Wojsko służy do obrony zasobów kraju, a najważniejszym zasoboem kraju są kobiety i dzieci. Tego rodzaju stwierdzenie pociąga za sobą poważne implikacje. Automatycznie stawia ono poza wojskiem kobiety. Wskazuje też na motywację mężczyzn. Niestety wokół wojska toczą się rozmaite gry i zabawy ideologiczne, narażające funkcje i spoistość wojska na szwank.
Mężczyźni są, w odróżnieniu od kobiet, specjalnie ewolucyjnie wyposażeni do tego zadania. Widać to przede wszystkim w dymorfizmie płciowym, bo mężczyźni są mocniej zbudowani, wyżsi i ciężsi i wyposażeni w inne dawki hormonów uzdalniających do walki. W wojsku obowiązuje też inny, niepisany kodeks relacji łączących żołnierzy, który nie może być naruszany przez żadne czynniki zewnętrzne, takie jak eksperymenty ideologiczne motywowane feminizmem czy politpoprawnością.
Wojsko to specyficzna służba i sprawa życia i śmierci w ostatecznym rozrachunku, za takie eksperymenty powinna grozić surowa kara. Nie można bowiem głupio ryzykować życiem żołnierzy, którzy muszą stanowić zgrany kolektyw, odporny na zakłocenia solidarności.
W mediach słyszałem parę dni temu wypowiedź wskazującą na polską tolerancję i przeciwstawiającą ją obowiązującemu kiedyś amerykańskiemu zakazowi przyjmowania homoseksualistów do wojska. Myślę, że amerykańscy dowódcy mieli wtedy rację. Żeby oddział stanowił zgrany kolektyw nie może być żadnych wątpliwości w relacjach między żołnierzami, żadnych mozliwych źródeł zakłóceń i zdecydowana męska motywacja obrony dzieci i kobiet. Nie może być więc w wojsku żadnego miejsca na ideologiczne eksperymenty i polityczną poprawność. Życie kosztuje zbyt drogo.
Nie oznacza to, że poza wojskiem możemy sobie pozwolić na eksperymenty, bo jakie wojsko będzie chciało ryzykować życie w obronie durnych feministek czy aktywistów gejowskich.
PS
Oczywiście Hollywood może nakręcić setki filmów pokazujących jak dzielne wojowniczki pokonują wszelkich przeciwników, ale fikcja filmowa nie zmieni mechanizmów biologicznych.



Komentarze
Pokaż komentarze (53)