54 obserwujących
5660 notek
1982k odsłony
  116   0

Konsekwencje demontażu rozumu

Rozum nie jest pojęciem naukowym, jednak jest to słowo tak powszechnie stosowane, że warto nim się posłużyć. Czym jest rozum ? Na pewno nie jest zjawiskiem biologicznym - nie jest stałą cechą biologicznego układu jakim jest mózg, jest nieuchwytną kombinacją innych czynników, duchowych. Jest właściwością naszego umysłu, ale na pewno nie jest samą inteligencją, częścią poznawczą naszego umysłu - jest czymś więcej, czymś co kieruje naszym zachowaniem, podczas gdy inteligencja służy jedynie do rozpoznania i klasyfikacji obiektów.

Tak więc rozum kojarzy się z mądrością  a poniewać rozum kieruje naszym zachowaniem to jednocześnie musi zawierać w sobie pierwiastek woli i pierwiastek uczucia. Rozum kieruje nas ku wyborowi określonego celu i dzialania. Wybór ten z kolei oznacza coś więcej niż kierowanie się jakąś korzyścią. Rozumny wybór  to wybór dobry, a to nas przenosi  w sferę ocen  uzasadnioną zasadami społecznymi. Tym samym okazuje się, że rozum to zaspół czy pakiet trzech relacji społecznych - poznawczej, uczuciowej i wolicjonalnej.

A jak się ma rozum do umysłu ? Umysł pracuje w rozmaitych trybach - może pracować dobrze, może pracować źle, rozum zaś dotyczy pozytywnego dzialania umysłu.

Skąd się bierze rozum ? Rozumu się nabiera poprzez doświadczenie, a doświadczenie ma charakter społeczny i to jest zgodne z teorią umysłu, która mówi, że nie należy badać pojedyńczego umysłu, lecz umysły w interakcji.

Tyle tytułem wstępu, który mi się nieco rozrósł.

A teraz wróćmy do ram teoretycznych, które wyznacza moja analiza systemu liberalnego. Jako że system liberalny likwiduje wszelkie więzi społeczne między jednostkami po to, by je uwolnić od zniewolenia regułami, tak więc i rozum staje się jego ofiarą.

Po napisaniu tekstu zamykającego ostatecznie problem liberalizmu, teraz pozostaje mi tylko czekać, aż w rozstawioną sieć ram teoretycznych zaczną wpadać liberalne rybki. I pierwsze już wpadły - zderzenie wojujących ateistów z genderystami, a teraz kolejny rarytas, który znalazłem w tygodniku Sieci. Oto pani Zybertowicz w swoim felietonie opisuje refleksje pewnej terapeutki, która przyczyn alkoholizmu doszukuje się ... no gdzie się można doszukiwać jak nie w rodzinie. Ale na tym owa terapeutka nie przestaje i tropi dalej i dochodzi po tropach do konstatacji, iż to katolicyzm jest przyczyną ostateczną.

Jest rzeczą oczywistą, że wrogiem liberalizmu jest także rodzina, bo opiera się na silnych więziach, relacjach. Więc można obwiniać rodzinę, patrząc z perspektywy żaby, albo z perspektywy taboretu, jak określa to pani Zybertowicz, o wszystko, unikając w ten sposób wskazania głównego winowajcy, którego się nie zauważa, tak jak nie zauważą się  słonia w rogu pokoju czyli naszego głównego bohatera, jakim jest liberalizm naruszający wszelkie więzi. I to naruszenie można potem przypisać rodzinie, a jakże.

Bo w rodzinie jest przemoc, molestowanie, pedofilia, alkoholizm i co tam jeszcze mozna wymyślić. I tak właśnie wygląda rozpad rozumu w wydaniu najrozmaitszych interpretatorów naszej rzeczywistości, którzy nie są w stanie dojrzeć tego słonia w rogu pokoju. Dlatego tyle piszę o tym słoniu, żeby wreszcie jego widok dotarł do zainteresowanych.

A dlaczego te wszystkie bezeceństwa  dzieją się w rodzinie ? No bo jest, szczególnie w Polsce, katolicka i nietolerancyjna.

Hayek napisał kiedyś książkę pod tytułem "Ucieczka od wolności". Pora na kolejny tom zatytułowany "Uwolnić od wolności", czyli opisać ukryte hasło naczelne liberalizmu. Jeżeli bowiem uwalniamy ludzi od rozumu, to wolna wola jest jednym z elementów rozumu, i pozbycie się rozumu oznacza automatyczną likwidację wolności.

A "gdy rozum śpi, rodzą się potwory". To było hasło  delikatne, z minionej epoki. Teraz widać, że rozum nie śpi, lecz został poddany, zgodnie z duchem epoki liberalnej, eutanazji. Codzienne medialne szaleństwo jest dowodem.


Lubię to! Skomentuj6 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale