54 obserwujących
5308 notek
1890k odsłon
  277   0

Rewolucja neomarksistowska ? Jaka tam rewolucja, to katastrofa budowlana

Rewolucja neomarksistowska ? Rewolucja ?

Jaka tam rewolucja. To jest myslenie mechanistyczne, polegające na tuiterazizmie  podpowiadającym mechaniczne następstwo epok. To nie rewolucja lecz upadek pewnej fazy rozwojowej, która upada pod ciężarem własnych wad. Nie warto więc zawracać sobie głowy takimi mechanicystycznymi teoriami.

Parę dni temu opublikowałem notkę na temat Amweryki:

https://www.salon24.pl/u/zetjot/1151245,czy-kadencja-bidena-pograzy-ameryke

Teraz mam parę uwag uuzupełniających , potwierdzających zawarte w niej tezy.

Skąd się bierze to przekonanie o rewolucji ?

Włąściwie, nie jest to przekonanie, lecz wrażenie wywołane gwałtownością zmian generujących kompletny chaos. To gwałtowność zmian sprawia wrazenie rewolucji, ale to jest efeklt gwałtownego upadku dekadenckiej Ameryki, Walą się mury Ameryki, stąd huk, hałas, dym, pył i kurz walącej się budowli. Spektakularną zapowiedzią były walące się wieże WTC.

Już od dawna wiadomo, w jakim stanie są relacje społeczne w USA, co sygnalizowali liczni autorzy, wygenerowane żenująco niskim poziomem edukacji publicznej, przesiąknięciem społeczeństwa miałką popkulturą, ale wynikłe głównie z przyjętej tam ideologii indywidualistycznej. Socjologowie nie pozostawiają miejsca na żadne wątpliwości.

Teza o rewolucji neobolszewickiej świadczy nie o znajomości rzeczy, lecz o  wynikającym z ignorancji zaskoczeniu takim obrotem spraw. Takie rzeczy w Ameryce ?

A  przecież mamy do czynienia z kontynuacją dryfu i osiadania Ameryki na mieliznach i przybrzeżnych skałach, ale miraż błyskotek przesłonił realny stan rzeczy u podłoża społecznego. 

Zajrzyjmy do ksiązki "Kapitał społeczny" Piotra Sztompki, do fragmentu poświęconego badaniom socjologa amerykańskiego Roberta Putnama.

"RP w książce pod metaforycznym tytułem "samotna gra w kręgle" (Putnam 2008 [2000]) przytacza obszerne dane empiryczbne wskazujące na stopniowe osłabianie tradycyjnie bardzo mocnego w Ameryce kapitału wspólnotowego; malejące uczestnictwo w dobrowolnych stowarzyszeniach, osłabienie więzi nieformalnych i spadek poziomu zaufania. Jak twierdzą Fabio Sabatini i Francesko Sarracino, tendencja ta nie ogranicza się do Ameryki: "wydaje się, że w latach osiemdziesiątych i dziwięćdziesiątych XX wieku mamy do czynienia ze wspólnym trendem słabnącego zaufania, malejącego uczeswtnictwa politycznego i aktywności organizacyjnej we wszystkich uprzemysłowionych demokracjach, z wyjątkiem Chin, Japonii, Korei i krajów skandynawskich (Sabatinui i Sorracono 2015: 7).

Jak można to wytłumaczyć ? W literaturze znajduje się wiele hipotez. Putnam wskazuje w tym kontekśxcie na takie trzy czynniki, jak: (1) presja wydajnej pracy, która pozostawia niewiele czasu wolnego niezbędnego na kontakty towarzyskie, zwłaszcza autoteliczne; (2) zwiększona mobilność przestrzenna pracowników i młodzieży, często zmiebniających miejsce zamieszkania i zrywających z dawnymui kontaktami; (3) wpływ telewizji i gier komputerowych jako zindywidualizowanych form rozrywki w miejsce wspólnych form spędzania wolnego czasu , na przyklad owej grupowej gry w kręgle, konkurencji między drużynami, co było ulubioną rozrywką Amerykanów w dawnych czasach (Putnam 2008).

Badania Putnama pochodzą z opkresu przed eksplozją portali społecznościowych, takich jak Facebook, Twitter, Instagram czy Pinterest. Pojawia się pytanie, jak ten rodzaj relacji wirtualnych, tak dzisiaj popularnych, wpływa na poziom kapitału społecznego w jego aspekcie zbiorowym. Sabatini i Sarracino podjęli tę kwestię w odniesieniu do jednego tylko, ale niezwykle istotnego skladnika kapitału społecznego, jakim jest uogólnione zaufanie (Sabatini, Sarracino 2015). Badania we Włoszech na wielkiej próbie  prowadzą autorów do wniosku, że aktywność w portalach społecznościowych wpływa na obniżenie poziomu zaufania. Stwierdzili korelacje negatywne nie tylko z zaufaniem uogólnionym, ale także z zaufaniem do sąsiadów i zaufaniem do [policji (Sabatini, Sarracino 2015: 28). Autorzy ci formułują ostrożne hipotezy wyjaśniające. Po pierwsze, zróżnicowanie poglądów, wierzeń, przekonań indywidualnych i grupowych, z jamimi uzytkownicy spotykają się na portalach, jest nieporównanie większe niż w ograniczonych siłą rzeczy tradycyjnych kręgach towarzyskich czy przyjacielkich. Taka różnorodność poglądów wywołuje dysonans poznawczy i budzi niepokój i frustrację, z czym wiążę się nieufność. Po drugie, uzytkownicy Internetu stykają się z ogromną skalą agreswności, języka nienawiści, ksenofobii - znacznie większą niż ta, z którąmogliby się zetknąć w codziennym życiu. Po trzecie, partnerzy internetowi są często anonimowi i niewidoczni, podczas gdy jedną z podstaw zaufania jest właśnie - jak wskazywaliśmy - obserwacja fizjonomii i zachowania partnerów. Trudno wyrobienia sobie zaufania wobec ukrytych partnerów internetowych może uogólniać się i dotykać także innych osób w świecie realnym (Sabatnini, Sarracino 2015: 29 - 30). " 

Warto też zapoznać się z rozważaniami w tym temacie zawartymi w ksiąće znanego niemicekiego psychiatry i neurobiologa Manfreda Spitzera "Epidemia smartfonów" ( 2021/2019), który od dłuższego czasu zajmuje się kwestiami wpływu świata cyfrowego na ludzi i związanymi z tym zagrożeniami. MS zawodowo styka się z mentalnymi, behawioralnymi i zdrowotnymi konsekwencjami cyfryzacji i użytkowania mediów elektronicznych i od lat bije na alarm. Książka jest wypełniona danymi świadczącymi o rujnujących efektach najnowszych technologii i naiwności oraz cynizmie ludzi je promujących. To trzeba osobiście przestudiować. A konsekwencje technologii i chaos przez nie wywołany mają niewiele wspólnego z rewolucją neomarksistowską.

Lubię to! Skomentuj26 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale