Mogę powiedzieć, że ostatnie dni były dla mnie, patrząc z poznawczego punktu widzenia, bardzo udane.
Któregoś dnia przegladając to, co mi podrzucił youtube, znalazłem tam rozmowę z naukowcem, Markiem Kaczmarzykiem, neurobiologiem. Człowiek mówił sensownie, ale nie zrobił na mnie większego wrażenia, bo kwestie były mi znane. Parę dni potem, przeglądając oferty renomowanych wydawnictw i księgarni znalazłem książkę o intrygującym mnie automatycznie tytule ,,Potrzeba obecności". Patrzę na nazwisko i kojarzę - to ten sam facet.
Zwykle marudzę, gdy mam do czynienia z produkcjami polskich autorów, ale tym razem nie marudziłem i zamówiłem parę książek, w tym wlaśnie tą prof. Kaczmarzyka. I się nie zawiodłem
Ksiązka jest owocem wielu kontaktów autora z wydawcami i rodzicami i poświęcona jest dzieciom w wieku do lat 5 i rozważaniom, jak na ich rozwój wpływają genetyka i środowisko. Rzecz jest, choć nie imponuje objętością (96 s.), znakomita. z uwagi na zakres zjawisk jak i niezwykle przystępny język opisu. A ja właśnie mam wnuki, które dopiero co wyszły z tego okresu, więc tym bardziej mnie to interesuje. Szkoda, że nie została opublikowana 4-5 lat wcześniej.
Swoją drogą, fakt, że o prof. Kaczmarzyku dowiedziałem się dopiero teraz, mimo regularnego przeglądania internetu i czasopism, potwierdza moją negatywną opinię o intelektualnym marazmie w Polsce, który hamuje przepływ informacji. Ksiązka powinna znaleźć się, obowiązkowo, w programie liceum, a państwo powinno zawrzeć kontrakt z autorem i wydawnictwem i dołączać ją młodym parom w prezencie ślubnym. Tym powinno się zajmować państwo, a nie durnymi transkrypcjami.
Polecam to wszystkim rodzicom, a także dziadkom oraz szczególnie tym, którzy o ewolucji i relacjach między genetyką a środowiskiem nie mają bladego pojęcia. Ksiązka unicestwia też przy okazji szereg popularnych mitów i stereotypów.
,,/.../ Także najnowsze odkrycia neurobiologii wykazują, że w ciągu kilku pierwszych lat życia zachodzą w dzięcięcych mózgach zmiany, których jakość i kierunek mogą decydować o zakresie ich możliwości. Dotyczy to szczególnie tych zmian, które wiążą się z jakością relacji z innymi ludźmi - od sprawności w posługiwaniu się mową po wrażliwość na potrzeby innych. To właśnie wczesne dzieciństwo jest okresem budowania neurobiologicznego podłożą w tej sferze."
Z tym okresem wiążę się też ostrzeżenie, jakie formułuje autor:
,,Jeśli więc na różnych etapach życia mózgi dzialają nieco inaczej, to i subiektywne światy się różnią. Przykladanie dorosłej miary do dziecięcych zachowań, ich ocena zgodna z naszą hierarchią wartości i bieżącymi oczekiwaniami - mogą być krzywdzące, a nawet niebezpieczne."
Tyle o książce Kaczmarzyka, ale na tym nie koniec. Tak się nieprzypadkowo złożyło, że w tym samym zamówieniu miałem ksiązkę Scotta Gallowaya, po lekturze której wiele sobie obiecuję, książkę poświęconą problemom męskości i zatytułowaną "Notatki o byciu mężczyzną". Kaczmarzyk zajmuje się potrzebami rozwojowymi dziecka do lat 5, Galloway, zaniepokojony wyraźnym kryzysem męskości w Ameryce, zajmuje się okresem późniejszym, tak że mamy ciągłość, z tym że Galloway opisuje własne perypetie.
Scott Galloway jest wykładowcą biznesu na Uniwersytecie Nowojorskim, kolegą Jonathana Haidta, więc zna się na rzeczy, a poza tym twórcą paru firm. Ksiązka jest bardzo osobistą wiwisekcją życiorysu autora połączoną z refleksjami o wydźwięku naukowym i systemowym i stanowi doskonały, szyty od podszewki, obraz społeczeństwa amerykańskiego. Galloway krytycznie ocenia system amerykański, w tym szczególnie rolę pieniądza w życiu, ale realistycznie stwierdza, że trzeba nauczyć się sobie z tym radzić, co mu osobiście się udało.
I już na pierwszych stronach widzę nawiązanie do problemu, o którym piszę od lat - do szkodliwości koedukacji.
Te dwie pozycje znakomicie się uzupełniają. Ktoś, kto przeczytał ,,Potrzebę obecności", natychmiast dostrzeże konsekwencje błędów wychowawczych i systemowych. Najwyraźniej coś wisi w powietrzu.
Lektura tych opracowań i obserwacja tego co się dzieje w s24 czy na Niepoprawnych sklania mnie do poglądu, że mamy do czynienia z harcami głupich małp na wierchołku góry lodowej. Proszę przyjąć do wiadomości i stosować metaforę łańcucha pokarmowego. Żeby lew mogł przeżyć potrzebne są zebry i bawoły.


Komentarze
Pokaż komentarze