57 obserwujących
5842 notki
2025k odsłon
  219   4

PIS prowadzi prawdziwą politykę

Od dawna twierdzę, że naszym punktem odniesienia w polityce międzynarodowej nie powinny być takie kraje jak Niemcy czy Francja, ku którym zerkają tylko durnowaci chłopcy w krótkich majtkach, tacy jak Tusk, czy Trzaskowski, ludzie z ograniczoną wyobraźnią. Krajem takim powinna być Korea Płd. I nareszcie widzę, że podobnie myślą politycy w PISie.

Jest kilka powodów by interesować się Koreą.

Powód zasadniczy to zbliżona wielkość i potencjał. Gdyby nie II WŚ i komunizm to Polska byłaby na poziomie przewyższającym obecny poziom koreański, jako że przedwojenna Polska zaczynała z wyższego pułapu niż bardzo biedna Korea. Jednak parasol amerykański i przemyślane reformy doprowadziły Koreę do statusu potęgi. Gdyby w Polsce reformy prowadził ktoś inny zamiast Balcerowicza, to dystans do Korei byłby znacznie mniejszy. Jest więc od kogo brać przykład i technologie.

Kolejny powód to położenie geograficzne i jego implikacje. Korea leży między Japonią, Chinami i Rosją, no i oczywiście, ma KImów za śąsiadów. Ma więc podobne do Polski doświadczenia międzynarodowe i zrozumienia dla sytuacji Polski. Ponadto Polska leży po zachodniej stronie Rosji, podczas gdy Korea po wschodniej, co może mieć poważne znaczenie polityczne w przyszłości.

Koreańczycy są zainteresowani kulturą polską, co widać po konkursach Szopenowskich i tu, w dziedzinie kultury Polska ma większe pole do popisu niż w innych sferach. Należąłoby więc zwiększyć wymianę młodzieżową na studiach.

Polska jest członkiem Unii Europejskiej i to jest też czynnik nie do pogardzenia dla Koreańczyków, bo ułatwia im wejście na rynki europejskie. W odróżnieniu od krajów takich jak Chiny czy Niemcy, Korea jest krajem śroedniej wielkości, co nie zagrażą Polsce dominacją i odwrotnie, a to sprzyja przyjaznym kontaktom.

Postawiliśmy na stosunki z Ameryką, a teraz PIS dokonał kolejnego znakomitego posunięcia wchodząc w relacje komercyjno-militarne z Koreą, krajem jakby nie patrzeć sojuszniczym, choć nie związanym z nami formalnie. Na relacje z Chinami Amerykanie mogliby się krzywić, w tym wypadku krzywić się im nie wypada, bo takie relacje wzmacniają cały Zachód.

Na zakończenie, w ramach ostrzeżenia przypominam stare  hasło Tuska z billboardów: "Nie róbcie polityki..." I o to im nadal chodzi, żebyśmy nie traktowali poważnie demokracji i by nam nie przyszło do głowy mieszać się do polityki. Polityka tylko dla rasy panów. Więc uważąjcie.

PUIS ma potężnych przeciwników na arenie międzynarodowej, bo narusza interesy wielu sił. Po r. 1989 Polska znalazła się w sytuacji kraju postkolonialnego, którego kompradorskie elity zawarły sojusz z częścią opozycji antykomunistycznej, w wynku którego Polska przeszła pod wpływ mocodawców zachodnich, stając się nie państwem demokratycznym, lecz neokolonią. Jak mogła Polska, tak z automatu, stać się państwem demokratycznym z godziny na godzinę ?

Władzę sprawowały w Polsce po r. 1989 siły dominujące, czyli komuniści współpracvujący z nowymi środowiskami postopozycyjnymi. Polska stała się państwem o charakterze Lewiatana Papierowego ze słabym społeczeństwem ale z despotycznym państwem sprawującym władzę neokolonialną, zarządczą w imieniu mocarstw zachodnich.

Lewiatan był Papierowy (słynne "państwo z dykty" i inne określeniatego rodzaju) tzn. nie oferował żadnych usług publicznych do których przeznaczonty jest aparat państwowy - wręcz przeciwnie usługi w systemie były redukowane, bo "piniędzy nie ma i nie będzie": placówki pocztowe, komisariaty policji, infrastruktura komunikacyjna, służba zdrowia, a aparat wymiaru sprawiedliwości wcale nie zajmował się przestępstwami dużego kalibru, wręcz chronił swoich aferałów. Ale Lewiatan był Despotyczny w stosunku do społeczeństwa i innych aspirujących sił politycznych, o czym przypominały sprawy takie jak kwestia koncescji medialnych dla Radia Maryja blokowane przez despotyczną władzę, która zwalczała mobilizację społeczną przy pomocy aparatu propagandowego prowadzącego przemysł pogardy i pedagogikę wstydu i marketingowego psucia wizerunku demokratycznej opozycji.

Zarządcy polskiego Leiatana Papierowego, tacy jak Tusk, robili wszystko by zdemobilizować społeczeństwo, choćby przy pomocy słynnej kampanii billboardowej: "Nie róbcie polityki...". Już bardziej wyraźnie nie da się ujawnić czyje interesy reprezentował Tusk. Rola Lewiatana Papierowego ujawniła się także przy okazji kwestii braku zabezpiczania imprez publicznych, co ułatwiło morderstwo Pawła Adamowicza na imprezie Owsiaka.

Mobilizacja społeczna doprowadziła jednak w r. 2015 do odsunięcia układu postkomunistycznego od władzy i rozpoczęcia procesu demokratyzacji i przywracania siły państwu. Lewiatan przestał być Lewiatanem Paierowym, odzyskał siły i ukrócił procesy aferalne i korupcyjne, a potem przystąpił, z okazji pandemii i wojny na Ukrainie do wykorzystywania kradzionych uprzednio przez postkomunistów środków z przeznaczeniem na ochronę społeczeństwa przy pomocy programów socjalnych i tarcz ochronnych.

Pamiętacie państwo historię z fabryki Łucznika produkującej w peerelu maszyny do pisania. Jeden z nowych pracowników bardzo się dziwił, bvo za każdym razem ze składanych części wychodził mu kałasznikow. Podobnie jest z historią tzw. III RP - niezależnie od tego jaką metodę analityczną zastosujemy to zawsze wychodzi albo Lewiatan Papierowy, albo państwo z dykty, albo ch..., d...., i k... k... . A ze zwolenników tego tworu - albo burżuazja kompradorska, albo targowica, albo V kolumna lub, w najlepszym wypadku, politidiota.

Ale prawdziwa polityka wkroczyła także na arenmę polityczną Włoch wraz z panią Meloni. Oby okazała się kobietą z charakterem Mrgaret Thatcher.

Nareszcie ożywczy powiew zmian w polityce. Nawet w sferze osobowościowej, co jest dość istotne. Pojawiają się oto ludzie z charakterem, nie jakieś wydmuszki marketingowe w rodzju Berlusconiego,  czy Macrona.

W Wlk Brytanii ruch w środowisku konserwatywnych polityków, czy coś ciekawego tam się wykluje ? Na razie kolorowy Boris Johnson poszedł w odstawkę. Zaś we Włoszech rządzi niesamowita Giorgia Meloni. Krajobraz polityczny stopniowo, krok po kroku, ulega zmianie na lepsze.

U nas na szczęście są Kaczyński, Morawiecki, a więc ludzie z charakterem, ale jest też ten typ z charakterkiem z pod ciemnej gwiazdy. Na Węgrzech Orban. Trochę więcej by się przydało.

Lubię to! Skomentuj8 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka