55 obserwujących
5731 notek
1998k odsłon
  120   1

Lewiatan Papierowy na przykładzie III RP

Na początek proponuję pewną niezbędną regułę rozumowania zgodną z zasadami fizyki:

"Jedną z cech zachowania zbiorowego, które wyłania się z lokalnych interakcji, jest to, że niemożliwe jest wydedukowanie globalnego stanu ukladu na podstawie jego indywidualnych skladników."

Jeżeli tę tezę weźmiemy pod uwagę, to okaże się, że większość notek w s24 ma wątłe postawy teoretyczne.

Niestety większość ludzi z automatu popełnia ten błąd, który w życiu codziennym jest może  nieistotny, ale jest zabójczy dla refleksji bardziej ogólnej. Ludzie dysponują ubogą bazą informacyjną i ograniczonym doświadczeniem, ograniczonym najczęściej do swego lokalnego środowiska i do swej specyficznej sytuacji zyciowej.

Dlatego ja staram się postępować odwrotnie. Zbieram sporą liczbę przypadków. następnie próbuję wyciągać wnioski ogólne, ale  na tym nie poprzestaję. Przeglądam różne materiały o charakterze naukowym i weryfikuję własne tezy.

Jedną z zasadniczych kwestii politycznych jest ocena charakteru tzw. III RP. Wiadomo, że mamy tu do czynienia z państwem o ustroju postkomunistycznym z dodaną fasadą demolliberalną. Demoliberalną, nie demokratyczną, żeby była jasność.  Za tą fasadą ukrywał się układ/system postkomunistyczny.

Czy to jest opis zasadny ? Trzeba by to sprawdzić

Zajrzyjmy więc do analiz dokonanych przez spółkę autorską naukowców pracujących w USA - Darona Acemoglu i Jamesa Robinsona, którzy kiedyś napisali świetną książkę o powiązaniu  sukcesu państwa z instytucjami. Teraz, w drugiej książce, "Wąski korytarz"  zajęli się skutkami dla wolności relacji między państwem a społeczeństwem.

Autorzy rozróżniają trzy rodzaje zasadnicze ustrojów państwowych:  Lewiatan Nieobecny, występujący w strukturach plemiennych, gdzie brak instytucji scentralizowanego państwa, Lewiatan Despotryczny z podporządkowanym państwu społeczeństwem i Lewiatan Ujarzmiony, w którym te dwa aspekty są zrównoważone i wywołują dynamikę rozwojową. Oprócz tego zdarzają się kraje, w których występuje Lewiatan Papierowy, które ma wszystkie atrybuty państwa, lecz, z uwagi na dominację elity, prawo w nim nie działa jak należy - służy swoim, jest wrogiem reszty społeczeństwa.

Koncepcje A&R doskonale pasują do analizy tzw. III RP.

Jeżeli więc wrócimy do tzw. III RP i do popularnych poglądów i określeń na jej temat to automatycznie przypomina się wypowiedź Barłomieja Sienkiewicza, ministra spraw wewnętrznych za Tuska, o "państwie teoretycznym", o "kamieni kupie" i o państwie z dykty.

A najbardziej przekonującym faktem potwierdzającym tezę o państwie z dykty  była śmierć Pawła Adamowicza, jednego z konstruktorów tego państwa z dykty, które zwaliło się mu na głowę na imprezie Owsiaka i pogrzebało. Faktów potwierdzających tę tezę jest co niemiara, ale ograniczmy się do jeszcze jednego tylko - do doktryny Neumanna, która pokazuje komu służy prawo, a komu nie. Kasta sędziowska dowodzi tej tezy niemal codziennie.

Lewiatan Papierowy, jak go określają A&R, jest korzystny dla grupy skorumpowanej elity, jest łagodny dla niej a despotyczny wobec słabych, żeby oni nie próbowali się zbuntować. Tego dowodzi istnienie mafii reprywatyzacyjnej przy urzędzie miejskim w Warszawie. Kanciarze mają się dobrze, bo ich broni kasta, poszkodowana przez nich Jola Brzeska została zamordowana.

Państwo w modelu Lewiatana Papierowego dąży do demobilizacji społeczeństwa by nie zagroziło ono skorumpowanej elicie i by nie wygenerowało nowej siły politycznej, która mogłaby zagrozić aktualnie panującej elicie. Pamiętacie państwu Tuska na billboardach, z których nawoływał: "nie róbcie polityki, budujcie mosty". Szkoda, że A&R nie byli w Polsce, mogliby opublikować książkę znacznie wcześniej, bo koncepcja leżała gotowa dosłownie na ulicy.

Przyjrzyjmy się kolejnym kampaniom demobilizacyjnym prowadzonym przez postkomunistyczną lumpenelitę w czasie trwania tzw. III RP. Okres transformacji pominę, bo wtedy panował początkowy chaos, a sytuacja wyklarowała się dopiero po r. 2000.

Najpierw od lat 90ych, mieliśmy systematyczną kampanię pedagogiki wstydu i przemysłu pogardy w wykonaniu środowiska Michnika i Giewu.

Potem pojawił się typowy okres smuty w czasie rządów SLD i konfliktu w obozie postkomunistycznym, gdy Rywin przyszedł do Michnika.

Po wygranych przez PIS wyborach w r. 2005 obóż postkomunistyczny przeprowadził kampanię demobilizacyjną określoną przeze mnie mianem "sojuszu filistra z buractwem", skierowaną do młodych, a skonstruowany na motywach popkulturowych cool:obciach. Kampania okazała się skuteczna i PIS przegrał. Tym niemniej siły propolskie nie złożyły broni i skupiły się wokół walii Radia Maryja i Telewizji Trwam o prawo nadawania.

Rządy Platformy wbrew oczekiwaniom naiwnych MWzWM okazały się okresem kolejnej smuty, a kolejne kampanie skompromitowanej Platformy nie przyniosły jej sukcesu.

Lubię to! Skomentuj2 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale