jest Polakom wpychana;

- przyznał to sam J. Sachs, który niegdyś doradzał przy przemianach ustrojowo-ekonomicznych Polski;

- otwierając państwo i społeczeństwo polskie na spekulacje międzynarodowe doprowadzi się tylko do rozpadu państwa jako struktury i spójności społeczeństwa;

- jak na razie kompletny brak organizatorskiej roli państwa w gospodarce doprowadza do wzrostu prostytucji wśród polskich kobiet i przestępstw (kradzieży, oszustw) wśród polskich mężczyzn;

- a najgorsze, że nie ma nadziei by było lepiej - nikt nie chce wziąć odpowiedzialności za państwo, tzw. "politycy" tylko "sprawują swoje funkcje".

-

DR CHAZAN

Wracając do problemu dr Chazana i aborcji: trzeba wiele złej woli, by mówić tutaj tylko o klauzuli sumienia lekarza, bez wyraźnego wskazania, jak mówi o tym Konstytucja RP.

Chodzi o odmowę niejawną i przeciąganie badań przy aborcji przez dr Chazana.

Otóż Konstytucja RP jest systemem artykułów prawnych - a więc ich kolejność w tekście jest istotna.

A godność i wolność ludzka (pacjenta) - art.30 i art.31 ust.2 Konstytucji RP ma według kolejności artykułów pierwszeństwo przed sumieniem lekarza, który wykonuje swoje obowiązki zawodowe, co jest określone w art.53 ust.1 tejże Konstytucji.

W przypadku dr Chazana powinien on zostać ukarany osobiście, a nie solidarnie ze szpitalem, też za nadużycie stosunku zależności i dominacji w relacji lekarz - pacjent, i tym bardziej jako dyrektor szpitala.

Zgodnie z filozofią prawa polskiego niedopuszczalne jest podejmowanie przez specjalistę (lekarza) decyzji za pacjenta, o ile tylko może poznać jego opinię - może on przekonywać pacjenta przedstawiając pełną uczciwą argumentację według najlepszej swojej wiedzy.

-

PODSŁUCHY - PRAWO DO PRYWATNOŚCI

Z jednej strony według art.267 par.3 k.k. karalne jest posługiwanie się urządzeniem podsłuchowym w celu uzyskania informacji, do której nie jest się uprawnionym: według par.5 tego art ścigane na wniosek pokrzywdzonego - i dalej: art.75 par.1 k.p.a. nie dopuszcza dowodów sprzecznych z prawem, podobnie art.180 par.1 ord. podat. oraz art.168a k.p.k., z drugiej strony jednak trzeba zdobyć dowód przestępstwa/w sprawie: art.3 k.p.c. - takie podsłuchy czasem są nawet chwalebne, bo pomagają ujawnić korupcją, w tym korupcję polityczną, na szczytach władzy - w takim przypadku podsłuch jest środkiem, a celem jest jawność życia publicznego, w tym jawność życia prywatnego osób publicznych (ograniczona), wolność dostępu do informacji i wolność słowa.

Takie alternatywy pomaga rozstrzygać organom wymiaru sprawiedliwości zasada swobodnej oceny dowodów - art.80 k.p.a., art.233 k.p.c., art.7 k.p.k..

Poza tym przecież dziennikarze są powołani do sprawowania kontroli społecznej nad władzą w imieniu wyborców - przy braku JOW.

Czy dziennikarze mają obowiązek zawiadomić o przestępstwie (art.304 k.p.k.) lub o podejrzeniu popełnienia przestępstwa (art.303 k.p.k.)?

NIE mają bezwzględnego obowiązku!

-

ZASADA KARNA

W angielskim systemie prawa jest odrębna zasada, która mi się podoba:

"Przestępca nie może odnieść korzyści ze swojego przestępstwa"

Nie zauważyłem takiej zasady w polskim systemie karnym, wykroczeń.

-

Zasada obywatelska: gdy chcesz mieć własne państwo, tj. obszar i wspólnotę społeczną, to musisz świadczyć na jej rzecz.

Zasada ochrony praw słusznie nabytych - nie jest sformułowana w prawie w sposób jawny, tj. wynika z zasad konstytucyjnych - nie jest absolutna, nie jest bezwzględnie obowiązująca.

Zadanie dla prawników: podjąć próbę uzgodnienia prawa polskiego z prawem państw sąsiedzkich - zacząć od ujednolicenia Konstytucji.

Konstytucja określa, jakie są zasady (cele) istnienia państwa, a przepisy prawa (kodeksy), co jest zakazane i nakazane, też metody postępowania.

Konstytucja ustala minimalną listę wskazówek dla stanowienia prawa, domyślny wzór pisania ustaw.

Czuj się ważny - poznaj swoje prawa (konstytucyjne, pracy, ubezpieczeń społecznych, rodzinne, cywilne, karne, itp.) i upominaj się o nie - walcz o siebie, bo nikt o ciebie nie zadba, gdy sam o siebie nie zadbasz.

Polacy i Polska potrzebują DEMOKRACJI - demokracji według modelu szwajcarskiego, tj. 300 referendów rocznie i pytania przez rząd obywateli w każdej najdrobniejszej sprawie.

Nie wystarczy, że partie raz na 4 lata zmanipulują społeczeństwo i zapędzą do urn wyborczych, a później traktują wyborców jak stado baranów według zasady - "wybraliście nas: to my was teraz urządzimy!"

-

Konstytucja z zasady zawsze na pierwszym miejscu stawia państwo, dlatego właśnie jest Konstytucją RP.

Konstytucja RP jest aktem prawnym, łącznie ze Wstępem, więc trzeba ją czytać po kolei, a nie wybierać sobie to, co komu pasuje.

Patrz na sam początek i będziesz wiedział po co tą Konstytucję napisano: co jest główną i podstawową WARTOŚCIĄ dla twórców Konstytucji: OJCZYZNA!, suwerenna i demokratyczna (nie pisaliby tego gdyby nie było to dla nich ważne), każde kolejne słowo jest ważne - kolejność jest ważna, a zdanie końcowe jest tylko podsumowaniem skierowanym do tych, którzy Konstytucję będą stosowali.

Trzeba odróżniać zasady konstytucyjne od zasad twórców Konstytucji stosowanych przy jej formułowaniu.

Wstęp Konstytucji RP składa się z dwóch zdań:

1. pierwsze długie wskazuje na WARTOŚCI ważne dla państwa polskiego według twórców Konstytucji (też samą OJCZYZNĘ jako wartość samą w sobie) (mówi, co powinien czynić dobry Polak);

2. drugie krótsze mówi o zasadach postępowania przy stosowaniu Konstytucji (mówi, jak powinien działać dobry Polak).

3. we Wstępie do Konstytucji RP nie ma nic o honorze, jest o godności człowieka, której powinien przestrzegać zarówno działający, jak i poddawany działaniu, przy stosowaniu Konstytucji.

4. patrz na kolejność, najpierw masz WARTOŚCI (w sensie ścisłym), czyli to, co twórcy Konstytucji uznają za ważne dla Polaka, a dopiero później zasady (to są też wartości), które trzeba stosować przy działaniu w zgodzie z Konstytucją.

W tekście prawnym kolejność ma znaczenie podstawowe (nie ma znaczenia, że jest w języku polskim).

Państwo może sponsorować dowolne imprezy społeczne, ale nie wolno mu wspomagać imprez religijnych, bo nie wolno mu dzielić społeczeństwo według religii - zajrzyj proszę do Konstytucji.

Konstytucja RP jest umową społeczną w sensie J. J. Rousseau, i poszczególne jej artykuły zostały przypadkowo albo celowo sformułowane w taki lub inny sposób.

W treści artykułu 4.2 Konstytucji RP użyty jest spójnik "LUB" ("Naród sprawuje władzę przez swoich przedstawicieli LUB bezpośrednio"):

 - znaczy to zgodnie z logiką prawniczą, że przepis ten obejmuje trzy tryby sprawowania władzy przez Naród:

• - poprzez parlament;

• - tryb mieszany (jak w art. 125);

• - tryb samodzielny.

-

JOW

Są rozwiązania społeczne i polityczne konieczne w danej chwili "tu i teraz" - i właśnie teraz wobec niebotycznego wzrostu arogancji partii (wszystkich: PO, PSL, PIS) koniecznym jest wprowadzenie JOW - i nie jest tak, że JOW-y w końcu muszą doprowadzić do dwupartyjności, bo przecież jesteśmy w zakresie nauk społecznych - tu nie ma ścisłych zależności, jak w matematyce: wierzę, że zbiorowa mądrość społeczeństwa doświadczonego historycznie - tak, jak teraz powiedziała DOŚĆ! ubezwłasnowolniania ludzi, tak i z czasem powie dość! przy próbie anarchizowania życia społecznego przez jednostki, tzw. autorytety, partyjne.

Same JOW-y to mało - trzeba określić prawnie:

1. Demokratyczne (obywatelskie) stanowienie nowego prawa poprzez referendum przy określonym poziomie frekwencji i odpowiednim procentowym udziale głosów "za" lub "przeciw";

2. JOW-y;

3. Odpowiedzialność posła przed swoimi wyborcami w JOW-ie;

4. Tryb demokratycznego odwoływania posła w JOW-ie;

- podobnie brakuje w Konstytucji trybu demokratycznego odwoływania prezydenta.

-

MAJESTAT RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ

http://www.sensushistoriae.epigram.eu/index.php/czasopismo/article/viewFile/293/301

Za czasów I RP pojęcie Majestat Rzeczypospolitej utożsamiano z królem, monarchą, szczególną funkcją jaką pełnił on w państwie, ale mniej z konkretną osoba zajmującą tę pozycję.

Szczególnie odnosiło się to do królów dynastycznych, dynastii królewskich, które dziedzicząc pozycję symbolizowały ciągłość państwa.

Z biegiem czasu, po przejściu do elekcyjnego wyboru króla Majestat Rzeczypospolitej nie przestając istnieć jakby zmienił swoją zawartość pojęciową: powaga spraw państwowych zmierzała w kierunku okresowego dostojeństwa osób.

Za czasów II RP wobec przejścia Polski na inną formę ustrojową, odejścia od monarchii w kierunku prezydentury, Majestat Rzeczypospolitej nadal tracił na wartości – w kapitalizmie bardziej liczy się dynamiczna polityka niż cechy statyczne.

Tak w czasie rozbiorów, jak i w PRL pojęcie Majestat Rzeczypospolitej nie istniało i było w pogardzie ewentualnie rozdrobnione na poszczególne przepisy prawne.

Dobrze byłoby wrócić do tego tytułowego pojęcia w czasach obecnych: Majestat Rzeczypospolitej, ale powiązać go obecnie raczej z Państwem Polskim niż urzędem lub osobą.

Państwem Polskim rozumianym jako twór narodowy, społeczny – z własnym zestawem praw i obyczajów.

Trzeba by było wprowadzić dla urzędników państwowych przysięgę wierności Majestatowi Rzeczypospolitej.

W ten sposób każda osoba, która sprawuje okresowo jakąś funkcję państwową, nabierałaby szczególnego znaczenia i powagi.

Objęłoby to szczególną ochroną wszystkich aktualnych przedstawicieli państwa.

Trzeba też wprowadzić taką staromodną uroczystą przysięgę wierności Majestatowi Rzeczypospolitej cykliczną (przy zmianach kierownictwa) dla wielu organizacji obywateli obcych państw w Polsce: żydowskich, niemieckich, ukraińskich, białoruskich, itp.

Przysięgę taką powinny też składać organizacje subsydiowane z zagranicy.

Według mnie wzmacniając dyscyplinę obywatelską trzeba także przywrócić w prawie jako szczególne środki karne:

1. pozbawienie obywatelstwa;

2. wydalenie z państwa: okresowe albo trwałe (banicja).

Obecne trendy w prawie są inne, ale wobec masowych migracji obcych kulturowo ludzi, którzy nie chcą się integrować w społeczeństwie, przyjąć europejskich, polskich obyczajów, trzeba rozważyć środki zaradcze.

Według mnie kara taka byłaby właściwa dla ochrony dzieci przed obrzezaniem, wraz ze zobowiązaniem lekarzy do zgłaszania wykrytych przypadków obrzezania dzieci.

Pozbawienie obywatelstwa i wydalenie z Polski powinno obejmować rodziców obrzezanego dziecka wraz z tym dzieckiem oraz wykonawcę obrzezania.

W kulturze polskiej żadne względy religijne nie mogą uzasadnić naruszania integralności ciała człowieka.

Skoro udało się ograniczyć aborcję w Polsce to może i obrzezanie uda się wykluczyć.

Skłaniałbym się też do obciążenia odpowiedzialnością rodziców za innego typu samodzielne uszkodzenia ciała swojego i cudzego przez dzieci.

-

Motto:

"Naród wspaniały, tylko ludzie kurwy." (J.Piłsudski)

To motto z Piłsudskiego, znaczy tylko tyle, że tzw. "polskie" elity inteligenckie nigdy nie rozumiały własnego narodu (społeczeństwa, tzw. "zwykłych ludzi", chłopów, roboli), bały się go (słusznie) i pogardzały nim, bo nie dawał się on łatwo nabrać na ładne słówka.

-

J. PIŁSUDSKI

Abstrahując od znaczenia Piłsudskiego dla odzyskania niepodległości przez Polskę, jego rolę oceniam negatywnie dla poniższych zdarzeń:

1. Obwiniam go za śmierć w zamachu pierwszego prezydenta RP G. Narutowicza - to na nim spoczywała odpowiedzialność za zapewnienie bezpieczeństwa prezydentowi: ochrony wojskowej, a też policyjnej i agenturalnej (wywiadowczej), tym bardziej, że zamach na głowę państwa był przewidywany;

2. Obwiniam go za wycofanie się do Sulejówka w 1923 r. - jako "Naczelnik Państwa" mógł odegrać rolę "Polskiego Bismarcka", ale przesadna ambicja (powiedziałbym nawet zarozumiałość) nie pozwoliła mu na to;

3. Obwiniam go za przewrót majowy 1926 r. - mógł po władzę sięgnąć wcześniej (tak jak wyżej w punkcie drugim), a anty-demokratyczny zamach stanu z użyciem wojska jest niedopuszczalny w państwach cywilizowanych, a wprowadzenie władzy sanacyjnej opartej na dyscyplinie wojskowej, a nie na praworządności i rozsądku skierowało państwo polskie w niekorzystnym kierunku historycznym, co nadal ma niedobre następstwa w obecnej polityce.

4. Obwiniam go za realizowanie polityki siłowej (Litwa, Ukraina), co skutkowało nienawiścią do Polski, walkami narodowowyzwoleńczymi i rzeziami (UPA, Wołyń) oraz konsekwentnie pretensjami narodów i państw.

-

Po odrodzeniu Polski w 1918 r.: m.in. dzięki szczęśliwemu zbiegowi zdarzeń historycznych – znalazło się dwóch najważniejszych według mnie Polaków XX w.:

1. Władysław Grabski - był "narodowcem" i własnymi siłami młodego państwa z minimalną pomocą obcych doprowadził do ujednolicenia waluty państwowej - wprowadzenia złotego w 1924 r. - doszło do tego pod rządami konstytucji marcowej 1921 r., w okresie wycofania się Piłsudskiego z życia publicznego, a przed przewrotem majowym Piłsudskiego w 1926 r.

2. Eugeniusz Kwiatkowski - jako wicepremier i minister skarbu wprowadził w życie koncepcję COP uprzemysłowienia Polski w 1937 r. - i tu też doszło do tego dopiero po śmierci Piłsudskiego - czyżby wcześniej nie było to możliwe?

Fakty:

1. Eugeniusz Kwiatkowski wyrósł na dziele Józefa Piłsudskiego - nie byłoby pierwszego bez drugiego,

2. geniusz Kwiatkowskiego ujawnił się dopiero po śmierci Piłsudskiego.

Wniosek: przykry, ale prawdziwy:

Więcej Kwiatkowskich mniej Piłsudskich - bo tłamszą talenty gospodarcze!

-

POLSKA – HISTORIA – GOSPODARCZA

Są na ten temat opasłe podręczniki obfitujące w mniej lub bardziej dramatyczne szczegóły (np. Karol Godula, Dezydery Chłapowski, Hipolit Cegielski, Ludwik Zieleniewski, itp.).

Jednak trzeba ten temat skrótowo podsumować akcentując wnioski.

Temat ten trzeba zacząć od znanej nieoficjalnej definicji państwa:

Państwo to:

1. Terytorium;

2. Ludność;

3. Władza;

4. Ewentualnie jeszcze zdolność do zawierania umów międzynarodowych.

Państwo polskie składa się z terenów wielu różnych plemion.

Ludność Polski to przemieszane dawne plemiona, ale też imigranci napływowi lub celowo sprowadzani z terenów sąsiedzkich oraz dalszych.

Ewenementem są Kaszubi z ich językiem zapisywanym alfabetem niemieckim (np. dwujęzyczne opisy sklepów na półwyspie helskim).

Na podkarpaciu nazwy wielu dawnych wiosek wskazują, że były to siedziby rodów i rodzin (np. Kuziory), lub osadników (np. Szwedy).

Suwerenność to własna władza nad państwem - rzadko Polska miała taką.

Trzeba skupić się na punkcie (4): własna władza decyduje o indywidualnym charakterze państwa, które nie tylko jest elementem globalnego systemu (pionkiem na globalnej szachownicy), ale też wyrazem siły i znaczenia państwa i społeczeństwa w systemie międzynarodowym.

Państwa rozwijają się powolnie i harmonijnie, przyśpieszenie rozwoju dają wojny.

Polska miała to nieszczęście (lub szczęście jak kto woli), że wojen było tu wiele.

Polacy zatem wskutek wojen, związanych z tym rabunków i zwykłego niszczenia tracili wielokrotnie majątek państwa i osobisty ludzi.

Pozostały po tym ziemia, niebo oraz ruiny i zgliszcza.

Trzeba zauważyć pewien paradoks - Polacy akceptują swoją historię:

- walczyliśmy z obcą władzą, przeciwko zaborcom;

- ale pochwalamy każdego, kto pracował dla Polski, dla tej ziemi i ludzi – nawet, a może szczególnie, obcych – nawet jesteśmy dumni z polskiej cierpliwości i tolerancji, przyjmujemy za swoje zabytki krzyżackie, pruskie, austriackie, rosyjskie, żydowskie, holenderskie, itp.

W tym miejscu trzeba zaznaczyć, że Polacy to ludzie wybitni, którzy odtwarzali swoje państwo wielokrotnie po każdej wojnie.

Ruin i wraków na polskim terytorium NIE WOLNO jednak zostawiać w stanie destrukcji.

Przykłady i wnioski:

Police – ruiny niemieckiej wytwórni benzyny syntetycznej (z węgla) zniszczonej nalotem alianckim, TRZEBA ODGRUZOWAĆ I PONOWNIE URUCHOMIĆ PRODUKCJĘ!

Rościno – dwie niemieckie podwodne elektrownie na Parsęcie (jedna już działa powtórnie od 1975, druga nieukończona), TRZEBA URUCHOMIĆ!

https://pl.wikipedia.org/wiki/Ro%C5%9Bcino

Podobnie pruskie budowle hydrotechniczne (kanały, śluzy) na Mazurach.

Wraki okrętów i statków na Bałtyku w polskiej strefie brzegowej, TRZEBA PODNIEŚĆ I WYKORZYSTAĆ GOSPODARCZO!

Z polskich zasobów to było stworzone, więc nie ma powodu, by uznawać to za obce.

To jest zadanie, którego wykonanie mówiłoby o polskiej dumie i ambicji.

Jestem tworem PRL, i dość nieźle znam wersję historii, której Polaków wtedy uczono.

W masie różnych faktów historycznych, szczególnie walk zbrojnych o niepodległość (w praktyce o własną władzę i prawa, obyczaje), tzw. chwała oręża polskiego, pomijano celowo jeden wyjątkowo ważny temat, tj. konkretne zasługi szlachty i arystokracji (magnaterii) dla rozwoju państwa i społeczeństwa polskiego.

W szczególności mam tu na myśli zakładanie wsi i miasteczek, które rozwijały się aż do wielkości dużych miast.

Obecnie wiele polskich miast chlubi się kilkusetletnią tradycję, ale mało kto wspomina, jak doszło do powstania takiej wioski czy miasta, często nazwisko założyciela znane jest tylko na skalę lokalną.

Dla mnie np. totalnym zaskoczeniem było dowiedzieć się przy okazji wędrówek turystycznych, że miasto Rejowiec na Lubelszczyźnie zostało założone przez polskiego poetę Mikołaja Reja z Nagłowic za Jędrzejowem w Małopolsce.

Nie spotkałem się, by ktoś stworzył zbiorcze zestawienie chronologiczne lub okręgowe aktywności i zabiegów szlachty dla tworzenia i organizacji wsi i miast, a przecież decyzja taka przechodziła przez ręce królewskie, chyba nawet dla dóbr ziemskich prywatnych i kościelnych.

Nawet podręczniki do "Historii gospodarczej Polski" ten temat traktują jako margines dla rozwoju przemysłowego.

Z jednej strony można się dziwić, że szlachta i arystokracja (magnateria) polska pozostawiła po sobie tak nieliczne świadectwa pisemne, refleksje na miarę kultury klasycznej grecko-rzymskiej, z drugiej strony jednak to dbałość o stan gospodarczy: przede wszystkim rolnictwo i kupiectwo, była tu priorytetem.

-

WZORCE

Tak się zastanawiam, jakie państwa i w czym mogą służyć obecnej Polsce za wzorce:

1. I RP jest pewnego typu wzorcem w zakresie rolnictwa i eksportu płodów rolnych,

2. a. w okresie zaborów:

• - Bank Polski - ks. F. K. Drucki-Lubecki,

• - Kraków – L. Zieleniewski (maszyny),

• - Poznań - H. Cegielski (maszyny),

• - poznańskie - gen. D. Chłapowski (rolnictwo),

• - śląskie - K. Godula (kopalnie, huty),

3. II RP to Władysław Grabski i Eugeniusz Kwiatkowski - wprowadzenie własnymi siłami młodego państwa własnej waluty (złotego) i zainicjowanie przemysłu (COP - państwowego!),

4. PRL - rozwój przemysłu (państwowego!), zasadnicze zmiany w zakresie tzw. kapitału ludzkiego (koniec tradycyjnych elit),

5. Z innych państw:

• - USA - wzorzec wolności obywatelskiej,

• - Szwajcaria - wzorzec demokracji obywatelskiej (referenda),

• - Wielka Brytania - wzorzec mocarstwowości (postępowanie względem Indii, Australii, itd.),

• - Japonia - wzorzec pracowitości i stosunków pracodawca-pracownicy,

• - Szwecja - wzorzec opieki socjalnej,

• - Niemcy - wzorzec stosunków społecznych,

• - Chiny - wzorzec przedsiębiorczości i łączenia gospodarki na styku państwo - prywatny przedsiębiorca (ostatnio),

• - Norwegia - wzorzec wykorzystania własnych zasobów państwa dla dobra własnych obywateli (ropa naftowa),

• - Grecy (jako ludzie, a nie państwo) jako wzór przyjaznego stosunku do ludzi, Dania jako wzór przyjaznego stosunku do obywatela, Południowy Tyrol jako wzór urody architektury w krajobrazie i najlepszą w Europie kuchnię ;)

-

KRYZYS EKONOMICZNY

W Polsce od 1989 r. mamy do czynienia z permanentnym kryzysem ekonomicznym.

Kryzys ekonomiczny w ogólności polega na tym, że pieniądze w społeczeństwie są niewłaściwie rozłożone - nigdy nie brakuje pieniędzy na rynku: bogacze są coraz bogatsi, a biedni są coraz biedniejsi.

Kryzys ekonomiczny w Polsce jest celowo wywołany i utrzymywany przez dogmatyków zapatrzonych w amerykańskie teorie ekonomiczne, którzy chcą te teorie bez żadnych dostosowań przeszczepić do Polski nie zważając na różnice kulturowe i mentalne.

Z jednej strony jest to kryzys nadprodukcji, której nie można sprzedać, bo ludzie nie mają pracy i pieniędzy, z drugiej strony kryzys bezrobocia, bo brakuje miejsc pracy - firmy nie powstają ze względu na pazerność fiskusa i inne wysokie opłaty (np. ZUS).

Kryzys ekonomiczny w Polsce jest maskowany przez:

• - wysprzedaż po zaniżonych cenach majątku państwowego (dorobku społeczeństwa, przeszłych pokoleń);

• - wypychanie młodzieży do pracy za granicę;

• - nadmierne zatrudnienie w administracji i biurokracji;

• - itd.

Są to błędy i obłęd polityków i ekonomistów, bo to oni odpowiadają za warunki stwarzane gospodarce (prawo gospodarcze, fiskalne, itd.).

Skupili się na stworzeniu systemu finansowego (banki, giełda, itp.), a nie na potrzebach społecznych.

Nie jest to brak potrzeb i możliwości ze strony państwa, społeczeństwa i poszczególnych obywateli.

Ważne jest podejmowanie środków zaradczych wobec kryzysów, szczególnie kryzysów społecznych, bo inaczej doprowadzi się (władza) tylko do rewolucji wobec polaryzacji opinii społecznych, a szczególnie światopoglądowych.

Kryzys - okazja do zrealizowania celów przez podjęcie radykalniejszych działań.

Np. obecnie jest najwyższy czas na wprowadzenie systemu mieszanego wyborów w Polsce, gdzie część posłów wchodziłaby z list partyjnych (dla zachowania kontynuacji polityki państwa), a część spośród społeczeństwa (dla ich uświadomienia o niełatwej sztuce rządzenia państwem).

Nieumiejętność rozwiązywania przez państwo najprostszych problemów to prosta droga do rewolucji.

Brak jest jakiejkolwiek celowej, planowej, długofalowej ochrony polskiego rynku wewnętrznego w poszczególnych branżach i asortymentach towarów: z jednej strony polski rynek został przez obłęd polityków i brak rozsądnych ekonomistów otwarty na globalne firmy i interesy, z drugiej strony jednak nie spowodowało to (nie mogło spowodować?) polskiej agresji na rynki zagraniczne.

Rozwijające się siły wytwórcze (lepsze narzędzia, nadmiar dóbr i ludzi) powodują konieczność nowych form społecznego współżycia - stąd rewolucje.

Powstania i rewolucje zostały wywołane przez klasę średnią, która równocześnie wiedziała, co chce osiągnąć, czego potrzebuje, i miała wystarczający status intelektualny i materialny na to, by przygotować ten cel.

Nowość istnieje najpierw jako herezja, czasem potem staje się rewolucją, a w końcu często pozostaje po niej kaleki język i ubogie wizje.

Kapitał (pieniądze) wypływają z Polski: małe inwestycje zagranicznych firm w Polsce dają im duże zyski, które łatwo wyprowadzają z powrotem poza granice Polski.

Sprowadzanie do Polski amerykańskich teorii ekonomicznych powoduje powstanie takich samych problemów społecznych jak w USA: bandytyzm, gangi, mafie (które w Polsce występują też jako bandy kiboli), itd.

USA radzi sobie z tym za pomocą więzień i milionów osób skazanych na wielodziesięcioletnie wyroki, podczas gdy Polska nie posiada ani odpowiedniej ilości więzień, ani odpowiedniego systemu prawnego.

Co do naśladowania Ameryki: USA ma 300 mln mieszkańców, a ponad 2 mln bandytów siedzi po więzieniach, to jest około 1% ludności - problem: czy gdyby w Polsce 1% to jest około 400 tys. wszelkiej maści bandytów, oszustów, itp. siedziało w więzieniach nie byłoby bezpieczniej na ulicach i w obrocie gospodarczym; a co z powolnym działaniem policji, prokuratury i sądów?

Najbardziej irytuje brak aktywnej roli państwa w gospodarce - w formie wyznaczania (planowania) popieranych gałęzi i branż, gdzie państwo (rząd) sprawowałoby szczególny nadzór nad działaniami rozwojowymi.

Puścić gospodarkę na żywioł można w państwach dużych o tak utrwalonej przedsiębiorczości jak USA, a nie w Polsce, która usiłuje dopiero wejść na drogę rozwoju.

Ogólnie mówiąc państwo ma w dziedzinie gospodarki dwa zadania do spełnienia:

1. Tworzenie systemu finansowego prawnego i instytucjonalnego: zasady prawne i podstawy organizacyjne działania - banki, giełda, fundusze inwestycyjne, itd.;

2. Działania w zakresie realnej gospodarki: tworzenie miejsc pracy i stabilizowanie ich funkcjonowania np. przez politykę cen, negocjowanie dużych kontraktów zagranicznych towarów o publicznym znaczeniu (energia), itd.

Stosownie do tych dwóch obszarów wyróżniam dwóch najwybitniejszych Polaków XX w.:

1. - w pierwszej dziedzinie: Władysław Grabski - twórca polskiego pieniądza, systemu podatkowego, też Bank Polski Spółka Akcyjna (emisyjny) i Bank Gospodarstwa Krajowego;

2. - w drugiej dziedzinie: Eugeniusz Kwiatkowski - twórca koncepcji COP i portu gdyńskiego.

Rządy liberałów (PO) skupiły się na pierwszej dziedzinie, tj. tworzenie systemu finansowego, poprzez kopiowanie wzorców modeli zagranicznych działania takiego prawa i instytucji, a w dużym stopniu zaniedbały działania w zakresie realnej gospodarki - zajmując się tylko najbardziej podstawowymi problemami z tego zakresu (infrastruktura), co w państwie demokratycznym, pamiętającym inny sposób działania państwa z czasów PRL musiało doprowadzić tę partię do porażki wyborczej (i słusznie).

O małym znaczeniu i braku kompetencji PO w dziedzinie realnej gospodarki świadczy to, że ministrem gospodarki był zawsze koalicjant (PSL).

Wniosek:

Potrzebna jest aktywna rola państwa w realnej gospodarce, i Polacy mają nadzieję, by korzystając z najlepszych wzorców II RP, ktoś wreszcie ze strony państwa i rządu podjął takie działania ochrony Polaków i Polski przed globalnym wyzyskiem na podstawie własnych zasobów materialnych i intelektualnych.

Chodzi np. o ustanowienie tamy granicznej przed sprowadzaniem tanich towarów z państw, w których wyzyskuje się pracowników ponad ich siły lub nie dba się o ich bezpieczeństwo pracy.

Jak to jest, że w dziedzinie obronności państwu wolno podejmować najbardziej kosztowne projekty, a w dziedzinach pokojowego rozwoju państwo uważa się samo za ubezwłasnowolnione, a nawet rozgrzeszone od podejmowania działań nie tylko stymulujących, ale też realnych.

Bogactwo państwa tworzy praca, więc dbałość o uruchomienie tej pracy powinna być priorytetem rządu.

Dniówka zadaniowa - wzrastający procent premii za wzrost procentu wykonania planu dziennego, ale brak dodatku za przekroczenie planu - po to by zrealizować planowaną ilość nie tracąc jakości.

Jest taka najkrótsza definicja kryzysu finansowego:

Kryzys finansowy nie polega na tym, że pieniędzy na rynku brakuje - na rynku pieniądze są zawsze, ale na tym, że pieniądze są źle rozłożone: nie mają pieniędzy ci, którzy ich potrzebują, ale mają je ci, którzy mają ich nadmiar i wprost nie wiedzą, co z nimi zrobić!

Z tego punktu widzenia - to, co robi PiS to potrzebne w Polsce działania antykryzysowe (przynajmniej tak to powinno działać).

Można było to zrobić lepiej za czasów PO, ale nikt o tym nie myślał - np. organizatorska rola państwa (tworzenie firm (i ich sprzedawanie)!), stymulowanie pracy, wzrost kwoty wolnej od podatku, itp.

Teraz jęczycie i biadolicie?! - ZA PÓŹNO!

Pamiętam, jak to media liberalne, jeszcze niedawno się ekscytowały: że tak mało (ZA MAŁO?!) mamy w Polsce miliarderów - a tym, że mamy głupotę i biedę piszczącą, to się wcale nie ekscytowały.

No i mamy to co mamy - wesoło wam?!

-

ZAROBKI

Wyjątkowo ważne są, i ja też je popieram, te postulaty odnośnie zarobków, które wzorem świata cywilizowanego powstają od dłuższego czasu w Polsce - chodzi o narzucenie odgórnie poprzez prawo proporcjonalności przy zarobkach pracowników najemnych: zarówno menadżerów, jak robotników.

Podczas gdy o obniżenie nadmiernych zysków właścicieli firm mogą troszczyć się związki zawodowe - są do tego wystarczające, to o proporcje zarobków pracowników najemnych powinno troszczyć się prawo - i powinno być to prawo karne, tj. prawo strzegące maksymalnych proporcji poprzez przymusowe działania państwa.

W obecnych warunkach między właścicielami firm a kadrą zarządzającą tworzy się pewnego typu sojusz skierowany przeciwko pracownikom firm.

Można ten sojusz nazwać wspólnym interesem maksymalnego wyzysku - i z tej przyczyny obowiązkiem państwa powinno być wsparcie najsłabszej strony w tym układzie.

Jest to sojusz podobny do tego, który od dawna występował i nadal występuje między władzą świecką i tzw. "władzą duchowną".

Ustalenie zatem przez państwo maksymalnej proporcji zarobków w firmach, np. 1:4 lub 1:6, między najmniejszymi i najwyższymi zarobkami osób w firmie - brutto i z uwzględnieniem dodatkowych bonusów pieniężnych i niepieniężnych, i bezwzględne ściganie przez prokuratorów nie drobnych, ale znaczących przekroczeń w tym zakresie byłoby z korzyścią dla polskiej wspólnoty obywatelskiej i państwowej, demokracji, i w ogóle zainteresowania tzw. "szarego obywatela" funkcjonowaniem państwa.

Inaczej emigracja ludzi, o których państwo nie dba - nawet w sensie stanowienia ochrony prawnej - będzie się nadal nasilać.

-

FIRMY

Problem bezrobocia i sposoby zaradzenia mu.

Bezrobocie wynosi już ponad 3 mln i nadal rośnie (razem z bezrobociem ukrytym - nie zarejestrowanym - może być to 4 mln lub więcej).

Spowodowane jest to wielowiekowym wybijaniem w Polsce liderów, czym zajmowały się kolejne reżimy - zresztą nigdy w Polsce nie było kultu dobrego gospodarza.

Ten poziom bezrobocia w przeliczeniu na małe (5 osobowe) firmy wskazuje, że brakuje Polakom ok. 700.000 - 800.000 liderów (właścicieli firm).

Jako lek na to proponuję tworzenie przez lokalne samorządy (przy aktywnym wsparciu państwa) klubów przedsiębiorczości, które powinny grupować ludzi ze wszystkich środowisk zainteresowanych rozwojem gospodarczym (zarówno bezrobotnych - automatycznie, w chwili zarejestrowania w urzędzie pracy, jak i właścicieli firm, prawników, ekonomistów itd.).

Takie kluby powinny promować i wykształcać ze swego grona nowych liderów - twórców firm - wspierać ich zarówno w problemach prawnych, ekonomicznych, gospodarczych, jak i w formie na przykład bezpośrednich wizytacji i porad (np. dla założycieli nowych sklepików rady co do asortymentu, reklamy, przecen towarów, akcji promocyjnych, wystroju lokalu itp.).

Mam nadzieję, że z każdej grupy 50-osobowej w ten sposób z pomocą bezpośredniego wsparcia można wyselekcjonować (wykształcić) chociaż jednego przedsiębiorcę.

Kluby te mogłyby też żyrować kredyty dla swoich członków, świadczyć pomoc inżynierską i administracyjną - poprzez ścisłą współpracę z tymi spośród nich, którzy zdecydowaliby się na założenie własnych firm.

Obecnie poza mnóstwem pustosłowia nie widzę jakichś szerszych tego typu inicjatyw, które zmierzałyby do bezpośredniego wsparcia przy zakładaniu nowych firm i kontynuacji wsparcia (być może wieloletniego) aż do kompletnego usamodzielnienia kolejnej małej firmy (rodzinnej, koleżeńskiej): obecnie robią to ludzie, którzy sami nie mają o tym pojęcia praktycznego.

Wszyscy tylko biadają, że takich firm nie ma - też specjalne strefy ekonomiczne i inkubatory przedsiębiorczości nie są wystarczające w tym zakresie.

Przejście K. Durczoka z TVP1 - telewizji państwowej, do TVN - firmy prywatnej, jest sztandarowym przykładem na szkoleniowy i przygotowawczy charakter firm państwowych: zawsze był i będzie zachowany ten kierunek, że najlepsi i najaktywniejsi z firm państwowych będą migrowali do firm prywatnych stwarzając nowym ludziom możliwość nabycia doświadczenia - po większe zarobki, większą wolność i odpowiedzialność, itd. - i to jest prawidłowy kierunek, ale nie wystarczy tego uznać - trzeba umieć to wykorzystać.

-

POLACY

Jakoś mało kto w odniesieniu do przedwojennych elit polskich sprzed #ww2 przypomina, że były to elity w dużej mierze międzynarodowe, a w szczególności europejskie.

Danina krwi, którą płaciliśmy jako społeczeństwo w czasie okupacji niemieckiej, często tyczyła Polaków, polskich obywateli obcego pochodzenia, od wielu pokoleń mieszkających w Polsce i stanowiących elity intelektualne, przemysłowe i handlowe Polski.

Jest to wielka strata dla polskiego społeczeństwa.

Dotyczy to szczególnie ludności miejskiej, szczególnie narażonej na działania Niemców.

Rozsądna polityka imigracyjna polskich władz pozwalała na wzbogacanie społeczeństwa najlepszymi przedstawicielami innych narodów, przybyszami którzy rokowali nadzieję na to, że staną się dobrymi obywatelami polskimi pożytecznymi społecznie.

W żadnym przypadku nie była to polityka stadnego przyjmowania obcych "jak leci", lecz indywidualnej oceny i surowego traktowania.

Ta surowość formalnych i nieformalnych procedur, oficjalnych i nieoficjalnych, jest ważna w polskiej sytuacji geopolitycznej.

Lekkomyślne rozdawanie polskich paszportów pod jakimikolwiek pozorami (karta Polaka, Izrael) trzeba traktować negatywnie, bez znajomości języka, obyczajów, podstaw prawa, itp.

Trzeba tu zaznaczyć, że znajomość prawa przyjmuje się domyślnie (fikcja prawna), a wcale nie jest to takie pewne, więc przyjmowanie na obywateli tych, którzy nawet o polskich obyczajach nie mają pojęcia, jest bezsensem, jednak często spotykanym wśród rządzących, przesadnie optymistycznych.

Pobyty tymczasowe też powinny być udzielane z dużą ostrożnością.

Przy odnawianiu dokumentów takim napływowym osobom też powinny być stawiane zwiększone wymagania co do wiedzy o polskości i sprawdzana integracja, współżycie w polskiej społeczności lokalnej.

-

RÓŻNICE REGIONALNE

Najbardziej razi na ulicach powszechna demoralizacja: wszech-obecność degeneratów, meneli i pijaków, to jednak tylko pozory, bo przyzwoita większość jest niewidoczna, jest w pracy, jednak jest to męczące jako wizytówka państwa, które sobie nie potrafi poradzić z marginesem społecznym wymagającym leczenia.

Aż ciśnie się problem: czy wolność do menelstwa nie jest w Polsce nadmierna?!

Ja jednak o czym innym: o cechach charakterystycznych ludności różnych regionów Polski, istnieją pewne stereotypy na ten temat oparte na pozorach.

Specyfika regionalna ludności została ukształtowana przez jej odrębną historię, tradycje, nie znając tej historii można się zdziwić odmiennym sposobem niewymuszanego już przecież, ale latami utrwalonego nawykowego rozumowania, szczególnie tam, gdzie władza obca mocno narzucała pewne obce wzorce kulturowe.

Świat obecnie opętała idea równości i wszelkie odrębności, różnice są niemile widziane, więc tym bardziej trzeba starać się te różnice wskazywać i wskazywać logiczność ich istnienia.

Można tu podać wiele przykładów, ale ten tekst traktuję raczej jako sygnalizację tematu, wstęp do dyskusji niż kompletną rozprawkę.

-

PROBLEM LGBT

Jest ostatnio "wielki" problem spektakularnych akcji podejmowanych przez aktywistów LGBT (tj. NGO-sy zajmujące się tym tematem).

Dotyczy to np. atrap tablic informacyjnych ("strefa wolna od LGBT") do miejscowości, gdzie podjęto uchwały przeciwko szerzeniu ideologii LGBT lub przystrajania pomników w tęczowe flagi LGBT.

Wszyscy unikają mówienia prawdy na ten temat, a szczególnie władze (rząd).

Spróbuję zatem naświetlić ten temat opierając się na różnych doniesieniach dziennikarskich.

Trzeba zastosować metodę: "Idź tropem pieniędzy".

W Polsce korzystamy z wielu zagranicznych źródeł pomocowych, gdzie warunkiem otrzymania pieniędzy, dotacji, kredytów, jest wspieranie NGO-sów działających na rzecz LGBT, ideologii LGBT – są zatem pieniądze do wydania, i są ludzie, którzy takie NGO-sy tworzą i muszą się wykazać odpowiednią działalnością w tym kierunku.

Według informacji w różnych źródeł Rosja ma proste rozwiązanie tego problemu: funkcjonowanie NGO-sów finansowanych z zagranicy jest zakazane.

W Polsce wszyscy: władza, dziennikarze, itd. wolą udawać półgłówków: pieniądze z zagranicy bierzemy i udajemy wielkie oburzenia, że NGO-sy finansowane z tych pieniędzy robią to, co mają jawnie zapisane w swoich statutach.

Taka polityka!

-

WARTOŚCI RODZINNE

Ostatnio miałem taką dyskusję w internecie:

"If you look at how civilisation developed from the earliest period, to the point of the written word and into a functioning society, it took thousands of years for humans to adapt and settle on the traditional values of community and family. That is where true meaning lies.

Sorry, ancient people before they were conscious made families like other Animals do!

Get it simple, human family: husband, wife, children, is since alway.

Family and traditional value of family is first experiences of human since always.

We inherited it after our animal ancestors.

Consciousness is next part of human history!"

Sam problem kolejności chronologicznej jest ciekawy:

Czy najpierw staliśmy się ludźmi, czy wartości rodzinne były jednak pierwsze?!

Wartości rodzinne różnych ras ludzi ewoluują i wzmacniają się, można je wywieść wprost ze świata zwierzęcego, i różnych sposobów traktowania rodziny w tymże świecie zwierzęcym.

Strategia, a nawet taktyka, przetrwania i rozwoju gatunku u zwierząt są różne: bocian, kukułka, itd., więc ludzkie wartości rodzinne też zależą od rasy ludzkiej.

-

KONFEDERACJA

Konfederacja to nowy twór polityczny w Polsce założony i kierowany przez młodzież żydowską.

Konfederacja strategicznie opiera się na ideologii nacjonalizmu Żydów polskich, który sprytnie miesza z patriotyzmem polskim w celu pozyskania wsparcia Polaków.

Scena polityczna władzy w Polsce jest w pełni zagospodarowana, więc Konfederacja nie ma żadnej szansy przełamać tego.

Jakie są więc cele Konfederacji?

Obecnie celem takim jest wykorzystanie patriotyzmu Polaków do uzyskania przez żydowskich przywódców tej partii miejsc w parlamencie polskim tj. w sejmie i senacie, i europejskim, i wpływanie na politykę polską.

Równoczesnym celem jest uzyskanie dotacji partyjnej wynikającej z przekroczenia odpowiedniego (3%) progu wyborczego – życie z polityki i politykowania.

PiS i Konfederacja to jak kłótnia w rodzinie, młodsi żydzi chcą odsunąć od władzy starszych żydów i wzięli się na sposób: wykorzystać uczucia patriotyczne Polaków, a starsi żydzi nie ustępują, bo przyciągają Polaków schlebianiem ich obyczajom i rozdawaniem zasiłków, no zobaczymy co z tego będzie!

-

PLATFORMA OBYWATELSKA RP (PO)

Człon końcowy w nazwie partii często jest pomijany lub nie zauważany.

Partia ta w pierwotnym założeniu miała być polityczną ramieniem organizacji biznesowych.

Z konieczności musiała przyjąć jednak pewne założenia dotyczące prowadzenia bezpiecznego biznesu, podstawy moralności w biznesie polskim.

Jak sama nazwa wskazuje partia ta ma na celu aktywizację indywidualną i społeczną Polaków, oraz wprowadzenie Polaków do światowego nurtu kulturowego, progresywizm.

Ważnym elementem są tu szkoły języków obcych.

Okazuje się, że świat niewiele ma do zaproponowania w zakresie rozwoju kulturowego, głównie jest to jawne ujęcie w prawie tego, co dotychczas już w Polsce występowało, ale ze względów polskich zasad społecznych nie było ujęte w prawie, tj. pozostawało w zakresie pozaprawnym, na marginesie zjawisk kulturowych: aborcja, eutanazja, seksualizacja.

W biznesie też następuje przesunięcie od branż zaspokajających podstawowe masowe potrzeby człowieka: żywność, mieszkania (budowa +zarządzanie +sprzątanie bloków i biur), gastronomia, itd., do branż rozwijających właściwości i cechy osoby ludzkiej: trenerzy personalni, dietetycy osobiści, osobiści lekarze, doradcy prawni i finansowi, kierowcy, wykonują w szerszym zakresie to, co dawniej robiły guwernantki – rozwój tego typu usług "człowiek do człowieka" jest kierunkiem właściwym społecznie.

Jest to zjawiskiem powszechnym, mankamentem wszelkich organizacji międzynarodowych, że temat tworzenia ułatwień prowadzenia biznesu, łagodzenia różnic kulturowych, zostaje zastąpiony przez prymitywne i autorytarne narzucanie tzw. "globalnych trendów kulturowych", "wartości europejskich i globalnych".

Obecnie Platforma Obywatelska straciła rozeznanie, co do swoich pierwotnych założeń, i mocno potrzebuje powrotu do korzeni.

-

POLSKIE STRONNICTWO LUDOWE PSL

Jest to stara partia reprezentująca pierwotnie chłopów polskich, a obecnie wskutek zmian demograficznych przesuwająca się też w kierunku elektoratu inteligencji z tzw. "awansu społecznego".

Właściwie obecnie jest to jedyna partia jawnie polska, przynajmniej nominalnie.

Partia ta ma duży dorobek ludowo-narodowy, z poważnym wyłomem w czasach funkcjonowania jako ZSL w okresie PRL, gdy poszła na ugodę z systemem politycznym narzuconym przez najeźdźców i okupantów sowieckich (żydowskich).

Ze względu na strukturę demograficzną społeczeństwa polskiego należałoby wróżyć tej partii świetlaną przyszłość, o ile potrafi wyciągnąć wnioski i gorzką naukę z niechlubnej przeszłości ZSL.

Widać tam trendy pozytywne, ale trudne jest uwolnić się od demonów przeszłości, ludzi, którzy ciągną tą partię na dno, zmienić zdemoralizowaną mentalność, wrócić do pierwotnych założeń, programów.

Pozytywnie oceniam jednak, tzw. "chłopską pazerność" – dążenie do zachowania polskiej własności w polskich rękach, nawet jeśli niektórzy mówią, że to "walka o stołki" czy nepotyzm.

-

ZANDBERG I PARTIA RAZEM

Słyszałem wczoraj (8.06.2018) w radiu (1 albo 3) wywiad z A. Zandbergiem (przewodniczącym partii Razem) i takie mnie naszły spostrzeżenia:

1. Żydzi, szczególnie wykształceni, ukierunkowani (ma doktorat humanistyczny), nie rozumieją Polaków;

2. Żydzi nie rozumieją sensu zmiany związanej z dojściem PiS do władzy w 2015;

3. Żydzi nie potrafią, nie chcą, lub nie uważają za potrzebne dokonania korekty swoich analiz politycznych w odniesieniu do Polaków i Polski - chyba liczą, że rząd PiS szybko się przewróci i wszystko wróci do poprzedniego stanu;

4. Żydzi nie widzą alternatywy dla kontynuacji myśli marksistowskiej w prawie, która ostro przeciwstawia pracowników pracodawcom.

Szerzej:

W 2015 roku Polacy wybrali PiS, bo uznali, że prawo w Polsce jest kształtowane na podstawie zbyt obcej Polakom moralności.

PiS uznaje, że polską moralnością jest swoiście pojmowana religia i oparty na tym patriotyzm, który jest podstawą wspólnoty społecznej.

Żydom bardziej niż na moralności zależy na oparciu państwa na prawie, które ustanawia jednolite zasady działania dla wszystkich, bez wskazywania konkretnej moralności, bo ułatwia to stosunki gospodarcze, handlowe.

Mieszanie kultur jest niebezpieczne, bo miesza moralności różnych grup społecznych i zmusza je do tworzenia odrębnych społeczności równoległych, izolowanych wzajemnie lokalnych małych ojczyzn.

Wniosek:

Dla Polski ważna jest spoistość społeczeństwa ze względu na położenie geopolityczne między dwoma potęgami: Niemcami i Rosją.

Budowa spoistego, harmonijnego społeczeństwa wymaga wyciągnięcia wniosków z nielojalnego względem Polaków i Polski zachowania wielu środowisk (niemieckich, ukraińskich, żydowskich, itd.) w chwili próby dziejowej #ww2.

-

PRAWDA W POLITYCE

Ciekawy jest temat prawdy w polityce.

W najprostszym ujęciu teoretycznym mamy tu czystą dychotomię: prawda i kłamstwo.

Jest to jak biblijne: tak, tak – nie, nie.

Jeśli rozpatrujemy przekazywanie prawdy powstaje stan trzeci: milczenie, jako odejście od czystej pierwotnej dychotomii prawdy i kłamstwa w stronę braku przekazu komunikatu.

W innym ujęciu mamy na dany temat: jedną prawdę i wiele różnych kłamstw, mniej lub bardziej prawdopodobnych, wiarygodnych (kłamliwych).

Między powiedzeniem otwartym i szczerym prawdy prosto w oczy, a ordynarnym kłamstwem jest jednak wiele innych różnie nazywanych możliwości przydatnych w negocjacjach, np. blef.

Można też użyć gniewnej odmowy powiedzenia prawdy.

Rozważmy teraz przykład konkretny:

Media doniosły ostatnio, że prezes PiS JK poparł religię.

Problem pierwszy: czy religia jest prawdą?

Odpowiedź: Nie, jest wiarą.

Problem drugi: czy prawdą jest, że religia ma znaczenie w Polsce?

Odpowiedź: Tak, z wielu względów instytucjonalnych, jako tradycja, czynnik polityczny, itd.

Wniosek:

Jak z tego widać w tym przypadku ważniejsze są względy utylitarne systemu społecznego (politycznego) niż sama czysta prawda, która mogłaby się nie spodobać wielu różnym grupom ludzi i organizacjom.

-

Od zawsze byłem standardowo przekonywany i przekonany, że by dobrze wypocząć trzeba wyjechać w góry lub nad morze.

Obecnie jednak zdałem sobie sprawę, że tutaj gdzie mieszkam są dobre warunki klimatyczne, wprost uzdrowiskowe, i ciekawe pod względem historycznym, mimo że nie zauważane przez oficjalne media, bo brak tutaj w najbliższej okolicy atrakcji, zabytków kultury materialnej.

Chodząc po okolicy zaczynam zauważać i kojarzyć zaszłości historyczne.

Mieszkam w średniej wielkości mieście, właściwie w centrum pradawnej puszczy, już przetworzonej na lasy gospodarcze, na brzegu średniej rzeki.

Sto metrów od lasu, który ciągnie się dziesiątkami kilometrów, mijając drogi i wsie.

Od zawsze były tu powodzie, więc w połowie XIX wieku za śp. nieboszczki CK Austrii wybudowano tu wały rzeczne przeciwpowodziowe, szeroko wzdłuż rzeki, i to częściowo tak, że przecinały pola chłopskie, dzięki czemu obecnie pola mają oni niekiedy po obu stronach dawnych wałów.

Za śp. nieboszczki PRL w górze rzeki wybudowano dwie zapory i dwa zbiorniki wodne, które rozłożyły spływ wody na cały rok, dzięki czemu wylewy stały się rzadsze.

Ludzie zapomnieli o wielkiej wodzie i zaczęli osiedlać się w obszarze zalewowym ograniczonym wałami.

I stało się: w 2007 bodajże roku przyszła wielka stuletnia powódź.

Rezydencje nowobogackich na tych terenach zalewowych zostały uratowane wielkim wysiłkiem strażaków, w zamian wielka woda wylała potężnie paręnaście kilometrów dalej u ujścia do rzeki głównej niszcząc dobytek wiejski.

Sam jadąc rowerem po szosie położonej kilka metrów powyżej poziomu terenu widziałem tam pozalewane do pierwszego piętra domy.

Przypominam sobie nawet taki skandaliczny przypadek, opisywany z lubością przez prasę: z pomocą do pompowania wody przyjechali Niemcy z własnym sprzętem strażackim, nie przewidywali, w głowie się im nie mieściło, że polskie bydlaki złodzieje nie widzą problemu.

POLSKIE GNOJE UKRADŁY NIEMCOM SPRZĘT DO POMPOWANIA, bodajże węże strażackie.

WSTYD JAK CHOLERA!

Policja zadziałała, i chyba ten sprzęt się w końcu znalazł, ale wstyd pozostaje wstydem na lata!

Ot, trzeba pamiętać!

-

Kultura europejska poszła już tak daleko, że chłopska przebiegłość PiS jest pewnym zgrzytem w polityce - jest jednak też pewnego typu atrakcją - ciekawą, ale skazaną raczej na porażkę, próbą ponownej definicji świata, którego kapitalizm wywodzi z jednostkowego egoizmu.

Jak widać kapitalizm ideologiczny i bezczelny się nie sprawdza - przynajmniej nie w Polsce, która pamięta socjalizm.

O polityce socjalnej i społecznej nikogo nie trzeba przekonywać - w demokracji liberalnej jest to konieczne, bo trzeba walczyć o głosy wyborców.

Tendencje i trendy dawnego, a i obecnego, kapitalizmu są odmienne (alienacja wzajemna ludzi), ale to też się zmienia.

PO budowało kapitalizm (nawet k. 19. -wieczny), i u nich zasadą było, że władza (ludzie władzy) nie mieszają się do gospodarki, a przynajmniej nie powinni.

Po 1989 roku środowiska "lewicowe" podjęły próbę budowy kapitalizmu liberalno-indywidualistycznego w ścisłym sensie, gdzie nie ma żadnego odgórnego organizowania społeczeństwa, ale wszystko jest pozostawione inicjatywie oddolnej obywateli na wzór USA.

W kapitalizmie skrajnym indywidualistyczno-liberalnym, którego doświadczaliśmy po 1989 roku, jedynymi wartościami są wolność i niezależność osobista pojedynczych obywateli i wynikający z tego przymus przedsiębiorczości na małą skalę lub tworzenia mafii i gangów, a ograniczany jedynie przez prawo, które usiłuje zapanować nad burzliwym morzem ekonomicznej "wojny".

Twarde zasady, reguły życiowe: polityczne i gospodarcze, zostały w Polsce ustanowione po 1989 r. na wzór USA, ale były przedmiotem propagandy, a nie jawnej demokratycznej umowy społecznej.

Dlaczego Polska wzięła za przykład modelowy i wzorzec kapitalizmu USA, a nie państwa skandynawskie lub Niemcy?

Mamy kapitalizm, ale dopóki nie będzie jasnych proporcji finansowych między obywatelami tego państwa, to kiepsko to widzę.

Czy koniecznie wracając do ustroju kapitalistycznego musimy przejść przez wszystkie fazy budowy-odbudowy systemu i struktury społecznej ( np. wyzysk, gangsterstwo, itd.)?

-

To są naturalne procesy emancypacji społeczeństwa.

Obowiązkiem rządu jest rzetelna troska o obywateli, stworzenie im właściwych warunków do rozwoju, oraz godne reprezentowanie Polski za granica.

W Polsce od 26 lat ani jedno, ani drugie, natomiast demoralizacja i ogłupianie społeczeństwa.

A wszystko to dlatego, że politycy wzięli sobie za wzorzec kapitalizmu USA, a nie Niemcy lub Szwecję.

PO chce Polski liberalno-kapitalistycznej na wzór USA, a tzw. "zwykli ludzie", obywatele Polski, chcą demokracji, udziału każdego obywatela w stanowieniu lub wykonywaniu prawa, dbałości ze strony władz dla Polski i jej obywateli, dbałości o tzw. "dobro wspólne".

I to teraz - dopóki jeszcze żyją świadkowie PRL-u, którzy pamiętają, że jeżeli się chce - można.

Ten brak w teoretycznych i ideologicznych podstawach kapitalizmu wykorzystuje też agresywny islam działający jako sekta i mafia równocześnie, wdrażając w liberalnej Europie swój dogmatyzm religijny.

To nie jest nienawiść, władza (obojętnie która władza) rozgrywa kapitalizm finansowo przeciw społeczeństwu, i usiłuje wykorzystać do tego celu migrantów (ten problem jest tylko środkiem), a społeczeństwo poprzez kukiz-owców i pis-owców broni się jak potrafi, nie spodziewaj się po nich specjalnej uczciwości.

-

I jeszcze, wszyscy tu mówią o wadach rządów PiS - owszem wady to:

1. …

2. itd., itp.

A zalety?

1. wyrównywanie PO-wskiej antyspołecznej głupoty kapitalistycznej;

2. i co dalej?, może rządy tych, którzy zauważają sens istnienia społeczeństwa i państwa?!

PO nic z tym nie robiła, bo to było wygodne tworzyć własną kastę elitarną realizującą oderwaną od życia praktycznego ideologię - zamiast odniesienia do konkretów mieliśmy hasełka: liberalizm, kapitalizm, itd.

A tym, którzy udają, że nie rozumieją o czym piszę, podam prosty przykład:

- za PRL-u inwestycja to była budowa: huty, kopalni, a chociażby drogi lub bloku mieszkalnego - realna gospodarka;

- a obecnie inwestycja - według ustawy o rachunkowości (Dz.U. 1994 Nr 121 poz. 591) art. 3 ust. 1 pkt. 17 jest to aktywum (finansowe) - obliczone na zysk!

Świat (kapitalistyczny) zgłupiał, a my Polacy wraz z nim!

-

CZYN SPOŁECZNY

W tym tekście chcę wrócić do przaśnych, siermiężnych i zgrzebnych czasów PRL.

Tytułowy czyn społeczny były to bezpłatne lekkie, nieskomplikowane prace fizyczne, np. porządkowanie trawnika, zbieranie śmieci, sadzenie drzewek, itp.

Wykonywane wspólnie grupowo w czasie wolnym od pracy zarobkowej: soboty, niedziele.

Był to element tzw. "wychowania przez pracę".

Prace takie chyba nadal są wykonywane - ale już bez ideologicznego zadęcia - jednak sama nazwa zanikła, a szkoda.

Kapitalizm doprowadza do takiej dewastacji idei wspólnoty, że trzeba przywrócić pewne przebrzmiałe i niesłuszne pojęcia.

Ciekawa jest różnica w koncepcji edukacji w świecie i w Polsce:

• - w świecie edukacja człowieka ma nauczyć go negocjacji, argumentacji własnej narracji, pilnowania swoich interesów;

• - w Polsce edukacja człowieka jest ukierunkowana na poznanie polskich obyczajów i na prawdę.

Wychowanie polskie kieruje dzieci do historii i literatury (patriotyzm) zamiast przygotowywać je do wyzwań przyszłości - będą one zatem do rozwiązywania nowych problemów stosować tradycyjne i historycznie utrwalone metody.

Nie mamy i nie będziemy mieli edukacji na światowym poziomie, więc Polska będzie nadal dostarczycielem taniej siły roboczej na budowy i prostytutek.

Zauważalny jest po rządach dotychczasowych spadek przeciętnego poziomu intelektualnego społeczeństwa, bo w kapitalizmie poziom intelektualny podporządkowany jest zarabianiu pieniędzy, więc wycinkowa wiedza potrzebna jest tylko jednostkom, np. "Roling Stones" - "we dont need no education" (my nie potrzebujemy żadnej edukacji).

W Europie kapitalizm spowodował, że rodzi się mało dzieci, a każde jest obiektem wzmożonej opieki i edukacji - przynajmniej teoretycznie.

-

Ludźmi można rządzić na dwa sposoby - jak to kiedyś zauważono:

1. Można ich poganiać batem przed sobą - gdy idzie się w ustalonym ideologicznie kierunku - tak właśnie robi PO poganiając ludzi batem kapitalizmu.

2. Można ich ciągnąć za sobą urokiem autorytetu i racjonalnością własnego ich dobrze pojętego interesu.

Kto się tym zajmie w Polsce?

-

- gospodarka

PSL jawi się partią najbardziej polską, jak może tak obsadza polską gospodarkę - robi tak, jak partie narodowe w innych państwach - i chwała mu za to!

Gdzie PiS chce się zatrzymać na drodze od zastanego gospodarczego liberalizmu do gospodarki ściśle uspołecznionej i scentralizowanej.

Ze wskaźników jakości życia w Polsce najważniejsze są wskaźniki bezpieczeństwa (w tym bezpieczeństwa finansowego rodzin) wewnętrznego i zewnętrznego, i aktywności i wolności obywatelskiej (w tym aktywności i wolności gospodarczej), zmiany w tych wskaźnikach zachodzące po objęciu rządów przez PiS i w miarę ich "sadowienia się u władzy", tj. przejmowania kolejnych instytucji i agencji.

-

TRADYCJE

Oparcie się na tradycji pokoleń, narodu, rodziny, itp. daje wielką siłę.

To jest ważne - szanować pamięć przodków, kontynuować te najlepsze tradycje, które zawsze w Polsce były (patriotyzm, tolerancja, liberalizm, itd.), być partnerem dla świata, być godnym pamięci wnuków, ale nie robi się tego przez ciągłe upominanie się: "a Polaków nie wymienili !, a Polaków nie zaprosili !", wprost przeciwnie - jeżeli będziemy obecnie ważni, pełni inicjatyw międzynarodowych i silni gospodarczo to można być pewnym, że i o polskich przeszłych ofiarach i zasługach świat sobie przypomni.

Sami mocarstwem nie jesteśmy - i dobrze, bo mocarstwo zwykle składa się z wielu narodów, które dążą do niepodległości i rozszarpują całość.

Dzięki polskiemu brakowi karności, sforności, posłuszeństwa względem władzy w Polsce nie był możliwy zachodni faszyzm i wschodnie imperatorstwo - ale indywidualna złośliwość, zazdrość i zawiść spowodowała rozwój donosicielstwa.

Jakoś zawsze tak było w Polsce, że najlepsi, patriotyczni, szlachetni, ginęli w powstaniach, egzekucjach, a przeżywali obojętni i cyniczni, chamscy i spryciarze.

Przy okazji kolejnej rocznicy Powstania Warszawskiego (1944 r.) znowu wychodzą polskie paranoje: mamy kult bohaterskiej śmierci, nie mamy kultu bohaterskiego życia i tworzenia dla życia, osiągnięć technicznych, itp., komu i dlaczego zależy, by zamiast kultu dobrej pracy (nielicznych twórców polskiego dobrobytu) szerzyć kult martwych bohaterów, którzy rzucili swe życie na szalę wielkiej polityki: podziemne Państwo polskie (jaśniepaństwo) londyńskie przeciw Rosjanom i marionetkowym władzom lubelskim?

Mam taką teorię, która mówi, że każdy naród musi przeżyć swoją historię.

Dopóki taki naród jest pod obcym panowaniem, lub nawet swoim, ale podporządkowanym przemocą innym celom, np. gospodarczym, ta historia jest jakby stłumiona - przechodzi z ojca na syna w rodzinach, ale uwiera i boli.

Przy sprzyjających warunkach ta historia wspólnoty wychodzi na wierzch: dzieje się to jak rewolucja.

Tak właśnie dzieje się w Polsce.

Polacy są jakby społeczeństwem dwóch narodów: na zachód od Wisły - robotniczego, ciążącego do zachodniej kultury, też w gospodarce, i na wschód od Wisły, gdzie panuje kultura chłopska i tradycyjny patriotyzm powiązany z religią (kielecczyzna należy też do Wschodu).

Dopóki istniał PRL, a później tzw. III RP, tradycje patriotyczne podkarpacia i podlasia, świętokrzyskiego ("żołnierzy wyklętych") były niewidoczne - wraz z rządami PiS wychodzą na światło dzienne i muszą zostać przeżyte do końca - PiS jest tu tylko wyzwalaczem nieuniknionej rewolucji.

Jest to podobne, jak w despotycznych państwach islamskich (Libia, Syria), w których w ostatnich latach uwolniono demony religijne spod buta reżimu - do tej rewolucji musiało dojść wcześniej czy później.

Jako człowiek powiązany więzami rodzinnymi ze Śląskiem kiedyś uważałem, że Wschód Polski powinien dołączyć ideologicznie do Zachodu Polski - obecnie jednak zauważam coraz lepiej wartość tego zawziętego wschodniopolskiego chłopskiego oporu przed zruszczeniem (zniemczeniem, skomuszeniem).

Czy nie byłoby dobrze, gdyby Polacy zachodni nauczyli się czegoś od Polaków wschodnich?

-

Rozwój prawidłowy nie jest możliwy bez różnicy zdań i próbowania ich uzgadniania, a szczególnie w polityce - PiS uważa, ze jest jedynie słuszny, a inni to zdrajcy ojczyzny - w tym miejscu podkreślam inteligencję L.Wałęsy, tj. przypominam jego wezwanie do "wspierania lewej nogi", dokładnie o to chodzi: o pluralizm opinii na temat przyszłości Polski - słusznie uznał on, że po okresie odsunięcia lewicy od władzy, trzeba koniecznie stworzyć im możliwość organizowania się i publicznego przedstawiania poglądów, przynajmniej poznać ich opinię - tymczasem PiS dąży do usunięcia wszystkich inaczej myślących i skierowania Polski w jedynie słusznym kierunku (jakim? - kto o tym ma decydować? - wódz? J.Kaczyński? - Przecież To Byłaby Powtórka Z Pzpr-U Tylko Na Odwrót)

-

PO złożyło wiele obietnic w czasie poprzednich wyborów i nie było w stanie z nich się wywiązać: był kryzys gospodarczy w rzeczywistości, potem wielka powódź w Polsce, itd.

PO złożyło jednak obietnicę, która jest ważna: wprowadzenia wyborów większościowych w jednomandatowych okręgach wyborczych w wyborach do parlamentu - najlepiej według formuły angielskiej.

Na razie takie wybory udało się wprowadzić do Senatu - podobno nie ma zgody posłów koalicji i opozycji na wprowadzenie takiego głosowania w wyborach do Sejmu.

Wobec jednak tego gorszącego spektaklu, który rozgrywa się na oczach Polaków przekupywania i podkupywania kolejnych posłów opozycji z lewa i z prawa przez PO warunek głosowania na PO jest taki:

Przeprowadzenie wolnych, demokratycznych wewnętrznych wyborów PO w poszczególnych okręgach na kandydatów na listy poselskie z danego okręgu.

Dość już machlojek i handlu głosami wyborców przy tworzeniu list, przywożenia kandydatów w teczce z Warszawy, czy innych ośrodków, ustalania list przez partyjnych bonzów.

Nie ma żadnych przeszkód proceduralnych, by takie wewnętrzne wybory przeprowadzić i rozgonić na cztery wiatry towarzycho, które żyje ze żłobu państwowego, na rzecz przedstawicieli narodu z Polski prowincjonalnej, którzy wiedzą najlepiej, jak tu się żyje.

-

Dlaczego nie będę głosował na pewnych polityków? - głos darwinistyczny.

Teoria ewolucji mówi - nie wszyscy ją uznają, ale wszyscy powinni brać ją pod uwagę - że wszechświat z jednej strony staje się coraz bardziej jednolity, a z drugiej strony pierwotne siły działają w kierunku tworzenia zjawisk indywidualnych - takim zjawiskiem jest życie, człowiek i w konsekwencji społeczeństwo.

Jednym z najlepszych pomysłów ewolucji jest automatyzm i autonomia tych zjawisk, indywiduów, a też poszczególnych organizmów i odrębnych organów w tychże stworzeniach.

Rozwijając tę koncepcję Państwo też posiada swoje organy, których autonomia i prawidłowe współdziałanie powinno zapewnić mu skuteczność i sprawność.

Sejm jest od myślenia jak głowa, a sądy i prokuratura jest w szczególności od zajmowania się odpadkami po procesach gospodarczych (aferami) jak duda.

Słysząc wielokrotnie zapowiedzi opozycji, że po wyborach zajmie się rozliczeniem aferzystów miałem nadzieję, że wreszcie ktoś z głową zajmie się uzdrowieniem organizmu państwowego, to znaczy naprawą procedur działania, systemu, co pomogłoby w setkach spraw na raz - i zawiodłem się, bo Sejm (głowa) w osobach "najlepszych synów (córek) narodu", "wybrańców narodu", itp. miast ulepszać procedury, delegować swoich przedstawicieli do odnośnych organów typu sądy i prokuratura w celu pomocy, nadzoru i kontroli ich pracy sam zajął się aferami tworząc różnego typu "komisje śledcze".

Jest to naśladownictwo wzorców amerykańskich - bez żadnej rodzimej myśli politycznej.

Tworzy się w mediach wieloodcinkowy i wielogodzinny spektakl pomówień i półprawd.

Jest to w najwyższym stopniu horrendalne, by głowa usiłowała robić za dudę.

Niektórzy politycy spośród członków tych komisji znajdują wielką przyjemność pławiąc się w światłach reflektorów, z premedytacją i przewrotnością wykorzystują swoje "pięć minut".

No cóż, społeczeństwo ich osądzi przy następnych wyborach.

Wprost narzuca się tu tradycyjne pytanie "komu to służy?!" .

Na razie mogę powiedzieć tylko za siebie: "Ja mam dość...!" - czy do tego zostaliście powołani?, - a może jednak do wytyczania przyszłości?

-

INFORMACJE - MEDIA: TELEWIZJA, RADIO, PRASA, INTERNET, ITP.

Ogólnie mówiąc dzienniki powinny mieć wydźwięk pozytywny - szczególnie, że Polacy mają skłonność do podejrzliwości wobec jakiejkolwiek władzy (tyle razy ich różne cwaniaki nabierały) - to znaczy mniej skandali, mniej info z całego świata, mniej pyskówek rodzimego kwiatu politycznego.

Dużo przykładów pozytywnych działań, osiągnięć gospodarczych, informacji o nowych, ważnych rozwiązaniach prawnych, o problemach, które znalazły pozytywne zakończenie.

Informacje o zdarzeniach życia codziennego (dnia) i problemach wynikających z aktualnego stanu prawa powinny być skrótowe i konkretne - wprost kilkuzdaniowe, odsyłające do innych audycji typu "Panorama".

Media poruszają wiele tematów społecznych, ekonomicznych, ale czy jest z tego jakiś pożytek, czy ma to jakiś dalszy ciąg na forum rządu, sejmu, samorządu, odpowiednich urzędów, itd. - czy może jest to tylko działalność przyczynkarska bez żadnych konsekwencji? - to irytuje ludzi, bo widzą problemy, a nie widzą, by ktoś się tym zajął dalej, stąd też takie zniechęcenie i podejrzliwość wobec polityków - to ciekawe, czy w Polsce w ogóle jest urząd do analizy sygnałów dochodzących z mediów? - w przypadku wykrycia jakiejś "afery" wszystkie media hurmem rzucają się na tego jednego posła, grupę, zamiast prześwietlać wszystkich ludzi władzy po kolei.

Drugi problem to brak pracy w Polsce, prawie 20% bezrobocie - w praktyce na pewno znacznie większe - w tej sytuacji konieczne jest położenie przez Państwo nacisku na politykę rolno-spożywczą w celu zapewnienia dostatku żywności głodującym ludziom - tymczasem w rtv jest wiele przykładów ludzi, którzy żyją na jednym posiłku dziennie, na chlebie - czyżby ziemia polska przestała rodzić? - konieczna jest intensyfikacja rolnictwa, polepszenie wykorzystania ziemi, itp. - czyżby władze, rząd o tym nie wiedziały?.

I kolejny problem związany z bezrobociem - potrzeba Polsce dużych projektów realizowanych za pieniądze inwestorów i finansowanych z pobierania opłat przez kilka, kilkanaście, kilkadziesiąt lat - czyżby naprawdę w Polsce nie było nic do zrobienia? - czy naprawdę Polacy muszą szukać pracy za granicą? - czego brakuje w polskim prawie: cywilnym, gospodarczym, podatkowym, itd., że poważne, zagraniczne firmy nie chcą w Polsce pokazać swej sprawności organizacyjnej? (może stabilności, przewidywalności?)

-

To nie są żadni zbrodniarze, ale tylko normalni samorządowcy, wiele lat zaangażowani w lokalne problemy i znający je na tyle, by to samo gospodarskie podejście do życia przenieść na poziom państwowy.

To co się dzieje to jest to o co chodzi - przejęcie państwa przez Polskę prowincjonalną, Polskę problemów prawdziwych, a nie sztucznie pompowanych.

-

Kto się chwiał nad grobami w Katyniu, kto niszczył akty?: to są tylko mało ważne politycznie szczegóły: ja nie mam głowy do takich drobiazgów, więc z konieczności zajmuję się procesami historycznymi (politycznymi) - jest to ciągle problem władzy (wolności, swobody do anarchii), dokładnie to, co Prus opisał w "Placówce" - czy lepiej współpracować z obcymi, czy spalić, zniszczyć ich i zostać na swoim, samemu na kupie popiołów, ale własnych.

Do tego właśnie doprowadza polityka PiS: zostaniemy w Europie na własnej kupie gruzów.

Na tym właśnie polega problem podobnie jak z rozbiorami było, kiedy Polski Europa nie mogła zostawić w stanie złotej wolności szlacheckiej, bo Polska to była wtedy bomba która mogła w każdej chwili wybuchnąć i wywołać wojnę europejska, gdy wszystkie państwa sąsiednie były już kulturowo i gospodarczo daleko do przodu dzięki tyranii absolutyzmu.

CZY OBECNIE PO 200 LATACH POZWOLĄ POLSCE ZOSTAĆ TAKĄ ENKLAWĄ SOBIEPAŃSTWA - ANARCHII (ŻEBY SIĘ GORZEJ NIE WYRAZIĆ) W CENTRUM EUROPY?

-

DEWASTACJA POLSKI

Nie ulega wątpliwości, że władza po 1989 roku dewastuje, degraduje, degeneruje Polskę na wielkich obszarach.

Te szerokie pasy autostrad zmieniają (wysuszają) klimat.

Rezydencje nowobogackich wchodzą w dzikie góry.

Jaskrawym przykładem współpracy decydentów z bogaczami jest moja własna okolica.

Jest tu wielka starodawna puszcza, przekształcona już jednak od dawna w lasy gospodarcze.

Za PRL-u było tu wiele wsi porozrzucanych po lesie.

Obecnie jednak nowobogaccy w poszukiwaniu uroków życia leśnego zaczęli budować się w głębi lasu, a nawet doprowadzają do swoich domów leśnych drogi asfaltowe.

I to właśnie establishment PO-wski tak postępuje, bo PiS-owcy są ludźmi bardziej gromadnymi i aż tak się nie odcinają od innych ludzi.

-

PAŃSTWO WEDŁUG PIS - RODZINNA KONCEPCJA PAŃSTWA

Pis-owska koncepcja państwa przyjmuje maksymalne jego upodobnienie do funkcjonowania prywatnego gospodarstwa domowego.

To, co w innych koncepcjach państwa można nazwać kolesiostwem, kumoterstwem, czy nepotyzmem, u nich jest chwalebnym powierzeniem ważnych zakresów działania państwa zaufanym członkom rodziny (nie tyle kompetentnym, ile lojalnym), jest to podejście normalne w tego typu państwie, np.:

Prowadzeniem auta zajmuje się zawsze najstarszy syn, bo otarł się o mechanikę samochodową;

Czyszczeniem butów zajmuje się najmłodszy syn, bo przyucza się do skrupulatnego i pilnego życia, odpowiedzialnego wykonywania zadań od małego;

Gotowaniem zajmuje się żona, bo się tego nauczyła, wypraktykowała;

Ozdobą mieszkania zajmuje się córka;

itd., itp.

Taka jest odmienna koncepcja funkcjonowania państwa według PiS!

Czy to źle?!

Jeżeli ktoś chce mieć inne ustrojowo państwo, inną władzę - musi zmierzyć się z taką właśnie rodzinną koncepcją państwa - i albo potrafi wymyślić coś bardziej atrakcyjnego dla ludzi, albo lepiej niech siedzi cicho, bo dostanie od nich w łeb i tyle będzie jego!

Powiem nawet mocniej: ogólnie i do wszystkich: neoliberalny głąbie KOD-ziarski, jak nie masz lepszej propozycji dla tzw. "zwykłych ludzi" to "stul dziób" i słuchaj się mądrzejszych od siebie.

A jakie zalety i wady ma taki ustrój państwa odpowiedz sobie sam!

-

Jakoś nie chcecie zauważyć tego, co mówi definicja szaleństwa Einsteina: Szaleństwem jest robić to samo w ten sam sposób i spodziewać się innych wyników niż dotychczas.

Odnośnie Polski znaczy to, że corocznie jest deficyt budżetowy i corocznie narasta dług publiczny - i ".N" temu nie zaradzi, ani nawet nie ma pomysłu, by temu zaradzić.

Potrzebne jest nowe podejście do gospodarki publicznej, ale ani PO, ani ".N" tego nie dokonają, bo są to ludzie ciasno dogmatyczni - bez banków sobie życia nie wyobrażają.

Nic nie pomoże jeżeli Polacy nie mają zaufania do państwa i prawa (słusznie), no i do siebie nawzajem.

-

Czego spodziewałbym się po PiS - ocena:

Gospodarowania państwem + (różne inicjatywy na poziomie społeczności lokalnych, itp.)

Promowania rozsądku - (wspieranie religii, wspieranie bandytów-bezmózgów jako patriotów, itp.)

Promowania pracy - (500+, utrzymanie kwoty wolnej od podatku, obniżenie wieku emerytalnego, itp.)

-

ELITY

Mira Suchodolska w "Gazeta prawna" opublikowała obszerny artykuł, którego tytuł mówi sam za siebie: "W Polsce nie ma elit. Są tylko intelektualni celebryci".

Słusznie: nie chodzi o jedną elitę, ale o wiele różnych elit politycznych, naukowych, gospodarczych, finansowych, itd. - też elit z różnych miejscowości i ośrodków naukowych, instytucji, organizacji, itd.;

Ważne jest tu pojęcie elity, które określa różnego typu wyróżniające się w społeczeństwie społeczności (polityczne, finansowe, gospodarcze, intelektualne, naukowe, itd.) - a które w Polsce zostało zarezerwowane tylko dla władzy politycznej - bardziej cwanej niż godnej szacunku z jakiegokolwiek powodu.

Nie chodzi też o pojedyncze autorytety i pseudo-autorytety, których mieliśmy po 1989 roku parę, ale głównie "made by" (stworzonych i wspieranych przez) Tel Awiw i Hajfa: Geremek, Bartoszewski, itd.;

Przymus zarabiania na gwiazdorstwie tworzy za to intelektualnych celebrytów typu Wojewódzki czy Majewski - pseudo-gwiazdy świecące blaskiem odbitym (przypomnijmy dla równowagi Irenę Dziedzic).

Polacy są nieufni, podejrzliwi, i brak w Polsce polskiej elity intelektualnej, kulturalnej, politycznej, gospodarczej, przemysłowej, itd. - już o to zadbali Ruscy i Niemcy, reżimy brunatne i czerwone - zabijając polskie elity.

Polskie elity były od wieków problemem dla zaborców i dla rodzimych lojalistów (zdrajców), więc były usuwane (zabijane) i degradowane.

W Polsce nie opłaca się wyróżniać, bo człowiek zaraz staje się celem podejrzeń, nagonki i poniżania.

Państwo, w pogoni za mirażem liberalizmu, nie wytworzyło pozytywnych trendów kulturowych licząc chyba, że osoby wybitne same potrafią osiągnąć odpowiednią pozycję, potwierdzić swoje kwalifikacje moralne i umysłowe.

Nie ma prawdziwych karier, ale ceni się zamiast tego symbole: stopnie naukowe i medale.

Są od tego naprawdę nieliczne wyjątki typu Religa.

Elity intelektualne w Polsce są - to blogerzy, którzy regularnie publikują teksty i mają grono wiernych "czytaczy", być może nie tak utalentowanych do samodzielnego pisania, ale doceniających autora.

Jest nawet samoorganizacja tego środowiska przy pomocy swego typu czasopism internetowych gromadzących blogi i poszczególne teksty tematyczne.

Można ich nazwać "tytanami myśli i słowa", brakuje jednak "tytanów czynu", którzy oparli by się na tych pierwszych, tzn. nie ma ciągłości między myślą, słowem i czynem - przełożenia ze sfery intelektu na przedsięwzięcia realne.

Trzeba tu wspomnieć Hipolita Cegielskiego jako pozytywny wzorzec udanego połączenia w tym zakresie.

-

Niektórzy mówią: elita to tradycja i stabilność, jednak elita to też zmiany i rozwój, elita jest po to, by ciągnąć to państwo, powrotu do przeszłości nie ma i nie powinno być, za wyjątkiem tego, gdy dawna elita staje na czele przemian i daje nadzieję na nowe życie.

Nie zgadzam się na powrót do poddaństwa chłopów i pańszczyzny.

Widzę, że muszę coś napisać o pańszczyźnie, bo temat nie jest w pełni jasny i zakończony:

1. pańszczyzna jest to ordynarna fizyczna przemoc człowieka wobec człowieka: wymuszanie na nim pracy dla siebie bez zapłaty, nawet wymuszanie poprzez prawo i ustawy;

2. pańszczyznę w Polsce znieśli dopiero zaborcy około połowy XIX w.;

3. czy nie mogli tego znieść wcześniej polscy szlachcice i płacić za pracę chłopom: MOGLI, więc dlaczego tego nie zrobili?!;

4. że chłopi są ludźmi polscy szlachcice (sarmaci, a jakże) przypominali sobie dopiero, gdy trzeba było powstanie robić;

5. i jakoś wszyscy ci, którzy mają gęby pełne " tradycji szlacheckich i chrześcijańskich " o pańszczyźnie milczą, a dlaczego?!

przykro mi, jeżeli są problemy, a odpowiedzi brak i "wielkie rody" (Lubomirscy, Radziwiłłowie, itp.) chcą wracać - problem: do czego chcą wracać?!

a realia są takie, że albo należymy do kultury zachodniej, albo do wschodniego zamordyzmu - a uczciwych referendów nadal nie ma

Co innego, gdy się daje ludziom wolność osobistą i działa przez wolne umowy pieniężne, a co innego, gdy wymusza się rzeczy poprzez przymus fizyczny lub prawo i traktuje ludzi jak trzodę domową - takie traktowanie powoduje, że własne zwierzęta gospodarskie traktują oni jeszcze gorzej

We wszystkich społeczeństwach konieczne jest istnienie elit (arystokracji, magnaterii - też majątkowej) - problemem jest, gdy zbytnio oderwie się ona od tzw. "zwykłych ludzi".

-

Rząd polski protestuje przeciwko negatywnym opiniom o Polakach za granicą zamiast zająć się zdecydowanym wdrażaniem prawa w państwie - przecież dla nikogo nie jest tajemnicą, że średnia polskiej moralności odbiega w dół od np. poziomu przestrzegania prawa w Niemczech (Niemcy uzyskują to surowymi karami finansowymi: grzywnami).

-

Dopóki będziemy się przypadkowo dowiadywali, jakie kokosowe interesy robią gamonie typu Petru na majątku PRL nie ma żadnej szansy na porozumienie społeczne między Nowicką jako przedstawicielką biedy i Petru jako cwanym banksterem.

Petru zarabia kolosalne pieniądze jako pomagier Balcerowicza, ale nie wszyscy chcą! i mogą! być w takim układzie.

Na szczęście są jeszcze tacy, co pamiętają PRL i nie dadzą sobie wcisnąć petruowego kitu.

Człowiek ten to pewne siebie zero, a zarabia dużo tylko dlatego, że załapał się do układu kupczącego Polską, więc nie ma żadnych podstaw, by być dla kogokolwiek autorytetem.

Podobnie zresztą Kijowski, który sztucznie został wykreowany na "autorytet demokratyczny", a poparły go gromady zideologizowanych biedaków, którzy - gdyby byli przy zdrowych zmysłach, co do własnego statusu finansowego - na pewno!, by go nie poparli.

Syndyk przedsiębiorstwa (firmy) zarabia duże pieniądze (grube tysiące);

Syndyk masy upadłościowej PRL (Petru jako pomagier Balcerowicza) zarabia na tym właśnie kolosalne pieniądze!

Petru jest cwany, tak w życiu, jak i stara się w polityce.

Dlatego robi za pomagiera u Balcerowicza dla pieniędzy, a obecnie jego cwaniactwo wyszło w całej okazałości - w cwaniactwie próbuje dorównać Kaczyńskiemu, ale gdzie mu tam do mistrza.

Jego stać tylko na popieranie, a nie przewodzenie masowemu ruchowi społecznemu.

To nie jest Wałęsa i swojej kariery na szalę nie rzuci.

-

1. od 30 lat dokonuje się grabież majątku państwowego:

a. o rozdawnictwie dla kościoła mówi się ostatnio dużo - może to da się jeszcze odwrócić,

b. o prywatyzacji po zaniżonych cenach mało się mówi, a przecież wystarczy porównać sprawozdanie finansowe firm przed i w rok po prywatyzacji,

Niektórzy mówią: przedawniło się - to co dotyczy majątku społecznego nie może się przedawnić, szczególnie że prokuratoria generalna, która ma bronić interesu państwa dopiero niedawno powstała,

Ewentualnie takie firmy, które po doprowadzeniu przez własną dyrekcje do upadłości, sprzedaży za grosze i potem nagłym "odrodzeniu" po sprywatyzowaniu - trzeba by obłożyć "podatkiem prywatyzacyjnym", który zrekompensowałby państwu poniesioną stratę,

2. pół Polski pracuje "na czarno" - bez ubezpieczenia zdrowotnego, emerytury i limitu godzin pracy: szczególnie w budownictwie, rolnictwie, akwizycji, itd. - najbardziej wypadkowych zawodach - wszyscy o tym wiedzą od czasów Al Capone, że niepłacenie podatków jest najgorszą zbrodnią obywatelską, a przecież te firmy i ci pracownicy NIE PŁACĄ !

Dlaczego nikt nic nie robi? Dlaczego państwu nie zależy na dodatkowych dochodach do budżetu i pozbyciu się tej hańby współczesnego niewolnictwa?

-

- majątek

Skąd Petru ma tak ogromny majątek (częściowo nie ujawniony, bo przepisany na żonę)?!

Majątek Petru: jest to dorobek PRL przetransferowany do prywatnej kieszeni - kradzież pieniędzy publicznych, nazwana ładnie "prywatyzacją".

Rządy PiS są tylko prymitywną reakcją pariasów na złodziejstwo "białych kołnierzyków" dokonywane w "białych rękawiczkach" - patrz: majątek R. Petru.

Rządy PiS to odpowiedź pariasów na złodziejstwo dotychczasowych polityków, np. Petru, przy tym złodziejstwo trzeba tu rozumieć jako uzyskiwanie dochodów (zarobków) nieproporcjonalnych do społecznego znaczenia wykonywanej pracy.

Teoretycznie biorąc nie są do tego potrzebne żadne programy na "upodmiotowienie….", bo podmiotowość, traktowanie podmiotowe, to jest to, co ci się należy ze strony innego człowieka i władzy, i tu ważna jest jawność działania, szczególnie władzy, jednak z jawnością nie można przesadzić, ale podoba mi się np. to, co robi prezydent Poznania, co do roszczeń majątkowych KK;

-

W uproszczeniu według mnie:

PO (i ".N") epatuje Polaków świetlaną przyszłością, ale w teraźniejszości kradnie majątek społeczny;

PiS epatuje Polaków świetlaną przeszłością ale w teraźniejszości kradnie majątek społeczny;

jedynie kukiz-owcy żyją tym, co jest, tzn. teraźniejszą mizerią.

Nie: dla płac minimalnych – tak: dla proporcji zarobkowych.

-

Mamy w Polsce poważny problem z praktycznym stosowaniem takich pojęć jak: "przyzwoitość" "rzetelność", "solidność", "uczciwość".

W polskiej naturze wyćwiczonej przez doświadczenia historyczne leży pewnego typu schizofrenia, tzn. uznawanie w życiu oficjalnym i formalnym pewnych trwałych wartości ogólnoludzkich, a równocześnie "drugie życie", jak w więzieniach, które pozwala na zachowania nieprzyzwoite, nieuczciwe, ze względu na prawdziwe, lub częściej tylko domniemane, postępki tych "onych".

-

Konsekwencja tego:

W Polsce, w polskim dyskursie publicznym, dominuje wygłaszanie twierdzeń bez żadnego uzasadnienia - ani bez podania źródła, z którego zostały zaczerpnięte, ani nawet własnego, zdrowo-rozsądkowego.

Świadczy to o tym, że tzw. wysokie kręgi umysłowe, elity, celebryci medialni, przyjmują pewne standardy, dogmaty, wartości, i nie uznają za konieczne uzasadnienie wniosków wyprowadzonych z tych zasad.

Chodzi tu np. o obowiązek używania w dyskursie publicznym fraz zdaniowych typu (uważam tak) "bo ...", "ponieważ ...", "dlatego, że ...", "po to, by …".

-

Świadomość społeczna i jej kształtowanie jest to dziedzina zaniedbana w Polsce po 1989 roku – poza propagandą.

-

IMIGRACJA

Ostatnio miałem sposobność wymienić uwagi na ten temat z pro-imigracyjną Angielką holenderskiego pochodzenia.

W skrócie jej argumenty były dwa:

1. Wszyscy jesteśmy ludźmi;

2. Typowo angielskie: "my home is my castle" – mój dom jest moją twierdzą, a ulica i państwo nie należy do mnie.

Wynika z tego, że wszystkie problemy międzyludzkie musi regulować prawo, jego znajomość i stosowanie.

Według mnie jest to podejście ahistoryczne, a według znanego powiedzenia: "kto nie uczy się z historii, ten będzie ją powtarzał".

Polska ma tu inne podejście:

1. po pierwsze jest osoba i jej rodzina oraz wspólne miejsce zamieszkania, związki rodzinne;

2. ale zaraz za tym idzie społeczność lokalna powiązana wspólnymi obyczajami i moralnością;

3. a dalej w strukturze występuje społeczeństwo zamieszkujące państwo, gdzie łącznikiem międzyludzkim jest patriotyzm.

Prawo ma tu mniejszą rolę, trochę jest to podobne do roli prawa w Japonii i Chinach.

Jest to podejście słuszniejsze, bo imigranci przychodzą ze swoimi obyczajami i wcale nie mają ochoty podporządkować się europejskiemu prawu.

-

BIBLIA, RELIGIA I ATEIŚCI

Czasem są rzeczy tak dziwne, że mózg się gotuje.

I wcale nie są to jakieś wydarzenia typu UFO, a może jednak…!

Chodzi mi o sytuację, gdy lewicowiec i ateista, ot chociażby Cimoszewicz, próbuje wytłumaczyć mi na podstawie Biblii, jak powinienem jako wierzący traktować najeźdźców islamskich, którzy udają uchodźców.

Z uczciwością nie ma to nic wspólnego, czysta propaganda, która chwyta się każdego "argumentu", aby mnie zmanipulować.

Lewica ma jakąś dziwną skłonność nie do argumentacji racjonalnej i logicznej, ale do prób grania na moich uczuciach, wykorzystywania do swoich celów mojego humanitaryzmu, itp.

Nie przypuszczam, że nie znają faktów: Szwecja, Niemcy, Francja, UK, Australia, USA, ale tylko liczą na okłamanie ludzi nie zorientowanych.

Zło jest bezczelne!

A może liczą, że ich to nie dotknie?!

A jednak np. zabójstwo muzułmańskie córki polityka EU Maria Ladenburger w Niemczech!

-

Społeczeństwo, jak słusznie się uważa (zgodnie z krzywą rozkładu normalnego), składa się z 5% elit na górze, 5% marginesu przestępczego na dole, a pozostałe 90% to umiarkowana większość, tzw. "zwykli ludzie".

Jest tylko taki dziwny-niedziwny problem, że elicie bliżej do kontaktów z menelami niż z tzw. "zwykłymi ludźmi", normalnym społeczeństwem.

Bandyci chcą żyć na wysokim poziomie, więc ciągną tam, gdzie te wysokie apanaże są, a elita potrzebuje mieć posłusznych wykonawców, którzy będą realizowali "natchnione idee" władzy tam, gdzie normalny tzw. "zwykły człowiek" zwróciłby uwagę, że to się tzw. "kupy" nie trzyma, albo pytałby "dlaczego?".

Widać to w polityce: zarówno PO (Platforma Anty-Obywatelska), jak i PiS (Bezprawie i Niesprawiedliwość) pełne jest takich przyklejonych mętów, wyrzutków społecznych - można polecieć po nazwiskach, ale po co, jak te nazwiska wszyscy znają - przynajmniej jeżeli chodzi o PiS - PO takich "usłużnych pomagierów" bardziej kamufluje, ale tam też bez wątpienia są - przydatni, wykształceni i zarazem niemoralni.

Ten system jest nie do ruszenia - tak działa polityka!

-

W świadomości społecznej pewne nazwiska i zdarzenia z przeszłości istnieją tylko w formie haseł wykorzystywanych przez demagogów, polityków do mobilizowania ludzi do działania (np. Kościuszko, Piłsudski, Grunwald, Westerplatte, Katyń, Monte Cassino, itd.).

-

Jaki cel miało PO sztucznie utrzymując Polaków w biedzie, owszem - tania siła robocza, napływ obcego kapitału, ale czy ona nie wiedziała, że to musi się walnąć, aż tak była głupia?!

Porównuję politykę PO do polityki II RP - nasi przodkowie (może nawet z musu) stawiali przede wszystkim na własne działanie, na rdzennie polską inicjatywę - tego właśnie zabrakło internacjonałom i kosmopolitom z PO, którzy wydali Polaków bezbronnych na pastwę obcego kapitału.

Co do prezydentury to wolę mieć do czynienia z uczciwym (?) przeciwnikiem, niż z fałszywym przyjacielem.

- problemy:

1. wyprzedaż polskiej gospodarki, przedsiębiorstw, za bezcen międzynarodowemu kapitałowi,

2. brak przepisów ograniczających eksploatację Polski przez międzynarodowy kapitał - chociażby prawnego przymusu inwestowania 50% zysków z powrotem w Polsce - tak, jak jest w innych państwach.

-

POLSKA, BIAŁORUŚ - RÓŻNICE

Różnica między polityką Polski i Białorusi jest taka, że w Polsce Balcerowicz podjął kiedyś decyzję (i jest to kontynuowane) otwarcia na obcy, międzynarodowy kapitał - "bierzcie co chcecie (a my będziemy u was pracowali, Państwo będzie żyć z podatków)", a na Białorusi Łukaszenko jako patriota ma dewizę - "Białoruś dla Białorusinów", decyzja: "nie ma wolności bez własności narodowej" i z tego wynikają wszystkie jego posunięcia, i ma obecnie drogę otwartą: może ściągać zagraniczną kadrę inżynieryjno-techniczną i administracyjną nie pozwalając eksploatować swojego państwa.

- jest dziwne, że ani w rtv, ani w prasie nie ma tego typu interpretacji typu "votum separatum" - wszyscy owczym pędem powtarzają jeden obowiązujący pogląd: Łukaszenko to Stalin i Hitler (i jeszcze nadzorca skansenu) w jednej osobie.

-

PiS rządzi tylko własną wolą - "bo my tak chcemy !" - wbrew prawu państwowemu i wbrew prawom rozwoju: społecznego, ekonomicznego, finansowego, politycznego - wbrew aktualnej sytuacji w rzeczywistości i obiektywnym warunkom w państwie.

Tym niemniej przyspieszony wzrost zadłużenia Polski za rządów PiS jest wielkim niebezpieczeństwem, bo z 20. -wiecznych wojen światowych Europa (poza Rosją) nauczyła się, że nie trzeba się bić, ale "wojna" ekonomiczna jest faktem znanym ekonomistom od wielu dziesiątków lat, immanentnie wbudowanym w tzw. "wolną konkurencję", "wolny rynek", i Polsce grozi popadnięcie w zależność ekonomiczną od rozsądniejszych sąsiadów.

Dla zobiektywizowania oceny rządów PiS trzeba jednak sięgnąć głębiej i posłużyć się innymi poza PKB i dług publiczny miernikami, tj. wskaźnikami ekonomicznymi i wskaźnikami jakości życia.

-

PIS - EKONOMIKA

Z tego, co ostatnio tu czytałem wynika, że koniecznie trzeba napisać coś o ekonomii, bo dla młodego i ideologicznie wzmożonego narybku pis-owskiego jest to po humanistycznemu niedookreślone.

Na tym jadą tacy starzy wyjadacze, jak Kaczyński.

A prawa ekonomii są proste: jeżeli się zapożyczyło, obojętnie czy jako osoba, czy jako państwo, trzeba to zwrócić wraz z odsetkami, czyli więcej niż się dostało.

Jeszcze kredyt na inwestycje przemysłowe można wziąć przy określonym poziomie ryzyka, gdy jest szansa jego spłacenia z przyszłej uzyskanej produkcji (jak czynił Gierek), ale to co robi PiS to jest zadłużanie Polski skierowane na powiększenie konsumpcji, obliczone na przyrost ludnościowy, czyli na razie jest bal za cudze pieniądze, a dzieci i wnuki będą to spłacały.

Dziwne, że młody Morawiecki dał się wciągnąć w tę grę finansową, czyżby nie znał, nie pamiętał doświadczeń Zyty Gilowskiej.

Tu nie wystarczy dać ze siebie wszystkiego, tu trzeba zrobić to, czego wymaga Kaczyński i ideologia!

Przypomnijmy Marksa: praca jest jedynym źródeł dobrobytu państwa i ludzi.

A darmowe rozdawnictwo pieniędzy demotywuje ludzi do pracy.

Myśli sobie taki jeden z drugim: "po co mam pracować, zrobię sobie jeszcze jedno, drugie dziecko i będę żył" - do czasu aż to wszystko padnie, bo skończą się pieniądze pożyczone przez państwo!

Zauważył ten problem Cejrowski, gdy nie miał chętnych do pracy przy ścinaniu trzciny.

Widzi problem wyraźnie "jedyny sprawiedliwy" z Sejmu, tzn. Kukiz, a wszyscy inni dalej "bal na Tytaniku"! - bawmy się dopóki są pieniądze!

-

Jaka jest analogia między PiS i islamem?

Obie te grupy są antysystemowe, a to znaczy, że odrzucają i negują powszechnie wśród wykształciuchów przyjęty - popierany model życia: kariera!

Dla PiS karierą jest normalne tradycyjne życie, a dla islamu - zasługa na powabne hurysy w niebie przez wysadzenie bombą niewiernych.

PiS teoretycznie biorąc ma na celu dobro społeczne (solidarność), a dobro państwa i wyniki ekonomiczne stawia na drugim miejscu.

I dlatego są tak zaciekle tępione przez polskie i światowe elity ekonomiczne, i najemnych dziennikarzy, bo system potrzebuje wyścigu szczurów, które zapewnią bogaczom wygodne życie.

Gdzie jest błąd światowego systemu społeczno-ekonomicznego?

Jak w społeczeństwie przyśpieszyć konieczne zmiany ekonomiczne skoro przyroda, natura, stosuje w tym samym celu ślepy dobór naturalny Darwina?.

-

WYBORY - PIS

Powody, dla których niektórzy ludzie wybierają PIS:

Własny interes - konkretne pieniądze, które płyną z popierania określonych ludzi i grup interesu;

Niezrozumienie działań rządu i ogólnie PO;

Błędy polityków PO i domniemane afery PO.

Ja sam w poszukiwaniu podstaw do podjęcia decyzji przy wyborach partii sięgnąłem do filozofii (religii) starożytnych - ze źródeł pisanych pobieżnie zorientowałem się w historii i kulturze Greków, Rzymian, potem Chiny, Indie, Japonia, Egipt, Bliski Wschód (Mezopotamia, Babilonia, itp.), Ameryka Południowa (Majowie, Aztekowie, itp.).

Ciekawe byłoby jeszcze zapoznanie z rodzimą kulturą ludów północnej Europy (np. wikingowie skandynawscy), Azji (np. Tadżykowie, Syberia), pierwotnej Afryki (plemiona murzyńskie, Islam), Australii (Aborygeni), północnej Ameryki (np. Indianie na obszarach USA, Kanady) , Arktyki i Antarktydy (Eskimosi) - ale tu trudniej o źródła pisane.

Żeby nie musieć opierać się na bieżących i doraźnych wyolbrzymionych potknięciach rządu - najbardziej przydatna i inspirująca wydała się chińska idea o konfrontacji i współpracy pierwiastków "yin" i "yang".

Przenosząc to na grunt pojęć nowoczesnych - rzeczywiście daje się zaobserwować, że każde pojęcie wymyślone przez ludzi ma dwie skrajności, np. tak jak kij ma dwa końce, lub "szczupły" to stopień pośredni między chudy i gruby.

Najwłaściwszy jest kompromis między tymi skrajnościami.

Odnosząc to do polityki i władzy zarządzanie można realizować dwoma skrajnymi metodami:

1. przez WOLĘ, która posługuje się siłą i doświadczeniem (tradycja);

2. przez ROZUM, który posługuje się wiedzą i logiką;

Piewcą WOLI jako siły sprawczej (ale nie stwórczej) był F.Nietzsche, którego jako ideologa wybrał sobie faszyzm hitlerowski - wiemy jak się to skończyło.

ROZUM - jeżeli chodzi o sprawowanie władzy - nie ma tak jednoznacznego poparcia ideologicznego.

W PiS zauważam wszystkie wady WOLI, która CHCE, żeby było dobrze - ALE NIE MA POJĘCIA JAK TO OSIĄGNĄĆ - uwzględniając, że żyjemy w konkretnych warunkach czasu i miejsca, tzn. że politycy państw ościennych nie są ani dobrzy, ani źli, realizują po prostu swoje i swojego państwa interesy.

Z tych powodów wybieram jednak PO, które stara się realizować politykę "przez ROZUM" - jednak trzeba koniecznie uwzględnić przy tym, że rozum nie kontrolowany ma stałą tendencję zmierzania w kierunku cwaniactwa - W TYCH DZIAŁANIACH SPRYTNYCH TKWI CAŁY PROBLEM.

-

PiS szuka pieniędzy tam, gdzie one są tj. w bankach - stosuje się dokładnie do reguł rabusiów z "Dzikiego Zachodu".

PO oparła się na przejęciu części OFE do budżetu (cwana zagrywka), a obecnie PiS chce dokończyć dzieła zniszczenia OFE do reszty, oraz stosuje rozdawnictwo pieniędzy na ogromną skalę;

może objaśnię na przykładzie, jak chińska teoria dwóch skrajnych sił wygląda w praktyce:

W dziedzinie polityki te dwie skrajne siły to TRADYCJA i ROZUM.

Tradycja (partia konserwatywna np. PiS) posługuje się siłą i cwaniactwem, Rozum (partie liberalne, lewicowe) posługuje się logiką i sprytem.

Proponuje, byście na politykę spojrzeli od tej strony - to wiele wyjaśnia.

PO nie jest zainteresowana tematami historycznymi - jest zmuszona jakieś decyzje w tym temacie podejmować (IPN), ale raczej idzie w kierunku wygaszania historycznych konfliktów - im chodzi o zarabianie pieniędzy.

To właśnie PiS jątrzy, rozdrapuje stare rany i historyczne podziały międzyludzkie w społeczeństwie.

Obecny konflikt między dogmatykami (PO), a demagogami (PiS) nie daje nadziei na racjonalne rozwiązanie problemów ekonomicznych Polski bez udziału ekonomistów, którzy potrafili będą stosować teorie ekonomiczne w sposób elastyczny dla dobra Polaków i Polski.

Czasem PiS podejmuje zadania, które trzeba było podjąć już dawno, ale nie liczy się z możliwościami, np. z pieniędzmi.

Odnośnie sytuacji między PiS i PO można się odwołać do inspirującego amerykańskiego schematu: "dobrego" i "złego" policjanta;

PiS razem w Radio Maryja działa w kierunku pogłębienia podziałów społecznych, z jednej strony mamy wzrost zaufania społecznego pomiędzy tymi, którzy kontaktują się z sobą poprzez hasło: "niech będzie pochwalona…", z drugiej strony rośnie nienawiść do wszystkich pozostałych;

Zasadniczy spór między PiS i PO (i ".N" i innymi partiami) dotyczy koncepcji stosunku wzajemnego społeczeństwa i jednostki, tj. wolności i współpracy.

W obecnych warunkach politycznych w Polsce potrzebę wprowadzenia innych poza prawem metod regulacji na podstawie filozofii, socjologii, psychologii i innych nauk widać np. w konflikcie PiS - PO, gdzie poziom niezrozumienia wzajemnego, wrogości i agresji przekracza normy różnic międzyludzkich w demokratycznym państwie prawnym, a przede wszystkim brak woli porozumienia (czy jest ono w ogóle możliwe przy takich różnicach w sposobie pojmowania świata?).

Polityka rządu PiS dotyczy głównie reformy (przebudowy) światopoglądu społeczeństwa, a dopiero później sfery gospodarki lub socjalnej.

-

PO oddała polskie dobra narodowe (huty, kopalnie, cementownie, ziemię, handel, itd.) - dorobek przeszłych pokoleń - bezbronne na żer globalnych spekulacji międzynarodowej finansjery - nie było i nie ma szczelnych prawnych ograniczeń dla tych machlojek, ani wykształconych kadr ludzkich, które w poczuciu społecznego obowiązku broniłyby polskiego (w sensie rozwoju Polski) interesu gospodarczo-społecznego;

To nie była ze strony PO bylejakość rządzenia, ale brak rozeznania, co do problemów tzw. "zwykłych ludzi", podczas gdy oni patrzyli na problemy Polski od strony ogólnej polityki światowej i gospodarki międzynarodowej.

Skoro PO nie chciało naprawić państwa i prawa – to zabrały się za to prostaczki i poczciwiny z PiS.

A że robią to łamiąc wszelkie dotychczasowe standardy prawne?!

A czegóż innego można było się po nich spodziewać, na co można było mieć nadzieję?!

Żyjąc wśród ludzi trzeba zdać sobie sprawę, dlaczego popierają oni różne projekty:

1. jedni robią to z naiwnej (i dogmatycznej) wiary, że tylko PiS, PO lub kościół (religia),

2. inni z tego żyją, że popierają, chociażby najemni dziennikarze, lub tzw. kościelni, organiści, itd., itp. - dopóki takie pseudo-społeczne organizacje nie zostaną odcięte od budżetowych pieniędzy, dopóty zawsze się znajdą łachudry, które będą z tego żyły, a najlepiej się w takim transferowaniu pieniędzy publicznych wyspecjalizował kościół - ze swego nie dają, ale pieką własną sutą pieczeń przy okazji pomagania - i tak się to kręci.

czy znajdzie się wreszcie KTOŚ, kto te kurki z łatwymi pieniędzmi pozakręca?:

Owszem dawać, ale wymagać drobiazgowych sprawozdań finansowych i pytać o nadmierne koszty administracyjne!

PO chciała stworzyć takie społeczeństwo na wzór amerykański czy unijny, ale to nie polskie wzorce.

-

Nikt nie jest omnibusem - nikt nie posiada pełnej aktualnej wiedzy, nawet w swojej dziedzinie;

Petru jest ekspertem ekonomicznym;

Jest on jak kupiec: dysponuje tylko tą wiedzą, którą ma na składzie - i tylko to może Polakom zaoferować!;

Np. Jeffrey Sachs - kontrowersyjny ekonomista, który wprowadził "terapię szokową" w Polsce: można to było zrobić inaczej, lepiej!;

Dlatego konieczny jest rozsądny konsument, który nie da się zmanipulować ładnymi słówkami.

I takim właśnie rozsądnym konsumentem teorii ekonomicznych wprowadzanych przez: PiS, ".N", PO, itd. - jest Kukiz!

I chwała mu za to, że tę rolę zdrowego rozsądku zechciał pełnić - pozostając niezależny od politycznych przepychanek, a popierając rozsądne projekty.

-

R.Petru nie daje nadziei na zasadnicze zmiany na lepsze - chce stworzyć kolejną partię liderską, gdzie on sam będzie liderem, a inni będą do klaskania liderowi - tylko Kukiz daje nadzieję na realne zmiany.

A Petru chwycił pismo nosem (raczej ma kogoś za plecami) - wydaje mu się, że jest "moda na oburzonych", więc naśladuje Kukiza - i to naśladuje nieudolnie,

Zresztą dobrze by było się przyjrzeć jakie cwaniaczki za Petru stoją, czy chcę się dorwać do władzy, czy może wystarczy im pociąganie za sznurki - to muszą być bogate cwaniaczki.

Takie cwaniaczki jak Petru nie podają żadnych metod osiągnięcia tego stanu do którego chcemy dojść, ale zadowalają się i Polaków samymi hasełkami.

Po co KOD wyprowadza ludzi na ulice?!

Przecież np. Petru ma odpowiednie pieniądze, by ten temat przepchać przez sądy!

Czyżby chodziło o wykreowanie z Kijowskiego następnego "ałtorytetu"?! - typu Geremek czy Bartoszewski!

Kukiz jest autentyczny, on wie, że wszystkiego nie da się naprawić od razu, dlatego proponuje tylko JOW-y, to na początek, nie udaje mądrego, nie wysila się na jakiś głupawy program, by potem powiedzieć: "no wicie, rozumicie - ja chciałem dobrze, ale oni nie pozwolili".

-

Więc: wiara w KOD ociera się mocno o naiwność!

-

Co na to PO? - mówi: Polska ma 600 mld zł długu publicznego, tj. tyle co dwa polskie budżety roczne: dług publiczny znaczy, ze ludzie zamiast kupić cos dla siebie za swoje pieniądze kupili obligacje skarbu państwa i państwo będzie musiało te obligacje odkupić od ludzi za parę lat wraz z odsetkami - według PO: POMÓC MOZE TYLKO LIBERALIZM

-

ODPOWIEDZIALNOŚĆ GRUPOWA

Niedawno wielką dyskusją przetoczyła się przez polskie media rządowa ustawa karania za używanie zwrotu "polskie obozy" w kontekście niemieckich obozów koncentracyjnych na terenie Polski w czasach hitleryzmu.

A ja mam taką wątpliwość:

1. - z jednej strony kapitalizm, liberalizm i indywidualizm każdego człowieka nakazuje traktować z osobna, co do winy i szanować jego wolność, godność osobistą;

2. - z drugiej strony często prasa (i nie tylko!) wini całe narody i państwa: Polacy to zrobili, Polska jest winna, odszkodowania od państwa polskiego!

Trzeba to nazwać wyraźnie: jest to "antypolonizm"!

To jest dopiero szwindel!

-

A co do PO, najbardziej oburza wywalanie pieniędzy na wojsko - był min.obr.nar. B.Klich i patrzył na tę głupotę jako psychiatra (którym był z wykształcenia) i to się gamoniom nie podobało - wzięli sobie Siemoniaka, który działa jak typowy wykształciuch, co każą to zrobi!, i jeszcze mu budżet podnieśli do 2% pkb: szaleństwo!

-

BIAŁORUŚ - POLITYKA POLSKA

Dziwna jest polityka polska względem Białorusi (i względem Ukrainy też).

Nazwałbym ją polityką mocarstwową, mocarstwa którym już dawno Polska nie jest, ze szczątkami majestatu dawnej Rzeczypospolitej i brakiem uwzględnienia realiów obecnych.

Pierwsze co powinno tu być brane pod uwagę to suwerenność tych państw, a szczególnie narodów.

Prymitywizm narodu ukraińskiego względem Polaków został już wielokrotnie udowodniony rzeziami (po bitwie pod Batohem, humańska, wołyńska).

https://pl.wikipedia.org/wiki/Rze%C5%BA_polskich_je%C5%84c%C3%B3w_pod_Batohem

https://pl.wikipedia.org/wiki/Rze%C5%BA_huma%C5%84ska

https://pl.wikipedia.org/wiki/Rze%C5%BA_wo%C5%82y%C5%84ska

Na Białorusi rzezie Polaków to już czasy sowieckie (Kuropaty).

https://pl.wikipedia.org/wiki/Kuropaty

Zrozumiały jest sentyment Polaków do ziem byłej Rzeczypospolitej Obojga Narodów

https://pl.wikipedia.org/wiki/Rzeczpospolita_Obojga_Narod%C3%B3w

Tym niemniej wszędzie tam Polacy byli traktowani przez tubylców jako tzw. "polscy panowie", czyli raczej z nienawiścią.

Ze względu na tzw. "stosunki dobrosąsiedzkie" polityka polska powinna dbać o pokój na granicach i Polaków tam pozostałych.

Tymczasem w wypowiedziach rządowych pozwalamy sobie na znacznie więcej narażając bezpieczeństwo państwa polskiego poprzez nadmierną ingerencję w suwerenne decyzje władz państw sąsiedzkich z pozycji siły, której nie mamy.

Być może chcemy być/pozostać jako państwo tzw. "moralnym autorytetem", ale na wschodzie jest to odbierane bardziej jako wywyższanie się niż partnerskie traktowanie.

A już nadawana z Polski telewizja: Biełsat TV

https://pl.wikipedia.org/wiki/Bie%C5%82sat_TV

nadawana w języku białoruskim, czyli nie do Polaków na Białorusi, to rzucone w twarz wyzwanie dla władz Białorusi i szczerze mówiąc tzw. "casus belli".

https://pl.wikipedia.org/wiki/Casus_belli

Tak właśnie postępują mocarstwa i duże organizacje międzynarodowe, ale na tym tle Polska aktualnie jawi się jako mały kraik wychodzący przed szereg i szukający guza.

-

ALEJE DRZEW

Kiedyś mocno zdziwił mnie podczas długiego spaceru w wiejskim terenie podwójny ciąg drzew odchodzący prostopadle od asfaltówki w bezdrzewnej poza tym okolicy.

Sprawdziłem z ciekawości, że na końcu drogi polnej półkilometrowej prowadzącej między tymi drzewami stał dom z czerwonej cegły ze śladami dawnej historii, ale obecnie zasiedlony mniej dbałymi ludźmi.

Może dworek?.

Od tego czasu stałem się wielbicielem i miłośnikiem wszelkich alei, które ozdabiają drogi i dają miły cień w upalne dni, a w zimie osłonę od śnieżyc.

Przyjęte jest sadzić drzewa wzdłuż dróg i ulic, ale obecnie nikt nie nazywa tego alejami.

Nazwa aleja obecnie zarezerwowana jest dla szerokiej ulicy, niekoniecznie oskrzydlonej szpalerami drzew.

Ciekawe, że w języku polskim jest tu pewien problem, bo różne źródła jako szpaler określają pojedynczy lub podwójny ciąg, szereg, rząd, drzew.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Szpaler

https://sjp.pwn.pl/sjp/szpaler;2577185.html

W moim mieście, względnie nowym, jednak też z dzielnicą wielusetletnią, brak jest alei starych drzew.

Byłem niepocieszony dopóki nie spostrzegłem, że w okolicy hali targowej, a właściwie jako jej uzupełnienie, wybudowano krótki, szeroki ciąg chodników użytkowany przez handlarzy oskrzydlony z obu stron drzewami, który ma formę alei właśnie.

Aleja, piesza, o użytkowym charakterze, to jest właśnie to, czego spodziewałem się i potrzebowałem.

Parki, nieregularnie zadrzewione, mają swój urok, lecz to stare aleje świadczą o tradycjach.

-

W mojej miejscowości odkąd pamiętam było targowisko zwane rynkiem.

Położone przy głównej ulicy za torami kolejowymi.

W połowie wybrukowane "kocimi łbami" - okrągłymi kamieniami, chyba rzecznymi.

Pamiętam rzędy drewnianych budek sformowanych w wąskie uliczki.

Na pozostałym pustym terenie ustawiali się ze skrzynkami owoców i warzyw okoliczni chłopi.

Dniem targowym była sobota.

Handlowali w słońcu, w deszczu i w mrozie.

Później - jeszcze za PRL, uznano, że ten teren lepiej nada się pod zabudowę i postawiono tam wieżowiec, a na cele targowe wybudowano kilkaset metrów dalej halę.

Ale szybko hala została zabudowana wewnątrz budkami i z powrotem chłopi musieli handlować pod gołym niebem.

Obecnie targowisko rozrosło się i sięga wzdłuż torów kolejowych pod gołym niebem w sobotę około dwóch kilometrów - już poza tereny ściśle targowe.

Można tam kupić wszystko - świeże i tanio.

Wiele się zmieniło, powstały sanitariaty z bieżącą wodą, też toalety przenośne, ale jedno się nie zmieniło i pozornie nie da się temu zaradzić: zgrabiałe z zimna ręce przekupek, które usiłują zarobić parę złotych.

Sam mogę zrobić w tej sprawie tylko jedno: NIE KUPOWAĆ NA TARGOWISKU!

A jeżeli koniecznie trzeba coś tam kupić - to kupować tylko w ciepłe, słoneczne dni lub w tamtejszych budkach handlowych.

Może same prawa ekonomiczne wystarczą, by tę hańbę polską zmienić!

-

Inwestorów (graczy giełdowych) mam w nosie.

A mnie się podoba pedagogika czynu.

Podam przykład z zakresu realnej gospodarki:

W mojej miejscowości jest stadion (ok.10 ha).

Był zapuszczony od czasów PRL (od zawsze).

Jak PO wzięła się do roboty to wystawili za wielki pieniądze 100 metrów eleganckiej trybuny (dla VIP-ów) przy głównym boisku - i tyle.

A obecnie przyszedł nowy prezydent miasta z PiS i modernizowany jest cały stadion - wszystko zmienia się z dnia na dzień: cały teren.

I o to właśnie chodzi, by w końcu znalazł się gospodarz dla całej Polski, a nie tylko na wybrane kosztowne inwestycje (w dawnym znaczeniu).

-

PROFESJONALIZACJA (SPECJALIZACJA) PRZESTRZENI PUBLICZNEJ

Długotrwałym trendem jest specjalizacja i profesjonalizacja przestrzeni publicznej.

Dotarło to i do mojej miejscowości.

Od zawsze jak pamiętam mieliśmy stadion, na granicy lasu miejskiego, i z pozostałościami tego lasu wewnątrz.

Ogrodzony był płytami betonowymi, mocno wyszczerbionymi miejscami.

Poza głównym boiskiem i boiskami treningowymi, było też tam miejsce, aby przyjść z zewnątrz zagrać w piłkę, nawet zapalić grilla.

Miasto zainwestowało spore pieniądze i sporo pracy, i doprowadziło ten teren do wyglądu profesjonalnego specjalistycznego stadionu sportowego.

Wiąże się to z wydzieleniem tego terenu od otoczenia, owszem znikło ogrodzenie z płyt betonowych, obecnie jest ogrodzenie wysokie (3 m) przejrzyste metalowe parkanowe, ale obszar ten jest niedostępny.

Dzieci straciły teren rekreacyjny, a pijaczkowie teren do libacji na łonie przyrody.

Być może będzie możliwość płatnego wynajmowania boiska na prywatne imprezy sportowe (mecze).

Jak zawsze zatem są zalety ale są też wady, lecz chyba nie ma ucieczki przed tą tendencją do profesjonalizacji, specjalizacji przestrzeni i ludzi.

-

2+2=4

Formuła matematyczna 2+2=4 poza jej znaczeniem w obrębie matematyki ma w Polsce wprost przysłowiowe znaczenie humanistyczne w codziennym życiu.

Mówi ona o zgodności i ścisłości, nawet sztywności, następstwa zdarzeń życia codziennego, gdzie wynik precyzyjnie wiąże się z przyczynami, powodami.

Można powiedzieć, że ujęte tą formułą zauważanie, kojarzenie ścisłego związku przyczynowo-skutkowego między odległymi w czasie i przestrzeni zdarzeniami, jest jedną z ważnych zalet Polaka.

Formuła ta jednak odnosi się do czysto formalnego związku elementów nieaktywnych.

W przypadku ludzi, nawet zwierząt czy roślin, wpływ wzajemny, organizacja poszczególnych elementów w zespół, stado, pole, sprawia, że formuła 2+2=4, pozostając nadal słuszna optycznie, z punktu widzenia efektywności układu przekształca się w formułę 2+2=5 lub 2+2=3, tzn. otrzymujemy albo podwyższenie efektywności układu w wyniku dobrej współpracy pomiędzy członkami kolektywu, albo pogorszenie efektywności w wyniku tarć wewnętrznych w grupie.

Tworzenie zespołu w organizacji jest zatem sztuką, która wymaga z jednej strony kierownika z życiowym doświadczeniem psychologicznym i socjologicznym, z drugiej strony zaś grupy ludzi o wzajemnie podobnych cechach w celu dobrej współpracy i uniknięcia nadmiernej rywalizacji.

Jest też możliwość, że w ramach nauki przystosowania pozostawi się dotarcie grupy do stanu zespołu do samoczynnej stabilizacji z minimalnym nadzorem, tak jak w zasadniczej służbie wojskowej, lub jak obecnie przy masowym ściąganiu migrantów – jednak w tej sytuacji ofiary, nawet śmiertelne, są nieuniknione.

-

POLSKA GOLA!

Jestem konsumentem polskiej piłki nożnej – tak jak większość Polaków – może tylko mniej częstym.

Nie zabieram w tej sprawie głosu zwykle, bo nie chcę zgrywać znawcę, którym nie jestem.

Wczorajszy (24.06.2018) występ Polaków przeciw Kolumbii zmobilizował mnie jednak, aby te parę słów skreślić.

Zaczynając od początku:

Ludzie potrzebują "chleba i igrzysk" (łacińskie: panem et circenses) – to wiadomo od dawna.

Chleb zapewnia im praca, najlepiej kapitalistyczna, gdzie wynik zależy od własnego zaangażowania.

Igrzyska były to różne imprezy, np. krwawe walki gladiatorów za czasów starożytnego Rzymu.

Często rozrywką władzy były wojny: prowadzone dla łupów.

Czasem też wielkie wojny rozstrzygane były przez pojedynki przedstawicieli obu armii.

Stopniowo ewoluowało to do różnych gier sportowych.

Mnie fascynuje rugby, z jednej strony jest to sport wszech-stronnie rozwijający, z drugiej strony jest on jednak mało elegancki.

Znacznie większą elegancję prezentuje piłka nożna, jest to gra typowa dla Europy, i możliwe że tu w Anglii są jej początki jeśli chodzi o ustalenie przepisów.

Piłka nożna jest to 11 zawodników, którzy reprezentują swoje państwo i naród.

Rozgrywki międzypaństwowe, a szczególnie oficjalne zawody wielu drużyn, pozwalają w bezpieczny sposób (różnie to było w historii) zdefiniować cechy różnych narodów.

Po tym krótkim wstępie wróćmy do rzeczy.

Drużyna polska już od wielu lat pokazuje, że nie tylko, że nie jesteśmy potentatem w tej grze – pokazuje też polskie cechy narodowe, a są to: działania typu "pospolite ruszenie", bez planu i bez wariantów, bez dyscypliny i bez organizacji.

Skupmy się na tym, co widziałem i słyszałem wczoraj:

1. Nieszczelną obronę;

2. Brak umiejętności pressingu pod bramką przeciwnika;

3. Brak umiejętności przeprowadzenia niespodziewanej szybkiej kontry;

4. I na dodatek komentator, który za główny swój cel uważa popisy krasomówcze, zamiast być obserwatorem krytycznym i fachowcem bezlitosnym.

Dodanie planu do polskiej żywiołowości jest jednak możliwe i nie powinno być nawet trudne.

I nie jest nawet tak, że musimy korzystać z zagranicznych fachowców, wprost przeciwnie jest tu potrzebny własny specjalista, który potrafiłby uporządkować grę polskiego zespołu.

Teraz gdy na własne oczy widzieliśmy wszystkie błędy, całą mizerię polskiej gry, wprost walenie głową w mur obrony przeciwnika, wystarczy wyciągnąć wnioski, jednak bez nieprzemyślanych ruchów kadrowych.

Bezwzględnie jest potrzebny "adwokat zła", tj. doraźny krytyk, który dosypie dwie drobiny soli tam, gdzie wszyscy słodzą.

Czego sobie i Tobie P.T. Czytelniku życzę.

-

Uwaga, tracimy duże miasta (Kraków, Warszawa, Gdańsk) na rzecz obcego (żydowskiego, niemieckiego) kapitału, reparacje od Niemiec konieczne, abyśmy mogli sami inwestować!

Trzeba koniecznie zrównoważyć obce kapitały inwestowane w Polsce, bo znowu staniemy się parobkami we własnym państwie.

-

Obecnie właśnie dopóki jesteśmy w Polsce "u siebie" większością jest najwyższy czas, by uchwalić zmiany w prawie:

1. Bezwzględny prymat prawa państwowego nad wszelkim prawem religijnym.

2. Bezwzględny zakaz wszelkiego typu obrzezania ludzi.

3. Bezwzględny zakaz uboju rytualnego zwierząt.

Później może być - za późno.

-

UPADKI POLSKI

Niektórzy historycy mówią o historii Polski jako o wzlotach i upadkach państwa – ja jednak widzę tu tylko upadki:

1. Pierwszy upadek, gdy przemocą, przymusem, siłą narzucono Polakom-Słowianom obcą kulturę, obce religie i feudalizm, w tym feudalizm religijny, a w konsekwencji rozpad stanowy społeczeństwa i postępujące zniewolenie Słowian sprowadzonych do roli chłopów;

2. Drugi upadek I RP, będący konsekwencją tego pierwszego, gdy państwo polskie padło pod ciosami sojuszu trzech państw sąsiednich, agresorów – zaborców, bo Polacy nie byli zainteresowani obroną państwa, którego byli poddanymi, ale nie obywatelami, a i arystokracja (magnateria) bardziej niż z patriotyzmem wiązała się z kosmopolityzmem (Szczęsny Potocki (Targowica), a nawet i sam król Stanisław Poniatowski) – wynikł ze słabości polityki wewnętrznej i zewnętrznej państwa;

3. Trzeci upadek II RP.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Polska

https://pl.wikipedia.org/wiki/Prehistoria_ziem_polskich

https://pl.wikipedia.org/wiki/Rozbiory_Polski

https://pl.wikipedia.org/wiki/II_Rzeczpospolita

https://pl.wikipedia.org/wiki/Historia_Polski_(1918%E2%80%931939)

https://pl.wikipedia.org/wiki/Stanis%C5%82aw_Szcz%C4%99sny_Potocki

https://pl.wikipedia.org/wiki/Stanis%C5%82aw_August_Poniatowski

Pomijam tu zawiłe dzieje polskie w czasach zaborów, gdy jakieś formy państwowości polskiej, darowanej z łaski i nadzorowanej z zewnątrz, ciągle powstawały i znikały, a Polacy z różnych zaborów byli zmuszeni walczyć przeciwko sobie w obcych armiach – Polska nie dawała światu o sobie zapomnieć.

Ad 1. Trudno jest analizować przyczyny pierwszego upadku Polski, bo nie ma na ten temat wiarygodnych dokumentów z niezależnych źródeł wewnętrznych.

To, co wiadomo na pewno, to zwycięski pochód różnych form judeo-chrześcijaństwa przez Europę zachodnią, południową i wschodnią, i konieczność dla władcy państwa polskiego ustosunkowania się do tego tematu pod groźbą wojen, krucjat - zbrojnych wypraw krzyżowych i unicestwienia.

Pewne jest też, że państwowość polska wyłoniła się ze słowiańskiej struktury rodowej ziem polskich, gdzie wiece sprawowały demokratyczną władzę bezpośrednią, a władza jednoosobowa (książę) pojawiała się początkowo jedynie w okresach wojen.

Pierwszy udokumentowany pisemnie władca, monarcha Polski Mieszko, był już księciem dynastycznym, jak wynika z niepewnych źródeł.

Ostatecznie Polska była zmuszona przyjąć obcą religię, jednak ze względów politycznych wybrano jako źródło kierunek czeski w celu stworzenia sojuszu także poprzez małżeństwo.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Dobrawa_Przemy%C5%9Blidka

Trzeba tu przypomnieć los dumnych Prusów, którzy nie dali sobie narzucić obcej kultury, obcych religii, woleli polec z honorem niż ulec przemocy obcej religii i obcych obyczajów.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Prusowie

Uwzględniając domysły Jasienicy przyjęcie przez Mieszka judeo-chrześcijaństwa w Polsce to "upieczenie wielu pieczeni na jednym ogniu":

1) Zapobiegnięcie obcym krucjatom przeciwko "poganom" polskim (słowiańskim);

2) Wejście jako istniejące i rozwinięte państwo polskie (początkowo tylko wielkopolska - państwo Polan, dynastia piastowska - po zniszczeniu najeźdźczej dynastii Słowian połabskich, Popielidów) w obszar międzypaństwowej polityki europejskiej;

3) Odróżnienie od innych ówcześnie tworzących się organizmów państwowych słowiańskich opartych o własną formę kultury (Wieleci);

4) Rozerwanie sojuszu czesko-wieleckiego i poprzez małżeństwo zawiązanie nowego sojuszu polsko-czeskiego;

5) W polityce wewnętrznej przebudowa demokratycznej struktury społecznej w kierunku odebrania znaczenia rodzimej wierze i jej kapłanom oraz tradycyjnym demokratycznym obyczajom, oraz budowy państwa stanowego, feudalnego, z warstwą rządzącą wyraźnie odrębną od warstw poddanych.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Pawe%C5%82_Jasienica

https://pl.wikipedia.org/wiki/S%C5%82owia%C5%84ski_rodow%C3%B3d

-

Ad 2. Drugi upadek Polski, który nastąpił w drugiej połowie XVIII w. był już wielokrotnie analizowany przez historyków, ale przeczytałem właśnie książkę Ryszarda Przybylskiego "Klasycyzm, czyli Prawdziwy koniec Królestwa Polskiego", który ujmuje ten temat z pozycji utworów literatury polskiego klasycyzmu po III rozbiorze, i chcę podzielić się paroma refleksjami: może nie uporządkowanymi i kompletnymi.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Ryszard_Przybylski

Cechy I RP odziedziczone po przodkach słowiańskich - prawo zwyczajowe:

1. Poczucie sprawiedliwości;

2. Wolność osobista człowieka i samorządowa – ograniczona do szlachty i arystokracji (magnaterii);

3. Parlamentaryzm szlachecki (sejmowy) – wywiedziony wprost z wieców słowiańskich;

4. Pospolite ruszenie - jako powszechne wezwanie do obrony ojczyzny przez szlachtę.

Przede wszystkim upadek Polski był rozciągnięty w czasie na 23 lata (1772-1795).

Zgodnie z moją teorią to, co się dzieje, jest optymalnym złotym środkiem Arystotelesa pomiędzy znaną przeszłością a nieznaną (planowaną) przyszłością, i dokona się wtedy, jeżeli nikt temu nie zapobiegnie (wbrew determinizmowi).

Próby ratowania Polski były podejmowane, ale wobec wpływów obcych na sprzedajną szlachtę polską (obcą narodowościowo?) nie dały pozytywnych rezultatów.

• - kodeks Andrzeja Zamoyskiego z 1776 r.

• - konstytucja 3 maja 1791 r.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Zbi%C3%B3r_praw_s%C4%85dowych

https://pl.wikipedia.org/wiki/Konstytucja_3_maja

Wszystko to były półśrodki, które nie zmieniały zasadniczo układu sił.

Absolutystyczne państwa ościenne dysponowały armiami zawodowymi utworzonymi z niższych warstw społecznych, które swojego działania nie wiązały ani z moralnością, ani ze stosunkiem emocjonalnym do swojej ojczyzny lub przeciwnika.

Jakby najświatlejsze umysły polskie tej epoki nie zauważyły świadomej i jawnej potrzeby wyjścia poza uregulowania prawne polskie w celu ocalenia państwa polskiego.

Wobec drugiego upadku Polski klasy panujące w Polsce, tj. arystokracja (magnateria) i szlachta, powszechnie szukały pociechy u pierwszego okupanta ziemi polskiej (za Żeleńskim "Boyem"), tj. Kościoła.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Tadeusz_Boy-%C5%BBele%C5%84ski

https://pl.wikipedia.org/wiki/Nasi_okupanci

Zaborcy też zauważyli, że najłatwiej będzie rządzić Polakami za pomocą religii, więc raczej wykorzystywali Kościół do swoich celów niż z nim walczyli.

Pomijam rozterki religijne i analogie biblijne, które do mnie nie trafiają.

Wielki dylemat: czy trzeba popełnić zbiorowe samobójstwo na gruzach własnego państwa.

Destrukcja własnego państwa skierowała myśli elit polskich na tematy moralne i etyczne.

Wychowanie w kierunku utrzymania polskości.

Utwory literackie, które analizuje Autor RP, pokazują różny stosunek ówczesnych elit polskich do klęski i demontażu państwa.

Utwory analizowane przez Autora RP:

1. Krasicki - "Rozmowy zmarłych";

2. Trembecki - "Sofijówka";

3. Woronicz - "Rozprawa o pieśniach narodowych";

4. Godebski - "Wiersz do legiów polskich";

5. Feliński - "Barbara Radziwiłłówna";

6. Koźmian - "Ody napoleońskie";

7. Koźmian - "Ziemiaństwo";

8. Mickiewicz - "Romantyczność".

https://pl.wikipedia.org/wiki/Ignacy_Krasicki

https://pl.wikipedia.org/wiki/Stanis%C5%82aw_Trembecki

https://pl.wikipedia.org/wiki/Jan_Pawe%C5%82_Woronicz

https://pl.wikipedia.org/wiki/Cyprian_Godebski_(pisarz)

https://pl.wikipedia.org/wiki/Alojzy_Feli%C5%84ski

https://pl.wikipedia.org/wiki/Kajetan_Ko%C5%BAmian

https://pl.wikipedia.org/wiki/Adam_Mickiewicz

https://pl.wikipedia.org/wiki/Jan_%C5%9Aniadecki

Ad 1.

Krasicki zwraca uwagę, że przetrwanie wartości narodu zapewni kontynuowanie kultury: słowa, druku, obrazu – ukrywa swoje refleksje przypisując je zmarłym osobom historycznym, które argumentują swoje opinie w ahistorycznej dyskusji, abstrakcyjny spór bezczasowy, filozofia przetrwania w kulturze.

Ad 2.

Trembecki opisuje poematem nowy ogród stworzony przez Szczęsnego Potockiego (zdrajcę targowiczanina na żołdzie Rosji), którego był domownikiem, gdzie i życie, i śmierć (groby) ma swoje miejsce, i szuka pociechy w filozofii wiecznego powrotu - reinkarnacji (determinizm).

Ad 3.

Woronicz ucieka w tematy biblijne, szuka analogii - filozofia próby, niezasłużonego cierpienia.

Ad 4.

Godebski – filozofia walki o ojczyznę takim narzędziem, które jest pod ręką: pługiem, piórem, bagnetem.

Ad 5.

Feliński ukrył tematy aktualne uciekając w tematy historyczne polskie, filozofia poszukiwania nadziei i rozwiązania w samej istocie narodu, jego obyczajach, tradycji, idea zrozumienia i pogodzenia się z dualizmem następstwa dobra i zła w historii.

Filozofia dualizmu i równowagi, harmonii sił dobra i zła w świecie jako pociecha w ciężkich czasach.

Ad 6.

Koźmian w "Odach" – filozofia nadziei związanej z Napoleonem przy świadomości jego dwuznacznej polityki względem Polaków i wielkim rozczarowaniem z jego upadku.

Ubóstwienia Napoleona jako nie tylko ręki Opatrzności, ale samego Jowisza, wielkie nadzieje z nim związane i rozczarowanie.

Ad 7.

Koźmian w "Ziemiaństwie" śpiewa pochwałę pracy na roli i filozofię przetrwania narodu poprzez rolnictwo w chwili ostatecznego kryzysu przy przechodzeniu do kapitalizmu, dwór szlachecki, folwark pańszczyźniany, jako idea pracy, która przywraca hierarchię wartości, równowagę, ziemia, która z równą obojętnością grzebie wszystkie nadzieje, jest wartością nadrzędną.

Argumentacja w kierunku utrzymania pańszczyzny jest jedna: rolnictwo, praca na roli, jest specyficzną misją, która powinna opierać się na moralności, a nie na stosunkach kapitalistycznych: praca za płacę (ale jednocześnie popadanie w długi względem bardziej agresywnych finansowo środowisk miejskich).

Pierwsze próby (udane) zakładania spółdzielczości polskiej przez Staszica.

Ad 8.

Na koniec badanie granic klasycystycznej, oświeceniowej interpretacji nauki w formie romantyzmu, wielkie odkrycie człowieka jako ważnego elementu życia, którego cech indywidualnych nie wolno pomijać w dążeniu do obiektywności i ogólności, abstrakcji – można powiedzieć: filozofia pozornego odpuszczenia tematu niepodległości narodowej w kierunku zauważenia i pogłębienia poznania wartości, właściwości i cech indywidualnego człowieka: Mickiewicz kontra Śniadecki.

W zakończeniu: rozważania o istocie polskości, odmienności i wyższości etosu Polaka od innych narodów, które podejmą intensywne próby, by zniszczyć kręgosłup moralny narodu polskiego z pozycji siły, przemocy, metodą kija i marchewki, demoralizacji jednostek i grup, szczególnie demoralizacji instytucjonalnej, bo mało kto potrafi znieść wyższość moralną poddanego – filozofia dumy i chwały narodowej.

-

Ad 3. Trzeci upadek Polski (II RP) to temat obszerny wobec wielu zachowanych źródeł - aż dziwne, jak konsekwentnie, a może też siłą bezwładu, kontynuowana była polityka Polski i dawnych mocarstw zaborczych, aż chce się wskazać analogię do starożytnych tragedii greckich, gdzie końcowa katastrofa jest nieunikniona, nie można jej zapobiec, można tylko obserwować kolejne kroki, które do niej prowadzą.

-

Polak

Polacy

Polska

Pole

Poles

Polish

Poland

-

- dominujące cechy obecnie wśród Polaków to podejrzliwość i interesowność.

- jest wielu takich, którzy wyjeżdżają z Polski - uważają, że gdzie indziej żyje się łatwiej, ale w ten sposób przyznają tylko, że w Polsce nic się nie da zrobić, sami pozbawiają się ojczyzny, nie biorą za nią odpowiedzialności.

- miło jest Polskę opisywać spoza niej (z zagranicy) i użalać się nad nią, czy ironizować z niej i Polaków.

-

RZEŹ WOŁYŃSKA

Moja osobista opinia na ten temat jest taka – fakty podaję za Wikipedią:

Rzeź po bitwie pod Batohem polskich jeńców wojennych w 1652 r. - Kozacy zaporoscy i Tatarzy nogajscy;

https://pl.wikipedia.org/wiki/Rze%C5%BA_polskich_je%C5%84c%C3%B3w_pod_Batohem

Rzeź humańska Polaków i Żydów w 1768 r. - ruskie chłopstwo i hajdamacy (zbiegłe ukraińskie chłopstwo, zubożali mieszczanie i Kozacy zaporoscy);

https://pl.wikipedia.org/wiki/Rze%C5%BA_huma%C5%84ska

Rzeź Pragi polskiej ludności cywilnej w 1794 r. – Kozacy;

https://pl.wikipedia.org/wiki/Obrona_Pragi

Rzeź wołyńska polskiej ludności cywilnej w 1943 r. – nacjonaliści ukraińscy przy częstym aktywnym wsparciu miejscowej ludności ukraińskiej;

https://pl.wikipedia.org/wiki/Rze%C5%BA_wo%C5%82y%C5%84ska

Rzeź Woli polskiej ludności cywilnej w 1944 r. – m.in. Kozacy;

https://pl.wikipedia.org/wiki/Rze%C5%BA_Woli

Rzeź Ochoty polskiej ludności cywilnej w 1944 r. – m.in. RONA;

https://pl.wikipedia.org/wiki/Rze%C5%BA_Ochoty

https://pl.wikipedia.org/wiki/Kategoria:Masakry

https://pl.wikipedia.org/wiki/Kategoria:Zbrodnie_nacjonalist%C3%B3w_ukrai%C5%84skich

I ciągle Polakom konfiskowano majątki, a rozdawano je najbardziej "zasłużonym" najeźdźcom, zabójcom.

I NIKT NIE WYCIĄGNĄŁ WNIOSKÓW?!

A wniosek powinien być prosty!

Jeśli państwo wspólne z Ukraińcami – to tylko FEDERACJA!

Z szeroką autonomią dla Ukrainy!

Plus zachęta dla etnicznych Polaków do powrotu z Ukrainy na macierzyste ziemie polskie (repatriacje i wymiany majątków, ziemi).

Nie da się stworzyć imperium polskiego, gdy Ukraińcy w ramach państwa polskiego uważają się za gorszych i gorzej traktowanych (podobnie zresztą Żydzi).

Przypomnijmy, że koncepcję państwa jednolitego, unitarnego, forsował Piłsudski, a Dmowski popierał koncepcję państwa narodowego, czyli w konsekwencji federacyjnego.

Zwyciężyła siłowa koncepcja Piłsudskiego, i w rezultacie mieliśmy od początku problemy z Ukraińcami, a w końcu rzeź wołyńską.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Pa%C5%84stwo_unitarne

I znowu polski patriotyzm zaczyna być kształtowany wokół narodowych tragedii: Katyń, Wołyń, Sybir, itd., itp.

A ja się spytam: Dlaczego?!

Dlaczego wszyscy sąsiedzi Polaków i Polski nienawidzą: Ukraińcy, Litwini, Białorusini, Niemcy, Czesi, Słowacy, itd. - nienawidzą i pogardzają!

No przecież te pogromy Polaków nie wzięły się znikąd, nie ma dymu bez ognia, a kto sieje wiatr zbiera burzę!

I nikt nie chce uderzyć się we własne piersi!

Jest to spowodowane przez to, że Polska preferowała w kontaktach z sąsiadami przemoc i wyzysk, zamiast normalnych stosunków handlowych - szczególnie przemoc powiązaną z religią.

Czyż to nie Polacy (polscy szlachcice) złamali i przerobili przemocą na chłopów dumny i wolny naród kozacki?

hasła do sprawdzenia:

- hajdamaczyzna;

- koliszczyzna;

"chamy honoru nie mają"

Ja tu widzę pewną analogię do tego, co zrobili napływowi Amerykanie z rdzenną ludnością Ameryki Północnej, a wcześniej Hiszpanie i Portugalczycy z pierwotnymi mieszkańcami Ameryki Południowej.

Można powiedzieć to tak:

- Polska ma dobre położenie geopolityczne między Niemcami i Rosją, moglibyśmy na tym dobrze zarabiać, służyć jako zaufany pośrednik obu stronom - coś jak kontakt w ścianie.

Ktoś tego nie chce (kto?), komuś to przeszkadza (komu?), więc nas Nord Stream-em (I i obecnie II-im) omijają.

Po kolei:

1. wojnę polsko-bolszewicką 1920-tego roku zainicjowali Polacy, była ona zła, bo upokorzyła ZSRR, co bezpośrednio zaskutkowało ich atakiem z 17.09.1939 i pogromem polskiej inteligencji na kresach - podobnie upokorzenie Niemiec w traktacie Wersalskim (Republika Weimarska) po I wś. zaskutkowalo II wś.;

https://pl.wikipedia.org/wiki/Wojna_polsko-bolszewicka

2. Krzyżacy - wbrew temu, co naczytałeś się u Sienkiewicza, też nie byli tacy źli, od nich pochodzi pierwszy pisany zwód prawa polskiego, trzeba się było od nich uczyć, a nie z nimi walczyć!

https://pl.wikipedia.org/wiki/Ksi%C4%99ga_elbl%C4%85ska

-

TURYSTYKA POLAKA

Jestem wielkim miłośnikiem wszelkiej turystyki i zwiedzania.

Ale nie chodzi o samo podziwianie krajobrazu czy architektury.

Bardziej chodzi mi o nawiązywanie kontaktów międzyludzkich, spotkania na szlakach turystycznych, czy nawet spotkania w sensie odwiedzania miejsc, które zapisały się historii, gdzie można oddychać atmosferą kultury minionej, ale trwającej.

Z tego powodu mało ciekawią mnie podróże zagraniczne, które owszem prowadzą do spotkań z ludźmi, jednak mają oni odmienne doświadczenia kulturowe, i są ciekawe jedynie na zasadzie "ciekawostki".

Obcych turystów wolę spotykać w Polsce.

Spośród miejsc za granicą, które odwiedziłem, to:

• Berlin Wschodni, dawne NRD;

• Seul w Korei Południowej;

• Lwów na Ukrainie - cmentarz Orląt, miejsce gdzie każdy Polak być powinien, Wilno na Litwie też trzeba odwiedzić, jest więcej takich miast obecnie za granicą, w których Polacy pozostawili wpływ kulturowy, np. Grodno, Brześć na Białorusi, itp.

Spośród wielu miejscowości, wsi, miasteczek i miast, miejsc w Polsce:

• Raków na kielecczyźnie, gdzie można spotkać się z kulturą Arian - braci polskich;

• Nagłowice na kielecczyźnie związane z Mikołajem Rejem - kalwinem (dworek nie autentyczny oryginalny pierwotny, ale park może tak?!), ciekawostka: założył on w dobrach swojej żony na Lubelszczyźnie miasto Rejowiec - tam też byłem;

• Czarnolas pod Zwoleniem - Jan Kochanowski;

• Suwałki - Maria Konopnicka (grająca ławka w rynku): pochowana na cmentarzu łyczakowskim we Lwowie;

• większe miasta: Warszawa, Kraków, Poznań, Białystok, Łódź, Szczecin, Katowice, Rzeszów, itd. - o każdym z nich można napisać coś ciekawego, są wspomnienia ciekawych spotkań z ludźmi…

Wszędzie można spotkać i zauważyć w Polsce miejsca godne uwagi - wystarczy tylko chcieć?!

-

BIESZCZADY - OTRYT - CHATA SOCJOLOGA

Byłem ostatnio w Bieszczadach, niecałe dwa dni.

Dzień był słoneczny i prawie upalny.

Dojechałem autobusem z Rzeszowa (pkp:6.30 do Nw. Łupkowa, pks: 6.45 do Bukowca, 8.35 do Polańczyka) do Polańczyka i przeszedłem się pieszo za drogą przez Wołkowyję, Bukowiec, Chrewt do Polany (na końcowym odcinku zabrałem się na autostop z miłą rodziną), gdzie skręciłem niebieskim szlakiem na Otryt (około 4 godz.).

Buty chińskie dobre do szosy okazały się nieodpowiednie (miękkie podeszwy) do drogi pod górę szutrowej i kamienistej, która jednak wyżej przeszła w tradycyjny i ulubiony szlak turystyczny.

Na ostatnich nogach, już po ciemku (latarka konieczna), dociągnąłem do "Chaty socjologa", gdzie nocowałem (15 zł).

Młody gospodarz tego miejsca (Lubosz) zachęcał mnie, że powinienem coś wnieść do wspólnoty, było około 10 osób: chłopaków, dziewczyn z różnych stron Polski: Śląsk, Poznań, Gdynia, ale byłem zbyt zmęczony, by czegoś dokonać poza kontaktem słownym w przyjaznej atmosferze.

Skorzystałem tylko z kilku kubków źródlanej wody, bo byłem solidnie odwodniony po wytężonym marszu w słoneczny dzień, wcześniej w czasie drogi posiliłem się w przydrożnym sklepie w Bukowcu.

Padłem i spałem jak zabity na najbliższym materacu.

Następnego dnia padało, nie byłem na to przygotowany i przemokłem do spodu, zmarzłem podczas zejścia do Lutowisk (około 1,5 godz.), stromo i ślisko, grząsko w deszczu, ubrudziłem się przy upadku - konieczna jest peleryna i osłona od deszczu na plecak.

Moje uwagi:

- między Polańczykiem a Wołkowyją stoi przy drodze pomnik z PRL-owskim godłem opatrzony napisem, że to żołnierze KBW z Rzeszowa wybudowali tę drogę - takie pomniki trzeba chronić, by zachować pamięć, że PRL nie był zły, dawał żyć życiem niewolnika systemu - podobny pomnik z napisem jest przy drodze między Ustrzykami Górnymi a Wetliną;

- szeroko znanym napojem turystycznym jest piwo, dlatego zdziwiło mnie, że para (chłopak, dziewczyna) piła wódkę, nie jestem abstynentem, ale kto ma "pałera" do życia, nie potrzebuje dodatkowych używek: wódki, papierosów, narkotyków, itp.;

- wódka na pewno ułatwia nawiązywanie znajomości, ale nie są to trwałe przyjaźnie;

- na pytanie o sens życia wspólną odpowiedzią było: "tu i teraz", jednak ja dodałem, że jutro też będzie "tu i teraz", więc trzeba pomyśleć o przyszłości, żeby to jutrzejsze "tu i teraz" było co najmniej tak samo dobre jak dzisiejsze;

- w ogóle cieszy mnie, że obecnie z powrotem w dyskursie publicznym są słowa: "uczciwość", "przyzwoitość" - nawet jeżeli obecnie te słowa są wypaczane przez ...

to poprzednio za rządów PO, były przygłuszone, a priorytetem była przedsiębiorczość i zaradność, też kosztem społeczeństwa;

- dzikie Bieszczady są polskim dobrem narodowym, którym trzeba zarządzać oszczędnie, a nie dzieje się w tej sprawie dobrze, bo nowobogacka zabudowa wchodzi coraz wyżej w góry, a znacznie pogorszyło się to od czasów PRL, który można potraktować jako punkt odniesienia; gdzie są duże pieniądze do wydania, zarobienia, przymyka się oko i działa metodą faktów dokonanych - duża szkoda dla przyszłości;

- każde kolejne pokolenie odkrywa Bieszczady na nowo, więc raczej trzeba wzmocnić rozsądną ochronę tych okolic;

Tak, że wszystkim polecam krótkie wypady w tym kierunku, bo "jeszcze Polska nie zginęła", a w każdym razie nie całkiem.

-

Polska jest mocarstwem – nigdy nie wolno o tym zapominać!

A mapę Polski przedwojennej i powojennej to widziałeś?!

Gdy chcą, by się z Polską liczono, tzn. że nie będą kompromisowi, ale "my mamy prawo!".

Rosja obawia się sił USA w Polsce i ma rację: dla USA interes jest ważniejszy niż pokój.

W 1569 powstała Polska obojga narodów: Korona i Litwa, z osobnymi Sejmami i sądownictwem - trybunały: koronny w Piotrkowie Trybunalskim i litewski w Lublinie.

Nie wolno mieć złudzeń: Wielka Polska podobnie jak wielkie Chiny powstała w wyniku przemocy i bratobójczych wojen, ale obecnie jest bytem istniejącym, o własnej tradycji i kulturze, godnym dumy i obrony.

-

POLSKA, POLACY I PRL

Wielu Polaków nadal zastanawia się:

Co zrobić z dziedzictwem PRL?

Co do materialnej pozostałości ludzie ciągle się zastanawiają: wyburzać, odnawiać, czy przerabiać?

Owszem, był to ustrój Polski od początku zbrodniczy, kierowany przez #żydokomuna.

Tym niemniej:

Komuniści chcieli zachować Polskę tylko dla siebie, więc nie pozwalali, by Polska stała się przedmiotem światowego obrotu finansowego.

Z powodu tego zamknięcia na światowe manipulacje finansowe i braku dopływu funduszy globalnych Polska miała wszystkie cechy gospodarki lokalnej, społeczeństwa lokalnego.

Obecnie, po otwarciu gospodarki na obce przepływy kapitałowe, nie można już utrzymać tego lokalnego charakteru Polski, kraj stał się obiektem międzynarodowej gry finansowej.

Ma to dobre, ale i złe strony – Polska wpadła w główny nurt kapitalizmu i płaci ogromne sumy jako frycowe, ponosi ogromne straty jako nowicjusz w tej grze.

Polska traci w szczególności największe miasta na rzecz obcego kapitału, Polacy stają się siłą roboczą we własnym kraju.

Największa rolę do spełnienia w tej sytuacji ma mocne sądownictwo gospodarcze i wywiadownie gospodarcze, ale Polski nie stać jeszcze na duże prywatne firmy dochodzeniowo- śledcze, a policja i organy wymiaru sprawiedliwości jakby nie dawały sobie rady z rozdrapywaniem Polski przez nieuczciwych obcych inwestorów wspieranych przez rodzimych anty-Polaków odziedziczonych w spadku po burzliwej historii.

Jako przykład takiego zjawiska można podać pojawienie się w Polsce oficjalnego międzynarodowego przekrętu koszerności, które jest pretekstem do pobierania podatku na rzecz syjonizmu od nieświadomych nabywców.

https://www.koszernapolska.pl/

-

KULTURA POLSKA

Wczoraj słyszałem w PR1 dużo zachwytów nad filmem "Akademia Pana Kleksa" i jego reżyserem oraz aktorami.

Dla człowieka niezorientowanego wszystko to jest mniej więcej w porządku: dobra bajka dla dzieci, kultura polska, niezła polszczyzna, itd.

Dla mnie i mam nadzieję innych Polaków jest to przykry przykład jak mocno Żydzi w Polsce starają się swoimi bajkami zasłonić i przykryć kulturę polską.

Kultura polska, tradycja obyczajowa, niepostrzeżenie jest podmieniana przez kulturę Żydów polskich, i to zarówno w zakresie formy, jak i treści twórczości.

Nikt słowem nie wspomni o kulturze polskiej słowiańskiej: ludowej albo szlacheckiej.

Pierwsze, co Żydzi rządzący w Polsce robią, to starają się reinterpretować kulturę polską w żydowskich kategoriach rozumienia, okaleczają polskie słowiańskie dziedzictwo kulturowe.

Drugą ich metodą jest wtłaczanie bajek żydowskich w miejsce kultury polskiej-słowiańskiej i celebrytów żydowskich - wielu Polaków daje się na to nabrać.

Żydzi nie mogą z odwołać się do polskich, słowiańskich tradycji kulturowych, więc przekierowują kulturę polską na bajki żydowskie lub kwiatki, bławatki, itp.

Chodzi o dobór formy i treści twórczości.

Żydzi polscy byli polskimi obywatelami, nie ma co do tego wątpliwości.

Żydzi polscy starali się uwzględnić polskie gusty kulturowe, nie ma wątpliwości.

Twórczość Żydów polskich należy do literatury polskiej, ale jest niszą w tej literaturze, nie należy do głównego polskiego i słowiańskiego nurtu kultury polskiej, więc nie może i nie powinna nawet próbować zastępować kultury polskiej.

Nie odmawiam Żydom polskim ich niszy w ramach kultury polskiej, nie podoba mi się, że kultura polska słowiańska jest zepchnięta i przykryta przez obce cudze formy i treści kulturowe.

Takie czy inne deklaracje nic tu nie zmienią.

Dlatego tak ważne jest przypominanie o kulturze polskiej słowiańskiej, tradycji kulturowej, robienie polskiej kultury lokalnej, regionalnej, bo oficjalną kulturę państwową przejęli Żydzi.

Kultura polska to kultura żywa: śpiewu, tańca, języka mówionego, wzorce pięknej polszczyzny, nie mamy tego, więc mowa Polaków jest taka jaka jest.

Mieliśmy kilka takich przedwojennych jeszcze przykładów doskonałej stylowej polszczyzny, może nawet nieco zmanierowanej: Waldorff, Kobyliński, itd.

Gdzieś ty ostatnio słyszał żywą ze swadą opowiadaną gawędę szlachecką?

Taką w stylu Zagłoby albo Chryzostoma Paska.

Gdzie w głównych mediach masz ludowe gadki góralskie, bajania Sabałowe?

Albo utwory regionalne np. kaszubskie, czy "Bery i bojki śląskie" Ligonia?

To należy do skarbca kultury polskiej, tak jak sztuka kaligrafii w Chinach czy Japonii - oni chronią swoje dziedzictwo, a my pozwalamy się panoszyć Żydom kosztem kultury rodzimej.

Dla kogo zbyt trudne jest sięgnięcie do pierwotnej kultury słowiańskiej może sięgnąć do literatury romantyzmu, albo chociażby poszukać publikowanych opowieści o obyczajach polskich: ludowych albo szlacheckich.

-

BIEDNY

Spotkałem się z kontrowersjami wokół słowa biedny.

Jest to słowo, które określa stan praktyczny, realnie łączące praktykę z teorią.

Słowo to wydaje się jest nadużywane - wielu, którzy nie dziedziczą majątku po rodzicach, określają siebie jako biedni i podobnie są uważani za biednych przez otoczenie.

Jednak najważniejsze są tutaj cechy indywidualne: stan zdrowia, z którym startujesz w dorosłość, i przygotowanie w zakresie wiedzy i umiejętności, w tym przygotowanie w zakresie wydajności fizycznej, cielesnej, a też w zakresie kultury bycia (społecznej).

Nie jest biedny ten, który potrafi zapanować nad swoimi bieżącymi problemami, zadbać o swoje teraz i jutro - i szerzej: stworzyć rodzinę - dawać od siebie i umiejętnie korzystać z pomocy innych, lub społecznej, anonimowej.

Ważne jest dbać o siebie pod każdy względem, ale też nie popaść w nałogi, które zawsze są kosztowne.

-

DLACZEGO ŻYDZI KOMUNISTYCZNI ZABIJALI POLAKÓW PO II WŚ.?

Jest to dla mnie ciągle zagadka: Żydzi zabijali, i to tych najlepszych.

Np. dlaczego chcieli zabić poprzez wyrok sądowy Jana Stachniuka - filozofa kultury słowiańskiej, nie udało im się skazać go na śmierć, więc torturami zniszczyli mu zdrowie i doprowadzili do rychłej śmierci

Ostatnio mam nowy pomysł na ten temat, zresztą taki, który tłumaczy także wydarzenia aktualne, obecne.

Otóż chyba powodem dla Żydów jest ideologia:

- na podstawie filozofii darwinizmu i marksizmu oraz innych nowszych doszli do wniosku, że Polacy oraz pewni inni ludzie są reprezentantami formacji schyłkowej, która stoi na przeszkodzie do "Nowego Wspaniałego Świata", że Polaków i tych innych ludzi trzeba wymordować w celu stworzenia żydowskiego raju na ziemi (raju dla Żydów!).

I swoją ideologię realizują konsekwentnie nadal.

Nie ma w tych mordach żydowskich emocji, nie ma stosunku osobistego, jest tylko kuriozalna wizja celu, która ma uzasadnić wszystkie zbrodnie, bo według nich jest to tylko przyśpieszanie procesów naturalnych, przyrodniczych, nieuniknionych, historycznych, tzw. "logika dziejów" - jak mówią filozofowie: zawsze można znaleźć logikę dla siebie wygodną, taką, która jest uzasadnieniem i usprawiedliwieniem.

-

KRYTYKA

Spotkałem się ostatnio z nieporozumieniem na temat: czym jest krytyka.

Mój oponent stwierdził, że domyślnie krytyka to wskazanie wad i cech negatywnych - do głowy mu nie przyszło, że wskazanie zalet i cech pozytywnych to też zadanie krytyka i krytyki.

Przejrzałem ostatnio kilka książek-pamiętników z okresu Polski szlacheckiej i świeżo po rozbiorach, wydanych starannie i z pietyzmem we wczesnym okresie PRL przez przedwojennego jeszcze chowu Polaków, i też we wstępach i komentarzach tylko pisane na zamówienie nowej władzy "ludowej", politycznie motywowane, potępienie i negacja: sobiepaństwa i polskiego: "każdy sobie rzepkę skrobie" i innych tzw. "wad narodowych".

https://sciaga.pl/tekst/61845-62-wady_narodu_polskiego_przedstawione_w_utworach_literackich#:~:text=Wad%C4%85%20narodow%C4%85%20nazywamy%20wszystkie%20z%C5%82e%20przyzwyczajenia%2C%20nawyki%20spo%C5%82ecze%C5%84stwa%2C,do%20zmian%2C%20reform%2C%20do%20zaprzestania%20kultywowania%20z%C5%82ych%20nawyk%C3%B3w.

A jeszcze, gdy taką bezwzględną przyganę, potępienie Polaków, prowadzą polskojęzyczni ludzie obcy etnicznie budzi to poważne wątpliwości.

Nawiasem mówiąc dobrą analizę postaw Polaków, inteligencji polskiej, i trudnej, niemiłej, nieprzyjemnej, ale koniecznej, pracy intelektualnej w nieistniejącej już Polsce porozbiorowej na temat przyczyn upadku państwa, "przeżucia i przetrawienia" problemu, na podstawie wybranych tekstów literatury okresu klasycyzmu dokonał Ryszard Przybylski w książce "Klasycyzm, czyli Prawdziwy koniec Królestwa Polskiego":

https://pl.wikipedia.org/wiki/Ryszard_Przybylski

A przecież już Arystoteles zauważył, że są czyny jednoznacznie negatywne, ale zdecydowana większość wymaga zachowania umiaru i "złotego środka".

Według Arystotelesa nie w każdym postępowaniu można odnaleźć "złoty środek", do takich czynów zalicza: cudzołóstwo, kradzież, morderstwo — tutaj nie ma średniej miary, są to czyny niegodziwe.

Dodałbym tu gwałt, przemoc seksualną, którego potępienie jest kulturową cechę słowiańską.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Gwa%C5%82t

Chociaż w historii podobno różnie to bywało: "Prawo pierwszej nocy":

https://historia.org.pl/2019/02/28/prawo-pierwszej-nocy-fakty-i-mity/

Tak na przykład:

Polska według wielu uwag krytycznych jest państwem źle zorganizowanym odgórnie (wada), ale zaletą tego jest ogromne pole działania dla oddolnej inicjatywy.

Oddolna inicjatywa często krępowana jest gąszczem przepisów prawnych, czasem bezsensownych, nastawionych na natychmiastowe zyski, doraźne korzyści finansowe, podatkowe, budżetowe, bez długofalowej wizji państwa.

Przypomnijmy tu "Ustawę Wilczka": "Co nie jest zakazane jest dozwolone":

https://pl.wikipedia.org/wiki/Ustawa_Wilczka

-

KONFEDERACJA - KULTURA SŁOWIAŃSKA

Tym tekstem chcę kontynuować tematy, które podjąłem wcześniej.

Zacznę od sposobu wybierania w Polsce polityków.

Zwykle ludzie, wyborcy, działają dość naiwnie i niefrasobliwie:

- traktują wybory jak konkurs piękności:

- kto ładnie wygląda, ładnie się ubiera i ładnie mówi, jest dobry, a jak już ktoś jest bardziej krytyczny to popatrzy do programu wyborczego kandydata lub jego partii i zwykle jest zadowolony, bo jest tam wiele fajnych obietnic - "papier jest cierpliwy".

Dopiero potem okazuje się, że albo poseł nie realizuje obietnic, albo je realizuje z jawnym uszczerbkiem dla Polski - powiększa zadłużenie państwa i zależność od obcych banków, ale wtedy pozostaje tylko pluć sobie w brodę, że kolejny raz wybrało się nie tego, którego trzeba było wybrać, bo nie ma w Polsce mechanizmów dyscyplinowania posła przez wyborców.

Jest też problem rozwodów i ich jaskrawej sprzeczności z zasadami etycznymi kultury rodowej słowiańskiej.

Życie prywatne polityka powinno być wskaźnikiem i miernikiem jego wiarygodności w życiu publicznym.

Istniejące normy kultury słowiańskiej dewastują konkretni politycy, a ich partie na to nie reagują:

- Kurski i PiS,

 - Kosiniak wraz z Kamyszem i PSL,

 - itd.

A najgorszy w tej sprawie jest @JKMikke, bo do zdrady małżeńskiej i wiarołomstwa usiłuje dorabiać prymitywną filozofię życiową.

Według podstawowych zasad kultury słowiańskiej jest on ordynarnym śmieciem ludzkim.

Ale też każdy, kto go toleruje i mu rękę podaje nie jest przyzwoity i uczciwy.

Oburzyło mnie to i zirytowało, bo mieszkając w Polsce trzeba by pamiętać o rodzimej kulturze słowiańskiej społecznej i jej przestrzegać.

Chcę teraz przyznać się do pewnego typu naiwności, zresztą okazuje się nie tylko mojej własnej, bo inni Polacy, którym się Konfederacja podoba, też popełnili ten sam błąd, tj. nie rozumieją, dlaczego Konfederacja toleruje @JKMikke.

Potraktowałem liderów Konfederacji jako ludzi, Polaków, Słowian, i do każdego z nich z osobna wysłałem na twitterze zapytanie: co chcą, będą, w tej sprawie robić?

Żaden z nich mi nic nie odpowiedział (brak kultury osobistej) i poniewczasie zrozumiałem, dlaczego tak jest.

Są to żydłaki, parchy żydowskie, które nie znają polskiej kultury słowiańskiej.

To @JKMikke ich wyciągnął znikąd, z niebytu, z rynsztoka, i poubierał w garnitury- to on jest ich mentorem, lokomotywą polityczną, przywódcą tego gangu, który udaje partię - a u Żydów liczy się lojalność, a nie moralność Słowian, gospodarzy ziemi polskiej.

Nie chcę takich polityków w Polsce!

Drogą zatem do odnowy w Polsce kultury polskiej jest konfrontowanie życia prywatnego polityków z jasnymi zasadami podstawowymi etyki wspólnoty i moralności osobistej kultury słowiańskiej.

I to jest właśnie konkluzja tego tekstu.

Żydłaki i parchy, którzy nie chcą uszanować kultury słowiańskiej narodu-gospodarza, zgromadzili się obecnie w kilku partiach, można powiedzieć mafiach żydowskich, m.in. w Konfederacji.

-

Inne:

Kołłątaj, Staszic

pamiętniki i listy

-

ROCZNICE

Mam duży kłopot z tzw. polskimi rocznicami, np. 11 lipca, 15 lipca, 17 września, itp.

Mam wrażenie, że ostatnio służą one politykom bardziej do pielęgnacji nienawiści niż innych celów - pomimo słów i mów pojednawczych typu: "wybaczamy i prosimy o wybaczenie!".

Teoretycznie rocznica powinna;

- mobilizować Polaków do doraźnego bieżącego wspominania dawnych wydarzeń i stałej bolesnej i chwalebnej pamięci o bohaterach, obrońcach ojczyzny;

- mobilizować Polaków do patriotyzmu, odwagi w obronie ojczyzny.

Celem już mniej oczywistym, ale ważnym dla przyszłości, jest uświadamianie społeczeństwa i poszczególnych ludzi, też polityków, że przeciwnik, z którym wówczas Polacy walczyli, ma jako rasa ludzka pewne skłonności genetyczne poszczególnych ludzi i cechy sposobu wychowania jego młodzieży, które mogą spowodować powtórzenie tego samego wzorca postępowania - trzeba wyciągać naukę z historii.

Np.:

- rzeź po bitwie pod Batohem;

- rzeź humańska;

- rzeź wołyńska;

itp., było tego więcej!

Trzeba też pamiętać przy tej okazji, że Polacy poprzez swoje geny słowiańskie i słowiańskie wychowanie w kierunku godności i honoru mają tendencje do walki rycerskiej, podczas gdy inne nacje z braku wiedzy, siły itd. czasem walczą tylko o pełne zwycięstwo i całkowite pokonanie (zabicie) wroga - niczego nie nauczy ich symboliczna porażka, a wprost przeciwnie wywoła tylko chęć krwawego i bestialskiego odwetu.

-

POLSKA KULTURA ZACHOWANIA

Jest coś takiego jak dobre wychowanie, dobre obyczaje, maniery, etykieta, ogłada czy sawuar wiwr.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Kultura

https://pl.wiktionary.org/wiki/kindersztuba

https://pl.wikipedia.org/wiki/Wychowanie

https://pl.wiktionary.org/wiki/dobre_wychowanie

https://sjp.pwn.pl/slowniki/maniery.html

https://pl.wikipedia.org/wiki/Etykieta

https://sjp.pwn.pl/slowniki/og%C5%82ada.html

https://pl.wikipedia.org/wiki/Savoir-vivre

Jest w obiegu wiele poradników kultury bycia, zachowania, postępowania.

Trzeba jednak wyjaśnić podstawy tego, co nazywamy kulturą współżycia społecznego.

A także specyfikę polskiej kultury w tym zakresie.

Czasem wydaje się, że w stosunkach między-ludzkich wystarczy zachowanie uprzejmości i życzliwości, ewentualnie tolerancji, ale jest to mylne wrażenie, bo ludzie realizują swoje indywidualne i grupowe interesy w życiu, choćby te najbardziej podstawowe, potrzebne do samego życia, i z konieczności występują tutaj konflikty między-ludzkie.

Potrzebne są zatem pewne ustalone zasady (reguły), normy, formy zachowania, które powinny być ogólnie znane - spójna konwencja zasad zachowania w różnych sytuacjach.

Narody wypracowały i nadal precyzują dla siebie pewne zasady zachowania w stosunkach między-ludzkich, aby ułatwić i uprościć osiąganie celów osobistych i grupowych minimalizując ilość konfliktów.

Często są to zasady niepisane, ale łatwe do przewidzenia, bo wynikające z ogólnych założeń kultury narodu: w ramach tej kultury słuszne i sprawiedliwe, można to nawet nazwać prawem zwyczajowym danego narodu.

Trzeba to znać, ale też być przygotowanym, że w innej kulturze narodowej stosuje się inne zasady postępowania kulturalnego.

Polska kultura współżycia między-ludzkiego pradziejowo i historycznie zmieniała się znacznie.

Trzeba tu zaznaczyć, że dorobek kulturowy kumuluje się, nic nie znika bez śladu.

Początkowo była to chyba kultura oparta na sile i przemocy, ale też ze znacznym udziałem współpracy, bo inaczej nie dało się przeżyć.

Znaczny udział miało tutaj zakładanie rodzin, bo dochowanie się potomków wymagało dużych starań - te duże rodziny z wielką ilością dzieci były w pewnym sensie nadmiarowe, przewidziane na to, że część dzieci wymrze.

Problemy tych ludzi były podobne, lub nawet te same, więc prowadziło to do ustalenia jakiejś równowagi, stabilizacji, i form współżycia społecznego w społecznościach lokalnych.

Tworzyło to kulturę egalitarną dla całości społeczności ze starszyzną jako przywódcami, a w rodzinach patriarchalną, z ojcem, który głównie pracował na rodzinę, a więc siłą rzeczy nią rządził, podczas gdy matka zajmowała się gospodarstwem przydomowym, a może inaczej: rządziła matka, a ojciec, gdy wracał do domu z pracy.

Zmiany wprowadziło tutaj powstanie państwa i wprowadzenie feudalizmu, tzn. podziału społeczeństwa na warstwy, klasy społeczne.

Konieczne było powstanie klasy zarządców państwem, hierarchii władzy terytorialnej dla poszczególnych terenów, urzędników państwowych, prawa pisanego i przymusu państwowego.

Polska kultura zachowania kształtowała się z czasem: jest wspólnego pochodzenia słowiańskiego z wpływem różnych warstw społecznych i odrębnościami lokalnymi, też ich wpływem na wspólną kulturę polską, nie można tu pominąć wpływu kultur zaborców.

Nigdy nie jest za późno, lepiej późno niż wcale.

Irena Gumowska - "ABC dobrego wychowania" to 1958 rok, czyli kultura polska przetworzona już na PRL, czyli też trochę zbyt nowa, jak na porządne wychowanie, no ale lepszy rydz niż nic.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Irena_Gumowska

Ogólnie biorąc polska kultura zachowania wymaga po jednej stronie jasnego uprzejmego przekazu, a po drugiej domyślności, elastyczności, tolerancji i dobrej woli - uprzejmość i życzliwość mile widziana.

Kultura ma zasady, trzeba je znać koniecznie, ale właściwiej byłoby mówić o regułach, bo reguły są to zasady, ale z dopuszczalnymi wyjątkami - a to znaczy, że nie zawsze musisz być automatem, gdy masz ważne powody nie ma problemu, aby postąpić wbrew zasadom, inaczej, przeciwnie, odwrotnie, wyjątkowo - ale trzeba w miarę możliwości uprzedzić wcześniej osoby, których naruszenie zasad będzie dotyczyło i starać się minimalizować zakres i skutki naruszenia zasad.

I to jest właśnie KULTURA bycia (formalna, oficjalna).

Trzeba podkreślić:

- normy i formy zachowania powstały dla zmniejszenia ilości konfliktów między-ludzkich w społeczeństwie w trakcie realizacji indywidualnych interesów poszczególnych osób, więc trzeba je znać koniecznie, ale ich stosowanie może być elastyczne, opierać się porozumieniu.

Polska kultura zachowania warstw wyższych nigdy nie była tak sformalizowana, jak kultura dworu carskiego czy francuskiego, niemieckiego (pruskiego w szczególności), no i tak oderwana od kultury warstw niższych, ludu - nigdy nie oderwaliśmy się aż tak od rodzimego egalitarnego dziedzictwa słowiańskiego.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Egalitaryzm

Trzeba tutaj zauważyć dychotomię:

kultura - chamstwo,

gdy znasz i stosujesz zasady dobrego zachowania jesteś osobą kulturalną - gdy ich nie stosujesz, jesteś chamem lub łagodniej kmiotkiem ze wsi.

-

Problemy kultury zachowania i konflikty z tym związane najłatwiej dostrzec w pracy, tj. tam, gdzie ludzie spotykają się codziennie i nie zawsze potrafią oddzielić swoje prywatne uczucia, emocje od wykonywanych obowiązków.

Są też tacy ludzie, którzy uważają:

"W pracy mi za kulturę nie płacą, tylko za osiągane efekty, więc stosuję wobec podległych mi ludzi metody skuteczne, a że są niekulturalne czy chamskie to nie mój problem"

Przejdźmy teraz do problemów w kulturze zachowania najbardziej zauważalnych dla mnie obecnie:

Najczęstszym błędem jest reakcja na krytykę albo nawet ogólne merytoryczne uwagi w postaci chamskiego argumentu AD PERSONAM:

"A ty głupi jesteś!"

https://pl.wikipedia.org/wiki/Argumentum_ad_personam

Trzeba zauważyć, że odpowiedź tego typu jakkolwiek nieuprzejma może mieć ważną treść, której dana osoba nie potrafi wyrazić, wyjaśnić inaczej, poprzez ciąg logicznych rozumowań, jednak odpowiedź tego typu prowadzi do zaostrzenia konfliktu, a nie jego rozładowania.

-

Niektórzy uważają, że kultura zachowania polega na udawaniu, że brak tam szczerości - trzeba jednak zauważyć, że kultura i na to ma odpowiednią zasadę:

"Szczera krytyka tylko w cztery oczy, żadnego publicznego "prania brudów", zawstydzania innej osoby jej brakami, niedociągnięciami kulturalnymi."

-

Spotkałem się ostatnio ze specyficznym problemem: osoba (Polak), która pracuje na kierowniczym stanowisku w firmie amerykańskiej w Polsce, a słabo zna kulturę polską, w pracy zetknęła się z amerykańską kulturą pracy, która jest nastawiona na minimalizowanie konfliktów w celu zwiększenia wydajności i polepszenia tzw. "atmosfery pracy" (w USA "obrońców praw człowieka" czy pracowniczych, jest mnóstwo, sądy są mało przewidywalne, a kary finansowe wysokie, więc pracodawca musi się kulturą pracy zajmować) - otóż osoba ta w pracy może sobie wybrać jak trzeba się do niej zwracać.

Osoba ta wychodząc z pracy, czyli przechodząc do sfery prywatnej, gdzie obowiązuje kultura polska, żąda, domaga się i próbuje wymuszać, by tak samo zwracano się do niej na gruncie prywatnym, podczas gdy w kulturze polskiej nie ma takiej zasady, a jest tylko obowiązek wymieniania ewentualnie tytułów: szlacheckich, naukowych i zawodowych, a poza tym obowiązek poszanowania godności innej osoby i nie obrażania jej.

Osoba ta nie potrafi lub nie chce zrozumieć, że w kulturze polskiej, aby uzyskać takie traktowanie trzeba grzecznie poprosić: z naciskiem, ale cierpliwie, tolerancyjnie i to może kilka razy, że w kulturze polskiej jakiekolwiek wymuszanie, tego, co ci się nie należy według zasad kultury - jest uznawane po prostu za chamstwo.

Nigdzie w kulturze polskiej nie ma takiej zasady, aby trzeba było zwracać się do ciebie w ten sposób, jak sobie zażyczysz, poza tytułami szlacheckimi lub zawodowymi, naukowymi, owszem: z szacunkiem, bez obrażania, a z twojej strony obowiązuje tolerancja i domyślność, dobra wola zrozumienia sensu komunikatu, problemu.

W kulturze polskiej jest za to zasada, że jeśli chcesz uzyskać coś więcej niż dają ci zasady kultury: musisz o to grzecznie poprosić.

-

W piśmie, gdy nie znasz tytułów i nie chcesz nikomu uchybić, szczególnie gdy zwracasz się do grupy osób - pisze się "P.T.", co znaczy po łacińsku "z wszystkimi tytułami".

https://sjp.pl/P.T.

-

Inny problem, który dostrzegam od dłuższego czasu związany jest z tzw. asertywnością:

https://pl.wikipedia.org/wiki/Asertywno%C5%9B%C4%87

Ci, którzy nie całkiem to rozumieją (a chodzi w gruncie rzeczy o analizę wypowiedzi rozmówcy i kwestionowanie na bieżąco jego nadmiarowych stwierdzeń) uważają, że polega to na chamskim zaprzeczaniu i negowaniu faktów podawanych przez inną osobę - często dopiero poniewczasie przepraszają za niekulturalne w sensie kultury polskiej zachowanie.

Asertywność polega na tym, że w zasadzie można i trzeba kwestionować i zaprzeczać, negować wszystko, co powiedzą inni - raczej bez krytyki merytorycznej.

Ci ludzie, którzy tego używają, często poniewczasie przepraszają, że oni są kulturalni, ale tej asertywności próbują, a jest to po prostu chamskie zaprzeczanie faktom, które jest całkiem niezgodne z rodzimą kulturą polską.

-

Trzeba:

- Myć się, przebierać 10 razy na dzień, mydło zapachowe, dezodorant, woda kolońska, itp.

Błąd:

- Wizyta niezapowiedziana.

A osoby kulturalne ci nie powiedzą jasno publicznie, co o tobie uważają, bo to brak kultury jest, tylko opinię o tobie puszczą.

-

Zasada: najpierw zadeklaruj się z pomocą sam, a dopiero potem wymagaj od innych.

-

Następna zasada kultury: ponieważ mało mam wpływu na to co inni myślą, mówią i robią o mnie - mało się tym przejmuję.

-

Jedną z zasad kultury jest, że zauważa się, ale nie mówi, że ktoś jest źle ubrany.

To tak jak w tym dowcipie o gołym królu, znaczy się ubranym przez krawca w niewidzialne ubranie, co to dopiero dziecko (bez kultury) powiedziało, że król jest nagi.

-

Czasem trzeba przeprosić - krótkie pojedyncze słowo: PRZEPRASZAM! -wystarczy.

Zresztą ja chyba popełniam błąd - wymagając przeprosin, taki jak popełniają nauczycielki w szkole, gdy mówią jakiemuś uczniowi, aby przeprosił jakąś nauczycielkę, a on nie wie, dlaczego i za co ma przepraszać.

Aby wiedzieć za co przepraszać już trzeba mieć wychowanie, a jak się tego nie ma, to i się nie wie, to jest pętla rozumowa nie do pojęcia dla niektórych.

-

W tej inteligencji to chodzi raczej o kolejny pokoleniowy rozwój.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Inteligencja_(spo%C5%82ecze%C5%84stwo)

Obecnie poziom kultury wyznaczają ci, co mają pieniądze - czasem jest to po prostu hołota bez wychowania.

Chociaż po 2.ws też narobili tej hołoty profesorami.

Pamiętam, byłem kiedyś na wykładzie otwartym na Agh-u: profesor dłubie w nosie, mało sobie oka nie wydłubie.

-

Jak idziesz w gości w kulturalne towarzystwo lub korzystasz z cudzej uprzejmości to ci nie powiedzą "NIE!", albo usłyszysz "TAK, PROSZĘ", a to znaczy TAK, albo usłyszysz "TAK, ALE" i to znaczy co do zasady NIE,

- jako osoba na poziomie musisz z tego sam się domyślić, czy cię chcą przyjąć, czy powinieneś zbierać się z powrotem.

Możesz nie znać zasad kultury lub udać, że ich nie znasz, i zostać - ale wtedy licz się z tym, że uznają cię za chama.

Możesz też próbować negocjować, co jest na pewno lepszą możliwością, bo czasem jest możliwe porozumienie przy wzajemnych ustępstwach lub znalezienie innego rozwiązania przy obustronnej dobrej woli.

I to jest automat, albo znasz zasady i je stosujesz, albo uznają cię za CHAMA.

Warto zauważyć, że jeśli idziesz do domu z kulturą, i używają wobec ciebie słów "TAK - NIE" to znaczy, że mają cię za osobę bez kultury, bez wychowania, po prostu niegrzeczną, która nie czuje różnicy między "TAK, PROSZĘ" a "TAK, ALE".

No takiego Wokulskiego, pieniądze ma, ale parweniusz.

Parweniusz to jest nuworysz.

https://sjp.pwn.pl/slowniki/parweniusz.html

https://polszczyzna.pl/nuworysz-kto-to-jest-definicja-synonimy-przyklady-uzycia/

-

Można to przyjąć po prostu jako zasadę, a właściwie regułę, bo zasad kultury powinno trzymać się elastycznie, wyjątki są jak najbardziej dopuszczalne, polegają one na porozumieniu kulturowym między-ludzkim - umowie dwustronnej.

Jednak jest tutaj pewna tajemnica, którą trzeba wyjaśnić.

Warto rozumieć: dlaczego taka zasada kultury została ogólnie przyjęta.

Według mnie taka zasada wynika wprost z dawnej struktury rodowej społeczeństwa.

W rodach, rodzinach, łatwo ustalić: kto, w jakim zakresie, w jakich tematach jest kompetentny, a przy tym godny zaufania, wiarygodny.

Kultura bycia i zachowania, postępowania, jest próbą rozszerzenia tego domyślnego zaufania na szersze sfery społeczne.

Założenie jest tutaj takie:

Jeśli masz ogólną opinię człowieka kulturalnego, a ja też jestem człowiekiem kulturalnym - znaczy to, że oboje znamy konwencję kulturową ludzi dobrze wychowanych,

i masz jakiś pomysł, chęć, potrzebę, chcesz coś osiągnąć,

to w odpowiedzi na twoją propozycję nie powinienem: negować, odmawiać, przeczyć, przeszkadzać,

lecz w miarę możności pomagać, reagować umiarkowanie pozytywnie, zgłaszać konstruktywne zastrzeżenia merytoryczne, ułatwiać tobie osiągnięcie twojego celu bezinteresownie i życzliwie nawet pewnym moim kosztem (umiarkowanym), szukać porozumienia wyższego szczebla.

Druga strona powinna poczuwać się zobligowana do wdzięczności za to.

Miłym, ale nie koniecznym, efektem takiego układu jest rewanż drugiej strony, gdy osiągnie już swój cel, jednak brak rewanżu zostanie zapamiętany jako uchybienie zasadom kultury.

-

Czym zatem jest polska kultura bycia, zachowania i postępowania?

Kultura jest trochę jak konwencja brydża.

Jest pewnym ciekawym typem gry towarzyskiej.

Jednym z wielu możliwych.

Jeśli nie chcesz w to grać to nie musisz, ale gdy nie grasz w to, sygnały, które wysyłasz do otoczenia są dla nich mniej czytelne, a i bezwarunkowego wsparcie od swojej sfery kulturowej nie otrzymasz, musisz się starać o nie w inny sposób.

Możesz też ograniczyć się tylko do części zasad najbardziej podstawowych - chociażby w zakresie higieny osobistej.

Sygnały te stają się wieloznaczne.

Sygnały takie są przekazem, który jest znany tylko nielicznym osobom na zasadzie umowy.

Coś jak masoneria - przekazują sobie sygnały, a reszta mało o tym wie.

To widać u liderów politycznych.

Na zdjęciach widać te stałe pozy, gesty, gestykulację (ciąg gestów), układy rąk lub palców, które wtajemniczonym mówią: jestem swój.

Masoneria między sobą mówi gestami, pozą, ale to nie jest kultura dla wszystkich, a tylko dla grupy.

Kto się trochę zna ma brydżu, powinien zajarzyć o co w tym chodzi.

-

Smacznego i na zdrowie.

W życiu nie ma tylko jednej przyczyny.

-

To, o czym tutaj piszę, to polska kultura zachowania dla nas tożsama z tzw. kulturą białostocką.

Jest to kultura porozumienie - przynajmniej porozumienia w ramach sfery ludzi kulturalnych, bo z innymi trudniej się dogadać.

Są w tej kulturze rzeczy, które ci się należą, jak tytuły wszelkiego typu, gdy ktoś je pominie, możesz mu uprzejmie i grzecznie zwrócić na to uwagę.

Inne temat obsługują trzy magiczne słowa.

Proszę, dziękuję i przepraszam - to są te magiczne słowa, co ułatwiają komunikację wzajemną.

Używanie przez ciebie tych słów wskazuje, że znasz kulturę i jesteś człowiekiem ze sfery kulturalnych.

Trzy magiczne słowa kultury to: proszę, dziękuję, przepraszam.

Kultura jest tutaj sformalizowana i wymaga dokładnie tych trzech słów, w tej właśnie formie, żadne inne słowa nie mogą być użyte jako zastępniki, bo chodzi o dokładnie znaczenie zawarte w tych słowach.

W luźniejszej wersji kultury można użyć skrótów tych słów, typu: prosz, dzięki, praszam, itp..

 W kulturze każde z tych słów ma przypisane pewne znaczenie silniejsze niż w innych sytuacjach, więc nie ma tutaj dowolności użycia.

Obowiązuje tutaj zasada:

- jeśli oczekujesz kultury, kulturalnej odpowiedzi od innych, sam musisz się wcześniej zachować kulturalnie, użyć jednego spośród tych słów.

Na prośbę takiego człowieka inni ludzie kulturalni, będą starali się spełnić tę prośbę w miarę możliwości, a gdy to nie jest możliwe podadzą racjonalne powody, być może dla ciebie niewystarczające, ale dla nich ważne.

-

Był kiedyś taki film: "Zaklęte rewiry", można sobie odświeżyć.

Zresztą może któraś z wersji "LALKI" będzie lepsza do tego tematu?!

-

Synonimy to rzecz fascynująca, bo niby to samo, ale jednak nie to samo.

Potęgę synonimów odkryłem, gdy zacząłem wreszcie rozumieć język angielski, bo mi zawsze uciekał sens poprzedniego słowa, gdy brałem się za następne - odcień znaczeniowy słów angielskich podanych w słowniku jako odpowiedniki słów polskich jest trochę inny.

Synonimy pozwalają lepiej wyjaśnić, o co ci chodzi.

Dodają wymiarów do treści.

-

Poprzednio podałem zasady polskiej kultury zachowania w uproszczeniu i tylko w formie zasad - teraz postaram się wyjaśnić podstawy zasad kultury, tzn. dlaczego takie zasady zostały ogólnie przyjęte jako zasady dobrego wychowania.

Otóż,

Wobec obcych i nieznajomych, a także ludzi, którzy, jak przypuszczamy, nie znają konwencji dobrego wychowania - stosuje się wyraźną dychotomię odpowiedzi: "TAK i NIE" - jasna odpowiedź w tych wypadkach pozwala uniknąć nieporozumień.

Wobec ludzi z własnej sfery - ludzi dobrze wychowanych, stosuje się inne zasady rozmowy, tzn. traktuje się tych ludzi trochę bardziej jak rodzinę, szuka porozumienia.

Najlepiej będzie opisać to na przykładzie - jest zatem strona A (petent) i strona B.

Już na wstępie rozmowy według zasad dobrego wychowania jest przyjęte, że obie strony mają dobrą wolę osiągnięcia porozumienia, są sobie wzajemnie przychylne, życzliwe, rozumne i rozsądne.

Strona A: ma plan, coś chce uzyskać od strony B lub dzięki jej pomocy.

A: zatem przedstawia swój plan, chęć, prośbę;

B może odpowiedzieć TAK, gdy nie ma zastrzeżeń, wtedy plan strony A wchodzi do realizacji przez obie strony;

B może też odpowiedzieć "TAK, ALE", gdy dostrzega problemy, przeszkody w planie strony A - odpowiedź taka wyraża przychylność dla planu A i mądre uwagi, być może nie dostrzeżone przez A;

Teraz jest pora na odpowiedź strony A:

A: może się zastanowić, że jego plan, chęć, nie jest aż tak ważny, uznać wcześniejszą odpowiedź B za odmowę, tj. NIE, i zrezygnować ze swojego planu;

A: może też starać się przekonać B do swojego planu poprzez jakąś formę negocjacji, doprecyzowania swojego planu lub jego zmiany;

Ostatecznie strona A może swój plan starać się wykonać bez pomocy strony B - strona B może (ale nie musi) pomóc w tym stronie A, mimo wcześniejszych zastrzeżeń.

-

HASŁA - WOLNOŚĆ, WŁASNOŚĆ

Obecnie chcę się zająć analizą dwóch ważnych haseł:

1. Za wolność naszą i waszą!

2. Nie ma wolności bez prywatnej własności!

Ad 1. Hasło to pierwotnie odnosiło się - pomijając inne aspekty - do walki Polaków:

• o swoją wolność narodową i państwową,

• przeciwko obcej władzy na ziemiach polskich,

• o suwerenną, niepodległą, autonomiczną, władzę państwową polską,

• o prawa społeczne polskie,

• intencją było przekonanie obcych żołnierzy, przeciwników, wrogów, że Polacy walczą też o ich wolność od tyranii ich władzy.

Okazało się jednak, że obcy żołnierze nie umieją czytać, a ich oficerowie wiedzą, kto im płaci.

Ad 2. Hasło to mówi: wolność przy pełnej zależności ekonomicznej, finansowej, gospodarczej, od otoczenia, okazuje się iluzją.

Żyjąc w społeczeństwie dobrze zorganizowanym zawsze jesteś od kogoś zależny: "musisz płacić swoje rachunki", ale brak własności prywatnej, osobistej, nie pozwala na żaden niezależny ruch.

-

Cechą wspólną obu tych haseł: wolność i własność, jest chyba pojęcie naturalności - tego, co jest naturalne.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Wolno%C5%9B%C4%87

https://pl.wikipedia.org/wiki/W%C5%82asno%C5%9B%C4%87

https://pl.wiktionary.org/wiki/naturalno%C5%9B%C4%87

https://pl.wikipedia.org/wiki/%C5%81ad_naturalny

Trzeba zatem wrócić kolejny raz do stanu pierwotnego, naturalnego, człowieka.

Stan pierwotny człowieka to stan, kiedy każdy wykorzystywał w maksymalnym stopniu swoje atuty: przede wszystkim siłę fizyczną, ale następnie także spryt - ograniczony jedynie przez prawa przyrody.

Czyli prawa przyrody, prawa natury są pierwotnymi prawami bytu człowieka.

Zauważmy: przyroda ustanawiając prawa daje człowiekowi wiele rzeczy "za darmo".

Pamiętać jednak trzeba, że biorąc od przyrody zmieniasz ją, zmieniasz swoje środowisko - powinieneś się zastanowić: czy taka zmiana, rozwój, jest korzystny dla ciebie, oraz dla społeczeństwa.

Ale żeby zachować swój gatunek, przedłużyć niejako swoje istnienie, człowiek musi założyć rodzinę: mężczyzna potrzebuje kobiety, i wzajemnie.

Już na tym stopniu rozwoju społecznego konieczne stają się prawa społeczne w układzie mężczyzna, kobieta, potomstwo.

Nie ma jeszcze własności, bo nie ma kolizji w rodzinie, rodzie - co do władania, posiadania rzeczy, ziemi.

Ewentualne konflikty regulowane są wieloma zasadami wewnętrznymi: autorytetem, starszeństwem, większymi umiejętnościami, większą wiedzą, potem dopiero dochodzi spryt i perfidia.

Wolność naturalna człowieka jest to zatem uwikłanie w zależności: od praw przyrody i kolejno od koniecznych praw społecznych.

Uwikłanie to postępuje wraz z postępującym wykorzystywaniem przyrody: poznawaniem i użytkowaniem różnych praw przyrody, i postępującą organizacją społeczeństwa.

Własność jest chyba pojęciem zbyt skomplikowanym, by rozstrzygać ją jedną definicją - prawo musi to robić, ale wychodzi raczej od stanu bieżącego niż pierwotnego, czy nawet któregoś ze stanów wstecznych - uwzględniając władanie i posiadanie, użytkowanie, rzeczy.

Gdzie jest tu miejsce na naturalność? - w takim rozwoju, zmianie, który nie narusza dotychczasowej praktyki społecznej, już stosowanych zasad i praw społecznych życia człowieka i społeczeństwa, szeroko rozumianej tradycji, kultury.

Rozwój poprzez ciąg stanów stabilnych.

Dlaczego trzeba o to walczyć? - bo rozwój następuje różnymi drogami i nie jest wykluczone, że człowiek, społeczeństwo, będzie musiało wycofać pewne postępowe zmiany, konieczne jest zostawienie furtki do tyłu, furtki do powrotu do stanu wcześniejszego - bezpieczniej w tej sytuacji jest "nie palić mostów za sobą".

Z kim trzeba o to walczyć? - z ludźmi, którzy widzą swoją doraźną korzyść w niekontrolowanych, nierozsądnych, nieprzemyślanych, zmianach.

-

KODEKSY ETYCZNE

Ostatnio przeszukiwałem Internet usiłując znaleźć: "kodeks etyczny".

Ku mojemu ogromnemu zdziwieniu tego typu opracowań jest dużo i to przyjętych jako obowiązujące prawo dla różnego typu organizacji: międzynarodowych, ponad-narodowych (masoneria), państwowych, samorządowych (gminnych), zawodowych, religijnych itp.

Dowodzi to ważności tematu etyki, ale też radosnej twórczości różnych gremiów w zakresie etyki, którym nie wystarczy kodeks etyczny ustanowiony na wyższym szczeblu władzy.

W związku z obecnymi "bożkami" polityki międzynarodowej: "dywersyfikacja społeczeństw, państw", "równość" - powstaje tu kilka ważnych pytań:

1. Czy kodeksy etyczne różnych zawodów, narodów, religii, itp. mogą się różnić co do podstawowych wartości etycznych i zaleceń, czy nie grozi to spójności społecznej i bezpieczeństwu obywateli?

2. Czy kodeksy etyczne nie powinny być nadawane z zewnątrz, a przynajmniej zatwierdzane przez wyższy szczebel, lub niezależny sąd?

3. Czy kodeks etyczny może być oparty na kłamstwie, abstrakcji?

Takie luźne spostrzeżenia:

Deklaracja: równość - w praktyce jednak różność osób: w ramach płci, pomiędzy płciami, nacjami, itp.

Samoistna wybitność pewnych osób w jakimś zakresie.

Doświadczenie ZSRR i PRL - urawniłowka prowadzi do prymitywizacji społeczeństwa, bo nieliczne wybitne jednostki przestają być wzorcem do naśladowania.

Tolerancja zatem nie może być urawniłowką pod każdym względem.

Potrzebne są: różnorodność, rozmaitość, różność.

Rozwój przez ciąg stanów stabilnych.

-

KONCEPCJE PRAWA

Ostatnio miałem na Twitterze ciekawą dyskusję, która dobitnie uświadomiła mi różnice prawne między Centrum Europy a Zachodem i Wschodem.

My w Polsce uważamy, że wszelkie prawa pochodzą od Narodu, a rząd demokratycznie wybrany powinien w miarę możliwości elastycznie dostosować się do jego kultury, nowe prawa stanowić nie tylko w granicach Konstytucji państwa, ale także uwzględniając zasady kulturowe, których nie przewidziano w Konstytucji: przede wszystkim wolność osobistą obywatela i prawo obywatela do wpływu na władzę każdego szczebla - w przeciwnym przypadku Polacy nie protestują, lecz pukają się w głowę i konstatują, że rządzą debile, a reagują radykalnie dopiero w ostateczności.

Jako Słowianie przyzwyczajeni jesteśmy tradycyjnie, że rządzą tutaj obcy.

Tę koncepcję pierwotnie słowiańską teoretycznie opracował:

https://pl.wikipedia.org/wiki/Jean-Jacques_Rousseau

Zarówno na Wschodzie, jak i na Zachodzie Europy panuje odmienna koncepcja: rząd wybrany "demokratycznie" uważa, że ma mandat do kształtowania prawa tylko z uwzględnieniem symbolicznie rozumianych ograniczeń konstytucyjnych - przynajmniej dopóty, dopóki ludzie nie wyjdą na ulice protestować - a wtedy Wschód wyprowadza na ulice policję i wojsko przeciwko protestantom, a Zachód stara się wygaszać protesty propagandą i przekupstwem w sposób bardziej pokojowy.

Jest tu ciekawa analogia: Krzyżacy tworząc pierwszy pisany zbiór prawa polskiego:

https://pl.wikipedia.org/wiki/Ksi%C4%99ga_elbl%C4%85ska

spisywali prawa polskie z praktyki, bo chcieli rządzić ich nową ziemią i ludem im powierzonym według ich tradycyjnych, zwyczajowych praw, czyli przyjęli - przynajmniej początkowo - polską zasadę dostosowania się w zakresie prawnym do kultury ludu, którym wypadło im rządzić - jednak z czasem zmieniając te prawa doprowadzili do swej katastrofy.

Powinno być to groźną przestrogą dla każdej władzy, która uzurpuje sobie rządzić Polakami według obcych zasad kulturowych.

Biada obcym, którzy chcą sobie porządzić Polakami według swojego widzi-mi-się!

-

Spotykam się z takim ciekawym zjawiskiem:

ktoś pomaga ci całkiem niespodziewanie i z dobrej woli własnej, ale gdy go poprosisz o pomoc, nie pomoże, bo uznaje to za próbę wysługiwania się.

-

CZŁOWIEK - SŁOWIANIN - POLAK

Temat, który chcę poruszyć składa się z kilku aspektów, dla których ja sam jestem początkiem przemyśleń, iskrą dla dociekań problemu, jako osoba z określoną przynależnością etniczną:

Tak więc - dla mnie jest pewnego typu dumą, że zgodnie z tytułem jestem kolejno: "Człowiekiem - Słowianinem - i Polakiem".

Dla doprecyzowania matematycznego procedury humanistycznej wskażę, że jest to kolejne wydzielanie podzbiorów ze zbioru "Ludzkość".

Matematyczne schematy w zastosowaniu do humanistyki są jednak zbyt proste:

Każdy Słowianin jest człowiekiem, ale nie każdy Polak jest Słowianinem (naród - społeczeństwo) - tym niemniej wielu przybyszy stara się dopasować do otwartej kultury gospodarza tego kraju - Polaka.

Szanuję to, kim jestem, piramidę przodków, na której stoję, ich cech genetycznych (wrodzonych), wychowania i dokonań dziejowych.

Jednak w obecnych czasach rodzima kultura ludzka i słowiańska, którą reprezentuję, i której godnym następcą, szczeblem rodu, staram się być, podlega propagandowej manipulacji - kolejno:

- Człowiek jest interpretowany jako tylko jedno ze zwierząt, organizmów żywych, a nie najwyższy obecnie znany szczebel inteligencji we wszechświecie, kosmosie, w celu pomniejszenia jego znaczenia indywidualnego jako osoby ludzkiej;

- Słowianin to rasa ludzka, a zaraz stąd wyprowadzany jest pejoratywnie rozumiany rasizm w celu zrównania ras ludzkich prymitywnych, żyjących tylko w małych społecznościach lokalnych, z ludźmi, którzy musieli opanować ogromną wiedzę, aby żyć w społeczeństwie tzw. cywilizowanym, rozumieć zależności krajowe i globalne, i działać w tych ramach organizacyjnych;

- Polak to nacjonalizm, a patriotyzm polski jest potępiany jako grupowa strategia agresywna, wcale nie obronna.

Archeolodzy obcy etnicznie w Polsce twierdzą, że na etapie powstawania państwa polskiego poszczególne plemiona były podbijane i być może niszczone (a na pewno ich władze), aby stworzyć władzę scentralizowaną - według mnie jednak wcześniej współpraca międzyplemienna w luźnym państwie polskim bez sztywno określonych granic terytorialnych opierała się na umowach, a wojny były wyjątkiem - dopiero krwawy najazd obcych religii, obcej kultury, wraz z obcą organizacją społeczeństwa: feudalizmem (prawie niewolnictwem), w tym religijnym, spowodował zmiany w kierunku ekstremizmu i ostrego podziału społecznego, w czym wykorzystywano zatrudnianie obcych (skandynawskich, normańskich) żołnierzy i obcych (germańskich) zakonników - jest tutaj analogia do podobnego najazdu arabów (muzułmanów) na Indie.

Jaki jest udział genów, a jaki kultury nabytej w Polaku?!

Tym bardziej, że działanie wymaga dotrzymywania terminów, więc decyzja musi być podjęta "w skończonym czasie", a najlepiej w zgodzie z rytmem pojawiania się problemów, co np. podkreślał pisarz Dołęga Mostowicz jako zaletę bohatera swojej książki Dyzmy jako szefa banku zbożowego, gdyż Dyzma dzięki codziennym porannym poradom swojego sekretarza mógł następnie rozstrzygać tematy trudne decyzjami natychmiastowymi.

Po to jest właśnie polskie wychowanie, aby intuicyjne decyzje można było zautomatyzować, podejmować bez namysłu, a jedynie na podstawie zasad moralnych osobistych i etyki społeczeństwa, które jest adresatem tych decyzji - aby zaufanie decydenta spotykało się z solidnością i wiarygodnością wykonawców (a nie tylko ich lojalnością).

Wszystko rozbija się o spójność, integralność i tożsamość kulturową społeczeństwa polskiego, a może tylko polskich środowisk inteligenckich, co międzynarodowe środowiska żydowskie nazywają polskim nacjonalizmem i rasizmem - słusznie widząc w tym patriotyzmie przeszkodę dla ich globalnych interesów, eksploatacji polskiej prostoty i zasadniczości moralnej i etycznej.

Pojawia się też nowy trend w tym zakresie: zastępowanie inteligencji ludzkiej, jednak czasem skłonnej do wątpliwości i dylematów moralnych, etycznych, przez sztuczną inteligencję (AI), której trudno narzucić granice kulturowe, moralne.

-

CO TO ZNACZY BYĆ SŁOWIANINEM W OBECNEJ POLSCE?

Problem taki wydaje się zbyt ogólny i dość naiwny bez szerszego opisu i uszczegółowienia, konkretyzacji.

Chodzi zatem o cechy specyficzne Słowianina wyróżniające go na tle innych ras, ale także cechy wspólne z innymi rasami ludzkimi - bliskimi kulturowo i dalszymi, oraz kolejno coraz szerzej: całą ludzkością, innymi zwierzętami, organizmami żywymi, środowiskiem nieorganicznym ziemskim i kosmicznym.

Cechy wrodzone (genetyczne) i cechy nabyte poprzez wychowanie rodzicielskie i grupowe, oraz wskutek doświadczeń życiowych osobistych i społecznych, historycznych.

Cechy naturalne z wielu względów, np. cechy wychowania, które są dziedziczone w rodach od pradziejów i wypracowane, uświadomione jako pożądane stałe zalety charakteru.

Cechy wewnętrzne charakteru (pasywne) i cechy zewnętrzne działania (aktywne).

Cechy osobiste szczególnie cenne poszczególnych osób wybijających się na tle społeczności i cechy średnie, przeciętne, spotykane zwykle na ulicy, oraz cechy minimalne, poniżej których Słowianin nie zejdzie.

Cechy zachowania i postępowania względem rodziny i obcych, innych Słowian-Polaków, polskojęzycznych Polaków obcych etnicznie i obcokrajowców, przełożonych i podwładnych.

Cechy pozytywne z pewnych względów (jakich?), oraz te uznawane za negatywne według pewnych kryteriów.

Cechy, które budują tzw. gniazdo rodzinne, siłę rodziny względem otoczenia, jej spójność i zwartość, dyscyplinę i elastyczność, granice do wewnątrz i otwartość na zewnątrz, i te które budują społeczności lokalne, oraz te które budują społeczeństwo.

-

RODY SŁOWIAŃSKIE I POLSKIE

Tak jak pisałem wcześniej w dziejach Polski interesują mnie pradzieje ziem polskich, głównie okres wczesno-słowiański do czasu utraty suwerenności około roku 966.

Do czasów późniejszych sięgam tylko po to, aby zauważyć zjawiska, które przetrwały katastrofę narzucenia obcej kultury wraz z obcymi religiami i feudalizmem.

Takimi ważnymi stałymi zjawiskami kulturowymi są wszystkie zdarzenia tyczące rodziny.

Niewątpliwie zmieniały się one pod wpływem obcej religii, ale nie utraciły całkiem charakteru słowiańskiego.

Warto tutaj zauważyć, że zakładanie rodziny dopiero od niedawna w kulturze słowiańskiej wiązane jest z zauroczeniem, zakochaniem, miłością itp.

Dawniej założenie związku małżeńskiego mało na celu:

1. Nawiązanie koligacji rodzinnych z inną wpływową rodziną – tak obecnie postępują Żydzi;

2. Umocnienie rodu poprzez jak najszybsze urodzenie zdrowego potomka, najlepiej płci męskiej, jednak córka też opłacała się rodzicom, bo otrzymywali zapłatę od męża za dobrze wychowaną żonę;

3. Zapewnienie córce stabilnej przyszłości.

Szczególnie w rodzinach bogatych starano się poprzez koligacje rodzinne umocnić majątki, dlatego często zdarzały się małżeństwa starszych bogatych mężczyzn z młodymi dziewczynami z bogatych rodów, oraz małżeństwa starszych bogatych wdów z młodymi przedsiębiorczymi mężczyznami.

Małżeństwo było dobrze przemyślaną inwestycją finansową, więc rozejścia były rzadkie, raczej sprawę małżeństw niedobranych załatwiano innymi sposobami, np. przez poszukiwanie miłostek na boku.

Małżeństwo i rodzina było zbyt ważną instytucją społeczną, aby zrywać je z powodu fanaberii.

-

PODANIA, LEGENDY, BAJKI

Przejrzałem ostatnio kilkanaście, może nawet kilkadziesiąt, zbiorów bajek.

Chodzi o legendy słowiańskie zachowane w pamięci ludowej, a zbierane od dawna przez pasjonatów.

Legendy:

- polskie regionalne i tyczące miast: kaszubskie, rzeszowskie, śląskie, śląska cieszyńskiego, warmia i mazury itp.;

- litewskie i wileńskie;

- poleskie;

- ukraińskie;

- rosyjskie;

- słowackie;

- czeskie;

- itd.

Nie tyle same legendy mnie ciekawią, ile komentarze do nich.

Wiele legend jest zostawione bez żadnego komentarza lub komentarz jest tylko ściśle naukowy, odnoszący się do zjawisk językowych, nie dający szerszego pojęcia o wskazanych zdarzeniach historycznych.

Nie chcę tutaj zastępować fachowych analityków, krytyków literackich od legend, chcę tylko przypomnieć prosty fakt, że przeszłość słowiańska to nie tylko tzw. staropolszczyzna, ograniczona do okresu największego rozkwitu Rzeczypospolitej szlacheckiej.

Uwidacznia się przewaga języka mówionego nad pisanym: legendy takie zależnie od gawędziarza i regionu mogą mieć kilka różnych wersji.

Często legendy pozostają anonimowe, bo ani gawędziarze nie potrafią zadbać o swoją szerszą popularność, ani władze kulturowe teoretycznie polskie nie widzą potrzeby promocji skarbów kulturowych polskich, chociażby w kręgach polonijnych chętnych usłyszeć żywą gwarową mowę polską.

Te tradycje gawędziarskie językowe mają swoją kontynuację pisaną: pamiętniki, listy, felietony, lekka literatura obyczajowa - raczej nie przestarzała.

Przypomnijmy co ciekawsze nazwiska chronologicznie:

- Jan Chryzostom Pasek;

https://pl.wikipedia.org/wiki/Jan_Chryzostom_Pasek

- Jędrzej Kitowicz;

https://pl.wikipedia.org/wiki/J%C4%99drzej_Kitowicz

- Henryk Rzewuski;

https://pl.wikipedia.org/wiki/Henryk_Rzewuski

- Adam Mickiewicz;

https://pl.wikipedia.org/wiki/Adam_Mickiewicz

- Jan Krzeptowski - Sabała;

https://pl.wikipedia.org/wiki/Saba%C5%82a

- Bolesław Prus;

https://pl.wikipedia.org/wiki/Boles%C5%82aw_Prus

- Stanisław Ligoń;

https://pl.wikipedia.org/wiki/Stanis%C5%82aw_Ligo%C5%84

- Stefan Wiechecki;

https://pl.wikipedia.org/wiki/Stefan_Wiechecki

- i dużo innych mniej znanych.

-

KULTURA POLSKA OSOBISTA

Istnieje w Polsce wiele poradników na temat dobrych obyczajów, dobrych manier, savoir-vivre itp. – opierają się one na tradycyjnych polskich i słowiańskich wartościach społecznych i osobistych - prawach zwyczajowych kultury słowiańskiej.

Chodzi o kulturę, obyczaj w sensie etyki społecznej i moralności osobistej, obejmującą wolność osobistą i odpowiedzialność człowieka i obywatela w ramach społeczeństwa.

Wszystko to są raczej zbiory sztywnych zasad zachowania w różnych sytuacjach, w szczególności np. przy stole, traktowania kobiet itd.

Ale chyba żaden z nich nie wyjaśnia, na czym polega kultura polska tak po prostu, jej specyfika i odrębność.

Spróbuję zatem temat ten naświetlić bliżej.

Polacy to dwie powiązane grupy ludzi: naród i społeczeństwo.

Naród to ci, którzy znają i stosują kulturę polską narodową.

Jest to kultura wysoka, która jednak wyznacza standardy dla kultury powszechnej.

Społeczeństwo to kategoria szersza: wszyscy mieszkańcy Polski - naród, oraz ci, którzy nie należą do narodu.

Z założenia Polacy przyjmują, że każdy człowiek, osoba indywidualnie, jest uczciwy, przyzwoity, ma honor i godność – oczywiście to założenie trzeba korygować, gdy ktoś okazuje się osobą nie spełniającą tych wysokich standardów elitarnych.

Na wypadek wojny kultura polska przewiduje wspólną obronę kraju, granic.

W czasie pokoju najważniejszym testem kulturowym jest małżeństwo i stworzenie trwałej rodziny.

Wiele rzeczy jest w Polsce możliwych, ale po założeniu rodziny są niedopuszczalne, bo małżeństwo, rodzina, to instytucje społeczne odwołujące się do najważniejszej wartości u Słowian: RODU – rozumianego jako piramida, sieć rodzin przodków, kontynuowanego w postaci dzieci - przekazywanie dobrych genów i polskich, słowiańskich wzorców kulturowych poprzez kolejne pokolenia.

Wiąże się to z dotrzymaniem umowy małżeńskiej, która jest umową dożywotną – nawet jeśli nie została poparta przysięgą małżeńską.

W kulturze europejskiej ujął to Hugo Grocjusz, który uznał dotrzymywanie umów (po polsku słowność) jako pierwszą zasadę prawa naturalnego.

Kultura polska, wywodząca się z kultury słowiańskiej, nie zna religijnego pojęcia grzechu - u Polaków zamiast tego stosuje się ostracyzm społeczny.

Polega to na tym, że wiarołomcy małżeńskiemu nikt przyzwoity nie podaje ręki, nie zadaje się z nim i nie utrzymuje kontaktu towarzyskiego.

Kultura się zmienia, w szczególności Żydzi, gdy po 2.wś przejęli władzę w Polsce, usiłowali zmienić Polakom kulturę, wprowadzić swoje luźne swobody obyczajowe, ale polskość polega na utrzymywaniu polskich obyczajów, kultury.

Przechodzę teraz od teorii do przykładu konkretnego:

@JKM_Mikke według doniesień prasowych wielokrotnie zdradzał żonę, której w czasie ślubu przy świadkach przysiągł wierność małżeńską.

Kilka razy też wymieniał żonę na nowszy, młodszy model.

W Polsce określa się takie postępowanie słowem: KURWIARZ.

Ciekawe jest tłumaczenie angielskie tego słowa (whoremonger), bo oznacza po polsku podżegacza do kurestwa.

Według kultury polskiej nienaruszalności małżeństwa nikt przyzwoity nie powinien z nim utrzymywać kontaktu towarzyskiego.

Znaleźli się jednak ludzie w Polsce, którzy obrali sobie go za patrona politycznego, robią sobie z nim fotki, kumplują się itd. – to środowisko wielopartyjne @Konfederacja.

Według mnie zatem nikt z tych ludzi nie zna kultury polskiej i nie jest człowiekiem przyzwoitym w sensie kultury polskiej.

Wniosek:

Według mnie żaden z tego środowiska nie zasługuje, aby być w Polsce politykiem.

Nie chcę tych nieprzyzwoitych ludzi, kurestwa i tolerowania kurestwa, w polityce polskiej.

-

Trzeba zauważyć jeszcze pojęcie tzw. hipokryzji:

- w kulturze polskiej jest całkiem naturalne, że tzw. brudy, trzeba prać w domu, i nie jest stosowne wystawianie spraw prywatnych na widok publiczny – na wszystko jest odpowiedni czas, miejsce i sytuacja.

-

Ale to my jesteśmy teraz tą WIELKĄ POLSKĄ z czasów XVI/XVII (oraz częścią Słowiańszczyzny rodzimej z czasów starożytnych) i to jest odpowiedzialność Polaków nawiązać do ciągłości tamtego państwa, bez mrzonek o minionej wielkości, ale z poczuciem patriotyzmu i dumy narodowej.

-

Jest taki problem:

Od dłuższego czasu Polską nie rządzą Polacy.

Jak przebudować państwo polskie, by podkreślić i zaakcentować obyczaje, wartości słowiańskie, etykę, moralność słowiańską?

--


zenjk
O mnie zenjk

spokojny - zdziwiony Slavic slav. Slowly...Trying to be HUMAN nowadays. Think free and be great! #TBI Recovering Adm Master. 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Kultura