Korozja, korupcja to zjawiska identyczne, jedne pojawiają się w sferze materialnej, drugie w sferze duchowej i są efektem działania entropii.
O korozji charakteru pisał socjolog Richard Sennett ponad dwadzieścia lat temu, wskazując na czynniki związane ze strukturą nowego kapitalizmu, który ja określam mianem konsumpcjonizmu.
Czym jest charakter ? W moim ujęciu, żeby to wyjaśnić, trzeba zacząć od zjawiska cywilizacji.
Cechą zasadniczą gatunku ludzkiego jest ewolucyjnie ukształtowana konieczność współpracy w ramach wspólnoty. Do wspólpracy niezbędne jest narzędzie takie jak mózg, na którym implementowane jest powstające w toku wspólpracy oprogramowanie w postaci umysłu. Charakter jest więc trwałą formą struktury umysłu łączącą komponenty poznawcze, emocjonalne i wolicjonalne oraz rozmaite elementy wzorców kulturowych.
Tak więc charakter musi zawierać podyktowane przez ewolucję a niezbywalne strukturalne komponenty, które ulegają pewnym przekształceniom w toku historii. W systemie cywilizacji chrześcijańskiej charakter znalazł rozwinięcie w postaci indywidualizmu. A liberalizm wyrwał indywidualizm ze struktury umysłowej, co stało się zarzewiem korozji.
W Polsce korozja przybiera postać kuriozalnych zachowań inspirowanych przez liberałów zblatowanych w układzie postkomunistycznym.
A na naszym krajowym poletku wisienką na torcie procesu korozji, jego ukoronowaniem, był wybór niedorzeczniczki na stanowisko rzecznika praw obywatelskich, zaraz tuż po aferze w Szpitalu Południowym. W ten chory sposób, ten chory system demonstruje swoją chorą spójność.
Można więc ukuć tezę, że platforma to polityczny rzecznik korozji, korupcji i można postawić znak równości między platformą a korupcją, bo to zjawisko systemowe. Nie ma systemu samego w sobie, zawsze musi mieć on spersonalizowane nośniki, o niskim stopniu ogłady moralnej. A kwestię modułów moralnych jasno przedstawił Jonathan Haidt w ,,Prawym umyśle".
Jak wielokrotnie wskazywałem, jest to zjawisko systemowe, którego korzenie tkwią w systemie liberalno-konsumpcjonistycznym i dotyka ono wszystkich bez wyjątku, w mniejszym lub większym stopniu. Dotyka to więc i polityków PIS i objawia się w niesnaskach wewnętrznych, bo jeśli para nie może iść w naprawę państwa, bo rządzą zdrajcy, to idzie w gwizdek. Opozycja musi dawać znać o sobie codziennie, a poddawana codziennej presji bezprawia totalitarnej władzy i mediów, zajmuje się sobą, bo inne kanały działalności ma zablokowane.
Jedynym sposobem zapobiegania korozyjnemu oddziaływaniu korozji jest dostarczenie nowej energii do systemu. Jak to zrobić ?
Jedynym sposobem, o czym zresztą piszą ostatni nobliści z ekonomii, Acemoglu i Robinson, naprawy polityki jest aktywność nie samych tylko polityków, lecz także równoczesna niezależna oddolna aktywność obywatelska, a tej w Polsce brak. Przykładem może być brak adekwatnej reakcji na wybór tej niedorzeczniczki. Natychmiast, jeszcze tego samego dnia powinien był być powolany społeczny rzecznik RPO. Owszem, mówiono o tym, ale nie poszły za tym żadne realne czyny. Jest rzeczą oczywistą, że powinny powstać w tym samym trybie, kolejne trybunały obywatelskie.
Za okupacji było AK, teraz też mamy okupację, tyle że w zmienionych dekoracjach, ale to nie zmienia istoty rzeczy i niezbędne jest przemyślane kontrdziałanie.
Ponawiam więc pytanie: gdzie jesteś, obywatelu ? No gdzie ?
Wprawdzie amerykański historyk napisał jakiś czas temu ksiązkę zatytułowaną ,, Śmierć obywatela", ale mam nadzieję, że tezy tam zawarte nie dotyczą Polski. Państwo możecie udowodnić jak naprawdę jest.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)