Władze Ciechanowa zorganizowały dla mieszkańców darmowy koncert Kasi Kowalskiej. Na występ przyszło tyle osób, w dodatku część bez maseczek, że została złamana ustawa o zakazie zgromadzeń oraz rozporządzenie o zakrywaniu ust i nosa. Do sądu i sanepidu trafiły wnioski o ukaranie organizatorów koncertu.
Występ był częścią projektu muzycznego "Koncertowanie pod blokami". W założeniu artyści mieli występować na otwartych przestrzeniach miejskich między budynkami wielorodzinnymi, a mieszkańcy mieli ich słuchać z okien i balkonów.
Informując o cyklu wydarzeń muzycznych, ciechanowski samorząd zaapelował do mieszkańców miasta "o wysłuchanie koncertów z okien lub balkonów mieszkań". "W przypadku obecności na terenie lub w pobliżu miejsca odbywania się koncertów należy zachować od siebie bezpieczną odległość 1,5 metra, zakryć usta i nos oraz przestrzegać zasad sanitarnych" - podkreślono m.in. w komunikacie.
W przypadku koncertu Kasi Kowalskiej tak się jednak nie stało. W mediach społecznościowych pojawiły się nagrania, na których widać, że przed sceną bawi się kilkaset osób, wielu bez jakichkolwiek zabezpieczeń na twarzy oraz bez przestrzegania zasad bezpiecznego dystansu.
Prokuratura i policja prowadzą obecnie czynności w sprawie narażenia na niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia mieszkańców Ciechanowa. Jest to art 160 Kodeksu Karnego. Do sądu oraz sanepidu skierowano wnioski o ukaranie organizatora cyklu "Koncertowanie pod blokami" w związku z naruszeniem przepisów rozporządzenia w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów wynikających ze stanu epidemii.
Jak mówiła sierż. szt. Aneta Janowska z Komendy Powiatowej Policji w Ciechanowie, w trakcie koncertu policjanci apelowali do osób biorących w nim udział o stosowanie się do obowiązujących przepisów, a zwłaszcza do zakrywania ust i nosa oraz zachowania między sobą odległości dwóch metrów. - W większości apele te były skuteczne, jednak teraz analizujemy nasze nagrania z koncertu, aby ustalić osoby, które nie zastosowały się do przepisów i po ich zidentyfikowaniu wyciągnąć wobec nich konsekwencje - dodała.
- Chcemy ustalić czy w przypadku koncertu z 2 maja mogło dojść do sprowadzenia niebezpieczeństwa dla życia lub zdrowia wielu osób, powodującego zagrożenie epidemiologiczne - mówiła prok. Iwona Śmigielska-Kowalska, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Płocku. Zaznaczyła, iż w ramach czynności sprawdzających śledczy dysponują notatkami policjantów, którzy zabezpieczali imprezę oraz analizują nagrania, które zarejestrowane zostały kamerami. - Zwróciliśmy się również do prezydenta Ciechanowa o nadesłanie całej dokumentacji związanej z organizacja cyklu imprez, w tym koncertu z 2 maja – powiedziała prokurator.
Równoległe postępowanie prowadzi sanepid. Dyrektor Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Ciechanowie Wiesława Krawczyk twierdzi, że od początku była przeciwna organizacji tego typu koncertów w tym mieście i wystawiła negatywną rekomendację dla tego typu imprezy, ale władze samorządowe ją zignorowały.
Informując pod koniec kwietnia o cyklu „Koncertowania pod blokami” prezydent Ciechanowa Krzysztof Kosiński, podkreślał m.in., że ludzie kultury w trudnym czasie epidemii koronawirusa mają ograniczoną możliwość realizacji swojej pracy i pasji, zwracał przy tym uwagę, iż na całym świecie koncerty muzyczne na żywo są odwoływane. „W Ciechanowie mieliśmy zaplanowane na ten rok duże koncerty z udziałem świetnych i znanych artystów. Większość z nich może się nie odbyć z uwagi na wprowadzone ograniczenia. Jednak razem z miejską jednostką kultury szukamy alternatyw i sposobów dotarcia do mieszkańców" - mówił Kosiński cytowany w komunikacie ciechanowskiego Urzędu Miasta.
Po aferze z koncertem Kasi Kowalskiej Ciechanowski Ośrodek Edukacji Kulturalnej, który wraz z tamtejszym Urzędem Miasta był organizatorem odbywających się od 27 kwietnia imprez z cyklu "Koncertowanie pod blokami", odwołał pozostałe tego typu wydarzenia, planowane wcześniej do 6 maja.
Zdaniem managera Kowalskiej Macieja Durczaka, cała afera z koncertem w Ciechanowie jest rozdmuchana i nie rozumie nagonki na piosenkarkę. - To jest najbardziej przykre, bo ten atak jest na artystkę, która przyjechała dać ludziom trochę otuchy, muzyki i rozrywki. Dodam, że artystka zrobiła to bez wynagrodzenia. Organizatorzy pokryli tylko koszty techniczne i dojazdu - mówił manager artystki w rozmowie z Polsat News.
- Najbardziej przykre jest to, że uderzyło to w Kasię Kowalską, która chciała zrobić coś dla ludzi, ale i dla siebie, bo jest po bardzo trudnych przeżyciach osobistych. Przez ostatni miesiąc przechodziła gehennę. Psychicznie było jej to potrzebne. Jej córka powoli wychodzi z choroby, została wybudzona ze śpiączki i naprawdę nie można się dziwić artystce, że chciała to jakoś uczcić, chciała się jakoś pocieszyć - tłumaczył.
Jak mówił, koncert odbywał się w dzień urodzin Aleksandry,, więc Kasia zadedykowała jej ten koncert, poprosiła ludzi o odśpiewanie "sto lat". - Dla niej była to ważna, osobista sytuacja i data. Więc tym bardziej przykra jest ta nagonka na nią- mówił manager artystki.
Kasia Kowalska w marcu opublikowała emocjonalne nagranie, w którym mówiła, że jej córka trafiła do szpitala w Londynie w ciężkim stanie i apelowała do fanów o pozostanie w domach. Wszystko wskazywało, że 23-letnia Aleksandra zachorowała na Covid-19. Media rozpisywały się o osobistej tragedii artystki, śledziły jej wpisy o stanie zdrowia córki i wprost pisały o zakażeniu młodej kobiety koronawirusem. Tymczasem, jak się okazało, powody hospitalizacji Oli mogły być całkiem inne. Plotkarskie serwisy internetowe sugerują, że mogło tu chodzić o narkotyki, a nie o wirusa.
Menedżer Kowalskiej twierdzi, że córka Kowalskiej faktycznie została poddana testom na obecność wirusa. Wykonane kilkakrotnie badanie dało jednak wynik negatywny, a sama Kowalska nigdy nie potwierdziła, że jej córka ma Covid-19. Nigdy też temu nie zaprzeczyła.
ja



Komentarze
Pokaż komentarze (64)