155 obserwujących
8145 notek
21490k odsłon
1822 odsłony

Małgorzata Trzaskowska chce być rzeczniczką kobiet. Nagrała spot „4 słowa, w które wierzę"

Małgorzata Trzaskowska, fot. Facebook/profil Małgorzaty Trzaskowskiej
Małgorzata Trzaskowska, fot. Facebook/profil Małgorzaty Trzaskowskiej
Wykop Skomentuj146

Małgorzata Trzaskowska, żona kandydata KO na prezydenta, coraz aktywniej uczestniczy w kampanii swojego męża. W swoim najnowszym wystąpieniu, opublikowanym na Facebooku, apeluje, że "będzie głosem kobiet w sprawach dla nas najważniejszych".

Małgorzata Trzaskowska dopiero pod koniec czerwca zaczęła być aktywna w mediach społecznościowych. Żona Rafała Trzaskowskiego ociepla wizerunek męża, publikując ich zdjęcia rodzinne, a także z lat wczesnej młodości.

- Jestem kobietą, matką i żoną. Jestem Polką. Jestem jedną z nas, bo my, kobiety tworzymy wspólnotę. Jesteśmy razem na dobre i na złe. Wspieramy się i stawiamy dobro naszych bliskich przed własnym. Obiecuję, że będę ciężko pracować i z całą siłą wzmacniać to, co nas łączy - mówi Trzaskowska w najnowszym spocie.


Oto cztery słowa, w które wierzę, które definiują naszą kobiecą siłę. Łączenie - bo my, kobiety, mamy to we krwi. Sprawczość - bo to my, kobiety, pchamy sprawy naprzód. Odwaga - bo codziennie stawiamy czoła wielu problemom. I szacunek - bo wszyscy na niego zasługują.


W wywiadzie dla "Gazety Wyborczej", który ukazał się w weekend, Małgorzata Trzaskowska podkreśla, że chce działać. "Nie jestem osobą, która siedziałaby w miejscu i dumała przy mężu" - zaznacza. Jej zdaniem funkcja pierwszej damy to "zobowiązanie, by maksymalnie wykorzystać swoją sprawczość".

"Pierwsza dama powinna być rzeczniczką kobiet i zajmować stanowisko w tematach, które leżą na sercu im i opinii publicznej. Zamierzam zaangażować się w sprawy ważne dla kobiet, w ochronę środowiska, poprawienie stanu edukacji i dalej pracować nad projektem o przedsiębiorczości, na który poświęciłam ostatnie miesiące" - zapowiada żona kandydata Koalicji Obywatelskiej na prezydenta.

Deklaruje, że aktywność ma we krwi; wspomina m.in., że brała m.in. udział w demonstracjach w obronie wolnych sądów oraz w marszu czarnych parasolek, który był wyrazem sprzeciwu wobec prób zaostrzenia prawa antyaborcyjnego.

Trzaskowska jest przekonana, że rola kobiet w tych wyborach jest wyjątkowa. "Głosujemy licznie, ponieważ wiemy, że to, jaka jest i będzie Polska, dotyczy naszych bliskich, naszych rodzin, nas samych. Każdy kobiecy głos jest bezcenny, bez względu na to, na kogo był oddany w pierwszej turze. Bardzo liczę na głosy kobiet, które jeszcze nie podjęły decyzji, kogo poprą 12 lipca. Właśnie dlatego sama również zaangażowałam się w kampanię" - tłumaczy.

Przekonuje, że niezależność kobiet wynika również z ich niezależności finansowej. "Jeśli mam być głosem kobiet, to naturalne jest, że również o tę niezależność będę zabiegać. Kobieta, która się angażuje i wykorzystuje rolę pierwszej damy do aktywnego działania, powinna za swoją pracę otrzymywać wynagrodzenie" - mówi Małgorzata Trzaskowska. Dodaje, że czas prezydentury jej męża powinien być dla niej wliczanym do emerytury okresem składkowym.

image
Małgorzata Trzaskowska  i prezydent Łodzi Hanna Zdanowska, fot. PAP/Grzegorz Michałowski.

Pytana o swe relacje z Kościołem, żona Rafała Trzaskowskiego deklaruje, że jest osobą wierzącą. "To daje mi siłę i nadzieję" - podkreśla. Wspomina też, że jej rodzina była praktykująca. "Co tydzień chodziliśmy na mszę, zawarłam ślub kościelny, ale instytucja Kościoła mnie rozczarowała, kiedy jej przedstawiciele nie zabierali głosu, gdy PiS demontował system sądowniczy i atakował sędziów, gdy w Sejmie protestowały matki z niepełnosprawnymi dziećmi, gdy przez arogancję i próbę zabrania nam naszych praw zmuszono nas, kobiety, do masowych "+czarnych protestów", gdy w przestrzeni publicznej rozgościł się język podziału i nienawiści. O rozliczeniu z pedofilią nawet nie wspomnę" - mówi Trzaskowska.

Zaznacza, że nie jest jedyną osobą rozczarowaną Kościołem. "Ze statystyk wynika, że ponad 50 procent katolików przestało w ostatnich latach chodzić do kościoła. Jednak mój brak akceptacji dla działania instytucji nie ma nic wspólnego z moją wiarą, ale o tym rozmawiać nie będziemy, bo wyznaję zasadę, że kwestie wiary przynależą do sfery prywatnej" - zastrzega żona Trzaskowskiego.

Na pytanie o lekcje religii, na które nie chodzą jej dzieci, przekonuje: "moje dzieci same zdecydują o swoich relacjach z Kościołem". "Wychowujemy je zgodnie z zasadą "Nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe". Gdyby ludzie przestrzegali tej reguły, nie mielibyśmy tyle hejtu i przemocy. Uczę je wrażliwości na innych, żeby zauważały biedę i pokrzywdzonych" - dodaje Trzaskowska.

ja

Wykop Skomentuj146
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka