Koncert odbył się w ramach projektu muzycznego "Koncertowanie pod blokami", fot. PAP/Leszek Szymański
Koncert odbył się w ramach projektu muzycznego "Koncertowanie pod blokami", fot. PAP/Leszek Szymański

Postępowanie po koncercie Kasi Kowalskiej w Ciechanowie. Córka artystki nie miała Covid-19

Redakcja Redakcja Koronawirus Obserwuj temat Obserwuj notkę 64

Władze Ciechanowa zorganizowały dla mieszkańców darmowy koncert Kasi Kowalskiej. Na występ przyszło tyle osób, w dodatku część bez maseczek, że została złamana ustawa o zakazie zgromadzeń oraz rozporządzenie o zakrywaniu ust i nosa. Do sądu i sanepidu trafiły wnioski o ukaranie organizatorów koncertu.

Występ był częścią projektu muzycznego "Koncertowanie pod blokami". W założeniu artyści mieli występować na otwartych przestrzeniach miejskich między budynkami wielorodzinnymi, a mieszkańcy mieli ich słuchać z okien i balkonów.

Informując o cyklu wydarzeń muzycznych, ciechanowski samorząd zaapelował do mieszkańców miasta "o wysłuchanie koncertów z okien lub balkonów mieszkań". "W przypadku obecności na terenie lub w pobliżu miejsca odbywania się koncertów należy zachować od siebie bezpieczną odległość 1,5 metra, zakryć usta i nos oraz przestrzegać zasad sanitarnych" - podkreślono m.in. w komunikacie.

W przypadku koncertu Kasi Kowalskiej tak się jednak nie stało. W mediach społecznościowych pojawiły się nagrania, na których widać, że przed sceną bawi się kilkaset osób, wielu bez jakichkolwiek zabezpieczeń na twarzy oraz bez przestrzegania zasad bezpiecznego dystansu. 

image
Tłum na koncercie Kasi Kowalskiej. Widać, że ludzie nie trzymają dystansu i zdejmują maseczki, fot. PAP/Leszek Szymański.

Prokuratura i policja prowadzą obecnie czynności w sprawie narażenia na niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia mieszkańców Ciechanowa. Jest to art 160 Kodeksu Karnego. Do sądu oraz sanepidu skierowano wnioski o ukaranie organizatora cyklu "Koncertowanie pod blokami" w związku z naruszeniem przepisów rozporządzenia w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów wynikających ze stanu epidemii.

Jak mówiła sierż. szt. Aneta Janowska z Komendy Powiatowej Policji w Ciechanowie, w trakcie koncertu policjanci apelowali do osób biorących w nim udział o stosowanie się do obowiązujących przepisów, a zwłaszcza do zakrywania ust i nosa oraz zachowania między sobą odległości dwóch metrów. - W większości apele te były skuteczne, jednak teraz analizujemy nasze nagrania z koncertu, aby ustalić osoby, które nie zastosowały się do przepisów i po ich zidentyfikowaniu wyciągnąć wobec nich konsekwencje - dodała.

- Chcemy ustalić czy w przypadku koncertu z 2 maja mogło dojść do sprowadzenia niebezpieczeństwa dla życia lub zdrowia wielu osób, powodującego zagrożenie epidemiologiczne - mówiła prok. Iwona Śmigielska-Kowalska, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Płocku. Zaznaczyła, iż w ramach czynności sprawdzających śledczy dysponują notatkami policjantów, którzy zabezpieczali imprezę oraz analizują nagrania, które zarejestrowane zostały kamerami. - Zwróciliśmy się również do prezydenta Ciechanowa o nadesłanie całej dokumentacji związanej z organizacja cyklu imprez, w tym koncertu z 2 maja – powiedziała prokurator.

Równoległe postępowanie prowadzi sanepid. Dyrektor Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Ciechanowie Wiesława Krawczyk twierdzi, że od początku była przeciwna organizacji tego typu koncertów w tym mieście i wystawiła negatywną rekomendację dla tego typu imprezy, ale władze samorządowe ją zignorowały. 

Informując pod koniec kwietnia o cyklu „Koncertowania pod blokami” prezydent Ciechanowa Krzysztof Kosiński, podkreślał m.in., że ludzie kultury w trudnym czasie epidemii koronawirusa mają ograniczoną możliwość realizacji swojej pracy i pasji, zwracał przy tym uwagę, iż na całym świecie koncerty muzyczne na żywo są odwoływane. „W Ciechanowie mieliśmy zaplanowane na ten rok duże koncerty z udziałem świetnych i znanych artystów. Większość z nich może się nie odbyć z uwagi na wprowadzone ograniczenia. Jednak razem z miejską jednostką kultury szukamy alternatyw i sposobów dotarcia do mieszkańców" - mówił Kosiński cytowany w komunikacie ciechanowskiego Urzędu Miasta. 

Po aferze z koncertem Kasi Kowalskiej Ciechanowski Ośrodek Edukacji Kulturalnej, który wraz z tamtejszym Urzędem Miasta był organizatorem odbywających się od 27 kwietnia imprez z cyklu "Koncertowanie pod blokami", odwołał pozostałe tego typu wydarzenia, planowane wcześniej do 6 maja.

image
Na koncercie zdaniem urzędu bawiło się ok. 100 osób, nagrania i zdjęcia wskazują, że było ich więcej, fot.   PAP/Leszek Szymański

Zdaniem managera Kowalskiej  Macieja Durczaka, cała afera z koncertem w Ciechanowie jest rozdmuchana i nie rozumie nagonki na piosenkarkę. - To jest najbardziej przykre, bo ten atak jest na artystkę, która przyjechała dać ludziom trochę otuchy, muzyki i rozrywki. Dodam, że artystka zrobiła to bez wynagrodzenia. Organizatorzy pokryli tylko koszty techniczne i dojazdu - mówił manager artystki w rozmowie z Polsat News.

- Najbardziej przykre jest to, że uderzyło to w Kasię Kowalską, która chciała zrobić coś dla ludzi, ale i dla siebie, bo jest po bardzo trudnych przeżyciach osobistych. Przez ostatni miesiąc przechodziła gehennę. Psychicznie było jej to potrzebne. Jej córka powoli wychodzi z choroby, została wybudzona ze śpiączki i naprawdę nie można się dziwić artystce, że chciała to jakoś uczcić, chciała się jakoś pocieszyć - tłumaczył. 

Jak mówił, koncert odbywał się w dzień urodzin Aleksandry,, więc Kasia zadedykowała jej ten koncert, poprosiła ludzi o odśpiewanie "sto lat". - Dla niej była to ważna, osobista sytuacja i data. Więc tym bardziej przykra jest ta nagonka na nią- mówił manager artystki.  

Kasia Kowalska w marcu opublikowała emocjonalne nagranie, w którym mówiła, że jej córka trafiła do szpitala w Londynie w ciężkim stanie i apelowała do fanów o pozostanie w domach. Wszystko wskazywało, że 23-letnia Aleksandra zachorowała na Covid-19. Media rozpisywały się o osobistej tragedii artystki, śledziły jej wpisy o stanie zdrowia córki i wprost pisały o zakażeniu młodej kobiety koronawirusem. Tymczasem, jak się okazało, powody hospitalizacji Oli mogły być całkiem inne. Plotkarskie serwisy internetowe sugerują, że mogło tu chodzić o narkotyki, a nie o wirusa. 

Menedżer Kowalskiej twierdzi, że córka Kowalskiej faktycznie została poddana testom na obecność wirusa. Wykonane kilkakrotnie badanie dało jednak wynik negatywny, a sama Kowalska nigdy nie potwierdziła, że jej córka ma Covid-19. Nigdy też temu nie zaprzeczyła. 

ja

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj64 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (64)

Inne tematy w dziale Rozmaitości